Zacząć nowe życie wśród... wrzosowisk

Zacząć nowe życie wśród... wrzosowisk
Dawno, dawno temu, kiedy naszym afrykańskim protoplastom nie postała jeszcze w głowie europejska emigracja, tam, gdzie po wichrowych wzgórzach włóczą się teraz duchy sióstr Bronte, szumiały bowiem tysiącletnie lasy. fot. tj.blackwell / flickr.com)
Logo źródła: Nowy Dziennik ALFA OMEGA / slo

Według słownika, wrzosowisko to “formacja zimozielonych krzewinek". Co nie brzmi imponująco. Zwłaszcza w kontekście bujnych i egzotycznych krajobrazów Afryki. No ale z powodów wiadomych wyłącznie Matce Naturze porzuciliśmy przecież pachnące wanilią sawanny, by zacząć nowe życie wśród... wrzosowisk właśnie.

Przy okazji tworząc w ten sposób pierwszy w dziejach naszej cierpliwej planety “krajobraz kulturowy".

Dawno, dawno temu, kiedy naszym afrykańskim protoplastom nie postała jeszcze w głowie europejska emigracja, tam, gdzie po wichrowych wzgórzach włóczą się teraz duchy sióstr Bronte, szumiały bowiem tysiącletnie lasy.

No ale człowiekowi, zwłaszcza od czasu, kiedy stał się “rozumny", znudziła się monotonia afrykańskiej sawanny, więc zabrał się za kolonizację innych kontynentów. I właśnie wtedy swoją historyczną szansę otrzymały także wrzosy.

Oczywiście nie od razu. Bo najpierw musiała się dokonać rewolucja neolityczna, która zmieniła tryb życia naszych przodków z wędrownego na osiadły. Ale potem, kiedy już nomadyczne dotąd plemiona pozajmowały na stałe groty (zamienione później na osady) od Niemiec, przez Normandię i Bretanię, po Skandynawię i Wyspy Brytyjskie, potrzebne im były coraz to nowe pola i pastwiska. Zaczęło się więc wielkie wypalanie dziewiczych lasów pod hodowlę i uprawy.

Że zaś do opracowania metod intensywnej gospodarki rolnej brakowało jeszcze wielu tysiącleci, wydarte puszczy skrawki ziemi szybko jałowiały. W ten sposób atlantyckie wybrzeża Europy stosunkowo szybko zmieniły się w stepowiejące nieużytki, na których mogły rosnąć już tylko niewybredne pod względem warunków ekologicznych “krzewinki". Czyli w tym przypadku wrzosy. Tak więc wyrosły, i w przeważającej większości przypadków rosną sobie spokojnie do dzisiaj.

O tym zaś, skąd się wzięły w pejzażu Niemiec czy Wielkiej Brytanii, przypominają schowane wśród wrzosowisk materialne świadectwa obecności przedhistorycznych mistrzów landscapingu - megalityczne budowle z Luneburg Heath w Północnej Saksonii i kamienne bloki Stonehenge. Oraz - ale to już w związku z późniejszymi etapami dziejów powszechnych - średniowieczne mury Edynburga i niezliczone gotyckie zamki, królujące nad melancholijną pustką krajobrazu Szkocji, “krainy wrzosowisk".

Nasz pierwszy egzamin z projektowania zieleni wypadł więc nieszczególnie. Trudno przecież uznać łyse pagórki, po horyzont porośnięte dywanem krzewinek za szczególne osiągnięcie w dziedzinie kształtowania krajobrazu. I to nawet podpierając się ideologią w postaci poezji romantycznej i literatury wiktoriańskiej.

Bo co to jest wrzosowisko? To miejsce, w którym rośnie wrzos. Już z samej nazwy (calluna vulgaris) - pospolity. Czyli zimotrwała wieloletnia roślinka-krzewinka, dorastająca najwyżej do 80 cm wysokości. Jej gałązki, które płożą się po ziemi, porastają bardzo praktyczne w trudnych warunkach klimatycznych, odporne na wiatry, susze i mrozy, drobne igłowate listki.

Dysponując zaś jedynie skromnymi, skórzastymi kwiatkami, w trosce o przedłużenie gatunku wrzos wydziela intensywny, kuszący zapach, o czym łatwo przekonuje aromat wrzosowego miodu.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Zacząć nowe życie wśród... wrzosowisk
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.