Złamane serce może doprowadzić do śmierci

Złamane serce może doprowadzić do śmierci
(fot. depositphotos.com)

Doświadczyliście kiedyś bólu złamanego serca? Nie mam tu jedynie na myśli cierpienia spowodowanego przez rozstanie z ukochaną osobą, choć kto je przeżył wie, jak wielkie to cierpienie. Myślę raczej o tych wszystkich sytuacjach łamiących nam serce i powodujących ból, którego nie sposób wyrazić słowami.

Złamane serce przy szpitalnym łóżku bliskiej osoby; pęknięte serce przy trumnie zmarłego; rozerwane serce przez zdradę przyjaciela; rozdarte serce na skutek cierpienia niewinnego dziecka; rozprute serce przez plotki i fałszywe oskarżenia; serce zranione nienawiścią; serce uśmiercone zdradą współmałżonka. Doświadczyliście kiedyś bólu złamanego serca? Chyba każdy doświadczył. Złamane serce naprawdę fizycznie boli. Może doprowadzić do śmierci.

„Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, abym głosił dobrą nowinę ubogim, bym opatrywał rany serc złamanych”(Iz 61, 1) – mówi prorok Izajasz. Natomiast w Ewangelii ostatnio czytamy: „Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię” (J 1, 6). Myślę, że tym, co pozwala nam przeżyć ból złamanego serca jest obecność w naszym życiu ludzi posłanych przez Boga, tzn. naszych przyjaciół. Przecież to nikt inny, jak właśnie przyjaciele są przy nas w tych wszystkich sytuacjach, gdy doświadczamy bólu złamanego serca. Sama zaś przyjaźń należy do najgłębszych pragnień każdego człowieka. Każdy z nas nosi w sobie potrzebę bliskiej i serdecznej więzi. Nikt nie będzie spokojny, szczęśliwy i spełniony, jeśli nie dotrze do celu, jakim jest przyjaźń. Czy jest w nas głębsza potrzeba niż potrzeba przyjaźni? Jej spełnienie daje nam możliwość doświadczenia szczęścia.

Duchowość chrześcijańska jest duchowością przyjaźni z Bogiem, z ludźmi i sobą samym. Nieodżałowany śp. ks. Krzysztof Grzywocz często powtarzał, że chrześcijaństwo w swej istocie jest bardzo proste, chociaż nie jest łatwe. Ta prostota wyraża się w rozumieniu duchowości jako doświadczenia przyjaźni. Wszystko inne ma temu służyć. Jest takie powiedzenie, które mówi, że „Przyjacielem jest ten, kto słyszy pieśń twego serca, a jeśli zapomnisz jej słów, on przypomni je tobie”. Owa „Pieśń serca” – tłumaczy ks. Grzywocz – może być metaforą wewnętrznej harmonii – harmonii serca, a więc zrównoważenia wszystkich wymiarów człowieka: cielesnego, psychicznego i duchowego. Przyjaciel to ten, który słyszy „pieśń serca”, a więc rozpoznaje także serce złamane i pomaga je posklejać, tzn. powrócić do pełnej harmonii.

DEON.PL POLECA


Myślę, że Adwent to dobry czas na refleksję o przyjaźni. Pan w tegorocznym Adwencie pozwolił mi odnowić przyjaźń sprzed laty. Wszak Adwent to czas nawrócenia, a więc odnowy naszych przyjaźni – także z Bogiem, odnowy naszego myślenia i naszej religijności. Powierzchowna religijność i relacja nie wystarczają. Papież Franciszek w adhortacji „Evangelii gaudium”, napisał: „Niezmordowanie będę powtarzał słowa Benedykta XVI, wprowadzające nas w serce Ewangelii: «U początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie». Jedynie dzięki temu spotkaniu – lub ponownemu spotkaniu – z miłością Bożą, które przemienia się w końcu w pełną szczęścia przyjaźń, jesteśmy uwolnieni od wyizolowanego sumienia i skoncentrowania się na sobie” („Evangelii gaudium”, 7-8).

Przyjaźń jest byciem przy-jaźni, przy sercu drugiej osoby.

To bardzo piękne i głębokie słowa mówiące o spotkaniu, które powoli przemienia się w pełną szczęścia przyjaźń z Bogiem. Można całe życie pozostawać na poziomie płytkiej relacji z Bogiem i z człowiekiem, żyć powierzchownymi kontaktami, które nie przemieniają się w przyjaźń. Tylko co to za życie? Życzę nam dzisiaj, żebyśmy potrafili wykorzystać ten czas Adwentu na pogłębienie naszej przyjaźni z Bogiem, ale także naszych ludzkich przyjaźni. Przyjaźń jest byciem przy-jaźni, przy sercu drugiej osoby. Nikt lepiej jak przyjaciel nie potrafi ukoić bólu, gdy to serce zostaje złamane. Wszak przyjaciel to człowiek posłany przez Boga. Ale też nikt lepiej jak Bóg nie zna naszego serca. On jest najbardziej przy-jaźni, jest najlepszym Przyjacielem.

Proboszcz parafii na South Kensington w Londynie

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
ks. Krzysztof Grzywocz
  • Czy duchowość może szkodzić?
  • Skąd u zakonnicy myśli bluźniercze?
  • Kiedy zaczyna się opętanie?
  • Czy depresja to mistyczna noc ducha?
  • Jak zgrzeszyć, zachowując przykazania?
  • Co odróżnia dziecięctwo od infantylizmu?

Prezentowana płyta to zbiór wykładów dla doktorantów,...

Skomentuj artykuł

Złamane serce może doprowadzić do śmierci
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.