10 słów, które pokazują, czym żył Kościół w 2018 roku

Michał Lewandowski
(fot. Patrick Schneider / Unsplash.com)

Postanowiłem ubiegły rok ubrać w dziesięć najbardziej charakterystycznych słów. Niektóre z nich wpadły mi do głowy od razu, kiedy pomyślałem o 2018. Inne przyszły dopiero po chwili. Dlaczego tak się stało? Bo był to rok trudny, nieoczywisty i skomplikowany.

 

Ogólnoświatowa tendencja jest taka, że zmienia się wiele. Do tego tak szybko, że kolejne lata różnią się od siebie tak bardzo, jak kiedyś epoki. To, co oczywiste było w 2017 roku, przestało nim być 365 dni później. 2018 był rokiem przełomów, kontrastów, silnych i niespodziewanych zdarzeń, rokiem ciepłego lata, zimy, która powoli odchodzi w niepamięć (przynajmniej w naszej szerokości geograficznej), trudnej jesieni, wiosny przeżywanej nadziejami mundialu. Był to rok zdawałoby się zły, bardziej negatywny niż radosny.

 

Ale czy tak jest naprawdę? Wydarzenia, które działy się w Kościele, przez ostatnie dwanaście miesięcy mocno mnie dotknęły. Świat też wydawał się kroczyć w stronę rozbicia i upadku, kolejne prasowe nagłówki krzyczały, że “już niedługo", “totalnie", “mocno", “za chwilę". Pomyślałem, że to źle, uwierzyłem, że zmierzamy w kierunku tej jedynej rzeczy, jaka może nas zjednoczyć, w stronę upadku całej ludzkości. Byłem przybity.

 

To, że tak nie jest to temat na osobny tekst. Dane statystyczne pokazują, że rzeczywistość jest radykalnie inna od tej, która pojawia się w mediach, zamiast ostrej komiksowej kreski serwuje nam raczej pastelową paletę barw, które łagodnie przechodzą w siebie i nie uderzają ostrością koloru. Zmiana w moim myśleniu była na tyle radykalna, że napiszę o tym kiedyś osobny tekst. I dziękuję koledze Wilczyńskiemu z redakcji, bo to on pokazał mi, że nie jest tak źle, jak sądziłem do tej pory.

 

Ten 2018 rok trzeba jakoś opisać. Stwierdziłem więc, że wybiorę 10 słów, które najdobitniej pokazują, jakie było ubiegłe dwanaście miesięcy w Kościele. Można się z tym wyborem nie zgadzać, jest subiektywny. Nie balansowałem szukając w połowie rzeczy dobrych, w połowie złych. Ale 10 słów to po grecku dekalog, więc wierzę, że “uświęcona forma" ma swoje prawa.

 

ALFIE EVANS

 

Początek ubiegłego roku to sprawa Alfiego Evanasa, chłopaka cierpiącego na nieznaną chorobę neurodegeneracyjną. Największe kontrowersje wzbudziły odmienne zdania lekarzy i rodziców chłopca, co do wyłączenia aparatury podtrzymującej życie. Medialna relacja ze sprawy trwała kilka tygodni i na dwóch frontach stawiała rodziców chłopaka, którzy walczyli o jego życie i personel szpitala, który - według wyroku sądu - mógł odłączyć aparaturę, która podtrzymywała jego życie. W historię zaangażował się papież Franciszek, który spotkał się z ojcem Alfiego i apelował o szacunek dla życia chłopca. Wokół sprawy narosło wiele negatywnych emocji, lekarzy przedstawiano jako czyhających na życie dziecka, rodziców, jako heroicznych obrońców. Wiem, że sprawy nigdy nie są tak jasne i “zero-jedynkowe", jak przedstawia się w je mediach, zwłaszcza w internecie. Wciąż jest zbyt wcześnie, żeby obiektywnie ocenić to wydarzenie, zwłaszcza, że trudno o rzetelne oceny relacji, jaka była udziałem najbliższych osób w rodzinie.

 

CHARYZMATYCY

 

W tym roku sporo mówiło się o wspólnotach charyzmatycznych. Głośnym wywiadem Dawida Gospodarka z ks. dr. Grzegorzem Strzelczykiem rozpoczęła się dyskusja o relacji Kościoła do “charyzmatycznej wiosny", którą zdaniem wielu przeżywa teraz Kościół. Sprawie charyzmatyków poświęciliśmy cały numer Magazynu “Czytaj Dalej", gdzie staraliśmy się rzeczowo opisać zjawisko, pokazaliśmy różne głosy, a także doświadczyliśmy na własnej skórze czym jest Msza święta z charyzmatyczną modlitwą o uzdrowienie. Na potrzeby tekstu poszedłem wtedy po raz pierwszy na takie spotkanie i skonfrontowałem swoje wyobrażenia z tym, co zobaczyłem. We wspólnotach charyzmatycznych jedni upatrują renesansu Kościoła i ostatniej deski ratunku w tonącej łodzi, drudzy określają je jako forpocztę protestantyzacji Kościoła. Ubiegły rok pozwolił nam ściślej zainteresować się zjawiskiem.

 

EKOLOGIA

 

Uważam, że 2018 to rok, który zwiększył znacząco świadomość, z jaką ludzie na świecie zaczęli myśleć o problemach związanych ze stanem naszej planety. Wstrząsające dane, które mówią, jak wielkie ilości plastiku znajdują się w oceanach (a co za tym idzie w naszych organizmach), raporty, które pokazały, że każde kolejne lata, które ostatnio przeżywaliśmy są coraz cieplejsze, stan lodowców i masowe ich topnienie, niechlubny ranking polskich miast, które przodują na świecie w kwestii zanieczyszczenia - wszystkie te z naukowego punktu widzenia jasne informacje każą nam myśleć, że ze stanem naszej planety nie dzieje się dobrze. Szczególnie wrażliwy na tę kwestię jest papież Franciszek, który (poza opublikowaniem pierwszej ekologicznej encykliki Laudato si’) często wspomina o odpowiedzialności za “wspólny dom". Spotkanie COP24 w Katowicach było ważnym, choć nie przełomowym, krokiem w zrozumieniu, że jeśli rządy na świecie nie porozumieją się co do wspólnych, skoordynowanych działań na rzecz zmniejszenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery, to przyszłość całej planety stoi pod dużym znakiem zapytania. Trend, który charakteryzuje odejście od paliw kopalnych, rezygnacja z wszechobecnego plastiku, czy zatrzymanie nadmiernej konsumpcji, został wyznaczony. Otwartym pytaniem jest, na ile będziemy w stanie w osobistych wyborach idee przełożyć na codzienność.

 

EMANCYPANTKI

 

Ten rok to również coraz wyraźniej słyszalne głosy sprzeciwu wobec niewystarczającej roli kobiet i ich pełnionych przez nie zadań w Kościele. Jak wspomniałem wyżej, bardzo wyraźne były one w czasie synodu w Watykanie. Kilku przełożonych męskich zgromadzeń zakonnych (w tym generał jezuitów Arturo Sosa SJ) opowiedzieli się za większym udziałem kobiet w kolejnych synodach, ale także strukturach władzy i administracji. Jedna z czołowych działaczek ruchu walki o większe prawa kobiet w Kościele, autorka “Emancypantek" Zuzanna Radzik tak komentowała stan polskiego Kościoła i jego podejście do większej roli kobiet: “Nasi biskupi i duszpasterze w mniej lub bardziej rozwodniony sposób odtwarzają mówienie o tym, że z kobiecej cielesności wynikają pewne zadania. Świetnie pisze o tym Justyna Melonowska, która pokazuje, że w teologii Jana Pawła II kobieta nie jest w stu procentach osobą, bo żeby być osobą, trzeba w pełni wolności stanowić o sobie, tymczasem wybory kobiet są ograniczone ich anatomią. Niby może wybierać, ale skoro ma macicę, to musi być matką. Jeśli nie biologiczną to choć matką duchową. Czyli zawsze macierzyństwo jest coś, co ją definiuje. No i teraz spróbuj mnie zrozumieć: mam macicę, nie mam dzieci, spełniam się w życiu na wiele sposobów, ale żadnego nie nazwałabym macierzyństwem duchowym. Co ze mną zrobić w tym systemie? Wracając do teologii ciała i do łechtaczki, to ona też tak jak macica jest częścią ciała. Aż strach myśleć co gdybyśmy z faktu jej istnienia wyciągali teologię mówiącą o zadaniach kobiety, tak jak robimy to z faktu posiadania macicy".

 

KARA ŚMIERCI

 

Sierpień tego roku przyniósł dużą zmianę w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Od czasu jego powstania zawierał on bowiem kontrowersyjny zapis o karze śmierci. Choć Kościół wyraźnie mówił o tym, że stosowanie tej kary nie jest konieczne, a może w ogóle już niepotrzebne, to wciąż dopuszczał możliwość jej wykonania. Franciszek zmienił punkt katechizmu w którym mowa o karze śmierci i stwierdził, że jej wykonanie jest absolutnie niedopuszczalne. Jego decyzja spotkała się także z głosami sprzeciwu, które twierdziły, że papież nie może ingerować w nauczanie Kościoła. Trudno uznać to za rzeczowy argument, w momencie, kiedy Katechizm Kościoła nie jest ostatecznie zamkniętym dokumentem i może ulegać zmianiom. Nie jest tym samym, co Tradycja Kościoła, która jest elementem niezmiennego Objawienia. Powstał w 1992 roku z inicjatywy św. Jana Pawła II. Nowy fragment punktu brzmi:

 

2267. Wymierzanie kary śmierci, dokonywane przez prawowitą władzę, po sprawiedliwym procesie, przez długi czas było uważane za adekwatną do ciężaru odpowiedź na niektóre przestępstwa i dopuszczalny, choć krańcowy, środek ochrony dobra wspólnego.

 

Dziś coraz bardziej umacnia się świadomość, że osoba nie traci swej godności nawet po popełnieniu najcięższych przestępstw. Co więcej, rozpowszechniło się nowe rozumienie sensu sankcji karnych stosowanych przez państwo. Ponadto, zostały wprowadzone skuteczniejsze systemy ograniczania wolności, które gwarantują należytą obronę obywateli, a jednocześnie w sposób definitywny nie odbierają skazańcowi możliwości odkupienia win.

 

Dlatego też Kościół w świetle Ewangelii naucza, że "kara śmierci jest niedopuszczalna, ponieważ jest zamachem na nienaruszalność i godność osoby"[1], i z determinacją angażuje się na rzecz jej zniesienia na całym świecie.

 

KLER

 

Jesień tego roku upłynęła pod znakiem najnowszego filmu Wojciecha Smarzowskiego. “Kler" tak mocno (po dobrze przyciętym trailerze) “zagotował" uczucia Polaków, że obraz nie dość, że rozbił tegoroczny boxoffice, to stał się jednym z najchętniej oglądanych filmów w historii polskiego kina. Poszedłem na ten film z lękiem, że będzie tak samo brudno i schematycznie, jak w “Drogówce", czy “Pod mocnym aniołem". Styl Smarzowskiego był (jest) dla mnie trudny do “strawienia", co nie znaczy, że nie cenię go za pokazanie tego, czego inni pokazać nie chcą. Nie zawiodłem się jednak, bo otrzymałem opowieść niejednoznaczną, wielowątkową, która przez kilka dobrych dni po seansie, pozwoliła mi na solidną autorefleksję nad tym, czym jest dla mnie Kościół i jaki jest mój stosunek do kleru. Krytyka, która zarzucała obrazowi atakowanie Kościoła, ośmieszanie księży, szerzenie antyklerykalizmu (co jednak uważam za zaletę) jeszcze mocniej przyczyniła się do kasowego (ale pewnie nie tylko) sukcesu “Kleru". Po zakończeniu seansu czułem lekkość, oczyszczenie; ktoś pokazał to, o czym wszyscy wiemy od dawna, ale boimy się głośno mówić. To dobrze, bo o Kościele lepiej rozmawiać z otwartą przyłbicą niż z mieczem w ręku.

 

PEDOFILIA

 

Wielokrotnie spotkałem się z określeniem, że kryzys związany z wykorzystywaniem seksualnym nieletnich przez osoby duchowne, to pęknięcie, które przypomina początki reformacji w XVI wieku. Nie wiem, czy te dwa wydarzenia można w ogóle porównać. Pewne jest natomiast, że skala ujawnionych przestępstw duchownych jest porażająca. Dochodzi do tego świadomość, jak często wysoko postawieni hierarchowie tuszowali pedofilskie zachowania księży, ukrywali winowajców, wymuszali milczenie na ofiarach, które dopiero po kilkudziesięciu latach znajdowały w sobie dość odwagi, by publicznie przyznać się do tego, co wydarzyło się w ich dzieciństwie. Rzecz tym bardziej trudna, kiedy pedofilia dotyczy osób do tej pory uznawanych za autorytety. Świeże, bo sprzed kilku tygodni, wiadomości o księdzu prałacie Henryku Jankowskim wstrząsnęły opinią publiczną i zmusiły do zadawania pytań o to, jak patrzeć na jego zasługi z czasów “Solidarności" przez pryzmat oskarżeń, które pojawiły się w mediach.

 

POROZUMIENIE Z CHINAMI

 

We wrześniu doszło do porozumienia Watykanu z Chinami, na mocy którego biskupi uznawani przez chiński rząd zostali zaaprobowani przez Watykan. Chrześcijaństwo w Chinach dzieli się na podziemny Kościół, który nie jest uznawany przez rząd oraz na oficjalny Kościół, który ma poparcie rządu. W odpowiedzi na działania Stolicy Apostolskiej, Chiny uznały biskupów, których wcześniej uważały za nielegalnie obsadzonych. Decyzja papieża dla niektórych komentatorów nosiła znamiona zdrady, zwłaszcza dlatego, że chiński Kościół podziemny jest silnie prześladowany przez aparat państwowy. Porozumienie negocjowano kilka lat. Bezprecedensowy osiągnięciem jest fakt, że chińskie władze po raz pierwszy w historii uznały, że papież jest zwierzchnikiem Kościoła katolickiego w Chinach. “Porozumienie nie ma charakteru politycznego, lecz duszpasterski" - zapewniał rzecznik Watykanu Greg Burke.

 

SYNOD

 

Zakończony końcem października Synod ds. młodzieży był wydarzeniem, które mimo swojej “tajemniczości" przyniosło wiele ważnych opinii i głosów. Mówiąc “tajemniczy" mam na myśli nie dający łatwo określić i zdefiniować, a także opisać. Media na świecie mogły odnieść wrażenie, że w czasie obrad nie dochodzi do przełomowych rozstrzygnięć, a tematy na nim poruszane nie wpłyną znacząco na dzieje Kościoła. Cóż, specyfika działania mediów nie zawsze przystaje do porządku prac synodalnych. Tym bardziej, że jego tematyka nie była tak kontrowersyjna, jak przy okazji poprzedniego, bo poświęconego sprawom rodziny, spotkania biskupów. Z tego ostatniego można wynotować trzy ciekawe punkty, które mogły pozostać niezauważone przez dziennikarzy śledzących przebieg obrad: ważne wypowiedzi kard. Tagle, który wyraźnie zaznaczał, jak istotne jest słuchanie młodzieży, obecność różnych grup na synodzie, co sprawiło, że stał on się wydarzeniem ekumenicznym, szerokie komentarze dotyczące roli kobiet w Kościele i stwierdzenie, że w wielu aspektach ich rola nie jest wystarczająco dobrze przemyślana (lub nie ma jej w ogóle, bo “tradycyjnie" takie funkcje pełnią mężczyźni, czego dobrym przykładem może być rola administratora parafii, który nie dość, że nie musi być duchownym, to prawnie nie jest sprecyzowana jego płeć).

 

SZUSTAK

 

2018 nie był oczywiście początkiem działalności najbardziej rozpoznawalnego dominikanina w Polsce. Ale to właśnie w tym roku Adam Szustak OP (dosłownie) rozbił bank i zrobił coś, co nie udało się do tej pory żadnemu duchownemu w internecie. Przez kilka miesięcy (zanim nie prześcignął go Tomasz Sekielski ze zbiórką na film poświęcony pedofilii w Kościele) projekt zakonnika, czyli “Langusta na palmie" wiódł prym w crowdfundingowym serwisie Patronite, gdzie do tej pory zebrał już blisko milion złotych na cele związane z tworzeniem treści wideo do internetu. Adam Szustak to fenomen polskiej sieci, który od lat świadomie buduje swoją markę i pokazuje, że sieć może być gigantyczną amboną do głoszenia Słowa Bożego. Co jednak ważne, dominikanin zorganizował również kilka kilkudziesięcio tysięcznych spotkań uwielbieniowych. O ich popularności niech świadczy fakt, że bilety na każde z nich rozchodziły się w kilka minut po rozpoczęciu sprzedaży. Na tym jednak nie kończą się jego ambicje. Na kolejny rok zapowiedział start nowej odsłony serwisu dominikanie.pl, który nazwał “katolickim Netflixem".

 

Michał Lewandowski - dziennikarz DEON.pl, publicysta, teolog.

 
 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.95

Liczba głosów:

20

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

saska.kempka 09:20:15 | 2019-01-10
Widzę, że trzeba powiedzieć kilka słów prawdy o użytkowniku akemi i jego "sancho pansie" asdf12.

Do tej pory używał wielu kont, za każdym razem albo likwidowanych przez moderację albo sam je usuwał chcąc uniknąć kompletnej porażki wizerunkowej... po czym zakłada nowe. Do tej pory używał już ponad 10 kont (pewnie było jeszcze więcej, ale nie mam czasu i chęci szukać):
JAN, NAJ, hitanachi, baba86, simson1, neoj, solo, egzorcysta, magdalena, mpjch777, kjch...

Otóż jest to znany na deonie spamer, heretyk, zwodziciel (służący swojemu mistrzowi, innemu zwodzicielowi, wszyscy się domyślą komu), fantasta, obrazoburca, sekciarz, adwentysta/jehowy. Oskarża innych o służenie szatanowi, a prawdopodobnie sam mu służy. Gdy nie może pokonać przeciwników siłą argumentu, zaczyna straszyć prokuraturą lub obrażać. Oczywiście na ustach zawsze ma piękne cytaty z Biblii (którymi zręcznie manipuluje) i nazywa sam siebie uczniem Jezusa, ale są to tylko puste słowa, których widać nawet nie rozumie, bo czy tak jak on zachowywałby się prawdziwy uczeń Jezusa...

Radzę Ci się uspokoić drogi Jasiu, jak nazywał Cię użytkownik stos - bardzo mi się spodobało to określenie, bo oddaje twoją naturę "głupiego jasia", który nie rozumie co się do niego mówi i w kółko gada to samo, kompletnie nie słuchając innych.

Piszę to wszystko żeby przestrzec innych użytkowników, by uważali, ponieważ nie raz zwodził innych, próbując wciągnąć ich do swojej sekty. Użytkownik asdf12 z kolei, widać, że stoi niżej w hierarchii tej sekty, ponieważ nie jest tak oczytany, i gdy nie daje sobie rady, wtedy akemi wkracza do akcji.

"Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli" - tak mówi Pismo św. i tego życzę użytkownikowi akemi/jan/naj/hitanachi/baba86/simson1/
neoj/solo/egzorcysta/magdalena/mpjch777/kjch i jego koleżce asdf12.
Pozdrowienia

Oceń 7 odpowiedz