Na dobranoc i dzień dobry - Łk 20, 27-40

Na dobranoc
(fot. Luz Adriana Villa A. / Foter.com / CC BY)

Bóg żywych, nie umarłych…

 

Sprawa zmartwychwstania


Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat weźmie wdowę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umarł bezdzietnie. Wziął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę.

 

Jezus im odpowiedział: Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania.

 

A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa "O krzaku", gdy Pana nazywa Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla niego żyją. Na to rzekli niektórzy z uczonych w Piśmie: Nauczycielu, dobrześ powiedział, bo o nic nie śmieli Go już pytać.

 

Opowiadanie pt. "O planie Chrystusa"


Kiedy Chrystus wstąpił do nieba i zasiadł po prawicy Ojca, przystąpili do Niego zatroskani aniołowie z zapytaniem o przyszłe losy Królestwa Bożego? - Mam przecież tam swoich uczniów - odpowiedział Syn Boży.

 

Ale aniołowie widząc, jak słabi, jak mali i zawodni są Jego uczniowie, nie chcieli uwierzyć w takie kiepskie rozwiązanie i nalegali dalej: - Panie, naprawdę nie masz żadnego innego lepszego planu?

 

- Nie, innego planu naprawdę nie ma i nie będzie - odparł Jezus.

 

Refleksja


Wszystko co robimy na tej ziemi powinno być ukierunkowane na życie, ale nie tylko to doczesne,  ale przyszłe - to wieczne. Nasze życie zatem to czas, który ukierunkowuje nas na "coś", co nas przekracza. Doczesność, która jest w około nas jest tylko częścią (skrawkiem) tego, czym żyjemy. Nasze możliwości poznawcze próbują zredukować to, co jest tylko do wartości materialnych, tymczasem duch daje nam o wiele większą perspektywę widzenia tego, co nas otacza…

 

Jezus naucza nas, że nasze życie trwa tu na ziemi i wraz ze śmiercią się nie kończy. Zaczyna się zatem coś nowego. Sam fakt, że nic po tym życiu doczesnym nie ma, może prowadzić w nas poczucie pustki. Tymczasem Bóg jest tym, który wypełnia każdą przestrzeń naszego życia. Dlatego przebywając z Nim w naszym zranieniu, pustce, cierpieniu, rozgoryczeniu, samotności, czy beznadziei, zawsze musimy mieć świadomość, że jest tym bardziej w nas, w naszym całym jestestwie, które jest nieśmiertelne i nie kończy się nigdy… 

 

3 pytania na dobranoc i dzień dobry


1. Czy masz świadomość, że życie doczesne to nasza droga do Boga?
2. Jak często myślisz o tym, co będzie po życiu doczesnym?
3. Czy masz w sobie radość spotkania z Bogiem w niebie?

 

I tak na koniec...


Wpatruj się w niebo i śpiewaj z radości, gdyż słońce otula cię ciepłem i opromienia światłem - za darmo (Phil Bosmans)

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.56

Liczba głosów:

25

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

theONA 00:14:11 | 2013-11-23
W takich wypadkach warto zaznaczyć możliwie czytelnie, że to jest ROZWAŻANIE, nie wprost cytowanie. Wydawać by się mogło, że to oczywiste, ale takie sprawy nie są nigdy oczywiste.

Ale mnie pod wpływem tego przepięknego rozważania przypomniał się spacer brzegiem jeziora, wzdłuż gęstych trzcin po prawej i gęstych olszyn po lewej...I jeszcze tylko wykąpać się w takim jeziorze...No, ale już listopad.

Oceń 1 1 odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook