Lord G. Weidenfeld idzie w ślady Jana Karskiego

Lord G. Weidenfeld idzie w ślady Jana Karskiego
(fot. youtube.com)
KAI/rj

Cały świat jest pod wrażeniem pięknego gestu ludzkiej solidarności lorda George’a Weidenfelda, znanego brytyjskiego wydawcy, polityka i filantropa, który podjął decyzję o ocaleniu od śmierci i zorganizowaniu nowego życia dla dwóch tysięcy syryjskich chrześcijan, ofiar terroru ISIS.

Lord George Weidenfeld uważa, iż w ten właśnie sposób spłaca swój moralny dług wdzięczności wobec brytyjskich kwakrów, protestanckiej wspólnoty religijnej o pełnej nazwie Religijne Towarzystwo Przyjaciół, której organizacja Refugee Children Movement ocaliła nastoletniego Weidenfelda w 1938 roku od eksterminacji hitlerowskiej w Austrii włączając do tzw. kindertransportu i wywożąc do Anglii. Warto wiedzieć, że wspólnota kwakrów jest laureatem Pokojowej Nagrody Nobla z 1937 roku.

W nowej ojczyźnie odniósł ogromny sukces zawodowy, społeczny i prestiżowy. W 1948 roku stworzył wydawnictwo Weindenfeld & Nicolson Books, przekształcone potem w Orion Books. Założył renomowany Instytut Dialogu Strategicznego stwiajacy czoła wyzwaniom wyłaniajacym się przed współczesnym światem, m.in. w związku narastaniem nienawiści, ksenofobii i ekstremizmu. Jest wiceprezydentem Światowego Kongresu Żydów. Tylko dlatego, że w 1938 roku inni wyciągnęli do niego pomocną dłoń.

W związku z postawą sir George’a Weidelnfelda wobec syryjskich uchodźców chrześcijańskich Towarzystwo Jana Karskiego wydało specjalne oświadczenie:

DEON.PL POLECA

"Towarzystwo Jana Karskiego, dedykujące swoją działalność pamięci naszego Patrona, który próbował powstrzymać Holocaust oraz uratować życie tylu Żydów, ile jest możliwe, wyraża najgłębszy szacunek Sir George’owi Weidenfeldowi za Jego głęboko ludzką decyzję osobistego ocalenia dwóch tysięcy syryjskich chrześcijan, których zbrodnicza organizacja terroru ISIS skazała na śmierć jedynie z powodu wyznawanej religii. Analogie pomiędzy dziełem Jana Karskiego i George’a Weidenfelda są tak oczywiste, iż pragniemy podkreślić je w tej formie.

Uważamy za symboliczne, że pierwsza grupa 158 syryjskich chrześcijan, w których ratowanie angażuje się brytyjski lord, sam jako żydowski nastolatek ocalony z Holokaustu przez chrześcijan (kwakrów), trafiła do ojczyzny polskiego wojennego emisariusza, który jako chrześcijanin, zarobił wszystko, aby ratować naród żydowski, poprzez który Bóg się ludziom objawił.

Mamy nadzieję, iż drogą tego gestu podążą inni. Zaś polityka nie przysłoni moralnej jego doniosłości.

Salutujemy Panu, Lordzie Weidenfeld!

Jesteśmy przekonani, że Jan Karski zrobiłby to samo..."

Warto przypomnieć, że pierwsza grupa 158 ratowanych przybyła już wynajętym przez filantropa samolotem do Polski. Tu troskliwie zajęła się już nimi Fundacja Estera, kierowana przez Miriam Shaded, córkę Polki i syryjskiego duchownego chrześcijańskiego. Apelowała ona od ponad roku o decyzję władz Polski umożliwiająca przyjmowanie syryjskich uchodźców. Była to niełatwa walka. W jej finalnym powodzeniu w wielkim stopniu pomogły decyzje Unii Europejskiej o pomocy humanitarnej dla mordowanych przez ISIS "innowierców".

To właśnie z Fundacją Estera nawiązała współpracę fundacja lorda Weidenfelda Safe Havens. Zapewnia on pokrycie utrzymania, zakwaterowania i innych ewentualnych kosztów przez okres półtoraroczny. Przyjęci do Polski uchodźcy są już umieszczani w kilku miastach, gdzie mają przechodzić adaptację do nowego życia.

W 23-milionowej Syrii mniejszość chrześcijańska stanowi co najmniej 10 procent. Damaszek był jednym z pierwszych miast na świecie, gdzie zorganizowała się wspólnota chrześcijańska założona przez Świętego Pawła. Do najazdu ISIS na Syrię, najwięcej wiernych liczył Kościół Greko-Prawosławny z Patariarchatem w Damaszku, po nim lokowały się Katolickie Kościoły Wschodnie, uznające zwierzchność Watykanu, znacznie już mniejsze były denominacje protestanckie.

W realiach syryjskiej dominacji islamskiej, żaden z chrześcijan nie mógł zostać prezydentem kraju. Jednakowoż wielu pełniło wysokie stanowiska w administracji, było parlamentarzystami, finansistami, menadżerami. Zaliczali się także do elit intelektualnych i artystycznych Syrii. Wśród syryjskich chrześcijan dość powszechna jest znajomość języka angielskiego.

George Weidenfeld wierzy, że dwa tysiące Syryjczyków, których zabierze z dżihadystowskiego piekła, zdoła relatywnie szybko zaadoptować się w nowych środowiskach. Jednak to od tych środowisk zależy przede wszystkim, jak ów proces będzie przebiegał.Lord wierzy w ludzi.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Lord G. Weidenfeld idzie w ślady Jana Karskiego
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.