Jego życie to dowód, by nie poddawać się przeciwnościom

Jego życie to dowód, by nie poddawać się przeciwnościom
Fot. Jacek Szarkiewicz OP
DEON.pl / pk

Cierpi na rzadką chorobę. Mimo to uprawia sport, kocha podróżować i ewangelizuje. Poznajcie Marcina, który nie poddaje się, mimo cierpienia.

Kiedy miał 9 lat i wrócił z boiska, zauważył, że z jego lewej nogi wystaje kostka. Na początku jego rodzice myśleli, że to zwykłe skręcenie. Dopiero po dwóch latach i wielu wizytach lekarskich okazało się, że cierpi na polineuropatię czuciowo-ruchową. Jest po postępująca choroba, powodująca problemy z czuciem i poruszaniem. Mimo to, Marcin postanowił nie poddawać się i walczyć o sprawność fizyczną.

Wyświetl ten post na Instagramie.

„Bez wiary potykamy się o źdźbło słomy, z wiarą przenosimy góry.” Ile razy w swoim życiu nie wierzyłeś, że coś może się udać? Ile razy ktoś powiedział ci, że coś nie wyjdzie? Ile razy myślałeś, że nie jesteś nim lub nią i gdyby może byłbyś tą osobą to pewnie wtedy by się udało? Czy słyszałeś w swoim życiu takie słowa jak: jesteś za gruby, za chudy, wysoki lub niski? Ja bardzo często! Moi drodzy, nie ma pytań, to nie ma odpowiedzi. Kiedy chcemy się czegoś dowiedzieć o czymś wpierw nie zadając sobie pytania lub komuś jak znaleść odpowiedź na nurtujące nas zagadnienie, szansa jest bardzo mała, że nagle się czegoś dowiemy. Tak jest i z wysiłkiem, jeśli nie zaczniemy wykonywać pewnej pracy, czy nie zaczniemy zadawać pytań jak dojść tam, czy jak osiągnąć to, samo raczej także się nic nie osiągnie i nie znajdzie odpowiedź. Najpierw potrzeba jest głęboka wiara w to, że się uda. Gdyby nie ta wiara te wszystkie pytania, które wymieniłem na początku już dawno by wytrąciły nas z równowagi, a nawet nie tyle, że nie pozwoliłyby działać to także uniemożliwiłyby samo szukanie i zadawanie pytań w stronę kierunku jakim chcemy zmierzać. Strach powoduje, że wierzymy w to, co niekoniecznie jest prawdą, człowiek został stworzony do robienie rzeczy wielkich! Do świętości! Wstań i zacznij żyć bo ja za Ciebie tego nie zrobię????

Post udostępniony przez Marcin Wadoń (@marcin_wadon)

Jedną z osób, które inspirowały Marcina był Nick Vujcic, którego przypadkiem poznał w windzie w czasie spotkania na Tauron Arenie. „Chciałem dostać się poziom wyżej, żeby kupić jego książkę. Ochroniarz powiedział mi, że winda dla niepełnosprawnych jest po drugiej stronie. Gdy do niej wszedłem, okazało się, że w środku był Nick. Miałem więc okazję spotkać się z osobą, którą podziwiałem” – mówi Marcin. Jak dodaje, równie mocno wpłynęło na niego również spotkanie z Janem Dratwickim, misterem Polski 2016, który inspirował go i motywował do ćwiczeń na siłowni; jeden trening udało im się nawet zrobić razem. Po tym wydarzeniu Marcin został zaproszony do programu „Pytanie na śniadanie”. Nagle zaczęły spływać do niego wiadomości od zupełnie obcych ludzi, którzy dziękowali mu za to, że chociaż jest chory, pokazuje innym, że nie warto się poddawać.

W tym czasie Marcin, chociaż był ministrantem, wstydził się publicznie przyznawać do wiary. Wszystko zmieniło się, kiedy zupełnie obcy mężczyzna przekazał mu „Słowa od Jezusa”, według których w jego życiu wszystko miało „zmienić się na dobre”. Ta wiadomość bardzo umocniła wiarę Marcina i przyniosła wiele duchowych owoców. Od tamtej pory Marcin dzieli się swoją wiarą w social mediach.

Marcin kocha również podróżować. Chociaż jego choroba wymaga ostrożności i odpowiedniego przygotowania do wycieczek, nie poddaje się. „Muszę najpierw wyobrazić sobie miejsce do którego jadę i sprawdzić, czego będę tam potrzebował” – mówi. Jego ulubionymi kierunkami są ciepłe kraje, w których jego choroba jest mniej uciążliwa.

Wyświetl ten post na Instagramie.

„Ubierz sie w obcisłe bo to warto mieć styl…” Najsilniejszym wojownikiem jest ten kto pokonał samego siebie????jeżdżę na tym rowerze dopiero pół roku i wydarzyły się już różne historie, min policja w trakcie trasy pomagała mi naprawiać łańcuch, zerwałem i wymieniałem przerzutki itp. Po długim czasie odkąd poruszam się na wózku przyzwyczaiłem się do tego, że ludzie się patrzą przesadnie ale odkąd jeżdżę na handbiku i z reszta każdy „handbaikowiec to potwierdzi”, ludzie w autach wręcz wychylają głowy, pokazują palcami itd. ????w każdym bądź razie przez dłuższy czas będę trenować na takim o to sprzęcie a kto wie może w przyszłości zdecyduje się na coś lepszego i lżejszego. ???? oficjalnie takie rowery zaprzeczają faktowi, że „kaleki” nie mogą być sportowcami ???? a Wy macie jakieś sportowe, może ekstremalne zajawki????? dobrej niedzieli!????

Post udostępniony przez Marcin Wadoń (@marcin_wadon)

Bardzo ważnym doświadczeniem była dla niego podróż do Ziemi Świętej. Pewnego wieczoru gorąco pomodlił się do Jezusa, by udało mu się kiedyś tam pojechać. Gdy obudził się rano, przeczytał wiadomość od ojca Jacka Szarkiewicza, dominikanina, który zaproponował mu wyjazd do Ziemi Świętej, razem z odpowiednią opieką. Dziś Marcin stara się ewangelizować przez swoje podróże. W czasie spotkań z różnymi ludźmi, nie boi się mówić im o Bogu i swojej wierze.

Chociaż jednym z objawów jego choroby jest brak koncentracji - przez to Marcin miał sporo zaległości w nauce - okazało się, że kiedy czyta książki teologiczne, skupienie przychodzi mu dużo łatwiej. Obecnie bierze udział w 4-letnim dominikańskim studium filozofii i teologii, na które dojeżdża sam pociągiem. Chce wstąpić do zakonu. "Jeśli jednak Bóg będzie chciał żebym żył w samotności jako osoba świecka lub założył rodzinę, to w tym momencie oddam się Jego woli" - wyznaje.

Jego działalność ewangelizacyjną można śledzić w social mediach, w tym na Instagramie; ewangelizację poprzez media Marcin traktuje jak swoje powołanie.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Jego życie to dowód, by nie poddawać się przeciwnościom
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.