O łatwowierności

(fot. shutterstock.com)

Zawsze intrygowało mnie, dlaczego tak niewielkim zainteresowaniem naukowców cieszy się zjawisko łatwowierności: nadmiernej łatwości, z jaką wierzymy w różne rzeczy. Jestem zdania, że rasa ludzka jest łatwowierna z natury, to znaczy, że zaopatrzona jest w skuteczne i nieświadome mechanizmy prowadzące do powstawania sądów i przekonań.

 

Przekonanie to pewien umysłowy nawyk, to coś, do czego się dochodzi przez wielokrotne powtarzanie. Ten mechanizm uczenia się jest spadkiem po naszych zwierzęcych przodkach. Proszę sobie przypomnieć psa Pawłowa. W eksperymencie Pawłowa na chwilę przed podaniem psu jedzenia dzwonił dzwonek, co powodowało, że po jakimś czasie pies zaczynał się ślinić na sam dźwięk dzwonka. W naszych ludzkich kategoriach wygląda to następująco: byłem absolutnie przekonany, że jedzenie pojawi się zaraz po dzwonku i dlatego zrobiłem to, co zrobiłem.


Dochodzimy do konkretnych przekonań pod wpływem zautomatyzowanych mechanizmów. Nie możemy przekonać się o czymś z własnej woli. Wielu ludzi pragnie uwierzyć lub przestać wierzyć w Boga, w jakąś religię. Nie jest to coś, co da się zrobić ot tak, po prostu, niemniej jednak nie jest to niemożliwe, tyle tylko, że trzeba w tym celu użyć odpowiednich metod. Warto się z nimi zaznajomić - po to, żeby je wykorzystać lub po to, żeby się umieć przed nimi uchronić.

 

Człowiek ma tendencję do wierzenia każdej informacji, którą otrzyma wystarczająco wiele razy poprzez różne, wzajemnie się potwierdzające kanały przekazu. Mechanizm ten jest zbawienny w sferze praktycznych doświadczeń. Widzę jakiś cień i nie wiem, czy to niedźwiedź, skała, czy złudzenie? Poruszam się, żeby sprawdzić, czy obraz nie zniknie. Zbliżam się trochę bardziej. Pytam towarzyszącą mi osobę, czy widzi to samo co ja. Informacja potwierdzi się, jeżeli usłyszę ryk zwierzęcia lub poczuję jego zapach, a jeżeli dodatkowo poczuję jego pazury na ramieniu, nie ma już wątpliwości: to niedźwiedź. Długotrwałość pewnej percepcji oraz jej potwierdzenie poprzez różne zmysły sprawia, że staje się ona wiarygodna. Jest to skuteczny mechanizm przystosowawczy.


Ale wszystko ulega zmianie wraz z pojawieniem się języka. Teraz już nie chodzi o uwierzenie w to, co sam widzę i słyszę, ale w coś, co ktoś mi mówi. A to okazuje się o wiele bardziej ryzykowne, gdyż język, owszem, ma funkcję zastępczą w stosunku do doświadczenia, ale nie oferuje odbiorcy żadnych gwarancji. Wraz z pojawieniem się słowa rodzi się komunikacja, ale równocześnie pojawia się kłamstwo i w ten oto sposób cała nasza maszyneria generująca przekonania może w łatwy sposób zostać oszukana. Środki masowego przekazu przyczyniają się do tego typu oszustw, gdyż mogą stworzyć wiarygodną symulację rzeczywistości.


Władcy od dawien dawna wykorzystują tę anachroniczną słabostkę człowieka. Mechanizmy sprawowania władzy nie zmieniły się od zarania dziejów i sprowadzają się do trzech umiejętności: umiejętności krzywdzenia, umiejętności nagradzania oraz umiejętności zmieniania ludzkich przekonań. Jednym z przejawów geniuszu Napoleona było zrozumienie wagi tej ostatniej zdolności; to ona zrobiła z niego polityka tak bardzo nowoczesnego. Zatrzymam się na chwilę przy Napoleonie - nie tylko dlatego, że jest on fascynującą postacią, ale również dlatego, że przykład ten przyda mi się w ostatnim rozdziale.

 

Napoleon dbał o swój wizerunek publiczny tak, jak inni pielęgnują święte obrazy - z żarliwością i pietyzmem. Odkrył wszechmocną potęgę opinii publicznej i poświęcił cały swój talent na jej kształtowanie oraz na zjednywanie jej sobie. Postawił sobie za zadanie przekonanie społeczeństwa o nieomylności wytyczonych przez siebie celów. Umiał stworzyć chlubną legendę na temat samego siebie, podczas gdy jego życie w rzeczywistości było często przygnębiające, a czasem po prostu straszne. Wykreował postać męża opatrznościowego - typ dyktatora, który był potem często naśladowany. Po zagarnięciu władzy odczuwał potrzebę uprawomocnienia tego, co w gruncie rzeczy nie było prawomocne. I udało mu się przekonać naród francuski, który w 1802 r. przytłaczającą większością głosów wybrał go na dożywotniego konsula.


Pragnął czegoś więcej niż samej wojny - chciał również o niej opowiadać. Kiedy został mianowany dowódcą wojsk francuskich we Włoszech, w 1797 r. założył gazetę o nazwie "Kurier wojskowy we Włoszech", a w miesiąc później następną: "Francja widziana oczyma wojsk stacjonujących we Włoszech". Zaraz potem zabrał się do kreowania własnego wizerunku, bezczelnie pisząc: "Bonaparte jest szybki jak błyskawica i spada na nieprzyjaciela z siłą gromu. Jest wszędzie, widzi wszystko. Jest wysłannikiem Wielkiego Narodu. Wie, że należy do tej kategorii ludzi, których władza nie zna innych granic niż jego własna wola". Kiedy wyruszył do Egiptu, nie zapomniał o zabraniu ze sobą maszyny drukarskiej. Był to jeden z jego ulubionych rodzajów broni. Wydał tam "Kuriera Egipskiego".

 

Zdawał sobie tak dobrze sprawę z siły oddziaływania prasy, że zaledwie jeden dzień po przeprowadzeniu zamachu stanu przyznał: "Jeśli wypuszczę z ręki wodze prasy, nie utrzymam się przy władzy nawet przez trzy dni". Tego samego dnia, 19 brumaire'a, każe wydrukować w "Le Journal de Paris": "Największy wojownik Europy, przekształcony teraz w najwyższego urzędnika Francji, to bez wątpienia opatrznościowy mąż, na którego czekał wycieńczony kraj". A w rok później, umacniając mit wysłannika opatrzności wizerunkiem nadczłowieka, publikuje następujący portret: "Nadprzyrodzona siła fizyczna Pierwszego Konsula pozwala mu pracować osiemnaście godzin na dobę; pozwala mu skupić uwagę przez te osiemnaście godzin na jednej i tej samej sprawie lub na dwudziestu różnych kwestiach, jedna po drugiej; chociażby któraś z nich była w najwyższym stopniu złożona lub męcząca, nie wpłynie na sprawność, z jaką zajmie się następnym w kolejności tematem. Jego zdolności organizacyjne pozwalają mu objąć myślą wiele rzeczy naraz, podczas gdy zajmuje się jakimś konkretnym problemem".


Łatwowierność - owo mechaniczne odrzucenie wszelkiej krytyki, bezmyślna i bierna akceptacja tego wszystkiego, co dociera do nas poprzez środki przekazu uznawane przez nas za wiarygodne - jest dramatyczną porażką inteligencji. Z drugiej strony jest nią również radykalne niedowierzanie niczemu, stan permanentnego powątpiewania.

 

Wiecej w książce: Porażka inteligencji, czyli głupota w teorii i praktyce - José Antonio Marina

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.69

Liczba głosów:

13

 

 

Komentarze użytkowników (10)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Ambrossa 12:52:43 | 2014-09-09
Meszuge w "Krok za krokiem" pisze, że ludzie normalni, trzeźwo myślący, mają przekonania zbudowane na wiedzy i doświadczeniu. Pozostali mają przekonania ZAMIAST wiedzy i doświadczenia. Choć złośliwe, wydaje mi się to jednak bardzo prawdziwe i jestem tym powiedzeniem zachwycona.

Oceń 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jazmig 12:46:10 | 2013-08-10
Naukowcy jednak od dość dawna wyjaśniają czemu ludzie są łatwowierni i dotyczy to nie tylko naiwnej wiary w boga/bogów.

...
Naukowcy nie zajmują się takimi rzeczami, ponieważ nauka ludzi nie jest w stanie w ogóle stwierdzić istnienie lub nieistnienie Boga.

Tematami, o których piszesz, zajmują się propagandyści, wykorzystujący mechanizm, który opisałem w mojej pierwszej notce.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jazmig 12:42:58 | 2013-08-10
istnienie wszystkich religi ,swiadczy ze ludzie sa latwowierni

...
Masz rację o tyle, o ile chodzi o wierzenia niechrześcijańskie.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jazmig 12:42:07 | 2013-08-10
Ludzie, którzy wierzą nie tylko w istnienie Boga ale wierzą i ufają Bogu, nie dają się omamić byle czym.

...
Dają się omamić, zapewniam cię. Wiara w Boga to ważna rzecz, ale niemniej ważna jest wiara w to, co się widzi, a nie w to, co plotą ludzie.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jazmig 12:40:01 | 2013-08-10
W USA przeprowadzono eksperyment, w którym na tablicy narysowane były trzy kreski o różnej długości, najdłuższa oznaczona literą A, a najkrótsze literą C. Na sali było 10 studentów i każdemu  z nich po kolei zadawano pytanie o to, która kreska jest najdłuższa. 9 pierwszych odpowiadało, że jest to kreska C, gdy zadawano pytanie 10-temu, zgłupiały powtarzał ocenę poprzedniej dziewiątki.

Ten dziesiąty był właściwą ofiarą eksperymentu, który miał sprawdzić, jak ludzie reagują na powtarzanie nieprawdy, chociaż widzą na własne oczy fałszywość wypowiedzi.

Ten ekspeyment przeprowadzono wobec wielu grup i okazało się, że ok 80% studentów ulegało presji opinii poprzedników, a nie temu, co widzą na własne oczy.

To właśnie ten mechanizm jest jednym z głównych wykorzystywanych w propagandzie. Media łżą jak najęte i większość ludzi im wierzy, a nie wierzy temu, co widzi na własne oczy.

Rośnie bezrobocie, a media łżą, że gospodarka ma się świetnie. Rosną podatki, spada wartość realnej płacy, a media łżą, że ludzie są coraz bogatsi.

I tak jest nie tylko w Polsce, ale również w Niemczech, USA i innych krajach.

Oceń 4 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Retro 11:28:52 | 2013-06-03
Ludzie, którzy wierzą nie tylko w istnienie Boga ale wierzą i ufają Bogu, nie dają się omamić byle czym. I na odwrót, według powiedzenia - "kto w Boga nie wierzy, ten we wszystko uwierzy", co widać powszechnie.

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~janosik 02:58:51 | 2013-06-03
istnienie wszystkich religi ,swiadczy ze ludzie sa latwowierni

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~habilitowany 23:27:13 | 2013-06-02
Zaprezentowane przez Ciebie filmy DPMS nie wnoszą żadnego wkładu w poznanie filozoficzne tematu. Może po prostu brak Ci wiedzy i wskutek poszukiwania banalnych wzorców mających uspokoić Twoją ograniczoną percepcję rzeczywistości oddałeś się paradygmatowi para-nauki. O zgrozo bowiem nauki szczegółowe szukają wzorców, więc z takowego skorzystałeś wybierając filmy z youtuba. Na studia więc szanowna osobo, bo wstyd nie mieć podstawowej wiedzy z filozfii nauki. Radzę Ci mniej łatwowierności w popkulturalny para-naukowy bełkot. Miło się takie rzeczy ogląda, gorzej z krytycznym rozumowaniem. Uwolnij się od alfa-wzorców, które niczego nie rozjaśniają. Jest tylko jedna kategoria ludzi, którzy mnie drażnią: NIEDOUCZENNI, a mający się za mędrców.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~DPMS 21:53:31 | 2013-06-02
Autor chciał wyjaśnić skąd bierze się łatwowierność, ale chyba bał się zgłębić temat, bo musialby wyjaśnić czemu ludzie wierzą w bogów. Naukowcy jednak od dość dawna wyjaśniają czemu ludzie są łatwowierni i dotyczy to nie tylko naiwnej wiary w boga/bogów. Wykład Michael'a Shermer'a:
cz.1: http://www.youtube.com/watch?v=u3EAcPsZ2IQ
cz.2: http://www.youtube.com/watch?v=o7VtOgeu_8E

Oceń Pokaż odpowiedzi odpowiedz

 

 

Inteligentne Życie 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook