Wolni przed ekranem

Posłaniec

"Chronić młodzież przed mediami to tak, jakby chronić babcie przed Ojcem Rydzykiem. To jeszcze wzmocniłoby ich wiarę w niego."

Małgorzata, lat 19

 

Jak chronić młodzież przed nadużyciami ze strony mass mediów? Nie wiem jak bezpośrednio. Bo oni nie chcą być chronieni; oni jako młodzi chcą pełną piersią czerpać ze świata, próbować wszystkiego, przecierać nowe drogi. Takie są prawa młodości i nic na nie nie poradzimy, a nawet więcej, nic nie chciejmy poradzić na te prawa, bo w przeciwnym razie zabijemy ducha młodości, wypaczymy okres dojrzewania i po prostu zaszkodzimy młodym.

 

"Przede wszystkim należy kontrolować to, co niepełnoletni ogląda, to, co czyta w gazetach, w Internecie. Nie należy zostawiać dziecku wolnej ręki, nie wolno mówić, że ono wie, co jest dobre a co złe, przecież to jest naiwność ze strony rodziców lub brak zainteresowania albo, jeszcze inaczej mówiąc, brak chęci patrzenia na to, co młodzian robi i gdzie się znajduje. Dominik, lat 16"

 

A jednak boimy się, że ich młode życie zostanie skrzywione, że już na początku nastąpią nieodwracalne zmiany i zmarnują się nam nasi kochani. Rodzice, wychowawcy chcą chronić młode życie. Dlatego pytają, jak to robić wobec agresywnych mediów, które w imię wychowania sobie klienta zniewalają młodych ludzi, przyzwyczajają ich do śmieci, karmią byle czym, wprowadzają w świat iluzji, byle tylko uzależnić, zmusić do płacenia za bezwartościową papkę.

 

Chciałoby się zamknąć wszystkie drzwi i okna. Ograniczyć do nich dostęp! Sprawić, by nasi wychowankowie nie byli nimi zasypywani! Ale czy jest to możliwe? Czy na rynek zawsze, tylko że pod nowymi przykrywkami, nie będą wdzierały się śmieci? Powołuje się różne komisje, zwraca się uwagę na to, co jest lansowane. Ale jakże trudno dyskutować o gustach i nie wylewać dziecka z kąpielą. Czasy cenzury prewencyjnej już przerabialiśmy, a i tak wiemy, że i wtedy takie czy inne bzdury były obecne w mass mediach.

 

Niestety restrykcje nakładane przez rodziców często tylko zwiększają atrakcyjność zakazanego owocu. Młodzież, przeżywając kryzys autorytetu rodzicielskiego, szuka sobie innych idoli poza domem rodzinnym, i to często idoli modnych, lansowanych, bo im człowiek młodszy, tym bardziej jest zależny od mody, od tego, co inni mają. Niezależność od mody jest przejawem dojrzałości.

 

Nie strasz! Pokaż co ma wartość

 

Inną drogą jest wychowanie do dojrzałości, czyli do umiejętności wybierania, oceniania samemu, co jest śmieciem, a co stanowi wartość; co mnie rozwija, a co redukuje. Kiedyś nazywało się to samodyscypliną albo ascezą. Asceza nie jest tu rozumiana jako odmawianie sobie wszystkiego co przyjemne, bo wynikiem takiej pseudoascezy było później „rzucanie się” na jakąkolwiek przyjemność, pierwszą z brzegu, byle dostępną. Chodzi raczej o przyuczanie do konieczności wyboru, do zastanawiania się, czy ta przyjemność będzie dobra tu i teraz. Jak to robić? Osobiście wolę metodę „marchewki” niż „kija”, więc zamiast straszyć, lepiej skłaniać do wyborów tego co lepsze. Nie możemy mieć wszystkiego, więc wybierajmy lepsze, a nie łatwiejsze. Dziecko może się tego nauczyć, np. wybierając to, co sobie ma kupić za skromne kieszonkowe, które nie starczy na wszystko, wybierając, który program chce obejrzeć w telewizji, kiedy ma ograniczone godziny oglądania, co zrobić na komputerze, gdy jego czas zabawy jest limitowany.

Człowiek jednak zawsze odczuwał potrzebę „jarmarku”, a nieraz prostego wyżycia się, odreagowania, zachowań niekontrolowanych. Media dostarczają i takich maożliwości. I nie zawsze mamy ochotę na europejski dramat psychologiczny w TV. 

1 2  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

8

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Anna 14:58:12 | 2009-12-15
Niestety czuję się trochę żle po tym wpisie 19 latki Małgorzaty.

Jestem babcią na emeryturze. Wyksztacenie wyżse UJ. Słucham radia Maryja. Czy trzeba mnie przed nim chronić bo sama nie rozeznaję co jest dobre ?

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

JurekS 19:24:21 | 2009-10-30
No cóż. Porównanie z o. Rydzykiem jest jak najbardziej prawdziwe. Ale nie lubię tych porównań bo kierują naszą negatywną uwagę na Radio Maryja i Telewizję Trwam, bez rzetelnej oceny tych mediów. Dzisiaj w dobrym tonie jest pojeździć sobie po o. Rydzyku, Radiu Maryja. A ja korzystam często z tych mediów i oceniam, że z roku na rok są coraz lepsze. Ale to tak na marginesie. Mimo, że moi synowie mają 22, 23 lata wiem co oglądają, jakiej muzyki słuchają. Ale nie na zasadzie strażnika. Często oglądam razem z nimi różne filmy czy zachęcam do programów, których sami by nie obejrzeli. Ale nie oszukujmy się. To jest praca od podstaw. Żadne programy edukacyjne, prelekcje itp nie pomogą. To jest przejmowanie wzorców przez dziecko od swoich rodziców. Świetnie to opisane jest (w relacji ojciec-syn) w książce: "Baranek i lew"

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

S''apere ! 19:02:33 | 2009-10-30
A ja uważam, że porównanie z O. Rydzykiem było bardzo trafne i zupełnie na miejscu. Z autopsji wiem, że niektórzy ludzie (przede wszystkim starsi) "wierzą" w o. Rydzyka bardziej niż młodzi w media!!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~czyt. 18:51:37 | 2009-09-22
Niesmaczne to porównanie; babcie i O. Rydzyk to nasi bliźni, media - nie. Każdemu należy się szacunek.

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?