Mrocznie o seksie

(fot. Thomas Hawk / flickr.com)

W każdej kulturze seksualność uważana jest za tajemniczy, potężny dar, który należy poddać kontroli. Przyjemność związana z tą sferą życia jest elementem pomysłowego mechanizmu, który służy zachowaniu gatunku.


Natura łączy różne działania z przyjemnymi doznaniami w zależności od tego, jak bardzo są trudne i potrzebne. Im bardziej dana czynność przydaje się do zachowania gatunku i im trudniej ją wykonać, tym większa wiąże się z nią przyjemność.


Aby dobrze wyjaśnić działanie tego mechanizmu, odwołam się do dwóch najbardziej oczywistych przykładów: odżywienia się i rozmnażania. W kulturach pierwotnych zdobywanie pożywienia było zadaniem trudnym, a jednocześnie miało kluczowe znaczenie dla przetrwania. W tym celu ludzie musieli nauczyć się polować, gotować i uprawiać ziemię. Człowiek pierwotny zużywał większą część dnia i energii na zdobywanie pożywienia, dlatego jedzenie było bardzo przyjemne!


Podobnie jest z seksem. Poród i wychowanie dziecka wymagają ekstremalnego wysiłku. Okres nauki ludzkiego potomstwa jest bardzo długi - najdłuższy wśród ssaków -i stale się wydłuża. Potrzeba wiele czasu, aby mały człowiek się usamodzielnił, a opieka nad nim jest bardzo trudna. Z tego właśnie powodu współżycie seksualne daje wielką przyjemność!


W naszych czasach zaszły jednak poważne zmiany.


Zdobywanie pożywienia jest bardzo proste. Niski koszt żywności przemysłowej sprawia, że w praktyce wystarczy jedna godzina pracy, aby zdobyć jedzenie na cały dzień! Współczesna wykwintna kolacja nie składa się z wysokokalorycznych, tłustych dań, lecz z dietetycznych, niezwykle wyszukanych potraw.


Jedzenie nie dostarcza już tyle przyjemności. Aby czerpać przyjemność z jedzenia, trzeba wykorzystywać wyjątkowe, egzotyczne, oryginalne przepisy.


Również dostęp do seksu jest stosunkowo łatwy. W naszych czasach okazji do przeżycia romansu jest znacznie więcej niż dawniej i tego typu relacje nie są już tak mocno stygmatyzowane społecznie. Środki antykoncepcyjne chronią przed niechcianą ciążą, a kobiety przejęły kontrolę nad swoim ciałem. Mimo to - choć może to się wydawać dziwne - seks daje znacznie mniej przyjemności niż dawniej.


Patologiczne korzystanie z pornografii, bezpruderyjność i brak zahamowań w wykorzystywaniu własnego ciała paradoksalnie doprowadziły do banalizacji seksu do tego stopnia, że ludzie są "zmuszeni" do nieustannego podnoszenia poprzeczki, aby doznać przyjemności i podniecenia. Dawniej wystarczyła odkryta kobieca kostka, aby wzbudzić pożądanie, obecnie silne emocje wywołują tylko seksualne ekscesy, wymiana partnerów czy dziwne fantazje erotyczne. Obecnie całkowicie zniknęła społeczna kontrola nad sferą seksu.


Jeżeli nie mamy do czynienia z zachowaniami patologicznymi i uznawanymi za przestępstwo, nikt nie śmie wścibiać nosa do sypialni sąsiada lub oceniać człowieka na podstawie łatwości, z jaką zmienia partnerów seksualnych. Dlaczego zatem dawniej seksualność - przede wszystkim kobiet - była poddana tak ścisłej kontroli? Przyczyn jest wiele, a część z nich w sposób oczywisty wiąże się z męską dominacją i niskim statusem kobiet.


Prawdopodobnie istnieją jednak również inne - bynajmniej nie błahe - powody kontrolowania kobiecej seksualności.


Pierwotną funkcją seksu jest rozmnażanie. Kobieta może w ciągu życia rodzić pięć, sześć razy, mężczyzna - przynajmniej teoretycznie - może tysiące razy uczestniczyć w zapłodnieniu! Z tego powodu kobieta jest nieskończenie cenniejsza niż mężczyzna, ponieważ może być zapłodniona zaledwie kilka razy w ciągu całego życia. Ten fakt miał wpływ na kształt struktury społecznej. Mężczyzna jest wojownikiem/myśliwym, ponieważ jest mniej ważny (może nawet umrzeć!), kobieta natomiast jest chroniona przez klan, ponieważ jej wyjątkowa zdolność dawania życia jest niezwykle cenna! Niezależnie od innych, mniej lub bardziej trafnych ocen nie ulega wątpliwości, że jesteśmy świadkami głębokich zmian w sposobie rozumienia ludzkiej seksualności.


Pierwszą zmianę przyniosła po drugiej wojnie tak zwana rewolucja seksualna. Rozpowszechnienie środków antykoncepcyjnych, przede wszystkim taniej i łatwej w użyciu prezerwatywy, zmieniło obyczajowość seksualną. Poza tym ruchy feministyczne rozpropagowały nowy sposób pojmowania roli kobiety - odzyskała ona władzę nad swoim ciałem, przestała być wyłącznie przedmiotem pożądania mężczyzn i stała niezależnym podmiotem aktu seksualnego, niesłużącego już tylko prokreacji.


Ta zmiana, która zyskała powszechną akceptację we współczesnym społeczeństwie, doprowadziła do oddzielenia seksualności od prokreacji. Dzisiaj ludzie nie uprawiają seksu tylko po to, żeby mieć dzieci, ale także i przede wszystkim po to, by wyrazić uczucie, aby się komunikować oraz - dlaczego nie - aby doświadczyć przyjemności. Funkcja seksu zmieniła się więc radykalnie.


Jak to zwykle bywa, zmiany te mają dwie strony. Dobrą jest większa wolność w poznawaniu własnego ciała, złą - wykorzystywanie seksualności jako narzędzia władzy, dominacji. Seksualne wyzwolenie wywiera znaczny wpływ na społeczeństwo zachodnie, obawiam się jednak, że nie zawsze jest to wpływ pozytywny. Popadliśmy z jednej skrajności w drugą, jak naciągnięta gumka, która po wypuszczeniu wychyla się w stronę przeciwną.


Od koncepcji seksu grzesznego przeszliśmy do seksu w ogóle pozbawionego znaczenia. Erotyzuje się dosłownie wszystko. Popełniamy podstawowy błąd, o którym mówiliśmy wcześniej - upraszczamy wszystko, ulegając spontaniczności uczuć.


Odłączając fizyczność i płciowość człowieka od jego złożonej osobowości, umniejszamy wartość tego wspaniałego daru, marnujemy rzadką okazję do doświadczenia intymnego daru z samego siebie. Zjawisko to doskonale ilustruje korzystanie z pornografii. Dzięki zdobyczom współczesnej techniki obecnie każdy może uzyskać dostęp do filmów, które w bardzo dosłowny sposób ukazują sprawność napalonych erotomanów.


Za takim podejściem kryje się dość mroczna koncepcja. Kobieta mianowicie zostaje zredukowana do roli przedmiotu, natomiast mężczyzna jest niestrudzonym kochankiem. Jednak kto choć raz się zakochał, wie, że - dzięki Bogu - rzeczywistość jest zupełnie inna. Namiętności nie wzbudza się przez naciśnięcie przycisku, lecz przez budowanie zrozumienia i podkreślanie wzajemnej atrakcyjności, opartej na drobnych niuansach, aluzjach, zalotach.


Uprawianie miłości jest piękne tylko wtedy, gdy przynosi korzyść miłości, w przeciwnym wypadku staje się swojego rodzaju wspomaganą masturbacją, przejawem szczytowego egoizmu i wykorzystywania drugiego człowieka!


Jako ojciec, w szczególny sposób jestem zainteresowany tym, jakie podejście do seksu ma mój syn. Skoro zgodnie ze społecznym przekazem seks jest tylko fizycznym ćwiczeniem, istnieje ryzyko, że przyjmie tragiczną logikę wszechobecnej pornokracji. Nie dalej jak dzisiaj rano przeczytałem w jednym z dzienników deklarację znanego włoskiego aktora filmów pornograficznych, który twierdzi, że martwi się o swoich dwóch dorastających synów i ubolewa nad faktem, że w Internecie jest zbyt dużo pornografii! I kto to mówi! Po prostu nie mam słów...

 

 

Więcej w książce: MIŁOŚĆ I INNE SPORTY EKSTREMALNE - Paolo Curtaz

 

 

MIŁOŚĆ I INNE SPORTY EKSTREMALNE - Paolo Curtaz


Miłość to ogromne ryzyko i wyzwanie, dlatego wymaga odwagi, wyjątkowych zdolności i odpowiedniego przygotowania.

Wiąże się z wielkimi emocjami i osiąganiem tego, co niemożliwe.

Tak, miłość to sport ekstremalny.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.67

Liczba głosów:

33

 

 

Komentarze użytkowników (11)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~za księdzem trolle knują 23:05:16 | 2014-01-30
jorge franek - czyżby to trolle ?

Niekiedy jadowite opluwania i grubiańskie odzywki mogą być używane przez ludzi, którzy maja problemy emocjonalne, psychiczne.

Ale jeżeli to się powtarza  to muszą być to platne trolle  internetowe.
 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~jorge 12:40:07 | 2014-01-27
franek a to nie przeczytałeś co wypowiadał się na ten temat na deonie o. Prusak SJ i co opowiadał w TVN24? Nie cztałeś o pornoeksponacie w CNKopernik?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~franek 12:18:53 | 2014-01-27
jorge - nie pij tyle!!! Nie bełkocz - z pewnością na trzeźwo masz coś ważnego do powiedzenia. Ogarnij się.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~AP 07:13:58 | 2014-01-27
"Skoro zgodnie ze społecznym przekazem seks jest tylko fizycznym ćwiczeniem, istnieje ryzyko, że przyjmie tragiczną logikę wszechobecnej pornokracji."

Ćwiczeniem fizycznym? To kolejne kłamstwo. Ilość spalonych kalorii jest śmiesznie mała. Więcej się spala myjąc okna. Przy niektórych pozycjach można ewentualnie odrobinę poćwiczyć mięśnie.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Tb 03:36:26 | 2014-01-27
Mysle ze zawsze, niezaleznie od naszej historii, mozemy dazyc do wypracowywania dobrych relacji miedzy kobieta a mezczyzna. Podstawa jest Ewangelia.
Dziekuje za ten artykol.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~jorge 19:23:52 | 2014-01-26
maciej - jezuity seksedukatora od terapii i seksualizacji nawet dzieci w pornoeksponacie w CNK

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~arthur 15:57:15 | 2014-01-26
c.d.
Niestety częste kontakty seksualne zwiększają wielokrotnie ryzyko nabawienia się jakiegoś nowotworu i pomimo iż ZDROWY system odporności co 8 min niszczy zarodek komórki nowotworowej to nie stanowi to gwarancji że po kolejnym pocałunku nasz organizm (odporność) nie dokona procesu shut down. Jak się okazuje, nawet pocałunek potrafi zabić, bo świat jaki nas otacza jest względny. Dbajmy więc o jak najlepsze zdrowie, a w kontaktach z ludźmi bądźmy ostrożni. Nigdy nie wiadomo kim jest ta fascynująca druga osoba i jaką kopalnią nowotworów może się okazać (nosicielem aktywnych mikrobów nowotworowych).

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~arthur 15:54:18 | 2014-01-26
Czy pocałunek może zabić? Odpowiedź na takie pozornie bezsensowne pytanie w dobie badań inżynierii genetycznej może zupełnie nas zaskoczyć. Niedawno przeczytałem w amerykańskim biuletynie naukowym o najnowszym odkryciu na płaszczyźnie badań nad czynnikami wywołującymi nowotwory. Otóż naukowcy odkryli (dostrzegli) w ludzkim ciele mikroby (z własnym DNA) odpowiedzialne za konkretne typy nowotworów. Każdy z nas je ma, jednak są one zwykle nieaktywne, a tym samym niewidoczne dla systemu odporności.  Okazuje się, że każdy kontakt z drugim człowiekiem stwarza ryzyko przeniesienia nowych mikrobów do naszego ciała, a tym samym poszerzenie zagrożenia o inne nowotwory niż mieliśmy je do tej pory. Oczywiście taki stan ZEROWY (brak lub znikoma ilość tych mikrobów) jest charakterystyczny jedynie dla noworodków, a one same choćby poprzez drogę kropelkową mogą absorbować mikroby innych ludzi. Oczywiście cały czas wyjaśniam  "chłopskim językiem" przypadek mikrobów nowotworowych nieaktywnych. Sytuację zmienia osobnik posiadający tyko jeden typ aktywnych mikrobów. Tenże osobnik stanowi potencjalne zagrożenie dla innych, które jednak z natury jest ograniczone. Okazuje się że już wymiana śliny przenosi jakąś ilość tych mikrobów. Jednak człowiek absorbujący obcy aktywny mikrob jeszcze nie jest skazany na śmierć, bo nie musi mieć drugiej nieaktywnej części tego typu mikroba. Naukowcy cały czas badają ten proces powstawania nowotworów i wciąż powstają nowe płaszczyzny do zrozumienia tego zaawansowanego mechanizmu "zarażania" się nowotworami".

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~maciej 12:10:39 | 2014-01-26
-jorge   jakiego seks edukatora?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~jorge 09:50:57 | 2014-01-26
Ulubiony tematy jezuitów prowadzących deon to seks. Starają się codziennie coś upisać. Żenada. Chyba dlatego że mają w swoim gronie seksedukatora, znanego z parcia na szkło

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook