Jej zdjęcie obiegło świat. Teraz jest kandydatką do Nobla

(fot. facebook.com/lefteris.partsalis)

Emilia ma 85 lat. Przyjęła do swojego domu na Lesbos piątkę uchodźców. Zdjęcie, na którym karmi z dwiema przyjaciółkami syryjskie niemowlę, jest ogromnie popularne. Niedawno pojawiła się informacja, że Emilia… jest nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla.

 

Słynną fotografię wykonał grecki fotograf Lefteris Partsalis. Znajdziesz ją na jego stronie na Facebooku.

 

- A co ja zrobiłam? Przecież nic nie zrobiłam - powiedziała Emilia Kamvisi agencji Reuters po tym, jak usłyszała, że jest nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla jako jedna z trzech osób. Nominowane osoby mają symbolicznie reprezentować "zachowanie i nastawienie Grecji, organizacji i wolontariuszy, wobec ogromnego kryzysu uchodźczego".

 

- Widzieliśmy ludzi płaczących na łodziach, ludzi, którzy zostawili wszystko, swoje domy i rodziny, ludzi śpiących na ulicach - powiedziała agencji Reuters. - Jesteśmy gotowe otworzyć szeroko drzwi naszych domów jeszcze raz i dzielić się tym, co mamy. Choć mamy niewiele. Jeśli nie będzie nic, co będziemy mogły oddać, przytulimy ich - mówiła Emilia w wywiadzie dla włoskiej Tv2000.

 

- Chcemy widzieć uśmiechy tych, którzy przybywają. To napawa nas dumą i szczęściem - mówiła Emilia. - Niemal w każde popołudnie jesteśmy z Maritsą i Stratią na plaży, by pomagać uchodźcom.

 

To właśnie podczas takiego wyjścia na pomoc trzy przyjaciółki zostały uwiecznione na fotografii Lefterisa Partsalisa:
- I wtedy zobaczyłyśmy matkę i noworodka. Całe były mokre - wspomina Emilia. - Powiedziałam Maritsie, aby przyniosła sucha ubranka, a my zajmiemy się dzieckiem. Było bardzo głodne. Przyniosłam mu ciepłe mleko, ale dziecko nie chciało pić, było za gorące. Ochłodziłyśmy wodę w morzu… i wtedy matka zaczęła się uśmiechać - mówi Emilia.

 

Emilia wraz z 89-letnią Efstratią Mafrapidou oraz 85-letnią Maritsą Mafrapidou stały się symbolami otwartości ducha mieszkańców Lesbos. Emilia sama przyjęła do swojego domu piątkę uchodźców z Syrii. Jak sama mówi, sceny, które widzi, przypominają jej życie pod okupacją nazistów w czasie II wojny światowej.

 

- Jesteśmy córkami uchodźców, którzy w 1922 roku uciekli z Turcji i przybyli tutaj. Wiemy, co znaczy uciekać przed wojną - mówi Emilia - Europa musi natychmiast znaleźć dobre rozwiązanie, nie możemy zostawić tych biednych ludzi w brudzie, zamykać ich w ogrodzeniach z drutu kolczastego lub kazać im wracać tam, gdzie zabiją ich bomby - mówi Emilia.

 

Włoska telewizja przeprowadziła wywiad z Emilią podczas wizyty papieża Franciszka na Lesbos:
- To piękne, że katolicy przybywają bronić muzułmanów. To jest bardzo dobre. Wszyscy żyjemy pod jednym niebem, mamy tego samego Boga. Mam nadzieję, że papieżowi uda się również zakończyć cierpienie uchodźców w Idomeni, którzy są tam bici przez policjantów z Macedonii. Tam są dzieci, ciężarne kobiety i osoby starsze. Takie jak ja. To obrzydliwe - mówi Emilia.

 

Emilia Kamvisi pochodzi ze wsi Skala Sykamineas, gdzie pracuje również ojciec Christoforos Schuff, z którym niedawno przeprowadziliśmy wywiad.
 

Oprócz niej do Pokojowej Nagrody Nobla nominowano też rybaka Stratisa Valiamosa, również pochodzącego ze Skala Sykamineas, oraz aktorkę Susan Sarandon.

 

Stratis nie lubi być fotografowany ani mówić o swojej pomocy dla uchodźców:
- Ludzie mówią "jesteś bohaterem", ale to żaden heroizm. To normalna rzecz - mówi Stratis, który uratował w październiku 240 osób z tonącego statku.

 

- Kiedy łowisz ryby, a obok tonie łódź i ludzie krzyczą, prosząc o pomoc, to nie możesz udawać, że ich nie słyszysz - mówił rybak agencji Reuters. Stratis nazywa Morze Egejskie "morzem martwych ciał".

 

- Nikt nie chce opuszczać swojego domu. Nikt nie chce zabierać walizki i pięciorga dzieci, wędrować przez 5 miesięcy i wsiadać na plastikową łódkę - mówi Stratis.

 

Susan Sarandon, aktorka z Hollywood, również została nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla za pomoc uchodźcom na Lesbos:
- Chciałam poznać ich historie, nauczyć się czegoś od uchodźców i puścić to w obieg w internecie - mówi Sarandon. Po wizycie na Lesbos napisała dwa teksty, które zdobyły popularność w sieci.

 

- Wydawało mi się, że najgłośniejsi są ci, którzy są najbardziej ksenofobiczni i nieamerykańscy - mówi Sarandon. - Moim głównym celem było to, by pokazać, że uchodźcy to realne osoby, by "uczłowieczyć" ten problem, a nie go upolitycznić.

 

Aktorka spędziła z uchodźcami ostatnie święta Bożego Narodzenia, większość czasu przebywała z 16-latką z Syrii oraz jej nowo narodzonym dzieckiem. W jednej z wiadomości na Facebooku wspomniała swoją rozmowę z inną Syryjką, która właśnie wyszła z lodowatego (było to w zimie) morza z trójką małych dzieci. Zapytała ją o to, jak mogła zdecydować się na taką podróż bez męża i bez żadnej gwarancji, że dotrze do celu. Ona jej odpowiedziała: "Wyobraź sobie, że mieszkasz na trzecim piętrze budynku, w którym jest pożar. Jeśli w nim zostaniesz, wiadomo, że zginiesz. Ale jeśli skoczysz, jest szansa, że przeżyjesz. Co robisz? Skaczesz".

 

Emilia, Stratis i Susan zostali nominowani do nagrody Nobla przez grupę znamienitych Greków - rektora Akademii Ateńskiej Thanassisa Valtinosa, rektora Uniwersytetu Tesalii Giorgosa Petrakosa, przewodniczącego Fundacji Kultury Greckiej Christodoulosa Gialouridisa oraz prezydenta Helleńskiego Komitetu Olimpijskiego Spyrosa Capralosa. Petycję za nominacją tych trzech kandydatów podpisało również niemal 600 tysięcy osób.

 

*  *  *

 

Sytuacja w obozach dla uchodźców na Lesbos i w innych częściach Grecji jest coraz gorsza. Obrońcy praw człowieka, prawnicy i wolontariusze krytykują warunki panujące w przepełnionych obozach dla migrantów na greckich wyspach. Ich mieszkańcy mają minimalny dostęp do informacji o przysługujących im prawach. Prawnicy narzekają na brak kontaktu. Pisała o tym dla PAP Agnieszka Rakoczy.

 

- W obozie w Morii (na Lesbos) część ludzi nie ma gdzie spać. Na posiłek trzeba czekać w kolejce, często po kilka godzin. Panuje prawo silniejszego. Słabsi często nie są nawet w stanie dopchać się po swoją rację - opowiada w reportażu dla PAP wolontariuszka jednej z organizacji pozarządowych mających dostęp do tego obozu.

 

- Kilka dni temu widziałam, jak starsza kobieta, Syryjka, prosiła mężczyznę zajmującego się dystrybucją jedzenia o swoją porcję, a on nakrzyczał na nią, że kłamie, że już przecież jadła. Kobieta się rozpłakała, powiedziała, że już drugi raz z rzędu została wypchnięta z kolejki i nie dostała swojego przydziału. Mężczyzna zarządził przeszukanie kontenera, w którym mieszka, żeby ją sprawdzić. To było bardzo poniżające. Takich poniżających scen w tym obozie jest wiele - relacjonuje.

 

Międzynarodowi ochotnicy, którzy jeszcze miesiąc temu mieli dostęp do Morii i znają osobiście wielu mieszkańców obozu (przed 20 marca był to obóz otwarty), opowiadają, że prawie codziennie dostają informacje na temat panujących tam warunków.

 

To samo opowiada PAP Afgańczyk, który na Lesbos przyjechał z jednego z krajów skandynawskich, aby pomóc młodszej siostrze.


- Moja siostra nie popełniła żadnego przestępstwa, a czujemy się, jakbyśmy ciągle byli karani. Dlaczego nie możemy się spotkać w normalnych warunkach? - pyta Malik. Narzeka też, że nikt nie jest w stanie udzielić najprostszych informacji na temat tego, jak naprawdę działa wprowadzony w życie dwa tygodnie temu nowy grecki system azylowy, który w stosunku do migrantów przybyłych na wyspy po 20 marca ma być stosowany w trybie przyspieszonym.

 

Dodaje, że choć na Lesbos przebywa w tej chwili duża grupa prawników - ekspertów ds. praw człowieka z innych krajów UE - gotowych reprezentować migrantów z obozu za darmo, prawo greckie na to nie pozwala.

 

We wszystkich obozach znajduje się obecnie około 6 tys. osób. W obozie Vial na Chios jest w tej chwili w przybliżeniu 1,1 tys. ludzi, z czego mniej więcej 40 procent stanowią dzieci. W Morii przebywa około 3 tys. migrantów, w tym szacunkowo 1000 niepełnoletnich.

 

*  *  *

 

Przeczytaj także wywiad z ojcem Christoforosem Schuffem na temat sytuacji na Lesbos.

 

 

Przyjąć przybysza - to cykl tekstów dotyczących problematyki migracji i uchodźców. Wraz z Caritas Polska przygotujemy dla czytelników DEON.pl wywiady, reportaże i opracowania związane z obecnym kryzysem migracyjnym. Chcemy, by dotarły do was opinie osób, które stykają się z migrantami od wielu lat i poświęcili im swoje życie. Chcemy, by dyskusję na temat uchodźców prowadzono na spokojnie, bez uprzedzeń i w oparciu o fakty. Aby dowiedzieć się, jak możesz wesprzeć Caritas Polska w pomocy uchodźcom, kliknij tutaj.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.39

Liczba głosów:

18

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Agamemnon 12:19:35 | 2016-06-28
Wzajemna pomoc jest potrzebna. Ale musi być ona rozsądna. Najbardziej pomoc potrzebna jest na miejscu wypadków. Chrześcijanie powinni posiadać możność organizowania się i bronienia swoich rodzin.
Czy zmanicheizowany Kościół katolicki jest w stanie w sposób realny pomóc  zagrożonym? skoro sam jest chory.

Wzajemna pomoc jest potrzebna. Ale musi być ona rozsądna. Najbardziej pomoc potrzebna jest na miejscu wypadków. Chrześcijanie powinni posiadać możność organizowania się i bronienia swoich rodzin.
Czy zmanicheizowany Kościół katolicki jest w stanie w sposób realny pomóc  zagrożonym, skoro sam jest mentalnie chory?

Co bym potrzebował gdybym mieszkał w Syrii? Potrzebowałbym pracy bym mógł utrzymać swoją rodzinę, potrzebowałbym broni, bym mógł uczestniczyć w obronie mojej  rodziny i innych zagrożonych osób i rodzin, potrzebowałbym żywności, w okolicznościach gdyby jej nie było w regionie w którym bym zamieszkiwał. Potrzebowałbym  sakramentów  świętych  udzielanych przez Kościół katolicki. Tego bym potrzebował. Czego bym nie potrzebował: wyjeżdżać ze swojej ojczystej ziemi.

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?