Opowieść prawdziwego mężczyzny

List
Marzenie młodzieńca się spełnia: ma zbroję, miecz, rumaka - w swoim odczuciu już jest rycerzem (fot. ][}{][ Ali ][}{][ / flickr.com)

Wędrowny, samotny rycerz, niosący sprawiedliwość na ostrzu miecza. Święty Jerzy walczący ze smokiem. Postać idealna. Nawet ośmieszony przez Cervantesa w "Don Kichocie", nawet zepchnięty w ludowość przez baśnie i podania czy zbanalizowany przez popkulturę, rycerz broni się dzielnie, będąc dla nas nadal punktem odniesienia w sprawach czci i honoru.

 

Urodziwy, mężny, odważny, szczodry, świetnie odziany, o dwornym obyciu i manierach - taki jest bohater średniowiecznej powieści arturiańskiej. Od początku do końca ukształtowany i bez skazy, broni słabych i bezbronnych, służy damie serca, walczy w obronie chrześcijaństwa… no i oczywiście szuka świętego Graala. A jednak bohater XII-wiecznej "Opowieści o Graalu" Chrétiena de Troyes - a więc powieści, która dała literacki początek mitowi poszukiwania świętego Graala - jest postacią zupełnie odmienną od typowego rycerza; postacią, która wraz z powieścią przebywa niezwykłą drogę diabli to czy anieli?


Kiedy go poznajemy, nie ma imienia. Choć nie jest już dzieckiem, określa go wyłącznie relacja do matki - jest "synem Pani Wdowy". Bardziej niż młodego szlachcica, przypomina prostaczka: jedzie sobie wesoło na koniku przez las, w zgrzebnym odzieniu, po to, by doglądać bronowania matczynej ziemi; dla rozrywki ciska oszczepami po lesie. Ale oto na swej drodze spotyka pięciu zbrojnych rycerzy - a właściwie najpierw słyszy szczęk oręża, który interpretuje w sposób czyniący zeń już nie tyle prostaczka, ile wioskowego głupka:
"(…) na mą duszę,
Prawdę mi rzekła pani matka,
Kiedy prawiła mi, że diabły
Najstraszniejsze są na świecie!".

Resztę matczynej nauki postanawia jednak zignorować. Matka powiedziała mu bowiem, by spotkawszy diabła uczynił znak krzyża, on zaś buńczucznie postanawia, że lepiej będzie cisnąć w Złego oszczepem. Ale w tej chwili "diabły" wyłaniają się z lasu i oczy młodzieńca uderza blask pancerzy, hełmów i kopii - wszystko aż lśni od złota, srebra i szlachetnych kamieni - każąc mu radykalnie zmienić ocenę sytuacji:
"(…) Wybacz mi, słodki Boże!

Toż twych aniołów tu oglądam (…)
Bajęd mi matka nie gadała,
Kiedy prawiła, że anieli
Piękniejsi są nad wszystko inne,
A jeno Bóg piękniejszy od nich".

Młodzieniec uznaje natychmiast, że najroślejszy z rycerzy jest z pewnością Bogiem właśnie - zgodnie zatem z nauką matki pada na twarz i zaczyna klepać wszystkie znane sobie pacierze… Rozmowa rycerzy z młodzieńcem jeszcze bardziej uwidacznia jego głupkowatość; na żądanie konkretnych informacji, odpowiada gradem pytań trzyletniego dziecka: "Czy jesteście Bogiem? Nie? To kim? A kto to taki ten rycerz? A co to? A to? A to?" - dopytuje się, wskazując poszczególne części uzbrojenia. "Kopia? A nią się rzuca? Nie? E, to moje oszczepy lepsze. Ale ta kolczuga to ładna, taka błyszcząca! Do czego służy? Naprawdę? Nie daj Boże, by jelenie takie nosiły, bo nic bym nie upolował. A wyście się w tej kolczudze urodzili?".

Rycerz, jak nakazuje mu dobre wychowanie, cierpliwie udziela odpowiedzi, choć jego towarzysze stwierdzają, że traci czas - wszak "Walijczycy są głupsi od cieląt!" - opowiadając młodzieńcowi o królu Arturze, który pasował go na rycerza. Przygłupek postanawia oczywiście zostać rycerzem, trochę jak dzisiejsze dziecko marzy o zostaniu strażakiem - jest jednak na tyle "duży", by ów zamiar natychmiast próbować wprowadzić w czyn po powrocie do domu.
 

Synalek mamusi


Okazuje się jednak, że to coś więcej niż dziecięca mrzonka. Matka, dowiadując się o postanowieniu syna, z rozpaczą wyjawia mu tajemnicę rodzinną: rzekomy prostaczek pochodzi w rzeczywistości ze starego rycerskiego rodu; zarówno jego ojciec, jak i starsi bracia stracili życie w walce. Matka postanowiła wychować najmłodszego syna w całkowitej ignorancji, by uchronić go od takiego losu i zachować przy sobie, w pełni go od siebie uzależniając. Dziś nazwalibyśmy taką matkę zaborczą bądź toksyczną - średniowieczni autorzy nie lubią wydawać sądów, ufając inteligencji odbiorcy, nie ma jednak wątpliwości, że postawa matki jest sprzeczna z zasadami rycerskiego etosu. Wychowanie to przyniosło jedyne możliwe efekty: syn jest egoistycznym, bezrefleksyjnym, pozbawionym zdolności empatii arogantem. Śmierć ojca i braci, cierpienie matki, wszystko to spływa po nim jak woda po kaczce:

"(…) jeść mi duchem dajcie, matko!
Nie wiem, o czym mi gadacie,
Ale chęć mam wielką znaleźć
Króla, co rycerzy stwarza".

I rusza, wyekwipowany przez matkę w półchłopski, siermiężny przyodziewek, odebrawszy jeszcze ostatnie (i jednocześnie pierwsze) nauki dwornego zachowania: kiedy spotka damę lub dzieweczkę potrzebującą pomocy, niech natychmiast jej dopomoże, a przyniesie mu to chlubę; niech służy damom, a jeśli którąś pokocha, niech nie uczyni nic, co byłoby dla wybranki niemiłe! Starczy, że uzyska pocałunek - to już bardzo wiele - ale broń Boże nic więcej! Jeśli wybranka zechce dać mu pierścionek, może go przyjąć w dowód miłości. I przede wszystkim, niech koniecznie chodzi do kościoła, by modlić się do Zbawiciela. "Matko, a co to jest kościół?" - pyta prostaczek. Okazuje się, że ignorancja, w której był chowany, nie ograniczała się do spraw tego świata. Matka odpowiada, wykładając mu przy tym w telegraficznym skrócie podstawowe fakty z życia Jezusa, które też najwyraźniej nie były mu dotąd znane.

Łyknąwszy prędko te nauki, synalek rusza w drogę niewiele mądrzejszy - i oczywiście nie trzeba długo czekać na kolejne katastrofy: myli drogocenny namiot z kościołem - bo przecież matka "powiedziała mi, że kościół to najpiękniejsze miejsce z wszystkich", a spotkaną w rzekomym kościele dzieweczkę natychmiast przemocą całuje: "Tego mnie matka nauczyła!". Zdziera jej też pierścień z palca - bo przecież matka powiedziała, że może go zabrać… Chwali jeszcze dziewczynę - to było lepsze niż pocałunki służek w domu matki, bo nie pachniało jej brzydko z ust!
 

1 2 3  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.87

Liczba głosów:

23

 

 

Komentarze użytkowników (14)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Krzysiek13 08:03:01 | 2016-01-14
Czy prawdziwy mężczyzna = idealny mężczyzna? Wątpię. Prawdziwy to jest chyba każdy.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~prawdziwyja 23:07:34 | 2014-12-27
Cos tym opowiadaniu jest , bo jak patrzę w swoją przeszłość to zachowywałem się niekiedy jak ten głupek

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~filip 00:28:28 | 2014-10-04
Witam, może to nie jest dobre miejsce ale bardzo prosił bym was, czytelników o modlitwę za mnie. Choruję na nerwicę lękową. jest mi bardzo ciężko od wielu lat pracuję z psychologiem i modlę się.  Teraz poszedłem na studia i do pracy ...
Objawy się strasznie nasiliły. Sprawiają mi ogromne cierpienia, lęk powoduję że nie mogę się skoncetrować na pracy i nauce . , nie mogę normalnie rozmawiać z ludzmi.Stale boję się... potszebuję wsparcia.. módlcie się za mną proszę..! Módlmy się też za innych dotkniętych nerwicą czy innymi podobnymi problemi depresja,schizofremia bo to są straszliwie ciężkie choroby.Pokornie proszę o choć jedną wzmiankę do Boga o mnie..!

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Grzegorz Kramer SJ 10:45:58 | 2014-08-06
A są mężczyźni nieprawdziwi?

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

frenetyczny 23:33:16 | 2014-08-01
No tak, kolejna ekspertka od męskości w piśmie katolickim.
Ba, od prawdziwej męskości.
Jak mawiał klasyk, Fabian Błaszkiewicz:
"A mnie to w ogóle wali".
Dobranoc.

Oceń 4 6 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mhpaw 21:38:28 | 2012-11-16
 Panowie!!! Czemu tak mało pytacie?

Mamy gadać sami do siebie ;-)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Zocha 21:34:11 | 2012-11-16
Reasumując, zdaniem p. doktor prawdziwy mężczyzna to głupek.

Ma także wrodzone zdolności do bijatyki i przesypiania się z kobietami. Jednak zadając pytania staje się mądrzejszy!
Panowie!!! Czemu tak mało pytacie?

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Zocha 21:28:45 | 2012-11-16
U nas w szkole streszczenia utworów musiał pisać każdy. Fajnie, że w Deonie robią to doktorzy nauk, bo to streszczenie jest bardziej fachowe i nie trzeba teraz samej przebijać się przez średniowieczny utwór.
No i objaśnienia są!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~franek 21:16:29 | 2012-11-16
- czemu więc ostatnio kupiłem koszulkę z wodzem indiańskim na piersi? :) Maximus z wirusem Commodusa :(

Ja kupiłem koszulkę z tygrysem na piersi bo była najtańsza!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jazmig 18:30:49 | 2012-11-16
Reasumując, zdaniem p. doktor prawdziwy mężczyzna to głupek.

Oceń 1 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?