Mam dość własnego dziecka!

(fot. africa studio / shutterstock)

Marzysz, by dziecię teleportowało się na moment w jakieś bezpieczne miejsce? W myślach redagujesz ogłoszenie: "wypożyczę brąchającego nastolatka", czy "żywa lalka na 24h: gaworzy, je, robi siku, tryb płacz - non stop". A potem, gdy już wspomniany nastolatek lub bobas zaśnie, jak diabeł przy kotle, tak w tobie tańczą wyrzuty sumienia. Niepotrzebnie!

 
Dziecko niewątpliwie jest wielkim szczęściem. Dlatego najpierw szokuje nas uczucie zmęczenia własnym dzieckiem. Potem pojawiają się wyrzuty sumienia. A na końcu, doszukujemy się w dziecku “wad ukrytych", które powodują w nas to rozdrażnienie. Koło się zamyka. Napięcie narasta. A to kompletnie nie tak!
 

Masz dość dziecka? Martwiłabym się, gdybyś tego nie czuła

 
Mieć dość dziecka może tylko ten rodzic, który spędza z nim dużo czasu, opiekuje się nim i dziecko go absorbuje. Istnieje też druga skrajność, gdy rodzic ma dość dziecka, bo kompletnie nie zdążył go poznać. Dziś jednak nie o tym.
 
Zapewne słyszałaś kiedyś od jakiejś babci:
 
"Uwielbiam zabawę i spacery z wnukami. Mam cierpliwość, by gotować z nimi w kuchni! Uczyć nowych rzeczy. Aż dziwię się, czemu z własnymi dziećmi tak świetnie się nie bawiłam!"
 
Znane? Myślę, że tak właśnie działa ten mechanizm. Babcia jest zachwycona wnukami, bo może się pobawić kilka godzin, a potem odpocząć od tego szczęścia. Gdy była matką, nie zawsze miała tyle szczęścia.
 

Zaakceptuj ten czas

 
Nie obwiniaj się, lecz pomyśl, jak zmienić swoje nastawienie. Osobiście nazywam takie dni: “kryzysem macierzyństwa" i oficjalnie ogłaszam ten stan mężowi, który ofiarnie izoluje mnie wtedy od dzieci.
 
Zaakceptuj też fakt, że istnieje “kryzys ojcostwa" i w ciężkim dniu pośpiesz mężowi z pomocą. Warto ciężki dzień, zakończyć chwilą we dwoje. Łatwiej razem pokonać trudności.
 
Wiecie co wymyślił ostatnio mój Mąż? Zaprosił mnie do sypialni. (właściwie nie musiał zapraszać, bo już tam leżałam skonana). Dopilnował, by każde dziecko dotarło wcześniej do swojego łóżka. Zamknął drzwi na klucz. Zapalił nastrojowe światło i wyciągnął… paczkę chipsów. Chrupaliśmy z radością. Śmieję się z tego do dziś. Najbardziej zakazana i pożądana używka domowa. Czułam się jak nieposłuszna nastolatka, a “grzesząc" chipsami odreagowałam!
 

Mów jasno o swoich odczuciach

 
Oczywiście dostosowując narrację do wieku dziecka (wiadomo, z małym szkrabem nie podyskutujesz). Ucz się wykorzystywać zdania typu:
 
  • Potrzebuję chwilę pobyć sama
  • Kochanie daj mi pół godziny, a potem porozmawiamy
  • Dziś jestem w kiepskim nastroju, wybacz
 
Moje nastolatki lubią matematyczne porównania, więc czasem mówię, że w 99% wykorzystali moją cierpliwość i zaraz może nastąpić wybuch furii (bardzo pomaga). Oczywiście czasem nic nie zdążę powiedzieć i furia pojawia się bez pukania do drzwi. Potem trzeba przepraszać - ale to temat na inną pogawędkę. Nie ma nic złego w tym, że poprosimy dziecko o krótką przerwę. Przecież damy mu później kwadrans niczym niezmąconej uwagi.
 
 

Znajdź sposób na odpoczynek  

 
Najbardziej podobają mi się te formy relaksu, które można celebrować wraz z dzieckiem. Zazdroszczę mamom, które odpoczywają przy kolorowaniu.
 
Uważam, że warto mieć własne hobby, któremu poświęcimy czas od czasu do czasu.
 

Popracuj inaczej niż zwykle

 
Pamiętam jak kiedyś znajomi dziwili się, że kopię ziemię pod tuje w ogródku. Mąż był wtedy z dziećmi w domu. Uwierzcie mi, że miałam co kopać! Uwierzcie też, że to zajęcie było zdecydowanie lżejsze, niż siedzenie z dziećmi.
 
Jeśli mąż ofiarnie czmycha posprzątać garaż, czy umyć auto przemyśl, czy nie wolisz się zamienić?
 

Zaplanuj czas bez dzieci

 
To moja ulubiona forma wsparcia w trudnych chwilach! Wystarczy, że zaczynam planować wyjazd np. na dwa dni bez dzieci - i już je tak mocno kocham i przybywa mi cierpliwości, że wiem iż nigdzie bez nich nie pojadę.
 
Oczywiście nie u wszystkich rodziców ten mechanizm tak sprawnie działa. Więc warto poszukać kogoś, kto zgodzi się zostać z dziećmi na kilka godzin.
 
Bardzo podobają mi się współczesne układy towarzyskie, gdzie raz jedna para bierze dziecko na noc do siebie, potem w rewanżu ich dziecko idzie spać u kolegi. Fajny pomysł, choć raczej nie do zrealizowania przy małym szkrabie lub przy trójce dzieciaków.
 

Rozdrażniona matka może zrobić więcej szkody niż telewizja!

 
Znam ten model wychowania: zero TV i komputera. Bardzo wspieram i popieram! Serio. W ekstremalnych sytuacjach warto jednak pamiętać, że wkurzony rodzic może słowem lub (co nie daj Bóg!) czynem, wyrządzić więcej szkody niż bajka.
 
Nim wykrzyczysz w zmęczeniu coś, czego będziesz gorzko żałować, lepiej włącz na chwilę TV i zaparz melisę. Wiem, że nie działa - ale ochłoniesz.
 

Promuj pomoc matkom wśród znajomych!

 
Z dnia na dzień macierzyńskich kryzysów mam mniej. Co środę cudowne dwie godziny dla siebie, bo najstarszy syn zabiera najmłodszą córkę na zbiórkę zuchową. Często też dzieci bawią się bez mojego udziału. W ciepłe miesiące chłopcy chętnie idą z siostrą na spacer, czy hulajnogę, a i zdarza się, że młoda ma wyjście na podwórko do sąsiada. Pokłony dla sąsiadów!
 
Dlaczego więc piszę o tym, że czasem mam dość dzieci? Właśnie po to, by przypomnieć, że nawet najbardziej oddany swym dzieciom rodzic potrzebuje chwili wytchnienia. Warto o tym mówić, pisać.
 
Do dziś mam w pamięci rekolekcyjne kazanie, w którym ksiądz miał powiedzieć coś w tym stylu:
 
"Cieszę się, że Was widzę. Naprawdę! Martwi mnie jednak, że codziennie widzę te same twarze. Rekolekcje są wieczorem. Tak sobie myślę, że wiele osób chętnie by tu przyszło, gdyby nie fakt, że mają małe dzieci. Tak się zastanawiam, czy nie moglibyście w moim imieniu pójść do nich i zapytać, czy nie zostać z ich dziećmi na godzinę, by mogli przyjść na chwilę wytchnienia do kościoła".
 
Wiem, że wiele młodych małżeństw, było mu wdzięcznych za te słowa.
 
Rodzicu zmęczony codziennością, nie wstydź się, że masz dość własnych dzieci! To znaczy, że zajmują Twój cały świat. Negatywne emocje są bardzo cenne. Dają Ci sygnał, że czas odpocząć. Dziś zaplanuj, jak to zrobisz.
 
Tekst pierwotnie ukazał się na blogu "Retro Matka", autorstwa Lidii Góralewicz. Jest ona matką czwórki dzieci i autorką cyklu "Małe kroczki" o tym, jak wprowadzać dziecko w Kościół.
 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.38

Liczba głosów:

8

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Ann. 09:41:49 | 2019-01-24
Może jednak trochę inny tytuł? Zamiast "Mam dość dziecka" może: "Jestem zmęczona opieką nad dziećmi"? To zmienia punkt ciężkości.  Natomiast rzeczywiście młodym mamom potrzebna jest pomoc, żeby nie straciły wszystkich sił. I dobry plan dnia, w którym jest czas, zeby dziecko bawiło się trochę samo, a starsze podjęło część obowiązków. Dzisiejsze poradniki dla rodziców wmawiają im, że powinni zagospodarować cały czas dziecka, zająć mu sobą każdą chwilę, a to nie jest dobre ani dla dziecka, ani dla rodzica, rodzi obustronne  frustracje. Można pewne obowiązki wykonać razem z dzieckiem, w miarę szybko i w formie zabawy, a potem zaplanować wspólny odpoczynek. A czas, kiedy dziecko bawi się samo (pod okiem rodzica oczywiście) pozwala mu rozwinąć wyobraźnię i własne zainteresowania. To trudne, ale możliwe. A jeszcze lepsze jest pokazanie dziecku własnych pasji i wspólne ich realizowanie - oczywiście w miarę możliwości. 

Oceń 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook