"Musimy trwać w solidarności z ludźmi na Wschodzie"

"Musimy trwać w solidarności z ludźmi na Wschodzie"
(fot. shutterstock.com)
KAI / pk

Musimy trwać w solidarności z ludźmi na Wschodzie, czego przykładem jest inicjatywa papieża Franciszka, aby 24 kwietnia zbierać pieniądze na rzecz Ukrainy - podkreśla biskup pomocniczy diecezji odesko-symferopolskiej, Jacek Pyl.

- Oczywiście nie zaspokoi się wszystkich potrzeb materialnych, ale jest to ważny braterski gest. Musimy budować i pogłębiać więzi polsko-ukraińskie, co pozwoli nam jeszcze lepiej leczyć rany, jakie zadano w historii naszych narodów - zaznacza bp Pyl.

Kościół katolicki na Krymie kanonicznie podlega rzymskokatolickiemu episkopatowi Ukrainy. - Nikt mnie nie odwołał ze stanowiska biskupa pomocniczego odesko-symferopolskiego - zwraca uwagę bp Pyl. Administracyjnie, zgodnie z umową między Stolicą Apostolską i Federacją Rosyjską, utworzono Krymski Okręg Duszpasterski, na czele którego stoi bp Pyl. Oficjalnie zarejestrowano 9 parafii w: Eupatorii, Sewastopolu, Symferopolu, Teodozji, Kerczu, Jałcie, Kolczuginie, Ałuszcie i Dżankoju. Działa też kilka duszpasterskich punktów dojazdowych.

Biskup poinformował, że 31 marca br. zarejestrowano też pięć parafii greckokatolickich. Na Krymie pracuje obecnie 10 księży. Połowa z nich to zakonnicy: oblaci, marianie, dominikanie i bernardyni.

- Jeśli chodzi kwestie administracyjne, władze nie stwarzają żadnych problemów - mówi bp Pyl. Msze św., nabożeństwa odprawiane są po ukraińsku, rosyjsku, angielsku, polsku, a także po czesku. W sumie praktykujących katolików na Krymie jest ok. 1 tys., a przyznających się do katolicyzmu szacuje się na kilka tysięcy. - Wiele osób nie orientuje się, gdzie znajduje się najbliższa świątynia. Naszym Kościołem bardzo interesuje się rosyjska inteligencja. Na przykład jak się mówi, że ktoś jest człowiekiem dobrym i prawym, to często można usłyszeć porównanie: «jak Matka Teresa z Kalkuty» - mówi biskup.

Zwraca uwagę, że na Krymie wiele ludzi poszukuje Boga, ale nadal cały czas pokutuje komunistyczny ateizm. Większość ludzi to niewierzący. - Robimy, co możemy. Organizujemy katechezy i przygotowujemy do sakramentów. Na przykład młodych ludzi katechizujemy przez skype'a - mówi bp Pyl.

Jednym z największych problemów Kościoła na Krymie jest kwestia oddania świątyń zabranych w czasach komunistycznych. - Szczególnie zależy nam na zwrocie konkatedry w Sewastopolu. Świątynia była za czasów sowieckich kino-teatrem, a teraz stoi pusta i niszczeje. Mamy pozwolenie na odprawianie Mszy św. przed budynkiem podczas ważnych uroczystości kościelnych, ale jak na razie nie ma decyzji o jego oddaniu. Wydaje się, że władze chcą przygotować społeczeństwo do tej decyzji, szczególnie z tego powodu, że w mentalności wielu mieszkańców pokutuje jeszcze ateistyczna ideologia komunistyczna. Z optymizmem oglądałem niedawno debatę telewizyjną, podczas której jej uczestnicy opowiadali się za zwrotem świątyni katolikom przypominając, że jest ona wybudowana za ich pieniądze, a oni sami byli patriotami, którzy ginęli za tę ziemię i tutaj mają swoje groby. Nie są nikim obcym, lecz integralną częścią społeczeństwa na Krymie. Przypomina się też, że jest zachęta ze strony prezydenta Władimira Putina, aby oddawać zagrabione kiedyś świątynie - zaznacza bp Pyl.

W Symferopolu katolicy nie mają swojej świątyni. Nabożeństwa są odprawiane w domu zakupionym na cele liturgiczne. - Do władz miejskich wystąpiliśmy o przyznanie działki pod budowę kościoła, ale jak na razie nie ma decyzji, gdyż zaginęła dokumentacja gruntów i teraz trzeba ją odtworzyć. Ale wierni cały czas się modlą o budowę kościoła. Trzeba podkreślić, że bez problemów prowadzimy dialog z władzami. Mamy też dobre relacje z Kościołem prawosławnym, szczególnie z arcybiskupem Łazarem - mówi bp Pyl.

Na Krymie panuje bieda. W sklepach można kupić wszystko, ale ceny są jak w Moskwie. Sytuacja wielu rodzin jest dramatyczna. Wielu ludzi nie ma pracy, a gospodarka się załamała. Pozamykano wiele portów i stoczni, które były głównymi miejscami zatrudnienia dla tysięcy mieszkańców. Załamała się też turystyka. W okolicy Eupatorii pozamykano ponad 100 sanatoriów i ośrodków wypoczynkowych. Kościół dzięki Papieskiemu Stowarzyszeniu "Pomoc Kościołowi w Potrzebie" rozprowadza lekarstwa i żywność wśród najbiedniejszych mieszkańców.

- Jako misjonarze pracujący na Wschodzie jesteśmy przede wszystkim wdzięczni za pomoc duchową i modlitewną. Ponadto wielką pomocą są pochodzący z Polski księża, zakonnicy i zakonnice - podkreśla bp Pyl i dodaje: "Nie do przecenienia jest pomoc materialna ze strony polskiego episkopatu w ramach Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie, Caritas Polska, ale też ze strony parafii i osób indywidualnych".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

"Musimy trwać w solidarności z ludźmi na Wschodzie"
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.