Czy w kościele dzieci się nudzą?

Przewodnik Katolicki

Dzieci biegające po kościele czy płaczące w trakcie Mszy św. to nierzadki widok, nie tylko na niedzielnej Eucharystii. Co w takiej sytuacji robić, a czego nie?

 

Biskup Mario Delpini w swojej książce pt. Wielebny, co za maniery. Mały, braterski poradnik dla księży napisał: „I nie bójcie się uczyć pobożności dzieci. Jeśli nikt ich nie wychowuje, są niespokojne i nieznośne również podczas zgromadzeń liturgicznych. Przypominacie sobie, że zdarzyło mi się poprosić jedno, by nigdy nie szło przede mną, gdyż jego arogancki chód był dla mnie niczym uderzenie biczem po oczach. Jeśli cierpliwie i zdecydowanie potraficie wprowadzić również najmłodszych w zrozumienie misterium, spostrzeżecie, że zasmakują w rzeczach dobrych, a ich młoda radość w służeniu Panu podsycać będzie żarliwość wszystkich”.


Rzeczywiście, zachowanie niektórych dzieci może być trudne do zaakceptowania nawet dla najbardziej cierpliwych wiernych i księży. Niedzielna Msza św. w jednej z warszawskich parafii. W ławce siedzi tata z dwójką dzieci – a właściwie tylko tata siedzi, bo chłopiec w wieku ok. 3–4 lat biega po kościele, a starsza o 2–3 lata dziewczynka próbuje go zatrzymać i przywołać do porządku. Sama ma przy tym dobrą zabawę, ale braciszka nie udaje się jej powstrzymać. Tata nie reaguje na zachowanie obydwojga. Jedynie kieruje reprymendę pod adresem dziewczynki, żeby nie uganiała się za bratem. Na zachowanie maluchów reaguje natomiast siedząca w sąsiednim rzędzie kobieta, która próbuje wytłumaczyć chłopcu, że nie wolno biegać po kościele. To jednak niewiele pomaga…


Żywe srebro


Wiele osób powie, że dziecko jest nadpobudliwe lub niewychowane, a rodzice nie mają nad nim kontroli. Jednak Elżbieta Sanigórska, psycholog ze Specjalistycznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej „Top” w Warszawie, powodów szuka gdzie indziej. – Mniej więcej do 8. roku życia układ nerwowy dziecka pracuje tak, że siła procesów pobudzenia przeważa nad procesami wyhamowywania. To, że dziecko jest ruchliwe nie znaczy, że jest nadpobudliwe – ocenia psycholog. – Dzieci, tak samo jak dorośli, mają różny temperament. Są w stanie spokojnie usiedzieć przez różną długość czasu – dodaje. To jednak nie oznacza, że rodzice mogą dziecku pozwalać na wszystko i ignorować jego zachowania. Trzeba starać się zrozumieć potrzeby dziecka i odpowiednio wytłumaczyć mu, jak zachowywać się w kościele.


– Nie tłumaczymy dzieciom, jak mają się zachowywać w kościele. Wiedzą, że to miejsce, gdzie mieszka Pan Bóg i że w kościele inni ludzie się modlą, więc nie można przeszkadzać. I nie przeszkadzają. W najtrudniejszych momentach, które dotyczą naszego 4-letniego synka, wystarczy wziąć go na ręce i sytuacja zostaje opanowana – przyznaje Ryszard Cebula, dziennikarz i ojciec trojga dzieci.


Trening wiary


Rozwiązania należy wybierać ostrożnie, bo wielu rodziców powiela te same błędy. Wśród najczęstszych pojawia się pozwolenie dziecku na zabranie zabawek do kościoła czy na swobodne przemieszczanie się po świątyni. Istnieje kilka rozwiązań, z których można wybrać jedno odpowiednie do charakteru dziecka lub połączyć kilka w sieć nawyków. Rodzice, którzy wypowiadają się na temat obecności dzieci w kościele, sugerują, żeby przed „oficjalnym” pójściem z maluchem na Mszę św., zabrać je na spacer do kościoła. Dzięki temu nauczy się, że Pana Jezusa można odwiedzać nie tylko w niedziele, a wręcz należy spotykać się z Nim jak najczęściej. Podczas takiej wizyty warto dziecku wytłumaczyć, co jest czym w kościele i dlaczego znajduje się właśnie w tym miejscu, żeby potem uniknąć niestosowanych pytań, jak przytoczone na jednym z internetowych blogów: „Mamo, a co to za pan stoi za tą ladą i co on tam robi?”. Warto pomyśleć o wspólnym śpiewaniu pieśni religijnych w domu. Jeżeli dziecko będzie je znać, to będzie mogło lepiej uczestniczyć w Eucharystii, a tym samym bardziej się skoncentruje.


Mała Msza


Gdy przychodzi dzień pójścia do kościoła, można pomyśleć o wyborze Mszy św. przeznaczonej dla dzieci. Będzie ona krótsza od tej dla dorosłych, a maluchy najprawdopodobniej będą mogły uczestniczyć w niej w aktywny sposób, np. przez rozmowę z księdzem podczas kazania. To oswaja dzieci z mówieniem o Bogu i odczytywaniem słów pochodzących z Biblii. Tę formę poleca Ewa Sanigórska. Z kolei Ryszard Cebula nie jest jej stuprocentowym zwolennikiem. – Choć nie jestem fanem tzw. Mszy św. dla dzieci, najczęściej jednak chodzimy z dziećmi właśnie na taką Eucharystię. Nie da się ukryć, że dla dzieci godzinna modlitwa w kościele to duże wyzwanie, więc jeśli w pewnych momentach uda się je dodatkowo zainteresować liturgią, tym lepiej. A dla nas dorosłych? Cóż, jeśli nawet pewne elementy takiej „dziecięcej Mszy” są irytujące, to i tak ofiara Chrystusa na ołtarzu jest dokładnie taka sama – stwierdza dziennikarz.


Mszy św. z udziałem dzieci oraz kościołów z częścią przeznaczoną dla rodziców z dziećmi jest coraz więcej, ale zdarza się, że ich znalezienie jest niemożliwe. Co wtedy robić, jeżeli od najmłodszych lat chce się prowadzić dziecko do kościoła? Na Eucharystii dla dorosłych lepiej usiąść w tylnych rzędach ławek. Gdy dziecko zacznie się nudzić, będzie można z nim wyjść na zewnątrz, nie przechodząc przez cały kościół. Jeżeli kościół dysponuje głośnikami na zewnątrz, można bez przeszkód uczestniczyć w Eucharystii.


Dla rodziców dzieci, które rzeczywiście nie są w stanie „wytrzymać” w kościele, nawet jeżeli próbowało się je do tego w różny sposób przyzwyczaić, jest ostateczne wyjście: pozostawienie dziecka w domu pod dobrą opieką lub pójście na Mszę św. osobno, podczas gdy drugie z małżonków zajmuje się dzieckiem. Szczególnie dotyczy to rodziców dzieci poniżej 7. roku życia, bo w Kościele katolickim dopiero od tego wieku dziecka obowiązkowe jest jego uczestnictwo we Mszy św.


Niesforni rodzice


Pytanie: „Jak zachować się wobec niesfornego dziecka w kościele?”, powinni zadać sobie nie tylko rodzice, ale również inni wierni, którzy współuczestniczą w Eucharystii. Czy warto reagować nawet wtedy, gdy nie reagują ich rodzice? Jeżeli jest się świadkiem nieodpowiedniego zachowania, powinno się powstrzymać od zbyt ostrych komentarzy i uwag – ta sprawa należy do rodziców. Chyba że dziecko jest wyjątkowo niegrzeczne i naprawdę przeszkadza większej liczbie wiernych. Jeżeli więc trzeba zwrócić uwagę, warto uważać na użyte słowa, bo dla dziecka jest się obcą osobą, której niekoniecznie musi posłuchać. – Lepiej powiedzieć: „Jesteś dużym/dużą chłopcem/dziewczynką i wiesz, jak się zachować”, zamiast po prostu powiedzieć: „Uspokój się” – radzi Ewa Sanigórska. – Taka nadgorliwość nie jest z całą pewnością powodem do dumy, ale przyznaję, że zdarzyło mi się zwrócić uwagę młodzieży gimnazjalnej „zmuszonej” przyjść na Mszę św. przed bierzmowaniem. W takiej sytuacji trzeba jednak pamiętać, żeby nie wyrządzić więcej krzywdy „interwencją” i jeszcze bardziej nie oddalić młodego człowieka od Kościoła – podsumowuje Ryszard Cebula.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.7

Liczba głosów:

10

 

 

Komentarze użytkowników (28)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~kasiaslajd 11:27:10 | 2018-07-16
"Co wtedy robić, jeżeli od najmłodszych lat chce się prowadzić dziecko do kościoła? Na Eucharystii dla dorosłych lepiej usiąść w tylnych rzędach ławek."
Wręcz przeciwnie. Z mojego doświadczenia nuda dziecka wynika właśnie z tego, że przez godzinę widzi tylko plecy, a właściwie pupy obcych osób! Zainteresowane tym, co dzieje się przy Ołtarzu, jest spokojniejsze :)

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Gosia 15:25:08 | 2013-06-04
A dlaczegoby nie wziac przykladu z naszych braci Anglikanow? U nich msza jest dla calych rodzin ale po ok 10min wszystkie dzieci wychodza do przykoscielnej salki na dostosowana do swojego wieku chrzescijanska nauke poprzez gry i zabawy...A po pol godzinie wracaja... Jest to super, w kazdym kosciele jest pare osob ktore rotacyjnie prowadza takie wlasnie zajecia z dziecmi (chyba z 1000 osob w parafii znalazlyby sie ze 4 osoby majace jakies doswiadczenie w pracy z dziecmi, i gdyby byly 4ry to byloby to 1 raz w miesiacu...). Dlaczego u nas by tego nie wprowadzic? Dlaczego dzieci musza chodzic na msze dla doroslych kompletnie nic nie rozumiejac i nudzac sie niemilosiernie, a rodzice na msze dla dzieci z ktorych nic nie wynosza. Msza nie powinna byc jedynie smutnym obowiazkiem do "odbimbania" raz w tygodniu ani jedynie okazja do przyjecia Pana Jezusa. Gdzie indziej jak nie w kosciele mamy rozwijac i umacniac nasza wiare? Pismo Swiete wyraznie mowi o tym ze mamy umiec wytlumaczyc innym dlaczego wierzymy w co wierzymy, a niestety kazania w kosciele to zazwyczaj 5cio-10ciominutowy powierzchowny wyklad ktory nie pozostawia w nas nic oprocz niedosytu...:(

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 20:40:17 | 2010-12-10
Rzeczywiście licytacja nie ma sensu, ale każdy może mieć na ten temat swoje zdanie:)
Leszku, cieszę się, że są ludzie którzy mają takie postawy wobec dzieci w kościele i na dodatek nie są odosobnieni w tych praktykach :). Cieszę się, że masz takie obserwację, mam nadzieję, że nie jest tak źle jak mi się wydawało

Oczywiście zgadzam się że każdy może mieć własne zdanie, zwłaszcza jak ono z czegoś wynika i nie jest zanadto uogólniane.
I chyba nie jest aż tak źle, choć nie powiem że jst dobrze ;-)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

anja 23:28:28 | 2010-12-09
Rzeczywiście licytacja nie ma sensu, ale każdy może mieć na ten temat swoje zdanie:)
Leszku, cieszę się, że są ludzie którzy mają takie postawy wobec dzieci w kościele i na dodatek nie są odosobnieni w tych praktykach :). Cieszę się, że masz takie obserwację, mam nadzieję, że nie jest tak źle jak mi się wydawało

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 21:13:23 | 2010-12-09
Leszku, tak Ci się tylko wydaje. Wątpię, żebyś pamiętał swoje niemowlęctwo.

~anja, ja również wątpię abyś pamiętała swoje niemowlęctwo, więc również twierdzę że tak Ci się tylko wydaje. I co teraz? Będziemy się teraz licytować?
- To ja mam rację!
- Nie, to ja mam rację!
- A właśnie że ja mam rację!
-...
?!?

20, 30 i więcej lat temu nie brało się dzieci do kościoła co do tego mam pewność.

A ja z kolei nawet nie to, że mam pewność, ale zwyczajnie wiem, że 20, 30 i więcej lat temu brało się dzieci do kościoła. Wiem bo i sam pamiętam obce dzieci obecne w kościele, i pamiętam/wiem że wszyscy moi znajomi brali swoje małe dzieci do kościoła, i pamiętam/wiem że ja sam brałem swoje dzieci od małego do kościoła.

Oczywiście zdarzały się wyjątki, tak jak i dziś tak w sumie Ci którzy biorą dzieci do kościoła są mniejszością. A jak to sprawdzić - bardzo prosto - policzyć ile jest dzieci na mszy w dużym kościele - 20?? to max ale raczej i tego nie ma. Oczywiście ja mówię o małych dzieciach. Polecam sprawdzić :)

Oczywiście że zawsze zdarzają się wyjątki. jak są tacy co sami zaledwie bywają w kościele to dlaczego nie miałoby być takich którzy swoich dzieci nie zabierają do kościoła...
Ale Twoja metoda sprawdzania/dowodzenia jest wadliwa. W ten sposób możesz co najwyżej sprawdzić ile dzieci jest na jednej konkretnej mszy w danym jednym konkretnym kościele. I nie jest to miarodajna informacja nawet o tym ile dzieci jest w daną niedzielę w sumie w danym kościele na wszystkich mszach, a co dopiero aby orzekać że to zdecydowana mniejszość.  W dodatku, nawet gdybyś się zawzięła i poszła liczyć dzieci na wszytkich niedzielnych mszach, to nie bardzo wiem do czego być to odnosiła? Na jakiej podstawie mogłabyś twierdzić, że to jest np. 0,1% wszystkich małych dzieci, a nie np. 99%? Poszłabyś chodzić po domach po kolędzie liczyć dzieci? Polecam, rozważ to ;-)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

anja 19:40:59 | 2010-12-09
Leszku, tak Ci się tylko wydaje. Wątpię, żebyś pamiętał swoje niemowlęctwo. 20, 30 i więcej lat temu nie brało się dzieci do kościoła co do tego mam pewność. Oczywiście zdarzały się wyjątki, tak jak i dziś tak w sumie Ci którzy biorą dzieci do kościoła są mniejszością. A jak to sprawdzić - bardzo prosto - policzyć ile jest dzieci na mszy w dużym kościele - 20?? to max ale raczej i tego nie ma. Oczywiście ja mówię o małych dzieciach. Polecam sprawdzić :)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 17:02:33 | 2010-12-09
kiedyś się nie zabierało dzieci do kościoła więc problemu nie było. Kto kiedyś myślał o tym, żeby niemowlaka czy roczniaka brać na mszę. Był na chrzcie i wystarczy, jak podrośnie to pójdzie. Zapytajcie rodziców

~anja, nie wiem co rozumiesz przez te Twoje kiedyś, jakie czasy i ew. środowisko to obejmuje. Ale moje kiedyś jest zupełnie inne niż Twoje. W moim kiedyś nikt nie myślał o tym aby niemowlaka czy roczniaka zostawiać w domu. Po prostu brało się wózek, pakowało dzieciaka i jechało do kościoła.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

anja 14:13:03 | 2010-12-09
kiedyś się nie zabierało dzieci do kościoła więc problemu nie było. Kto kiedyś myślał o tym, żeby niemowlaka czy roczniaka brać na mszę. Był na chrzcie i wystarczy, jak podrośnie to pójdzie. Zapytajcie rodziców

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

m0cna 13:47:40 | 2010-12-09
Spokojne siedzenie mocnej w kościele to żaden argument. Może była nieśmiałym dzieckiem?

Czytasz wyrywkowo, albo bierzesz tylko to, co Tobie pasuje. Mój argument nie brzmiał, że ja siedziałam spokojnie. Argument był taki, że wszystkie dzieci siedziały spokojnie w ławkach.
Przed laty problem dzieci hałasujących i biegających po kościele nie istniał. I do dziś są miejsca, gdzie tego problemu nie ma - podałam przykład wiejskiej parafii.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ania 13:42:52 | 2010-12-09
"nie przychodźcie z małym dzieckiem do kościoła" - to straszne że można tak powiedzieć. A może nie przychodźmy z osobami które za głośno oddychają albo śpiewają. Ja myślę, że każdy ma prawo przyjść, ale oczywiście każdy musi starać się jak najmniej przeszkadzać innym. A dziecko oczywiście trzeba przygotowywać wcześniej, ale np. rocznemu szkrabowi trudno jest wytłumaczyć w domu, co się będzie działo za godzinę. Jedyne co można zrobić to pilnować swojego dziecka w kościele by nie przeszkadzało innym i zachowywało się cicho, nawet jeżeli musi trochę pochodzić. A w razie potrzeby wyjść z nim po prostu. Ale powiedzieć komukolwiek - nie przychodź to chyba niezgodne z wiarą!!!! - przynajmniej z moją

Oceń 3 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook