Śmierć drugiego rodzica

(fot. Cherry Darlin' / flickr.com)

Krótko po śmierci mego ojca, istniało wiele okazji do zrozumienia i uświadomienia sobie pewnych spraw, jak i do nabrania otuchy, co stanowiło dla mej matki ogromną pomoc. Nawet jeśli przeżywała bardzo trudne chwile, dzieliliśmy je z sobą, wspominaliśmy, opowiadali historie i nawet zdobywali się na odrobinę humoru.


Nagle wszystko się odmieniło. Wszystko ucichło. Mama zaczynała o wielu rzeczach nie pamiętać. Zaczęła się mylić, co lekarze przypisywali "przyczynom medycznym", choć testy nigdy nie wykazały tego dokładnie. Wszystko, czego mogliśmy się dowiedzieć, sprowadzało się do tego, że coś się zmieniło. Coraz ciężej było żyć.


Może nie miałeś nigdy dylematów związanymi z problemami zdrowotnymi czy innymi, lecz wcześniej czy później większość z nas napotka kolejną przeciwność: zbliżającą się śmierć drugiego z rodziców. W ostatnim liście na Boże Narodzenie przyjaciel zaznaczył: "Tato zmarł dawno temu, wiedzieliśmy już o problemach ze zdrowiem mamy i że ona także wnet odejdzie. Otoczona opieką w hospicjum, zmarła w pokoju, pełna pokrzepiającej siły wiary..., nic jednak nie przygotowało mnie na ten moment".


Śmierć drugiego rodzica jest ostatnim przypomnieniem, że ani mama, ani tata nie będą już naszym wsparciem, że staliśmy się odtąd seniorami w rodzinie i że, w pewnym sensie, jesteśmy zdani na samych siebie.

 

Pożegnanie było trudne i chcielibyśmy, by nigdy się nie musiało powtórzyć. W pewnym stopniu wierzyliśmy nawet, że kolejny rząd pożegnań jest jeszcze daleko przed nami.


Zbliżanie się do śmierci twego kolejnego rodzica mogło być ciche i pełne pokoju. Jednak z drugiej strony mogłeś być zmuszony do gruntownych zmian stylu życia twej rodziny, zmian planów finansowych i gospodarowania czasem. Może doświadczałeś jego (lub jej) wzrastającej zależności od twojej osoby. Ojciec lub matka, z powodu wylewu, zaburzeń umysłowych czy choroby Alzheimera, może nie był już tą osobą, którą znałeś i kochałeś od lat. Nagle odczułeś konieczność przyjęcia "nieznajomego", podczas gdy jednocześnie musiałeś pożegnać rodzica, którego kochałeś.


Są i inne trudności, jakie możesz napotkać. Problematyczna może być sprawa zamknięcia domu, pełnego wspomnień i pamiątek, gdy rozważasz przeniesienie matki lub ojca w inne miejsce lub do hospicjum. Mam żywo w pamięci konieczność zamknięcia jedenastopokojowego domu, pełnego pięćdziesięciotrzyletniej historii w dwa dni. Było to dotkliwie bezwzględne.

 

Upływ czasu ograbił nas z pamięci o zastawie obiadowej, wnętrzach, obrazach i przymiarze wysokości u drzwi kuchennych, przyjęciach w ogrodzie i kradzionych pocałunkach z pierwszym chłopakiem czy dziewczyną. Inni mogą być zmuszeni do większych wydatków finansowych na opłacenie hospicjum czy innych rachunków, gdy okazuje się, że zasoby finansowe rodziców nie pokryją wszystkich wydatków. By zapewnić opiekę nad ojcem lub matką, dokonywać możesz trudnych wyborów, które wiążą się z wieloma kosztami, łącznie z emocjonalnym ciężarem.


Pod wieloma względami owo ostateczne pożegnanie jest bolesne.


Literatura poświęcona temu problemowi może umożliwić ci punkt wyjścia, gdy dociekasz, gdzie się na swej drodze znajdujesz i jaka praca cię czeka. Wyzwanie polega na uchwyceniu i kultywowaniu dobrych wspomnień o ojcu i matce, gdy nie zaprzestajesz pracy, jaką musisz wykonać, by zaspokoić twoje własne potrzeby, jak i potrzeby twej rodziny.


Wróć pamięcią do rad, o których pisaliśmy wcześniej. Nie zapominaj o swym "czasie wolnym", na który zasłużyłeś. Szanuj swe potrzeby i uczucia oraz, jeśli na to cię stać, potrzeby tych, którzy cię otaczają. Miej na uwadze dokonywanie dobrych i zdrowych decyzji. Również teraz pracuj nad umocnieniem swych granic.


Wciąż sięgam pamięcią do tego, co przeżywali ojciec i matka, pragnąc żyć, a jednocześnie stając twarzą w twarz ze zbliżającym się umieraniem. Wszystko to zdaje się okrutne. Musieliśmy borykać się z personelem medycznym, podchodzącym do pewnych rzeczy bez współczucia i który niekiedy ignorował nasz pośpiech, pytania i niepokój. W pewnym czasie rodzina znalazła się w trudnym położeniu, czuliśmy, że byłoby najlepiej pozwolić ojcu odejść w pokoju, podczas gdy lekarze zamierzali dawkować coraz więcej leków i czynić coraz więcej badań. Po jego śmierci spoglądaliśmy na matkę z głębokim smutkiem, zastanawiając się, czy odnajdzie jakieś nowe życie po odejściu ojca.


Jednakowoż w tym samym okresie zdarzały się i wspaniałe chwile. Wiele opowiadań. Wybuchy śmiechu ponad obłokami smutku. Łzy obsychały i doświadczaliśmy odrobiny uśmiechu. Tak być może z nami wszystkimi. Okruchy pamięci wypełniły próżnię, która zdawała się nad nami dominować. Istnieje śmierć, ale jest też życie, które wykracza poza śmierć. Życie wieczne dla naszych rodziców, jak i dla nas, którzy wciąż idziemy drogą życia i wspomnień.

 

Więcej w książce: Jak poradzić sobie ze śmiercią rodzica - Richard Gilbert

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.79

Liczba głosów:

14

 

 

Komentarze użytkowników (4)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~ziemianka nieanielska 11:39:53 | 2013-03-03
Nie zgadzam się na śmierć, cierpienie, choroby i zło. 

Oceń 2 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ojcowie duchowni 00:50:10 | 2013-03-03
żyja po 80 - 100 lat, nawet jeśli sa ojcami również biologicznymi i mają pełno grzechów za uszami. Siostry i bracia się o to modlą. A jak sie leczą, jak trzymają się życia na tym doczesnym świecie. Żaden nie chce umierać, mimo słów św. Pawła, że "umrzeć to zysk".

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Trójmiastowa. 00:28:47 | 2013-03-03
Myślę, że nigdy nie jesteśmy się w stanie pogodzić ze śmiercią jakiegokolwiek rodzica, czy to matki, czy ojca. I myślę również, że przygotować również się nie możemy. Czy można w ogóle przygotować się na śmierć? Mój tato zmarł 9 lat temu i nadal nie potrafimy o tym rozmawiać z moją rodziną i myślę, że jeszcze dużo wody z tej rzeki upłynie, nim będziemy gotowi wypowiedzieć to wszystko co w nas siedzi od momentu jego śmierci.

Oceń 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~jezuicka bezduszność 22:13:52 | 2013-03-02
Jak wymodlicie mi śmierć matki, popełniam samobójstwo NATYCHMIAST po niej. Ale przedtem przeklnę was tak jak Jacques de Molay.

Oceń 3 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?