Po co ten seks?

Obecnie współistnieją obok siebie trzy główne świeckie wizje erotyki: wulgarna, sportowa i humanistyczna oraz trzy wizje religijne: podejrzliwa, sakralizująca i sakramentalna. Jaki więc powinien być ten seks?

 

Bohater filmu "Wstyd" nie potrafiłby odpowiedzieć na pytanie, po co mu seks. On się nad tym nie zastanawia, on jest od seksu całkowicie uzależniony. Kolejne przeżycia erotyczne są dla niego jak dawki narkotyku. Nieważne gdzie, byle już; nieważne jak, byle mocno; nieważne z kim, zresztą można to zrobić samemu. To seks, w którym nie ma miejsca na pytanie o sens.

 

Ciało, jakich mało - zobacz wszystkie teksty


Nie ma też miejsca na miłość czy choćby jakiekolwiek głębsze relacje. Jego erotyka tak bardzo oderwała się od bliskości z drugim człowiekiem, że uczucia stają się przeszkodą. Gdy u bohatera pojawia się zainteresowanie kobietą jako człowiekiem - a nie jako obiektem seksualnym - jego ciało nie reaguje, odmawia posłuszeństwa. Krytycy filmowi wskazywali, że tu już nie człowiek rządzi swoją seksualnością, lecz odwrotnie - bohater jest niewolnikiem swojego penisa. Jego życie toczy się w rytmie nieustannego podnoszenia i rozładowywania napięcia seksualnego - pozbawione jest jednak spełnienia. Jest puste.

Ten przerażający obraz to, niestety, nie wymysł scenarzysty i reżysera Steve’a McQueena. Takie seksoholiczne doświadczenie własnej erotyki - odczłowieczonej, sprowadzonej do instynktów - jest smutnym znakiem naszych czasów.
 

Rzecz jasna, istnieje też wiele innych sposobów przeżywania i rozumienia sensu ludzkiej seksualności. Moim zdaniem, współistnieją obecnie obok siebie trzy główne świeckie wizje erotyki: wulgarna, sportowa i humanistyczna oraz trzy wizje religijne: podejrzliwa, sakralizująca i sakramentalna.

Wizja wulgarna


Znamy ją dobrze - od napisów nagryzmolonych w szkolnych i publicznych toaletach poczynając, a kończąc na wpisach "czytelników" pod jakimkolwiek materiałem w internecie zawierającym wątek erotyczny. W tym myśleniu jedyną wartością - i zarazem "sensem" erotyki - jest rozładowywanie napięcia seksualnego. Liczy się tu tylko mężczyzna. Kobieta (nawet jako żona) jest całkowicie uprzedmiotowiona, sprowadzona do roli narzędzia. Nie ma tu miejsca nawet na emocje, a cóż dopiero na misterium. Seks to właściwie tylko fizjologia, reszta jest dodatkiem. Uzależnienie od seksu, opisane wyżej, to skrajna konsekwencja takiego podejścia.

 

Wizja sportowa

 

Wyróżnikiem tej "wizji" jest traktowanie aktywności seksualnej jako kolekcjonowania osiągnięć. W środowiskach pielęgnujących ten styl myślenia mamy do czynienia ze swoistym kulturowym przymusem nieustannego potwierdzania swej wartości przez kolejne zdobycze erotyczne. W tej wizji nie ma miejsca na żadną mistykę seksu, tu liczy się bieżące przeżycie, najważniejszy jest kolejny orgazm. A najlepiej - kilka orgazmów jednej nocy! Partner/partnerka jest kimś niezbędnym do osiągnięcia szczytowania, ale nie można się z nim/nią wiązać zbyt mocno. Wizja sportowa była pierwotnie prezentowana niemal wyłącznie przez mężczyzn, ale stopniowo kobiety - w ramach równouprawnienia - nadrobiły braki i dziś równie swobodnie wybierają sobie partnerów (zob. kształtujący styl życia serial Seks w wielkim mieście). Niektórzy twierdzą, że tego typu postawy łatwiej spotkać na łamach kolorowych czasopism czy ekranach telewizorów niż w realnym życiu, ale to chyba zbytni optymizm.

 

Wizja humanistyczna


Aktywność seksualna jest tu ujmowana z perspektywy praw człowieka. "Prawa seksualne są fundamentalnymi i uniwersalnymi prawami człowieka" - głosi Powszechna Deklaracja Praw Seksualnych przyjęta podczas XIV Światowego Kongresu Seksuologów w Hongkongu, 26 sierpnia 1999 roku, a w roku 2002 zaaprobowana i rekomendowana przez Światową Organizację Zdrowia. Dążenie do seksualnego spełnienia to jedna z kluczowych sfer samorealizacji człowieka. Cenionymi wartościami są tu swobodna ekspresja seksualna i maksymalizacja zadowolenia. Wszystko wolno - seks ma być wreszcie pozbawiony poczucia winy. Ograniczeniem może być jedynie wola partnera/partnerki: nie wolno do niczego zmuszać. Kluczowe znaczenie ma prawo do przyjemności seksualnej - czytamy w Deklaracji. Ona bowiem, "włączając w to zachowania autoerotyczne, jest źródłem fizycznego, psychologicznego, intelektualnego i duchowego dobra". Osoby żyjące w celibacie uważane są tu za niepełnowartościowe, nie realizują bowiem swego człowieczeństwa w tym istotnym wymiarze. Podmiotem seksu jest jednostka. "Humanistyczni" doradcy seksualni czasem mówią o potrzebie szacunku dla potrzeb emocjonalnych partnera/partnerki i dążeniu do jego/jej zaspokojenia - ale sensem seksu zasadniczo jest samospełnienie, samorealizacja (z akcentem na: samo-).

 

Wizja podejrzliwa

 

To podejście jest kontynuacją tradycji popularnego manicheizmu. Wedle niej o seksie należy milczeć jako o rzeczywistości wstydliwej albo traktować go represyjnie, bo to sfera podejrzana, pełna zagrożeń. Paradoksalnie, tu też - tak jak w wizjach świeckich - nie ma mowy o duchowym wymiarze erotyki. Samo słowo "seks" jest tu nieobecne, w zamian za to mówi się o akcie małżeńskim. Głównym sensem erotyki w tym ujęciu jest płodność. Milcząco przyjmuje się tu założenie, że uleganie zmysłowym namiętnościom jest "drogą do piekła". Takie myślenie jest często pokusą dla ortodoksyjnych środowisk chrześcijańskich, które - słusznie odrzucając kulturę nachalnej wszechobecności seksu - niesłusznie spychają całą ludzką cielesność i seksualność do sfery lęków i zagrożeń. Podejrzana jest dla nich także przyjemność seksualna, bo przecież życie moralne nie może polegać na szukaniu przyjemności. Dość często osoby myślące w ten sposób, w poczuciu zagubienia, oczekują od duszpasterzy precyzyjnych katalogów określających, co wolno, a czego nie wolno w pożyciu małżeńskim.

 

1 2  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.5

Liczba głosów:

30

 

 

Komentarze użytkowników (16)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Adrian P. 19:59:06 | 2013-03-25
Ja myslę raczej o wdziękach mojej Żony. Podziwiam tych, ktorzy w czasie, o którym mówimy, przypominają sobie urywki z "Wvangelium Vitae."

...

Uśmiałem się do łez :-)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Tomek 06:43:26 | 2013-03-25
A ja Wam powiem tak - gdy się jest "w trakcie", to cieżko myśleć o tym, że seks sakralizuje itd.

Ja myslę raczej o wdziękach mojej Żony. Podziwiam tych, ktorzy w czasie, o którym mówimy, przypominają sobie urywki z "Wvangelium Vitae."

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~sasa 22:34:52 | 2013-03-24
Czy zawsze trzeba pisać o skrajnościach ??

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

martinez 15:59:14 | 2012-03-20
Witam, przygotowuję program telewizyjny o parach, które żyjąc w czystości czekają na noc poślubną. Jeżeli jesteś taką osobą, bądź znasz takie osoby, które chciałyby opowiedzieć o tym, to proszę napisz do mnie podając imię i numer tel., a ja przedstawię szczegóły. Pozdrawiam - [email protected]

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~q 10:42:53 | 2012-03-15
http://www.wychowawca.pl/miesiecznik_nowy/2011/06-2011/04.html

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Obserwator 10:03:19 | 2012-03-15
 W takim razie cele seksu w życiu każdego człowieka jest życiodajna więź, wzajemne oddawanie. Tylko w małżeństwie może być przeżyty jak duchowe, psychiczne i fizyczne zjednoczenie w akcie małżeńskim, z drugim człowiekiem i Bogiem. Celibatariusze, młodzież, wdowcy także przeżywają seks jako oddanie się, jako troską o życiodajną więź z Bogiem i osobami im powierzonymi.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~HK 06:06:42 | 2012-03-15
To nie chodzi o większą czy mniejszą wartość celibatu nad małżeństwem - nie chodzi o osądzanie, gdyz to jest kwestią wyboru, wolnej woli. Wybiera się albo nie wolę Bożą. Jeżeli powołaniem jest małżeństwo, to pogłębiajmy to powołanie: w Bogu jest wszystko, co dobre.
Pokusą jest, aby koniecznie przedkładać coś nad coś, czy raczej kogoś nad kogoś, a bogactwo Boga jest niezmierzone. W celibacie tez się jest człowiekiem i będac owdowialym też się nim jest, co nie znaczy, że już się jest pozbawionym naturalnych odczuć i oddziaływań ludzkich, choć sklada się z nich ofiarę. Chodzilo mi głównie o harmonię w człowieku - tę daną przy stworzeniu, tak przecież Boską! Pogłębianie tej harmonii jest darem, ale i zachwytem.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Misiek 23:20:31 | 2012-03-14
[quote Dla mnie stąd wynika zalecenie świętego Pawła, aby owdowieni nie zawierali ponownych małżeństw. Gdyż to właśnie "cielesność" jednostkowuje - nie da się zamienić... jeżeli ma być święta, analogicznie do świetości Trójcy: Jedyność w Jedności.


Tego nie rozumiem :) Bo Paweł właśnie wyraźnie mówi, że można ponownie zawrzeć małżeństwo, a jego zalecenia wiążą się raczej z większą wartością celibatu nad małżeństwem.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ma 20:24:34 | 2012-03-14
ekstra ;)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 15:16:13 | 2012-03-14
 Kościół musi wykładać swoje stanowisko  na wszelkie zgorszenia.Od tego jest.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?