Jak odnaleźć swoje szczęście?

(fot. shutterstock.com)

Po maturze byłam zdezorientowana... otwierało się przede mną tyle dróg, a ja chciałam kroczyć kilkoma równocześnie. Myślę, że w młodości wszyscy by tak chcieli. Niestety, trzeba wybierać... W pracy, w miłości, we wszystkim.

 

Jakby to było pięknie, gdyby człowiek mógł przejechać jedną drogą, która go wabi... potem zawrócić, cofnąć się i wjechać na inną, wypróbować inną.

Latem byłam kilka dni u stryja, jeździłam do niego pouczyć się, w jego daczy na leśnym odludziu był spokój, pogoda... idylla.

A stryj był jak dziadek - mojego dziadka nie zdążyłam już poznać.

Był "chodzącym uśmiechem". Tak go ktoś nazwał. Z nikim się w życiu tak nie naśmiałam jak z nim.

Powiedziałam mu o swoim wyborze.

O TRUDNYM wyborze, jaki mnie czeka.

Oczekiwałam, że wybuchnie śmiechem. Tak jak to zwykle czynił, kiedy się na coś skarżyłam...

Znał wielką tajemnicę życia: umieć obejść trudny problem... i podejść do niego z łatwiejszej strony.

Rzeczywiście: czasem wystarczy tylko trochę się odsunąć i podejść z innej strony do tego, co wydaje się nam nie do pokonania... i tego, co napawało nas trwogą, już się nie boimy.

Tym razem jednak stryj nie roześmiał się.

Patrzył na mnie ze współczuciem.

I zrozumiałam, że nie mówiłam tylko o swoim problemie, lecz przypomniałam także jego własne dawne poszukiwania...

Rzecz jasna, za młodu on również chciał iść wieloma drogami.

Jakby zajrzał mi... w duszę...

I rozpoznał w niej odbicie swojej młodości.

Mądrzy ludzie, gdy się zestarzeją, umieją rozpoznawać w duszach młodych ludzi odbicie swojej młodości.

 

- Wiesz - zaczął się zastanawiać - tutaj każda rada jest cenna.

Skinęłam głową.

Przecież o tym wiedziałam.

- Ale jedna rada jest dla mnie najcenniejsza. - Wreszcie się uśmiechnął. - Wiesz, która?

- Nie.

- Przekażę ci radę, która mi zawsze w życiu pomagała... nawet nie wiem, kto mi ją podpowiedział... kimkolwiek był, nie przestaję mu być przez całe lata  wdzięczny...

- ???????????????????????????????

Tylu pytajników jeszcze nigdy w życiu nie wyraziłam, nigdy z siebie tylu ich nie wydmuchałam, ile po tych słowach stryja.

 

- Wiesz, ludzie wciąż zabiegają o to, czego w życiu pragną. Na tym polega trudność. Ponieważ najczęściej tego, czego chcą, nie potrafią nazwać. Kiedy to potem dostaną, stwierdzają, że właściwie nie tego chcieli. Dostali dokładnie to, o czym w swoim mniemaniu marzyli... tylko że nazwali niedokładnie, więc są smutni.

 

Już w młodości przywykłem do czegoś zupełnie innego i robię to do dzisiaj. Nazywam coś, czego nie chcę mieć... to jest łatwiejsze... nazywam bardzo dokładnie coś, czego nie chcę.

A kiedy człowiek potrafi dokładnie i szczerze nazwać coś, czego w życiu nie chce, stwierdza, że właściwie nazwał dokładnie także to, czego pragnie...

 

 

Więcej w książce: KSIĘGA SZCZĘŚCIA - Eduard Martin

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

3

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook