Czy to nie jest zwykłe świństwo?!

(fot. Daniel Go / flickr.com)

Trudno w zaledwie kilku słowach odpowiedzieć na to z pozoru banalne pytanie. Najprościej byłoby powiedzieć, że "przecież obiecywaliśmy to przy ołtarzu przed naszą "drugą połową" w obecności Boga".


Czyż można tak złożoną obietnicę złamać? Wydaje się, że nie, ale życie pokazuje, iż niestety jest inaczej... Myślę, że nawet jeśli ktoś zbyt rytualnie traktuje sam ślub, to znaczy mniej jak sakrament a bardziej jak uroczystość, to warto być wiernym, tak samo jak warto być przyzwoitym człowiekiem. Dla mnie to po prostu filozofia życia! Pewien świadomy życiowy wybór, za który trzeba też ponosić odpowiedzialność. Przecież mówimy: "Nie opuszczę Cię aż do śmierci. Tak mi dopomóż Bóg"!


Czyż jeśli kapitan jako ostatni schodzi z tonącego statku, a dowódca wojskowy zawsze będzie do końca bronił swoich podwładnych, to czy my mamy prawo zostawić kogoś, z kim dzielimy życie? Jeśli dzielni żołnierze podziemia nie wydali w czasie tortur swoich współpracowników w ręce UB czy Gestapo, to czy my w czasie pokoju mamy prawo zdradzić kogoś tak nam bliskiego jak współmałżonek? Czyż nie jest to zwykłe świństwo?! Tak po prostu kogoś zawieść. Zniszczyć uczucie. Poniżyć drugą osobę... Tak robią tylko mali ludzie! Albo okrutnicy, dla których życie ludzkie nie ma znaczenia.


Wierność to tego rodzaju test, w którym sprawdzamy, na ile jesteśmy uczciwi wobec siebie, na ile jesteśmy uczciwi wobec innych, na ile jesteśmy twardzi wobec własnych przekonań. Wierność nie polega tylko na tym, by być ze sobą, gdy jesteśmy młodzi, piękni, zgrabni i zdrowi, ale także, a może przede wszystkim wtedy, gdy coś w życiu idzie nie tak, kiedy na przykład jedno choruje lub miało wypadek i kiedy bardzo mocno siebie potrzebujemy. W takich momentach poznaje się wartość wierności i wartość małżeństwa. Myślę, że przysięga małżeńska w tych trudnych chwilach nabiera szczególnego smaku i sensu.

 

Rodzina jedynym prawdziwym źródłem szczęścia

 

W czasach, gdy człowiek taki jak ja musi być jednocześnie wspaniałym ojcem i wzorowym profesjonalistą, kiedy nie ma znikąd żadnej pomocy, może się wydawać, że rodzina to przede wszystkim wielka praca i długie pasmo wyrzeczeń. Ale to jest sprawa, dla której warto się poświęcać. Warto harować i rezygnować z mnóstwa rzeczy. To dlatego, że rodzina jest prawie wszystkim, jest w pewnej mierze sensem życia, czymś, po co warto żyć. Sukces w pracy - szczególnie w moim środowisku - trwa jedynie kilka chwil.

 

Znajomi mogą odejść równie szybko, a pieniądze nie dają szczęścia, jeśli jest się samemu. Jedyną kotwicą i opoką jest rodzina, która daje bezpieczeństwo, wytchnienie, radość i uśmiech. Nie ma nic piękniejszego niż to, kiedy wracam po 13 godzinach pracy do domu i widzę uśmiechnięte twarze, dla których jestem najważniejszą osobą.

 

Warto iść pod prąd dzisiejszym czasom

 

Jest takie powiedzenie, że zdrowa ryba płynie pod prąd a nie z prądem, tylko chora płynie z rzeką do morza. W dzisiejszych czasach bardzo dużo osób stara się być trendy, stara się zachowywać tak, jak cała reszta otoczenia. Jednak nie jest to chyba objaw "zdrowia", a raczej poruszania się po fali, "surfowania". Fala oczywiście doniesie nas w jakieś miejsce, ale pytanie, czy to miejsce będzie zgodne z naszymi przekonaniami, z tym, z czym wchodziliśmy w dorosłe życie?

 

W większości przypadków raczej tak nie będzie, bo to, co jest trendy, chyba nie do końca jest tym, o czym marzyliśmy za młodu. Zobaczmy, że ileś lat wcześniej każdy z nas miał potrzebę buntu, sprzeciwiał się światu, który wydawał się nam niesprawiedliwy, zły, pozbawiony wartości. Wierzyliśmy, że będziemy tym kimś, kto go zmieni niczym jakiś Winnetou. A potem co się okazuje? Że bardzo często nasze młodzieńcze marzenia i tęsknoty trzeba odłożyć gdzieś na bok, bo jest kariera, bo jest praca, bo są zarobki, bo są premie, bo są wakacje, bo są hobby. Nie mówię, że tego ma nie być, ale by pamiętać o tym, co w życiu powinno być najważniejsze.


Uważam też, że warto dzisiaj, w tym świecie pełnym postaw utylitarnych, pokazać, że są inne wartości - wartości ponadczasowe, które były ważne kiedyś, które są ważne teraz i które będą ważne jutro i że przetrwają one wszystkie mody. Wielu z nas podążając za rożnymi trendami staje się ludźmi bez właściwości, ludźmi z plasteliny, których można ulepić tak, jak się chce. Uważam, że znacznie lepiej być twardzielem z krwi i kości, który ma swoje przekonania, idzie czasem pod prąd, idzie czasem pod gorę, z wieloma zakrętami się zmaga, ale dochodzi na sam szczyt i potem wie, jak pięknie smakuje widok gór z tego szczytu, który zdobyliśmy o własnych siłach, na własnych nogach, z własnym bijącym sercem i spoconym czołem.


 

Więcej w książce: Laboratorium miłości. Po ślubie - Zbigniew Kaliszuk (red.)

 

 

 

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.8

Liczba głosów:

51

 

 

Komentarze użytkowników (32)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~gng 23:28:01 | 2014-11-30
Takie psychologizowanie to do potłuczenia o kant ławy! Albo chcemy wierzyć Panu Bogu do końca - z a w i e r z a ć   w każdej sytuacji, albo czcimy bałwochwalczo jakieś "jedyne źródła szczęścia" typu rodzinność czy małżeńskość według lepszych czy gorszych, mniej czy bardziej rozpowszechnionych a z gruntu fałszywych wyobrażeń.
Porzucić ojca i matkę, braci i siostry, żony i mężów mieć w nienawiści, a niczego (NICZEGO!) NIE KOCHAĆ bardziej niż Pana to  przedsionek Królestwa, w którym stokroć więcej można otrzymać.

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~DE 16:32:04 | 2014-11-29
Odejść od męża/żony nieomal bez powodu, bo się znudził/a - to jest świństwo. Mówić - on/ona nie dorównują mi inteligencją, nie rozumiemy się po wielu latach małżeństwa, on/ona nie zna jęzków, nie jest ambitny/a i tym podobne bzdury. Ogromny to problem dla tej strony. która pozstała sama, wierna, czekająca wytrwale. Egoista zwykle wymyśli sto powodów, aby siebie usprawiedliwić, ale usprawiedliwienia nia ma !

Oceń 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~:))))))))) 20:53:44 | 2014-07-14
Czasem człowiek w życiu głupio się zaplącze... Potem skrycie marzy o tym, żeby cofnął się czas, ale nie śmie tego głośno powiedzieć... Ale czasem, nieoczekiwanie... niewypowiedziane marzenia się spełniają..... i oto "samo dzieje się" coś, czego się pragnęło... To wygląda jak coś złego, a jest dobre. Tak bywa. Ja nazywam to działaniem Boga.

Oceń 12 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~stokrotka 16:36:51 | 2014-07-14
OK. Zgadzam się. Natomiast ja mam wątpliwości idylematy z drugiej strony... Jeśli ja widzę, że mój stan zdrowia (który okazł się po ślubie) nie pozwala, by mój współmałżonek mógł być w pełni szczęśliwy i nie ma możliwości bym wyzdrowiała, to raczej wolałabym odejść. Bo sama jakoś dam sobię radę z całą sytuacją, ale nie potrafię patrzeć jak on cierpi z mojego powodu. To właściwie jest moja wątpliwość... I co dalej? Czy wtedy było by te rozstanie w jakimś stopniu usprawiedliwione? Bo w końcu nie było by to ze względu na pożądliwość i zdradę, ale ze względu na tę drugą połowę, by dać szanse na szczęście, którego ja dać  nie mogę. By mógł ułożyć sobie życie, tyle że bezemnie...

Oceń 2 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~lawral 14:02:08 | 2014-07-14
Bełkot. Wytłumacz autorze kobiecie, króra jest bita, albo gwałcona przez męża, że powinna zostać przy nim "bo przysięgała".

Oceń 13 11 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~nie przewidzi 10:56:05 | 2014-07-14
Byle nie poślubić psychopaty,
bo z tego nie będzie małżeństwa, tylko nieszczęście,niewola,
a żadna terapia nie pomoże.

Oceń 11 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~karol 09:53:15 | 2014-07-14
tylko że często nawet bardzo żeten ślubto była jakaś tam , niewielka , mała, duża lub bardzo wielka POMYŁKA i jak dalej żyć tak samo to jest dopiero niegodziwe

Oceń 4 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Tomasz 07:30:55 | 2014-07-14
Opuszczenie małżonka bywa kropką nad i. Ratunkiem przed zniszczeniem do końca wizerunku siebie jako normalnej, dobrej osoby. Brak miłości, uczciwości, okazywania przyjaźni i zainteresowania już jest złamaniem obietnicy. Stałym codziennym łamaniem, z premedytacją, z zimną krwią danej obietnicy. Najgorzej że cierpią na tym dzieci...

Oceń 11 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Nora 00:51:57 | 2014-07-14
Czasem związek jest tak nieudany, ze grozi rozwojowi duchownemu drugiego człowieka. A żeby nie wiem jakie przysięgi były składane godność człowieka i jego rozwój duchowy powinien byc na pierwszym miejscu w każdej sytuacji życiowej.

Oceń 9 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~M. 23:01:59 | 2014-07-13
Niestety myślę, że piewsze kłamstwo pada już podczas ślubu, kiedy to część osób wcale nie ma zamiaru być ze sobą za wszelką cenę. Chcą być razem na dobre i na złe, ale to złe rozumieją jako dramatyczno-romantyczne zdarzenie losowe, które tylko przypomni jak bardzo się kochają. Tylko, że to "złe" jest nie tylko wtedy, kiedy coś złego NAS spotyka z zewnątrz, ale także, gdy źle jest MI ĘDZY nami... Patrząc na rozwody po kilku latach małzenstwa myślę, że ludzie w dzisiejszch czasach są  jednak skrajnie nieodpowiedzialni i niedojrzali. Z czego to wynika? Oprócz egoizmu, bo ten towarzyszył nam przecież od zawsze. 
W rodzinie uczymy się życia w społeczestwie. Jeśli odchodzimy od modelu pracy nad małżeństwem na rzecz zmiany patnera gdy mi sie tylko coś odpodoba, to zastanówmy się jak to się przełoży na relacje w społeczeństwie? 

Oceń 11 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook