Nie obiecuj sobie, że już nigdy nie pokłócisz się z mężem. Zrób to inaczej

(fot. shutterstock.com)

Moja ciotka mawiała: "nie jestem szmata, mówię, że nie rzucę palenia i nie rzucam". Z przymrużeniem oka podchodziła do wszelakich obietnic: schudnę, nauczę się angielskiego, będę dobra dla rodziców. Po co nam postanowienia i jak skutecznie zmieniać to, co ważne?

 

Postanowienia są dowodem na to, że chcemy przekraczać siebie. Przy ich podejmowaniu wielką rolę odgrywają ideały oraz wzorce. Nie należy tracić z nimi bliskiego kontaktu, bo przypominają, jak powinno być, nawet gdy coś się nie udaje. Pytamy często: Jak sprostać podjętym postanowieniom?

 

Które z nich są szczególnie ważne, a które można pominąć? Wybitny pisarz, noblista, John Maxwell Coetzee mówił: "Być dobrym człowiekiem. Niezłe postanowienie w mrocznych czasach!".

 

Szczególnie cenne są postanowienia pozwalające zajaśnieć naszemu człowieczeństwu. Aby je podejmować, trzeba mierzyć zamiar podług sił, czyli dobrze znać siebie, szczególnie swoje słabe strony, oraz określić konkretnie cel i sposób realizacji. Pomocne może być także mówienie o swoich pragnieniach, czyli wezwanie innych na świadków. Oni weryfikują szczerość naszego zaangażowania. Zauważyłem, że są ludzie, którzy wciąż zaczynają "od jutra". Myślę, że często oznacza to po prostu "nigdy". Trzeba zatem, aby postanowienia wydobywały nasze najlepsze chęci, ukryte w nas dobro, aby nie stawiać granic temu, kim możemy się stać. Są lekarstwem na naszą małoduszność i przeciętność.

 

Niebezpieczeństwem dla postanowień jest woluntaryzm, czyli narzucanie sobie ważnych celów wyłącznie siłą woli: musisz, musisz, na pewno się uda. Jeżeli się chce, to nic nie może stanąć na przeszkodzie. Stąd już niedaleko do zaklinania rzeczywistości.

 

Co zrobić, aby wytrwać w dobrych postanowieniach? Na pewno nie powinniśmy załamywać się porażkami. To po pierwsze. Następnie trzeba budować na najlepszych pragnie­niach i nigdy nie pozwolić ich sobie odebrać. Należy też zatroszczyć się o dobrą motywację, bo ona daje wewnętrzną siłę i właściwe nastrojenie. Gdy człowiek podejmuje się czegoś z miłości, to nic nie jest zbyt trudne ani niemożliwe. Nie zda­jemy sobie sprawy, do czego naprawdę jesteśmy wtedy zdolni. Są ludzie, których mobilizują okoliczności, dlatego czasami przed podejmowaniem postanowień warto zmienić otoczenie, spotkać się z tymi, których łączy podobny cel. Świadectwo innych może być dla nas motorem. Widząc, jak skutecznie zma­gają się ze słabościami, nabierzemy nadziei i nam też będzie się chciało.

 

Krzysztof Ołdakowski SJ

 

Moja ciotka mawiała: "nie jestem szmata, mówię, że nie rzucę palenia i nie rzucam". Z przymrużeniem oka podchodziła do wszelakich obietnic: schudnę, nauczę się angielskiego, będę dobra dla rodziców. Spytam więc raczej: czy warto czynić postanowienia? Tak. Bo bez nich rozłazimy się w szwach, tracimy ważne okazje, cel w życiu. Nie.

 

Bo niedopełnienie ich zawstydza, zniechęca, czasem obezwładnia. Postanowienie jest warte tyle, ile damy z siebie. Dobrze jest zrobić harmonogram. Zastanowić się, na ile realne są obietnice poprawy. Postanowienia zawsze wiążą się, a przynajmniej powinny, ze zmianą na lepsze.

 

Nie obiecujmy sobie: już nigdy nie pokłócę się z mężem, żoną, bratem, siostrą, ojcem czy matką. Raczej postarajmy się na początek wybrać jeden dzień w tygodniu bez awantury. I dotrzymajmy słowa. Tak samo jest z rzuca­niem palenia, nadmiernym jedzeniem, zbyt długim ślęczeniem przed komputerem itp.

 

Magdzie zaproponowano intratną pracę za granicą, pod warunkiem że w ciągu roku opanuje w stopniu podstawowym trzy języki: angielski, włoski i hiszpański. Nie znała żadnego, a bardzo chciała poznać inne kraje. Postanowiła, że spełni oczekiwania pracodawcy.

 

Trzydziestolatka zawzię­ła się. Zrobiła plan i konsekwentnie go realizowała. Zaczęła od nauki 30 słówek dziennie, od razu w trzech językach. Pisała słówka na karteczkach. Uczyła się ich w tramwaju, podczas przerw w pracy, wieczorami w domu. Po trzech miesiącach skorzystała z profesjonalnej pomocy lektorów. I po roku wy­jechała do wymarzonego kraju. Dziś sześćdziesięcioletnia sza­nowana bizneswoman, żona, matka sama jest zdumiona swoją wytrwałością. Nie przegapiła szansy.


Przyrzeczenia najchętniej składamy 1 stycznia, wtedy działa magia robienia czegoś "od nowa": nowy rok, nowe rozdanie, nowa ja. Przeszłość, zwłaszcza niechlubna, może odejść w cień. A przecież dla wielu osób nowy rok to 1 września, kiedy za­czyna się rok szkolny.

 

Zawsze jest dobry moment na zrobienie czegoś dla siebie. Postanowienia są tyle warte, na ile pozwa­lamy im zaistnieć. Oczywiście, można je wyrzucić do kosza, bo nas przerastają, ale można też stawić im czoło. Roztropnie. A wtedy satysfakcja z dojścia do celu nie będzie miała sobie równych.


Małgorzata Kownacka

 

Każdy z nas składa jakieś postanowienia. Noworoczne, urodzinowe, z okazji ślubu, rocznicy, pielgrzymki, zresztą nieważne, jaka okazja, tę zawsze można znaleźć. W intencji miłości, zdrowia, jakiejś idei, dla siebie lub pod naciskiem grupy, by pokazać, jacy jesteśmy mocni, a czasem popisać się silną wolą.

 

Najważniejsze jednak jest to, po co i przed kim je składamy, a w konsekwencji - co z tego mamy? Z własnego doświadczenia wiem, że postanowienia uspokajają mnie, wręcz uwodzą, dając poczucie dumy ze słusznie podjętej decyzji i pożądanej zmiany. Niestety, ta duma czasem sprawia, że nie zauważam, iż postanowienie to zaledwie przygotowanie do drogi, a nie jej zakończenie. Tyle już razy słyszałem: "Od nowego roku rzucę palenie. zadbam o zdrowie i będę regularnie ćwiczyć. zastosuję dietę. będę oszczędzać. nauczę się języka."

 

Po co wygłaszamy te piękne zdania? By lepiej się poczuć i mieć, chociaż przez chwilę, dobre mniemanie o sobie. Robiąc postanowienia, wiele osób rozpoczyna przedziwną grę z samym sobą. Dobrze ujął to jeden z moich znajomych, który powiedział: "Wiem, że obiecywanie to często złudzenia, ale w postanowieniach jest magia. Kiedy sobie coś obiecuję, to jakbym przyspieszał czas

i jednym zdaniem tworzył nowego siebie. Potem widzę, jak zmienia się moje życie w tym aspekcie, inni mnie podziwiają, a ja mówię do sobie: «jesteś niezły gość, tak trzymaj, dasz radę, tym razem nic ci nie przeszkodzi».

 

Potem widzę tych ludzi, którzy kiwają głowami i mówią: « ma facet charakter, też byśmy tak chcieli»". Być zwycięzcą to naprawdę świetne uczucie. Szkoda tylko, że świat wciąż rzuca nam kłody pod nogi i przeszkadza są w utrzymaniu postanowienia. Wymaga przestrzegania nowych zasad, wysiłku, zmiany przyzwyczajeń i jeszcze wielu innych drobnych lub większych wyrzeczeń. Mimo trudów i niepowo­dzeń naprawdę warto mieć postanowienia.

 

To dzięki nim krok po kroku budujemy nasze życie, zmieniamy siebie i świat wokół nas, uczymy się, że z każdym kolejnym zrealizowanym posta­nowieniem jesteśmy coraz mocniejsi i bardziej z siebie dumni.

 

Marek Sztomberski 

 

Fragment pochodzi z książki "Rok ważnych pytań"

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

1

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook