Kobiety winne kryzysowi męskości? [WYWIAD]

Obok smoka stoi dzisiaj smoczyca. Aktualnie spieramy się nie tylko o to, kto nosi spodnie, ale też kto nosi biust - mówi psycholog Jacek Masłowski, szef Fundacji Masculinum.

 

Aleksandra Lągawa: Jakich mężczyzn obok siebie chcą mieć dzisiaj kobiety?

 

Jacek Masłowski: Atrakcyjny dla kobiety pod kątem bycia partnerem życiowym jest mężczyzna, który dobrze zarabia. Z jednej strony kontestujemy patriarchalne wzorce, z drugiej strony mają się one świetnie.

 

Niedawno przeglądałem wyniki badań, w których pytano kobiety, jaki zawód mężczyzny jest dla nich najbardziej atrakcyjny. Lekarz i prawnik mają się w tym rankingu najlepiej. Naukowcy i urzędnicy państwowi są na samym końcu.

 

"Prawdziwych mężczyzn już nie ma" - ponad 40 lat temu śpiewała Danuta Rinn. Dzisiaj też można usłyszeć od wielu kobiet, że prawdziwi faceci wyginęli.

 

Równie dobrze można powiedzieć, że prawdziwych kobiet już nie ma. Na pytanie, jaki jest ten prawdziwy facet, okazuje się, że ani kobiety, ani mężczyźni nie znają odpowiedzi. Ma on jednak silny wzorzec patriarchalny. Przez tysiące lat dominującym wzorcem męskości był wojownik. Obecnie następują próby formułowania na nowo męskości i kobiecości.

 

Kobiety mają wpływ na to, że tych "prawdziwych" facetów już nie ma?

 

Tak, ale nie w formie współwiny. Nie do końca wiemy, na jakie role mamy się ze sobą umawiać. Wpływ na taki stan miały rewolucja przemysłowa i francuska. Ta pierwsza spowodowała, że mężczyźni poszli do fabryk. Zaczęła się wówczas zmieniać struktura rodzin, które do tej pory funkcjonowały wedle sztywnych zasad.

 

W trakcje rewolucji francuskiej niektóre kobiety sformułowały hasła wolnościowe. Napoleon jako pierwszy w historii wyprowadził w świat tysiące mężczyzn, spośród których większość nie wróciła już do domów. Wielu zginęło także podczas I i II wojny światowej. W czasie, kiedy panowie szli na front, kobiety produkowały broń w fabrykach. Pojawiła się nadreprezentacja płci żeńskiej w społeczeństwie.

 

Na pewno miało to duży wpływ na relacje.

 

Oczywiście. Wiele kobiet zaczęło żyć w czymś w rodzaju próżni emocjonalnej. Zupełnie nieświadomie sięgnęły po bezwarunkowo dawaną im miłość dzieci. Synów zaczęły traktować jak partnerów, kształtując ich wizerunek na małego mężczyznę, który nigdy nie opuści własnej matki. Przez kolejne powojenne pokolenia spora liczba kobiet funkcjonowała, opierając się na takim modelu rodziny. Wtedy chłopcy, a dzisiaj mężczyźni, realnie stracili kontakt z męskimi wzorcami. Właśnie tym modelom Danuta Rinn przypisuje miano prawdziwych mężczyzn.

 

Prof. Zimbardo mówi, że to kobiety nie zauważyły, iż zaczęły zmieniać się dużo szybciej niż przedstawiciele płci męskiej. Kobiety są więc zbyt szybkie, a mężczyźni zbyt wolno dostosowują się do zmian?

 

Tu nie chodzi o szybkość. Mężczyźni wiążą się z kobietami, które zarabiają miliony. Większość z nich nie ma takiego pomysłu, żeby kobieta siedziała w domu i zajmowała się wyłącznie dziećmi. Jeśli jednak mężczyźni przybierają role wcześniej zarezerwowane dla kobiet, spotykają się z określeniem, że są niemęscy.

 

Wyobraża sobie pani, że mąż pewnego dnia wraca do domu i oznajmia, że rezygnuje z pracy na rzecz wychowywania dzieci? To nie do pomyślenia przez większość kobiet. Męskość nadal jest oceniana przez sprawczość. Mężczyzna, który siedzi w domu i wychowuje dziecko, traci poczucie własnej wartości. Według moich statystyk, na dziesięciu mężczyzn, którzy wybrali taką drogę, a kobiety wzięły odpowiedzialność za finansowe utrzymanie domu, tylko jeden został w związku.

 

Na stronie Fundacji Masculinum można przeczytać, że "teraz obok smoka pojawiła się smoczyca". Czy kobiety mogą być przez mężczyzn odbierane jako konkurencja?

 

Oczywiście, że tak. Wielu mężczyzn patrzy na kobietę przez pryzmat tego, kto bardziej rozwija się zawodowo. Kobiety z kolei coraz częściej czują się zagrożone przez mężczyzn w funkcji matczynej. Współcześni ojcowie mają znacznie większą wiedzę na temat kosmetyków, pieluch, sposobów karmienia. Aktualnie ścigamy się nie tylko o to, kto nosi spodnie, ale też kto nosi biust.

 

Mężczyzna częściej niż kobieta słyszy zdanie: "Dasz radę, musisz być twardy". Statystycznie, więcej mężczyzn niż kobiet popełnia samobójstwo. Czy wspierająca, poświęcająca się kobieta nie byłaby świetną podporą dla swojego partnera?

 

Kobieta może się albo poświęcać, albo wspierać. Poświęcająca się partnerka realizuje bierną złość poprzez nadopiekuńczość. Jeśli jednak podejmuje świadomą decyzję o rezygnacji z pracy, nie jest to poświęcanie się. Każdy wybór w życiu jest rezygnacją z czegoś. Kiedy kobieta jest dojrzała, wie, że może robić karierę, ale również być matką. Kluczowe jest to, na jakiej podstawie dokonuje wyboru.

Czy dlatego, że ważniejszą wartością jest dla niej rodzina, czy może społeczeństwo nakazało jej taki wybór? W drugim przypadku rzeczywiście można mówić o poświęcaniu.

 

Plaga niemęskich facetów [WYWIAD] >>

 

Można również spotkać takie związki, w których kłótnie dotyczą kwestii, kto będzie sprzątał mieszkanie czy gotował obiad. Kobiety ulegają i wykonują domowe czynności. Jakie mogą być konsekwencje ich poświęcania się?

 

To właśnie mężczyźni poświęcają się w związkach! Jednym z przykładów jest podjęcie decyzji o małżeństwie. Wielu mężczyzn tego nie chce, biorą ślub ze względu na kobiety. Spora część facetów nie czuje się również gotowa na potomstwo.

 

Kobiety zmuszają ich do ślubu?

 

Kiedy obserwuję relacje damsko-męskie, widzę, że podstawowy powód do wejścia w nie jest taki, żeby było mi z partnerem dobrze. Funkcjonuje w nas przymus przyjemności, a wielu współczesnych ludzi jest zbyt niedojrzałych emocjonalnie, by stworzyć udaną relację.

 

Każdy, kto jednak trochę żyje na tym świecie, wie, że życie przypomina wspinaczkę pod górę. Zdarzają się niezwykle trudne podejścia, nie bardzo wiadomo, jakie kryzysy czekają nas za zakrętem. Po to łączymy się w pary, by te kryzysy przejść i zaspokoić swoje psychiczne potrzeby.

 

Tytuł książki, której jest Pan współautorem: "Czasem czuły, czasem barbarzyńca", nawiązuje do wykluczających się oczekiwań kobiet względem mężczyzn. To mężczyźni nie potrafią zrozumieć partnerek czy kobiety w niezrozumiały sposób komunikują swoje potrzeby?

 

Kryzys komunikacji damsko-męskiej ma kilka źródeł. Po pierwsze mężczyźni i kobiety komunikują się w różny sposób. Inne kody komunikacji są w świecie męskim, inne w damskim. Kiedy pracuję z męskimi grupami i proszę o wypowiedź, 9/10 mężczyzn zawiera ją w trzech słowach. Gdy zadaję kobietom proste pytanie, następuje potok słowny.

 

Profesor Vetulani zabawnie pisze o tym, że fakt, iż mężczyźni mówią, jest prawdopodobnie spowodowany tym, że są wychowywani najczęściej przez kobiety. Według statystyk przeciętny mężczyzna wypowiada dziennie 7 tysięcy, a kobieta 21 tysięcy słów.

 

Mężczyźni na ogół mają niską świadomość swoich potrzeb relacyjnych przy kobietach, które mają ją bardzo rozwiniętą. Niewielu jest mężczyzn, którzy byli pytani przez matki o swoje potrzeby. Podstawowa katastrofa mężczyzny polega na tym, że nie spełnili oczekiwań matki. W dorosłym życiu boją się, że nie spełnią oczekiwań partnerki.

 

Taki obraz nie napawa optymizmem.

 

Jeszcze smutniejsze jest to, że więcej mężczyzn niż kobiet popełnia samobójstwo. Większość z nich nawet przed samym sobą ma trudność w przyznaniu się do bycia żywym człowiekiem. Przeważnie są ukierunkowani na zadaniowość. Jeżeli nie spełnią oczekiwań, wycofują się. Mogą również żyć intensywnie, uprawiać sport, ale kontakt z własnymi uczuciami mają bardzo płytki.

 

Młodzi chłopcy wychowujący się w towarzystwie kobiet domagających się, by mężczyzna spełnił ich wymagania, po jakimś czasie uciekają w wirtualny świat, gry, relacje przez Facebooka. Kiedy dojdą do takiego punktu, że są już zrozpaczeni własnym życiem, mogą odkryć siebie na nowo.

 

I zbudować udany związek.

 

Może się zdarzyć tak, że kobieta i mężczyzna, spotykając się w życiu, chcą tego samego. Jeśli oboje mają w miarę jasno rozeznane dla siebie kluczowe wartości, są w stanie wcielać je w życie. Wspólne wartości to jedna z podstawowych gwarancji tego, że związek będzie udany. Nie chodzi o to, że będzie permanentnie szczęśliwy, ale odbierany jako relacja, w której warto trwać dalej.

 

*

Przeczytaj też rozmowę o niedokochanych ludziach. Dowiesz się, czy mężczyźni wolą zołzy, a kobiety drani i co myśli o tym psychologia: Wszyscy bywamy z Marsa [WYWIAD]


*

Jacek Masłowski - prezes Fundacji Masculinum. Na co dzień pracuje jako psychoterapeuta, trener i coach. Ukończył filozofię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach oraz odbył liczne kursy w zakresie psychologii, psychoterapii i rozwoju
 

Aleksandra Lągawa - w pracy zajmuje się promocją i marketingiem, po pracy opisuje i fotografuje świat

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.06

Liczba głosów:

18

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

zbyszeks 10:09:40 | 2017-09-04
Dzisiejsze czasy to czasy okrucieństwa wobec rozumu. Można go zmiąć, zbić, podeptać, opluć i w ogóle odebrano mu już jaką kolwiek godność.

Nic dziwnego, że deon publikuje takie oto kwiaty wspóczesnych myślicieli: "Napoleon jako pierwszy w historii wyprowadził w świat tysiące mężczyzn, spośród których większość nie wróciła już do domów."

A poza tym wszyscy zdrowi. Aha, męską cechą jest szacunek dla rozumu i wiedzy, żeńską szacunek dla tez, które chce się udowodnić. To wynika z tego, że mężczyzna zajmował się światem i głupota prowadziła do natychmistowych porażek. Kobieta zajmowała się mężczyzną i sztuka perswazji niezależnie od racji przynosiła korzyści.

Jak widać na przykładzie pana Jacka Masłowskiego, świat faktycznie robi się żeński :)

Oceń 4 9 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook