Dlaczego mężczyźni mają problem z uczuciami?

(fot.shutterstock.com)

My, mężczyźni, prawie nie znamy świata uczuć. Nieobce są nam rzecz jasna niektóre z nich, ale nie wszystkie. Często nie wiemy, jak nazwać to, co czujemy. Żadne z pytań zadawanych przez kobiety nie przytłacza nas tak, jak trzy słowa: "Co ci jest?".

 

Jak zauważa Sergio Sinay: "Nie istnieje jedna (kobieca) forma okazywania uczuć i mężczyźni powinni pozwolić sobie na wyrażanie smutku, słabości czy zdenerwowania na swój własny sposób. Cierpią oni na brak uczuciowej ekspresyjności, co zatruwa im duszę. To nie emocje mają płeć, lecz sposób ich okazywania".

 

Dlaczego tak trudno jest nam odnaleźć się w świecie uczuć? Narzucono nam poglądy na temat bycia mężczyzną i bardzo szybko nauczyliśmy się, że dozwolone są tylko niektóre uczucia, uznane za męskie, takie jak: agresja, chęć rywalizacji, odwaga, poczucie humoru, a także chęć posiadania kontroli. W okresie dorastania do tych uczuć dołączają także doznania seksualne, powszechnie znane jako "rajcowanie". Można by to porównać do sytuacji, w której mężczyźni są zdolni złapać tylko pięć stacji w radiu, które odbiera ich dużej więcej.

 

Poczucie słabości, niepewność, lęk, wrażliwość, podatność na zranienie, czułość, współczucie i zmysłowość dozwolone są społecznie tylko kobietom. Jeśli młody chłopiec okaże któreś z wymienionych uczuć, zaraz wyzywa się go od "pedała", "baby", "zniewieściałego". Poza tym, czyż nasze matki nie były o nas spokojniejsze wiedząc, że nie jesteśmy "słabi" lub "bezbronni"? Żyjemy w kulturze męskiego szowinizmu, która za cnotę uważa wytrzymałość, siłę, ślepą odwagę.

 

Dlatego też nikogo nie powinno dziwić, że bliskie relacje i intymność sprawiają mężczyznom trudność. Jakie bowiem relacje międzyludzkie można zbudować na rywalizacji, odwadze, poczuciu humoru i seksie? Zapewne tylko relacje współzawodnictwa, siły i kontroli. Jak można oczekiwać intymności od kogoś, kto nie czuje ani nie okazuje współczucia, czułości, delikatności, zaufania, oddania i innych uczuć zabronionych mężczyznom? Takie wychowanie wcale nie pomaga mężczyznom w nawiązaniu głębokich i intymnych relacji. Przez tę uczuciową ubogość cierpią nie tylko oni sami, ale i ich partnerki.

 

Kobiety ciągle narzekają na to, że mężczyźni nigdy nie okazują uczuć, nie są czuli, delikatni, wylewni. Nie są świadome, że nie wynika to z męskiego uporu, ale jest skutkiem braku przyzwolenia na wyrażanie tych wszystkich uczuć, które kobiety mogą okazywać bez problemu.

 

Mężczyzna nie może zadawać sobie pytania: "Co czuję?", lecz: "Co powinienem czuć?". Zmiana wcale nie przyjdzie mu łatwo. Zawsze przecież mogą stanąć mu na drodze rodzina, przyjaciele, wrogie osoby lub inni ludzie postępujący wyłącznie w zgodzie z modelem, którzy spróbują go odwieść od powziętych postanowień.

 

Mężczyźni często nie wiedzą, jak nazwać to, co czują. Żadne z pytań zadawanych przez kobiety nie przytłacza ich tak, jak trzy słowa: "Co ci jest?".

 

Jeśli mężczyzna odpowiada, że nie wie, to mówi prawdę, nawet jeśli nie podoba się to przesłuchującej go kobiecie. Po rozwinięciu odpowiedzi brzmiałaby ona tak: Nie wiem, jak nazwać to uczucie, które przenika mnie do głębi i jest źródłem bólu, niepewności, niepokoju, strachu lub też daje mi nadzieję, cieszy mnie i napełnia spokojem. Nie potrafię tego wyjaśnić, gdyż nie nauczono mnie słów, za pomocą których mógłbym je opisać. A i samo uczucie jest mi obce. Jeśli będziesz w stanie uwierzyć mi, nie domagając się wyjaśnień, może nauczę się mówić o tym, co czuję. Jeśli nie, nie widzę wyjścia z sytuacji.

 

Nasza męska forma ekspresji zawsze dąży do precyzji i efektywności. Aby podołać zadaniu zarabiania na chleb i zapewnić rodzinie ochronę, uczymy się dystansu do naszego wnętrza: wrażeń, uczuć, abstrakcyjnego myślenia. Wszystko to tylko nas rozprasza, osłabia, uwrażliwia.

 

Niesłychanie istotne jest, byśmy pozwolili sobie na przeżywanie uczuć i wyrażali je na nasz własny sposób, nie kopiując ekspresyjności kobiet, okazując czułość i słabość inaczej niż one. Kiedy jakiś mężczyzna zaczyna wyrażać uczucia w zupełnie nowy sposób, ułatwia innym mężczyznom podobne otwarcie się na emocje.

 

Kobiety skarżą się również, że seksualne zachowania mężczyzn są mechaniczne (jakby byli automatami). Problem tkwi w tym, że mężczyźni ukrywają swoje uczucia pod maską ciszy, agresywnej seksualności i zimnej pewności siebie.

 

Innym problemem naszego wychowania, prowadzącego do "emocjonalnej kastracji", jest uznawanie każdego pozytywnego uczucia w stosunku do drugiej osoby za uczucie seksualne.

 

Wszyscy ludzie (kobiety i mężczyźni) potrzebują wsparcia, szacunku, sympatii, fizycznej czułości, a także świadomości bycia kochanymi. Czasem te potrzeby można zaspokoić za pomocą seksu, ale często trzeba to zrobić w inny sposób.

 

Mężczyzn nie nauczono, jak rozróżniać poszczególne potrzeby. Kiedy druga osoba prosi ich o pomoc w zaspokojeniu jednej z jej własnych potrzeb, na przykład bycia kochaną, dochodzą oni do wniosku, że pewnie chodzi jej o seks. Wyobraźmy sobie małżeństwo oglądające telewizję. Ona potrzebuje bliskości swojego męża i świadomości jego opieki. Przytula się do niego i to jej wystarcza. On jednak, nie znając owego uczucia, zaczyna dokonywać interpretacji zachowania swojej partnerki. Analizuje swoją krótką listę uczuć i odrzuca po kolei każde z nich: gniew, nie; współzawodnictwo, nie. Wtedy dochodzi do pozycji "podniecenie" i zaczyna partnerkę dotykać. Ona jest zaskoczona, bo wcale nie chodziło jej o seks, i daje mu o tym znać. Teraz to on jest zaskoczony reakcją partnerki, czuje się odrzucony i zraniony. Zaczynają być na siebie źli i siadają daleko od siebie. Z opisanej sytuacji możemy wywnioskować, że przytulenie, któremu towarzyszą słowa "kocham cię", często wyraża więcej niż stosunek płciowy. Daje nam ono również większe zadowolenie, gdyż lepiej zaspokaja potrzebę danej chwili. Za pomocą seksu próbuje się zaspokoić potrzeby, które nie mają nic wspólnego z aktem płciowym.

 

Przez to nieokazywanie uczuć mężczyzna traci okazję, by kobieta poznała go naprawdę. Przekonanie o tym, że w życiu są rzeczy, których nigdy nie powinno się ujawniać, doprowadza go do stanu ciągłego czuwania.

 

Uważa się, że mężczyzna powinien być niezależny i samowystarczalny, że nie wypada mu odczuwać emocjonalnych potrzeb, ponieważ uczucia te traktowane są jako oznaki słabości. Dlatego też mężczyźni nie są gotowi do otwartego dzielenia się nimi. Ceną za to jest samotność, brak wsparcia, zrozumienia, kontaktu fizycznego, czyli jednym słowem brak miłości, której tak im potrzeba. Bycie prawdziwym mężczyzną i znoszenie wszystkiego samemu nie pozwala na powiedzenie "potrzebuję cię".

 

Mężczyznom nie powinno się jednak narzucać kobiecego sposobu odczuwania, podobnie jak kobietom męskiego sposobu zachowania. Szturmując męski świat, kobiety zachowały się jak mężczyźni, ale wniosłyby dużo więcej, gdyby zrobiły to na swój własny sposób. Również mężczyźni nie powinni być zmuszani do okazywania czułości w typowo kobiecy sposób. Co więc ma począć mężczyzna w obliczu tego zubożającego go wychowania? Powinien nauczyć się odczuwać na nowo i przestać być emocjonalnym biedakiem, jakim pozostawał do tej pory.

 

Otworzyć się i przekonać, że powrót do uczuć to jak odzyskanie nogi po niepotrzebnej amputacji, kiedy uznano ją za przeszkodę do dalszego życia. Do chodzenia potrzeba obydwu nóg.

 

Przemyśleć sobie to wszystko i oduczyć się modelu, który zabrania mu być sobą.

 

W świecie uczuć i potrzeb emocjonalnych (szacunku, wsparcia, kontaktu fizycznego, bycia wysłuchanym itp.) najważniejsze są dwa momenty:

 

  1. Akceptacja uczuć i potrzeb, czyli pozwolenie sobie na odczuwanie niepodporządkowane racjonalności czy modelowi. Nazywanie i ochrzczenie emocji. Akceptowanie prawdziwej roli uczuć, jaką jest pomaganie nam w życiu. Każde uczucie jest płynącym z naszego wnętrza objawieniem tego, kim jesteśmy i co się w nas kryje. Zapytanie siebie, "co o mnie mówią moje uczucia", pozwala na prawdziwe poznanie tego, kim się jest.
  2. Wyrażanie uczuć. Kiedy tylko poznamy nasze uczucia, będziemy mogli okazać je naszym bliskim. Nauczenie się prosić o pomoc osobę, która nas kocha i akceptuje, pomaga w stopniowym okazywaniu wszystkich uczuć bez strachu przed potępieniem.

 

Mężczyźni mają tę samą zdolność odczuwania co kobiety, są więc w stanie wzbogacić swoją własną egzystencję.

 

Odblokowanie naszych uczuć przyniesie nam również inne korzyści: wyzbędziemy się obawy przed kontaktem z innymi mężczyznami. Potrzebujemy bowiem nie tylko kobiecej czułości, ale i męskiego wsparcia. Kiedy jako przyjaciele z dzieciństwa i młodości zawiązywaliśmy Klub Tubbiego, dawało to nam poczucie bezpieczeństwa. W późniejszym okresie życia, już po ślubie, świadomość, że możemy liczyć na prawdziwego przyjaciela, mężczyznę, który nas docenia i szanuje, dodaje otuchy.

 

Zapamiętaj!

 

  • My, mężczyźni, cierpimy na nieumiejętność wyrażania uczuć, która zatruwa nam duszę. Powinniśmy pozwolić sobie na okazywanie wszystkich emocji.
  • Z powodu błędnych poglądów na temat męskości/ mężczyzna tłumi w sobie dużą część swoich uczuć i skazuje samego siebie na życie w uczuciowej nędzy. Jego umysł jest przerośnięty, podczas gdy serce niedorozwinięte.

 

Do dzieła!

 

  • Podejmij decyzję o ponownym nauczeniu się odczuwania. Przestań być emocjonalnym biedakiem, jakim byłeś do tej pory.
  • Pozwól sobie na odczuwanie wszystkich uczuć i podejmij walkę o emocjonalną wolność.
  • Dziel się nie tylko "informacjami" o swoim życiu, ale i uczuciami.
  • W jaki sposób chciałbyś wyrażać złość, frustrację, czułość?
  • Mów o sobie: "Czuję się zmęczony".
  • Unikaj mówienia o sobie w sposób bezosobowy: "Człowiek czuje się zmęczony".

 

Więcej w książce: SPOSÓB NA MĘŻCZYZNĘ - Luis Valdez Castellanos SJ

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.21

Liczba głosów:

24

 

 

Komentarze użytkowników (25)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Bobo 22:33:47 | 2016-10-15
Dobry tekst, wyrażający to o czym zbyt często się nie mówi (choć coraz częściej). O męskiej stronie uczuć, a raczej uczuciach (za mało) wyrażanych przez mężczyzn. Bo tak zostaliśmy wychowani, bo taką mamy kulturę... Więc chodzi o pozwolenie sobie (i w szerszym kontekście przyzwolenie społeczne) na, najpierw zuważenie i nazwanie swoich uczuć, aby je wyrazić adekwatnie do sytuacji. To jest jak najbardziej męskie i odpowiedzialne. No i rzecz jasna, tym trudniejsze im z niższego poziomu startujemy. Pytanie czy wogóle warto meżczyźnie startować w tej "dyscyplinie". Uważam (za autorem tekstu) że warto, bo to ubogaca życie.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

kajetan 13:08:57 | 2015-10-23
Mężczyźni z reguły ukrywają swoje uczucia, ale w środku czują tak samo mocno jak kobiety, to taki nasz sposób na bycie bardziej "maczo".

Pozdrawiam
http://depozycjonowanie24.com.pl/

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kasia Sz 22:02:20 | 2015-10-17
Każdy mężczyzna ma uczucia o.O Ten który nie ma nie jest mężczyzną tylko człowiekiem z skamieniałym sercem. Tylko mężczyźni nie wyjawniają tak tych uczuć - tak przyanjmniej mi się wydaje.
A co do seksu - to oni mają bardziej rozwiniętą część mózgu, która wzbudza w nich "to" poczucie. Ale prawdziwemu, mądremu facetowi nie zalezy tylko na jednym :) 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kasia Sz 21:45:36 | 2015-10-17
Praca tutaj nie jest żadną wymówką. Kobiety też pracują, a zresztą msze są w godzinach zazwyczaj wieczornych. Owszem, udowodnione jest że mężczyźni szybciej umierają, ale to że mężczyźni nie przychodzą często do kościoła tylko z powodu pracy to jedna wielka bujda. Wiele kobiet pracuje a potem przychodzi do domu msui ugotować, wysprzątać, wyprać itp. i jeszcze ma czas dla Boga - dla chcącego nic trudnego 

Oceń 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Euzebiusz 10:52:04 | 2015-10-15
Czy ktoś zadał sobie pytanie, dlaczego w kościelnych ławkach można spotkać jednak mimo wszystko więcej kobiet niż mężczyzn? Czego szuka w Kościele kobieta a czego mężczyzna? Czy szukają tego samego, bo jeśli tak, to znaczy że nie ma między nimi dużej różnicy, dlaczego zatem kobiet jest więcej, chyba że się mylę, jeśli tak, to co mówią na ten temat statystyki?

Oceń 2 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Krzysiek13 10:31:33 | 2015-10-15
Niech autor zada sobie pytanie dlaczego kobiety chętniej wiąża się z takimi upośledzonymi emocjonalnymi jaskiniowcami a nie czułymi i delikatnymi chłopcami. Mąż nie powinien zastępować koleżanki.

Bóg nas stworzył, abyśmy się wzajemnie uzupełniali. Kobieta dba o ciepełko i dobre relacje w rodzinie, a mężczyzna może (a nawet powinien jak wziął na siebie odpowiedzialność za rodzinę) wyłączyć sobie tą sentymentalną stronę i zając się ujarzmianiem świata. Emocje raczej w tym przeszkadzają niż pomagają.

Może kiedyś w jakimś nowym wspaniałym świecie facet nie będzie musiał wstawać o szóstej rano i cały dzień obsługiwać spawalnicę a kobieta będzie wstanie pogodzić swoje zawodowe ambicje z rodziną i jeździć w delegacje po świecie z dziećmi, ale to na szczęście nie teraz.

Oceń 6 13 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 09:16:49 | 2015-10-15
Czytajac takie teksty przestaje mnie dziwić, iz współczesny świat nie potrzebuje małżeństw, że ideologia gender czy metroseksualnosc mają taki poklask.

Pytanie pierwsze, czy doroslej kobiecie mąż potrzebny jest jako przyjaciółka do wzajamengo wylewania i analizowania swoich uczuć?

Pytanie drugie, czy autor wie, czemu od zawsze mężczyźnie byli wychowani, aby nie okazywać uczuć? A uczuciowość męska byla redukowana do minimum?

I po trzecie, czy autor spotkal zadowolnych ż zycia meżczyzn, których głownym zajęciem byłoby analizowanie godzinami własnych uczuć? Roztrząszenie sie nad własnymi przeżyciami?
Bo tych, co ja znam, ich własna uczuciowosć nie intersuje. I nie zawracają nią innych, bo szkoda na to czasu.

Oceń 9 12 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

CzarnySzymon 08:38:17 | 2015-10-15
Mężczyźni mają tę samą zdolność odczuwania co kobiety? Może zdolność do rodzenia dzieci i karmienia piersią też? Niezły pantoflarz to pisał.

Oceń 3 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Euzebiusz 23:17:42 | 2015-10-14
Jestem typem macho, który lubi wylegiwać się w hamaku rozpiętym między dwoma rozłożystymi dębami. Zrzucam kapcie, wskakuję do środka, w ręku trzymam szklankę z wodą i kawałkiem nadwątlonej trawy morskiej oraz cytryny i nieodłącznymi kawałkami rozkruszonego lodu. Hamak zaczyna się kołysać, w tle śpiewają świerszcze a ja marzę o wyprawie w Dolomity. Zapada noc, szklanka  pokrywa się kroplami wieczornej rosy, nie zraża mnie to, przeciwnie, pozostaję tak do rana. Budzi mnie dźwięk brzęczącego szkła, to mleczarz wyładowuje okapslowane butelki  i zgrabnym krokiem roznosi nielicznym mieszkańcom osiedla. Daję mu dziesięć złotych i ponownie zapadam w błogi sen, tym razem śni mi się biała polana a na niej kołyszące się w takt dzwoniącego o szyby deszczu łany żyta i pszenicy. Biorę do ręki kłos i patrzę na drogę. W oddali majaczy coś jakby kształtem przypominające ludzką postać. To mleczarz pakuje do bagażnika pusty wózek, który  nagle gwałtownie odjeżdza pozostawiając za sobą smugę kurzu i zapach leśnego mchu. Wiem, że ta chwila może się juz więcej nie powtórzyć, zasłaniam dłonią twarz, czuję jak z wolna milknie w oddali dźwięk zachodzącego dnia. Wyjmuję z kieszeni nadłamany kawałek mlecznej czekolady i resztkami sił delektuję się smakiem dojrzałych lekko przypalonych nasion kakaowca. W radosnym pląsie zmierzam wprost w milknący środek błękitnego bezmiaru osiedlowej ciszy. Jestem sam, wokół tylko zmierzch i lekka mżawka. To musiało się tak skończyć...

Oceń 6 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zz_top 15:58:35 | 2015-10-14
Ja nie mogę! Takie nagromadzenie nieudowadnialnych tez w jednym artykule przekracza możliwości mojego wyrażania uczuć. Poddaję się, hehehehe...

Oceń 14 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

 

 

Inteligentne Życie 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook