Skąd się wzięła śmierć i jakie jest jej znaczenie?

Śmierć jest nieuchronna, ale prawda o ziemskim przemijaniu winna być odczytywana jako zadanie do spełnienia, jako możliwość spotkania się z Bogiem.

 

Czytając księgi Starego Testamentu zauważamy,że dla ich autorów śmierć jest najbardziej charakterystyczną cechą życia ludzkiego. Często i to w różnych tekstach, historycznych i prorockich, mądrościowych i apokaliptycznych, spotykamy się ze stwierdzeniem, że człowiek jest słaby i skazany na śmierć. Wynika to po części z samej jego natury, który jako nie cieszy się niezniszczalnością, ale przeciwnie, należy raczej do istnień słabych, kruchych, łatwo miotanych przez wrogie mu żywioły.

 

Jego życie jest darem ruâh (hebr. „duch”) Pana, Bożego ducha, który łatwo może mu zostać odebrany, a wówczas człowiek wracać musi do ziemi, z której został stworzony. Przypomina o tym biblijny mędrzec Kohelet, kiedy pisze: „I wróci się proch do ziemi, tak jak nią był, a duch powróci do Boga, który go dał”.


Z tekstu biblijnego pisarza wynika, że śmierć bliska jest człowiekowi, który żyje jednak nadzieją, że nie przyjdzie ona zbyt szybko i nie przez zaskoczenie. Istnienie śmierci związane jest z kruchością ludzkiej natury i dlatego nie jest ona rzeczywistością znikąd, gdzieś z zewnątrz, ale od początku pielgrzymuje z naturą ludzką. Kobieta z Tekoa tak oto mówiła do króla Dawida:


Wszyscy bowiem umrzemy z pewnością, i jesteśmy jak woda rozlana po ziemi, której już zebrać niepodobna, Bóg jednak nie zabiera życia w ten sposób (2 Sm 14,14).


Dzieje się tak właśnie dlatego, że:
 

Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono, czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsów (Koh 3,1–4).

Wynika stąd, że śmierci nie należy rozumieć jako jakiejś kary, negatywnej zapłaty za popełnione wcześniej grzechy.

 

Przeciwnie, jest ona zwykłą koniecznością wynikającą ze zniszczalnego charakteru natury człowieka, o czym przypomina Pismo Święte:
 

Los bowiem synów ludzkich jest ten sam co i los zwierząt; los ich jest jeden: jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego, i oddech życia ten sam. W niczym więc człowiek nie przewyższa zwierząt, bo wszystko jest marnością (Koh 3,19).
 

Z nadejściem dnia śmierci wydają się zupełnie pogodzeni patriarchowie, którzy żegnają się ze światem pełni pokoju i błogosławią swoich synów, udzielając im odpowiednich wskazówek na przyszłość co do sposobu życia i postępowania w sprawach JHWH. W nich bowiem, w swoich synach, zdają się oni widzieć pewną formę gwarancji nieśmiertelności. Doświadczał jej naród izraelski, ponieważ mimo iż umierali poszczególni jego członkowie, on sam trwał w swoim bycie narodowym.
 

Śmierć jako kara

 

Nie wszystkie teksty Pisma Świętego posiadają identyczną treść i harmonizują idealnie z nauką podaną dotychczas. Łatwo znaleźć bogatą liczbę wypowiedzi autorów starotestamentowych, którzy za śmierć obwiniają grzech. Odbierana jest ona wówczas jako kara Boża zesłana na ludzi za popełniane przez nich grzeszne nieprawości.

 

Śmierć przestaje być wówczas faktem czysto fizyczno-biologicznym i zdaje się przyjmować postać wydarzenia o charakterze religijnym. Wyraża stan graniczący z odebraniem zbawienia, a grzech zaczyna się utożsamiać ze śmiercią. Na takie znaczenie śmierci, wynikającej ze złamania Bożego zakazu, wskazują słowa Stwórcy, który powiedział do biblijnej pary: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” (Rdz 2,17).
 

1 2  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

13

 

 

Komentarze użytkowników (4)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~śmierć duchowa 01:33:50 | 2012-03-08
I jak bardzo potrzeba nam takiej wiary gdy rzeczywistość śmierci dotyka nas tak bardzo bezpośrednio (np. nieuleczalna choroba)?

Śmierć duchową opisano więc jako wydarzenie znacznie gorsze od śmierci fizycznej. Ta ostatnia zachowuje tylko pozory śmierci, ponieważ w rzeczywistości jest ona jedynie formą „przejścia” (Mdr 3,2–3) do większej, bardziej radosnej wspólnoty z Bogiem. Tymczasem śmierć grzeszników, a więc śmierć duchowa (por. Mdr 1,12–15; 18,5), sprowadzić może autentyczne nieszczęście, oddala bowiem od Boga, w którego mocy jedynie jest zagwarantować wieczne życie.
 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~moniska 14:23:02 | 2009-11-02
W ostatnim "Gościu Niedzielnym" warto też przeczytać tekst "Małych Świętych obcowanie"

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

JurekS 13:36:35 | 2009-10-30
Śmierć jest nieuchronna, ale prawda o ziemskim przemijaniu winna być odczytywana jako zadanie do spełnienia, jako możliwość spotkania się z Bogiem.
więcej

Jakby od początku naszego zycia chrześcijańskiego żyjemy w tej prawdzie, uczymy się jej, próbujemy przetworzyć na naszą zdolność wiary - zawierzenia. Ale skąd wziąć taką wiarę jaką miała św. Faustyna, która wręcz organicznie tęskniła za spotkaniem z Bogiem? I jak bardzo potrzeba nam takiej wiary gdy rzeczywistość śmierci dotyka nas tak bardzo bezpośrednio (np. nieuleczalna choroba)?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~brat łata 12:44:56 | 2009-10-30
Na pewno jest to jeden z puzzli w zrozumieniu tematu.
Polecam artykuł: "Oswajanie śmierci" z Gościa Niedzielnego nr 44 z 01/11/2009. Zwłaszcza wypowiedzi siostry Dominikanki.

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook