Wierzący stanu wolnego w Kościele - czy to się może udać?

Joanna Długosz
(fot. Ben White / Unsplash)

Singiel. Panna. Kawaler. Stanu Wolnego. Osoba samotna. Jak nazywać osoby, które z różnych powodów w danym momencie swojego życia nie pozostają w żadnym związku? Na większość z terminów nie ma mojej wewnętrznej zgody, co wynika z zasad panujących w języku polskim, czy po prostu z pewnej podstawowej logiki, którą winniśmy się kierować w życiu.

 

Przeglądając bowiem słownik języka polskiego PWN, pod hasłem "singiel" znajdujemy przede wszystkim termin opisujący płytę z nagraniem jednego utworu i to znaczenie właśnie najczęściej jest wyśmiewane i stało się już przedmiotem żartów i memów (- jesteś singlem? - nie, albumem płytowym.) W drugiej kolejności singiel to rozgrywka między dwójką graczy np. w tenisie lub pojedyncza karta jednego koloru otrzymana w rozdaniu. Dopiero na samym końcu wymieniana jest osoba mieszkająca czy żyjąca w pojedynkę.

 

Osoba samotna. Czy na pewno? Psychologowie podkreślają, że samotność jest bardzo indywidualnym odczuciem i wiąże się bardziej z subiektywną oceną danej osoby. Samotnym można być w związku i małżeństwie, samotnym można być w tłumie ludzi. Natomiast osoba, która nie jest z nikim na stałe związana może być duszą towarzystwa, otoczoną grupą znajomych i rodziną, dzięki którym w żadnym stopniu nie czuje się samotna. Zdaje się zatem nieuprawnione nazywać kogokolwiek samotnym, o ile ktoś sam nie stwierdzi, że samotnym się czuje.

 

Panna i kawaler. Obciążenie kulturowe tych określeń jest ogromne. Przyklejono do nich dość szybko przymiotnik "stara/stary", przez co urzędowe określenie stanu cywilnego stało się pejoratywnym stwierdzeniem stylu życia i pewnych cech charakteru, które są z nim związane.

 

Metodą eliminacji można stwierdzić, że to termin "osoba stanu wolnego" jest najwłaściwszym, najbardziej neutralnym, a równocześnie opisującym fakty, a nie wartościującym. Rozprawiwszy się z nomenklaturą pozostaje pytanie.

 

Co Kościół ma do zaoferowania osobom stanu wolnego?

 

Ze swoich czasów studenckich pamiętam jeszcze, funkcjonujące do dziś - chyba najbardziej popularne - Msze o dobrego męża/o dobrą żonę "u Szczepana" w Krakowie. Takich inicjatyw - głównie oddolnych - w polskim Kościele znajdziemy sporo, jednakże mamy tu do czynienia z pewnym zaszufladkowaniem. Po pierwsze organizowane są one w obrębie wspólnot akademickich - zawężony jest zatem przedział wiekowy. A przecież potrzebę kierowania oferty do osób powyżej 25 roku życia wskazują chociażby badania CBOS z 2017 roku1, z których wynika, że blisko 30% mieszkańców Polski jest stanu wolnego, a wśród nich znacząco (w porównaniu w rokiem 2005) wzrasta liczba osób między 25 a 44 rokiem życia.

 

Po drugie sama nazwa przykleja poniekąd łatkę "poszukiwacza". Zresztą na poszukiwanie właśnie są nastawione także jednorazowe akcje dla osób stanu wolnego - spotkania i rekolekcje. Większość z nich (wszystkich nie byłam w stanie prześledzić) zawiera w nazwie dopowiedzenia: "szukających męża lub żony", "powołanych do małżeństwa lub rozeznających tę drogę". Czuć w tych tytułach nakierowanie na konieczność zawarcia małżeństwa, tworzenia rodziny. Oczywiście, jest to piękna i wartościowa, ale nie jedyna droga realizowania swojego powołania w Kościele i świecie. W ofertach Kościoła dla osób stanu wolnego czuć pewną - podświadomą być może - presję.

 

Historia Kościoła zdaje się tutaj zataczać koło. Choć słowa, które kierują do nas kaznodzieje wyraźnie zaznaczają różnorodność możliwości realizacji swojego powołania, to jednak rzeczywistość zdaje się pokazywać zupełnie coś innego. Przypomina to trochę pierwsze wieki Kościoła, gdy presja kierowała poczynania ludzi w przeciwnym kierunku. Za jedyną słuszną i miłą Bogu drogę życia uważane było dziewictwo. Ojcowie Kościoła tłumaczyli, że to właśnie bezżenni zajmą pierwsze miejsce w Królestwie Bożym (np. Bazyli z Ancyry) Dopiero zauważywszy zbyt mocne przeakcentowanie na rzecz dziewictwa, rozpoczęto próbę sprawiedliwego doceniania różnych form i dróg realizacji powołania w życiu chrześcijańskim. Szala jednak zaczęła się znów przechylać.

 

Skąd w Polsce tyle singli?

 

Patrząc na Kościół w Polsce ogromną rolę odegrało z pewnością pojawienie się Ruchu Światło-Życie. Formacja oazowiczów mocno akcentowała rolę małżeństwa i rodziny. Młodzi ludzie, wzrastając w tym duchu, tworzyli wspólnoty - Kręgi Rodzin Domowego Kościoła , które wpisały się na długie lata w krajobraz Kościoła w Polsce. Nie ulega jednak wątpliwości, że formacja ta przeżywa obecnie pewnego rodzaju kryzys. Średnia wieku małżonków we wspólnocie wzrasta, a nowe małżeństwa nie przybywają w takim tempie, jak w minionych dekadach. Dlaczego?

 

Powodów jest kilka, a patrząc na indywidualne przypadki moglibyśmy z pewnością wyodrębnić setki i tysiące powodów tego, dlaczego młodzi ludzie nie decydują się szybko na małżeństwo, dlaczego tak trudno czasami jest im znaleźć swoją drugą połówkę. Zdaje się jednak, że pytanie o przyczyny nie rozwiąże podstawowej kwestii: osób stanu wolnego w Polsce jest dużo i ta liczba wciąż rośnie. Co ważniejsze, to właśnie coraz więcej osób zaangażowanych religijnie nie znajduje towarzysza życia. Stereotyp wyzwolonego, liberalnego singla został już dawno obalony. Natomiast młodzi ludzie narzekają na trudności w spotkaniu drugiego człowieka, posługującego się zbliżonym systemem wartości, który równocześnie nie byłby oderwany od rzeczywistości współczesnego świata. Widać to także podczas analizy przytoczonych badań CBOS. Wśród osób stanu wolnego w Polsce przeważają dziś osoby powyżej 25 roku życia (średnia to 27-29 lat), które jednak, mimo, iż są na ogół całkowicie niezależne finansowo (59%), w większości (56%) nie tworzą nieformalnych związków. Biorąc pod uwagę, że 70% mieszkańców Polski określa się jako osoby wierzące (GUS 2017), mamy ogromną liczbę wierzących Polaków stanu wolnego, którzy niewątpliwie potrzebują - podobnie jak inne grupy - stałego duszpasterstwa.

 

Wpisując w przeglądarkę frazę: "duszpasterstwo osób stanu wolnego", "duszpasterstwo osób samotnych" trafiłam w pierwszej kolejności na stronę o charakterze religijno-randkowym zrzeszającą osoby wierzące z kościołów ewangelicznych. Dalsze poszukiwania pozwoliły mi odnaleźć Grupę 33 - duszpasterstwo osób stanu wolnego archidiecezji katowickiej, które działa na tyle aktywnie, że pojawia się wysoko w statystykach wyszukiwarki. Co więcej wspólnota - jak czytamy w jednym z artykułów - zrzesza osoby, które niejednokrotnie nie wybrały same tej drogi życiowej, ale jest ona efektem takich, a nie innych zdarzeń z życia: "tak wyszło" - jak mówią członkowie duszpasterstwa. Jest to bardzo szczere podejście, które ani nie piętnuje, ani też nie przyczynia się do martyrologii osób stanu wolnego.

 

Ten osamotniony wynik wyszukiwania uznałam jednak wyłącznie za błędny algorytm i rozpoczęłam poszukiwania duszpasterstw "na piechotę", a więc odwiedzając strony internetowe poszczególnych diecezji. I tak spośród około 40 odwiedzonych (działających) stron - poza archidiecezją katowicką - odnalazłam duszpasterstwo osób stanu wolnego jedynie w archidiecezji wrocławskiej, jednak z vacatem na stanowisku duszpasterza.

 

Jakie zatem duszpasterstwa są oferowane wiernym polskich diecezji? Czy którekolwiek odpowiadać może swoją specyfiką osobom stanu wolnego? Poza tak zwanym duszpasterstwem specjalistycznym i poszczególnych grup zawodowych, znaleźć możemy również duszpasterstwa stanowe. Jednak najczęściej są to duszpasterstwa rodzin, dzieci i młodzieży, akademickie, rzadziej kobiet i mężczyzn. Grupą otoczoną opieką są także związki niesakramentalne i małżeństwa trudne.

 

Wędrując przez kolejne strony internetowe rodzi się zatem refleksja, że po ukończeniu edukacji szkolnej i studiów, gdzie związaliśmy się z duszpasterstwem, jeśli chcemy kontynuować przynależność do wspólnot należy przyjąć święcenia, złożyć śluby, założyć rodzinę lub… związek niesakramentalny. Jest to oczywiście sarkastyczne uproszczenie, niemniej jednak sucha analiza faktów nie sprzyja wyodrębnieniu stanu wolnego, jako jednej z dróg realizacji swojego powołania w Kościele. Oczywiście, zazwyczaj osoby stanu wolnego mają jakiś zawód, pasję czy zainteresowania, do których dostosowane są działające duszpasterstwa, podobnie przecież jak małżonkowie. Dlatego podkreślałabym w tym wypadku podział na duszpasterstwa stanowe i specjalistyczne.

 

W niektórych diecezjach wydaje się, że coś w tej kwestii może drgnąć. Tak na przykład przy okazji V Synodu Diecezji Tarnowskiej powstał specjalny zespół, którego jednym z zadań jest zadbanie o miejsce osób samotnych (czy raczej stanu wolnego) w Kościele.

 

Wciąż jednak wydaje się, że inicjatywy na rzecz osób niezamężnych i nieżonatych są jedynie odosobnionymi przypadkami, inicjowanymi przez samych zainteresowanych, którzy chcą się zjednoczyć i domagają się także duchowej opieki ze strony Kościoła. Stałe duszpasterstwo osób stanu wolnego to zatem ogromne wyzwanie, które stoi przed polskimi diecezjami.

 

1 Badanie "Aktualne problemy i wydarzenia" (325) przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face-to-face) wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 1-8 czerwca 2017 roku na liczącej 1020 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

 

Joanna Długosz - z wykształcenia teolog i menadżer. Z pasji i powołania "pani od religii". Prowadzi autorskiego bloga pod tym samym tytułem

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.65

Liczba głosów:

23

 

 

Komentarze użytkowników (9)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

bulwaPapieska 19:08:44 | 2018-08-10
no nie wiem, ale ładne zdjęcie do artykułu. Z taką to bym się modlił :)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 19:35:15 | 2018-08-04
Dobra. Babki zwrócono przeciw facetom, wmawiając im, że jak się nie będą samorealizować to nie będą ludźmi, zaś faceci je uciskali.

Facetom, babki zwrócone przeciwko nim, latają obojętnie gdzie, ale daleko.

Coraz mniej osób podejmuje współżycie seksualne, w dawniej wyzwolonych ze wszystkiego społeczeństwach Zachodu. No bo... jak? Kiedy samorealizacja i agresywność w relacjach?

Oczywiście dla kobiet, to strzał w stopę, ale one tego nie rozumieją. Bo i skąd niby miałby rozumieć, jak łykają takie bzdety, że były poszkodowane, że facet to rywal, że ma być kompletna równość, szczególnie w biznesie i polityce.

Stąd PRZYBYWA SINGLI, bo ludzie już do siebie NIE LGNĄ. No i tera trzeba trandolenia, które nikogo nie interesuje, które nikomu nic nie daje, jak to niby singiel ma być w Kościele, gdy to zagadnienie już Pan Jezus poruszał i nawet zalecał, jeśli ktoś się zdecyduje ze względu na niego.

Ale to nie jest ze względu na niego, tylko ze względu na pełżającą idiotyczną wojnę płci reprezentowaną na wesoło przez panią Nettę na Eurowizji. A może i na poważnie? Z babami to licho wie :)

Oceń 5 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Sofia Kowalik 16:39:08 | 2018-08-04
Czy w redackji deona są ludzi którzy mają problem z byciem singlem? Mocno wałkujecie ten temat. 

Oceń 4 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Noe.D 16:48:14 | 2018-07-29
do Autorki - diecezja bielsko-żywiecka też takie ma, nie tylko katowicka. Może południe Polski jest barrdziej zasinglowane?  ;-)
Single wszystkich maści - trzymajmy się razem... Kościoła!!

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Noe.D 16:45:34 | 2018-07-29
Sto procent racji.
Potrzeba otwarcia kapłanów na taki rodzaj duszpasterstwa, bo wiernych jest mnóstwo. I bywają odsuwani na bok jako ... bezproblemowi. Zresztą nawet i otwartym kapłanom zdarza się dychotomiczne dzielenie Kościoła na rodziny i konsekrowanych. A na pytanie - a ja gdzie mam się zmieścić? - widzę zdziwioną minę i ewentualnie zafrasowane - no tak....

Oceń 6 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz