Ze stadionów do mafii

Dziennik Polski

W ciągu ostatnich miesięcy w całym kraju zarzuty o udział w przestępczości zorganizowanej usłyszało ponad 200 osób związanych ze środowiskami pseudokibiców. Za handel narkotykami, odkażanym alkoholem, ściąganie haraczy, za rozboje i zabójstwa.
 

- Najpierw robi się interesy, później walczy się na sprzęt. Interesy zawsze biorą górę - mówi Marcin, kibic Wisły z drugiego szeregu, zadymiarz.


Sprzęt to zwykle: nóż, maczeta, tasak i siekiera. Interesy są wszędzie takie same - handel prochami, kontrabandą, włamy. W ubiegłym tygodniu krakowska policja rozbiła gang rekrutujący się m.in. z szalikowców Białej Gwiazdy, którzy rozprowadzali narkotyki wśród kolegów na wiślackim stadionie. Bywa jednak, że interesy robią nawet najbardziej zaciekli wrogowie.
 

Krakowscy pseudokibice jako pierwsi w Polsce okryli się ponurą sławą nożowników. Zaczął "Jude gang", bojówka Cracovii. Ale na rewanż Sharksów - gangu Wisły - nie trzeba było długo czekać. W latach 90. prawie każdy mecz na stadionach po przeciwnych stronach Błoń kończył się zadymą. Rachunki wyrównywano na osiedlach. W innych miastach było podobnie, tyle że tam kibice zawierali nieformalne porozumienia, że bójki - owszem, ale bez noży i tasaków. Na ustawkach, czyli umawianych walkach, w przeciwieństwie do stadionowych potyczek, miały obowiązywać zasady. Ekipy spotykały się w ustronnym miejscu. Ustalały wcześniej liczbę osób biorących udział w bójce oraz czas jej trwania. Walka miała być honorowa: na gołe pięści, bez sprzętu. W Krakowie czystej walki nie było. Niby umawiali sześciu na sześciu, ale jak przychodziło do walki, to zza krzaków wyskakiwało kolejnych pięciu.
 

Później zaczęły się wjazdy. Ekipa wpadała z zaskoczenia na osiedle rywali i szukała wrogów. Przykłady: Czerwiec 2003. 17-latek pobity śmiertelnie w Nowej Hucie. Wracał z dyskoteki, zapytano go, gdzie mieszka. Odpowiedział - osiedle Na Lotnisku. To osiedle opanowane przez Wisłę. Bili kibice Cracovii. Sierpień 2003. 23-letni Filip ginie na nowohuckim osiedlu Strusia, bo znów źle odpowiada na pytanie, komu kibicuje. Wrzesień 2003, osiedle Kalinowe. Kamil, 19-letni student AGH, dostaje cios siekierą i kilka pchnięć nożem. Biją kibice Cracovii, którzy chcą się zemścić za wcześniejszy wjazd wiślaków na "swój" teren. Nie ma znaczenia, że Kamil nie interesuje się piłką. Październik 2004, osiedle Dąbie, ul. Szafera. 17-letni Paweł, ps. Fujin, wiślak, ginie od ciosów nożem na ławce pod blokiem, w którym mieszka.
 

Kilka tygodni wcześniej jego grupa zaatakowała nożami kibica Cracovii. To zemsta. Maj 2005. Pięciu wiślaków rusza na osiedle Albertyńskie, żeby "upolować jakiegoś Żyda". Spotykają 18-letniego chłopaka, który przyjechał z Niemiec w odwiedziny do ojca. Atakują nożem. Śmiertelny cios zadaje rówieśnik ofiary. I tak dalej, aż do dzisiaj.
 

W tym czasie bojówki zaczęły wchodzić w przestępcze interesy. Młodzi wojownicy początkowo byli narybkiem dla "ludzi z miasta". Chcieli brać z nich przykład, nobilitowało ich, gdy gangsterzy zatrudniali ich w charakterze ochroniarzy, wykorzystywali do przestępczych porachunków. Później sami pseudokibice zaczęli tworzyć własne grupy.
 

- Stadion to narybek. Nie tak wprost, że ktoś podchodzi i werbuje. Ale jak jest grupa podporządkowana, w której kilka setek jest gotowych do skrzyknięcia, to zawsze można z niej coś wyłowić. Stopniowe przekształcanie się bojówek w gangi - to ostatnie 10 lat. Na stadionie to było wyraźnie widać. Czasem nie dało się wprost powiedzieć, ale pewne rzeczy były niemal oczywiste. Wiadomo było: kto, jak, gdzie i z kim. Tylko policja długo tego nie zauważała - mówi były działacz jednego z krakowskich klubów.
Policja przyznaje: - Rzeczywiście, problem przestępczości wśród pseudokibiców zbyt długo postrzegany był wyłącznie w kategorii chuligańskich wybryków: - zadym, bójek, ustawek - mówi policjant z krakowskiego CBŚ. - Pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się, kiedy krakowskie grupy zaczęły używać niebezpiecznych narzędzi i popularne stało się "dziobanie" po pośladkach i po udach - do pierwszej krwi. Kiedy małe noże zastąpiono większymi narzędziami, wiedzieliśmy, że to już nie są żarty. Tym bardziej że pokrzywdzeni nie chcieli zeznawać i często mówili "zraniłem się sam". Wciąż były to jednak porachunki między pseudokibicami. Teraz już nie ma wątpliwości, że to zwyczajna bandytka i trzeba z nimi walczyć takimi samymi metodami, jak z każdą inną przestępczością zorganizowaną.
 

Kluby też stosowały różne taktyki. Większość udawała, że nie widzi problemu, inne szły na układy z kibolami, tylko nieliczne zdecydowały się na walkę.
 

- Jedyne, co może zrobić klub w takiej sytuacji, to zbudować mur i nie wpuszczać za niego bandyty. Bo to tak, jakby zaprosić go do własnego domu. Spoufalanie się jest niebezpieczne w dłuższej perspektywie. Na szczęście jeszcze kilka lat temu wyraźnych roszczeń z ich strony nie było - mówi były działacz Cracovii.
 

Pojawiły się jednak w Wiśle. Jerzy Jurczyński, były wiceprezes Białej Gwiazdy, w październiku 2006 r. ujawnił w mediach, że pracownicy klubu są szantażowani przez stadionowych bojówkarzy. "Przekazywaliśmy tym osobom 150 wejściówek na każdy mecz, które były potem sprzedawane po kilkadziesiąt złotych w okresie, gdy obowiązywał nas zakaz sprzedaży biletów" - mówił. Dlaczego? "Dla świętego spokoju, dla własnego bezpieczeństwa. Cały czas ulega się szantażowi".
 

Mówił też o próbach wymuszenia biletów na zagraniczne wyjazdy i o haraczu. "Pewne osoby chciały wprowadzić do klubu własnych przedstawicieli, twierdząc, że są niezadowoleni z obecnej firmy cateringowej. Traktujemy to jako próbę wymuszenia, a takich zjawisk nikt już więcej nie będzie akceptował. Jestem przerażony faktem, że na naszym stadionie istnieje grupa, która zastrasza ludzi chcących wspierać Wisłę w trakcie meczu. Zrobimy wszystko, by takie sytuacje nie miały miejsca. Do tej pory ulegaliśmy pewnym groźbom. To była praca pod presją. Chcieliśmy uniknąć sytuacji, w których owa grupa zrobi coś, co może spowodować walkower czy jakiekolwiek inne sytuacje szkodliwe dla Wisły. Postanowiliśmy jednak, że nie będzie więcej darmowych wejściówek dla wybranych. Koniec rozmów z ludźmi, którzy twierdzą, że w razie odmowy dojdzie do zadymy czy innych wydarzeń" - zapewniał. Wcześniej jednak on sam wychwalał inicjatywę rekrutowania stewardów spośród chuliganów. Pilnowanie przez nich porządku na stadionie szybko zostało skompromitowane, gdy pobili jednego z niesfornych kibiców.
 

Jak zakończyła się wojna Wisły z kibolami? Niespełna trzy miesiące po jej ogłoszeniu Jurczyński pożegnał się z posadą wiceprezesa, a wkrótce potem z samym klubem. Potem wszystko ucichło. Klub poszedł na ustępstwa czy pozbawił przywilejów?
- Nie wiemy - przyznaje policjant z krakowskiego CBŚ. - Myślę, że każdy klub stara się zatrzymać kibiców i pewne rzeczy z nimi ustala. Za bezpieczeństwo na stadionie odpowiedzialny jest organizator, który w pewnym momencie stawia sobie pytanie: czy warto ponosić wysokie koszty zatrudnienia firmy ochroniarskiej, a i tak mieć kłopoty, czy lepiej odpuścić kibicom, żeby pilnowali porządku. Tak kupuje się spokój na stadionie. Najbardziej wyraźnie było to widać na Lechu Poznań.
 

Kibice tego klubu przez ostatnie lata zachowywali się na stadionie wzorowo. Zdyscyplinowani, świetnie zorganizowani, słynęli w Polsce z doskonałej oprawy meczowej. Sami pilnowali porządku, czuli się tam niemal gospodarzami. Władze klubu szczyciły się, że to wynik porozumienia zawartego z kibicami reprezentowanymi przez stowarzyszenie Wiara Lecha. Jednak niedawno wyszło na jaw, że ta symbioza nie była za darmo. Kibice dostają dofinansowanie z klubu na oprawę meczową, handlują gadżetami i przede wszystkim ich lider dostał - na wyłączność - koncesję na catering na stadionie. Nie miało znaczenia, że "Litar", szef stowarzyszenia WL, w przeszłości miał zakaz stadionowy i wyrok za bójkę. Ani też to, że jesienią ub. roku na meczu reprezentacji Polski poturbował rodzinę z dziećmi, która przyszła kibicować w narodowych barwach. Wciąż był partnerem do rozmów o polityce klubu, był nawet przyjmowany przez prezydenta Poznania.
 

Afera wybuchła dopiero w lutym, gdy CBŚ trafił na trop narkotykowego gangu w Poznaniu. Zatrzymano 16 osób, w tym pięciu znanych poznańskich kibiców spod szyldu Wiary Lecha. A w ich mieszkaniach: marihuanę, kokainę, ekstazy, filmy z ustawek i "sprzęt", czyli noże, maczety, pistolet i pałki. Według policji, tworzyli zorganizowaną grupę przestępczą, którą sami założyli.
 

Odmienny sposób relacji z kibicami wybrała Legia. - To był właściwie jedyny klub w Polsce, który dawał własnym kibicom zakazy stadionowe, przewidziane w ustawie o imprezach masowych - mówią policjanci.
 

Walka trwała trzy lata. Oprócz stadionowych zakazów, klub odmówił też organizacji wyjazdów grup swoich kibiców. Ale oni i tak jeździli. Przyjęli zasadę: wejdą, zrobią zadymę, tylko po, żeby ukarać klub - zamknięciem stadionu lub sankcjami nałożonymi przez Ekstraklasę. Byli wpuszczani na gościnne stadiony, choć nie powinni, bo klub nie autoryzował tych wyjazdów. Kupowali bilety, bo stanowili sporą siłę finansową dla organizatorów meczu.
 

W tym czasie na Legii pustoszały trybuny, atmosfera była katastrofalna. Spadały przychody z biletów, reklam, sponsorów. O końcu wojny zdecydował rachunek ekonomiczny. Nowy, wybudowany stadion trzeba było kimś zapełnić. Klub wycofał się z zakazów. Kibole mogli ogłosić zwycięstwo. Policja wypowiedziała wojnę pseudokibicom w lutym, niedługo po brutalnym zabójstwie Tomasza C. ps. "Człowiek", jednego z liderów Cracovii na krakowskim Kurdwanowie. Według świadków napad na niego przypominał mafijną egzekucję. Srebrne audi, którym jechał ul. Wysłouchów, zostało zepchnięte przez rozpędzonego jeepa. Zaatakowany przyśpieszył, ale stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w osiedlową cukiernię. Dalej próbował uciekać pieszo. Wtedy ruszyło za nim kilkunastu zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn. Dopadli go w kabinie śmieciarki, gdzie chciał się schronić. Zginął od kilku ciosów. Do dzisiaj w tej sprawie zatrzymano 11 podejrzanych. Wszyscy uchodzą za aktywnych członków jednej z bojówek Wisły. Odgrywali w niej role zaufanych "żołnierzy". Czuli się już tak bezkarni, że zaatakowali w biały dzień, na oczach przerażonych przechodniów. To miała być kolejna odsłona "świętej wojny".
 

W ciągu ostatnich miesięcy w całym kraju zarzuty o udział w przestępczości zorganizowanej usłyszało ponad 200 osób związanych ze środowiskami pseudokibiców. Za handel narkotykami, odkażanym alkoholem, ściąganie haraczy, za rozboje i zabójstwa. Policyjna ofensywa ma oczywiście związek ze zbliżającymi się mistrzostwami Europy w piłce nożnej. W komendzie głównej wreszcie zauważono, że pseudokibice to już nie zwykła chuliganeria. We wszystkich komendach wojewódzkich powstały specgrupy złożone z funkcjonariuszy CBŚ i wydziałów kryminalnych do ich śledzenia.
 

Do ofensywy przystąpił także rząd, zamykając kilka stadionów, co wywołało protest, nie tylko wśród kibiców. Przeciwnicy mówią o zastosowaniu odpowiedzialności zbiorowej, zagraniu rządu pod publiczkę. Ale są też inne głosy.
 

- To posunięcie bardzo ostre, ale może okazać się skuteczne. Bo klub ma motywację, żeby naciskać na kiboli, by ich ucywilizować. Przekaz powinien być jasny: robisz zadymę na osiedlu, twój klub ucierpi. To może być skuteczny straszak, nie tylko dlatego, że oni czują miętę do stadionu. Wielu na pewno się zastanowi, mając perspektywę meczu przy pustych trybunach. Gdzie handel narkotykami, gdzie się spotkam z kumplami, jakie straty z darmowych wejściówek? - mówi jeden z krakowskich działaczy sportowych.

Źródło: Ze stadionów do mafii

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (12)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~człowiek z belką w oku ;) 16:35:28 | 2011-06-20
oczywiście jest to swojego rodzaju problem polskiego środowiska piłkarskiego ;)
ale z drugiej strony to jednak ta grupa stanowi przy okazji najwierniejsze środowisko piłkarskie , wydawałoby się że lepiej zmieniac świadomość młodych chłopaczków na osiedlu którzy dopiero się w to wkręcą ;)
zarzucenie wszystkich zakazami stadionowymi , to takie  czego oczy nie widzą tego sercu nie żal , bo jak ktoś nie pójdzie na mecz to tym bardziej będzie szukał okazji żeby coś podziałać poza stadionem ;)
artykuł oczywiście niesamowicie stronniczy , i utrzymany na bezpiecznym poziomie zagłębienia się w problem tylko na tyle żeby przypadkiem nie zobaczyć czegoś więcej ;) a przecież problem chuligaństwa w polsce nie jest od wczoraj , więc niektórzy pseudokibice są już lekko dojrzali , i przecież nie wszyscy siedzą w więzieniach tylko część normalnie żyje i wcale niekoniecznie jako przykład patologii :)
czyli istnieje jednak jakaś droga wyjścia ;) 
swoją drogą bywałem już na różnych widowiskach sportowych i żyje :)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Rozmowy Niedokończone 22:50:16 | 2011-06-19
W RM leci audycja z udziałem kibiców.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~MK 22:16:58 | 2011-06-19
Ktoś kto wymaga opieki lekarskiej po walce raczej nie lata po szpitalach tylko woli PRYWATNIE w zacisznym miejscu zostać opatrzonym.
O tym pytaniu starszych to chyba napisałeśot tak bo nie miałeś czego wymyśleć.
Bardzo mnie to cieszy że pomagasz bliźnim. Pamiętasz co napisałem w pierwszym poście o skrajnych i chorych przypadkach? To sobie teraz złóż w całość i może w końcu dotrze żeby nie uogólniać( a poza tym przeczytaj dokładnie artykuł, tylko w Krakowie nie mają układu antysprzętowego, w innych miastach spotkania zwaśnionych grup kończą się zwykle na kilku kopniakach).
Tak oczywiście nigdy wcześniej nie czytałem Nowego Państwa, Gazty Polskiej ani Polonia Christiana. Przed numerem o kibloach moją lekturą była Gazeta Wyborcza i Krytyka Polityczna. W tej wypowiedzi wyszedł twój wszystko łykający mózg:)
"To trzeba przeżyć żeby to zrozumieć żeby w to uwierzyć".
"Boże chroń fanatyków"- oprawa Legii Warszawa na meczu z ADO Den Haag

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

brat_robot 19:58:56 | 2011-06-19
Jedni lubią iść do galerii na cały dzień na zakupy a drudzy pojechać na walkę do lasu i sprawdzić się kto jest lepszy. Jeśli och to bawi i nie robią przy tym nikomu krzywdy to co właściwie Cię to obchodzi?


Gdyby się zabijali byłby z tego jeszcze jakiś pożytek. Tymczasem pojawiają się kontuzje, nawet poważne - za karetki i szpitale też płacicie sami czy zrzucają się może na nie w podatkach Ci, którzy uczciwie zarabiają zamiast biegać po lasach z maczetami?

OD setek lat ludziem mają wrogów w czasie pokoju, czy to miasta, wioski, dzielnice nie przepadają za soba i rywalizują. Tak też jest z kibicami. Ty mówisz że to głupie ale taie jest od zawsze i choć wielu próbowało to sę nie zmieni bo taka jest natura człowieka.


Fakt, pamiętam coś takiego z podstawówki, z rekolekcji nawet. Naprawdę Wy wciążtak macie? A piwo wam już sprzedają czy musicie pytać starszych? O dziewczyny nie pytam, wiadomo...

A jasne skąd masz wiedzieć o akcja pomacy dla kombatanów dzieci z domów dziecka, pomocy Polakom na kresach. Oni nie afiszują się ze swoimi czynami nie potrzebują rozgłosu.


No widzisz, ja też pomagam, nie chcę rozgłosu, ale przy okazji nie rozwalam autobusów którymi podróżuję i nie zabijam ludzi za to, że mają szaliki w kolorach, które mi się nie podobają. Kto wychodzi na plus?

Na koniec polecam miesięcznik "Nowe Państwo"- przeczytaj teraz trochę artykułów z "drugiej strony barykady" (z tej właściwej):)


Przyznaj się, że nie miałeś pojęcia o tym czasopiśmie zanim nie napisało o Was kilku pozytywnych zdań, którymi podniecacie się zdecydowanie zbyt intensywnie.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MK 19:46:07 | 2011-06-19
Jedni lubią iść do galerii na cały dzień na zakupy a drudzy pojechać na walkę do lasu i sprawdzić się kto jest lepszy. Jeśli och to bawi i nie robią przy tym nikomu krzywdy to co właściwie Cię to obchodzi?
OD setek lat ludziem mają wrogów w czasie pokoju, czy to miasta, wioski, dzielnice nie przepadają za soba i rywalizują. Tak też jest z kibicami. Ty mówisz że to głupie ale taie jest od zawsze i choć wielu próbowało to sę nie zmieni bo taka jest natura człowieka.
Co jest złego w pici piwa? o już wiem, to nie chodzi o piwo bo jak zwykli obywatele piją piwo na działkach i w knajpach to nie twoja sprawa ale jak piją kibole to już jest zło wrodzone, ale poniekąd zgadzam sie z Twoim zdaniem,  również według mnie
na wyjazdach powinna być abstynencja.
A jasne skąd masz wiedzieć o akcja pomacy dla kombatanów dzieci z domów dziecka, pomocy Polakom na kresach. Oni nie afiszują się ze swoimi czynami nie potrzebują rozgłosu. Jeśli byś trochę poszukał to być znalazł info o tym. Ale większość woli przczytać mrożące krew w żyłach tytuły artykułów i juz zna "prawdę".
JA nic  doktorach nie pisałem ale zdziwił byś się ilu jeździ studentów i ludzi którzy w życiu do czegoś na prawdę doszli. Na koniec polecam  miesięcznik "Nowe Państwo"- przeczytaj teraz trochę artykułów z "drugiej strony barykady" (z tej właściwej):)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

velario 22:29:49 | 2011-06-18
Czy walka bokserska albo innego stylu za pieniądze na oczach setek tysięsy ludzi jest honorowa?...

Nie, jest tak samo głupia, jak każda walka bez powodu.

Co Was obchodzi że ludzie się umawiają się gdzieś w ustronnym miejscu gdzie nie ma postronnych obserwatorów i chcą się sprawdzić. To właśnie jest HONOR

Honor=mordobicie? Chyba obrażasz ludzi honoru...
 przestrzeganie określonych zasad w stosunku do wroga.

... wroga, którego wprawdzie obiektywnie nie ma, ale którego chory mózg jest w stanie znaleźć w osobie, która chociażby kibicuje innej drużynie.
A jeśłi chodzi o hasło Bóg Honor Ojczyzna. awet nie wiecie ile Ci ludzie robią dla Polski i dla ludzi walczących kiedyś o wolnośc.

Ależ wiem, wiem! To morze piwa, które wypijają, ratując w ten sposób miejsca pracy w browarach, te tysiące wyrwanych płyt chodnikowych, zdemolowanych dworców, powybijanych szyb w pociągach... Po przejściu hordy kibiców jest zawsze tyle do zrobienia. Gdyby nie oni, bezrobocie w tym kraju dosłowanie szalałoby. A co by robiła Policja, gdyby co raz nie odbywały się jakieś derby? Zanudziliby się chłopaki na śmierć za biurkami a tak przynajmniej mają ćwiczenia z tłumienia zamieszek za darmo. Aż dziw, że za to wszystko Naród nie wystawił jeszcze kibolom pomnika.
Artykuł przedstawia skrajne i chore przypadki i łatwo manipulują małe móżdżki takie jak Wasze...

Taaa..., pewnie co drugi kibol ma doktorat, a jak wróci z ustawki, to analizuje swoje reakcje emocjonalne na sesji z terapeutą...

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~MK 00:00:48 | 2011-06-17
 Czy walka bokserska albo innego stylu za pieniądze na oczach setek tysięsy ludzi jest honorowa?...Co Was obchodzi że ludzie się umawiają się gdzieś w ustronnym miejscu gdzie nie ma postronnych obserwatorów i chcą się sprawdzić. To właśnie jest HONOR
przestrzeganie określonych zasad w stosunku do wroga. A jeśłi chodzi o hasło Bóg Honor Ojczyzna. awet nie wiecie ile Ci ludzie robią dla Polski i dla ludzi walczących kiedyś o wolnośc. To nie państwo obecnie a oni- kibice zajmują się i pomagają kombatantom. Artykuł przedstawia  skrajne i chore przypadki i łatwo manipulują małe móżdżki takie jak Wasze...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

brat_robot 23:00:42 | 2011-06-15
Co to w ogóle znaczy "honor"?


piękne hasełko, którym z łatwością można sobie wycierać gębę. Podobnie jak Bogiem i ojczyzną.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

velario 22:32:01 | 2011-06-15
"honorowa walka na pięści" - buahahahahahah
Walka o nic, dla samego wyładowania się, może być "honorowa"?

Co to w ogóle znaczy "honor"?

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~realista 20:27:10 | 2011-06-15
 Wydaje mi się że na polu walki z kibolami nie powinno być prób politycznego rozgrywania.Kibole to patologia którą bezwzględnie należy wspólnymi siłami zwalczać

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?