Zamień "muszę" na "mogę". Nie daj się pułapkom

(fot. shutterstock.com)

Jeśli do szczęścia potrzebne ci modne ciuchy, zapytaj siebie: czy chodzi tylko o wygląd? Jeśli tkwisz w związku, w którym ktoś cię krzywdzi, odpowiedz sobie: czy to na pewno miłość?

 

"Ależ ze mnie fatalny klient, od kiedy zaprzyjaźniłam się z Panem Bogiem" - pomyślałam z uśmiechem, przechodząc między sklepowymi półkami w trakcie poszukiwania butów. Zawsze byłam wielbicielką i kolekcjonerką butów i torebek, jak typowa kobieta. Jeszcze kilka lat temu w czasie zakupów myślałabym, że MUSZĘ MIEĆ to lub tamto.

 

Serce zabiło mi szybciej

 

I muszę przyznać, że dzisiaj również moje serce nieco szybciej zabiło na widok niejednej pary butów. A jednak bardzo szybko pomyślałam wtedy, że naprawdę nie potrzebuję kolejnej pary czerwonych szpilek, mimo że są śliczne. Przeszłam obok nich z uśmiechem i z fantastycznym poczuciem wolności. Niczego nie muszę. I jest mi z tym strasznie dobrze!

 

Jakiś czas temu przeczytałam to prowadzące do smutnej refleksji zdanie: "Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy, za pieniądze, których nie mamy, żeby zaimponować ludziom, których nie lubimy." To kwintesencja tego, co przez długi czas rozpoznawałam u siebie i od czego wciąż nie jestem do końca wolna.

 

Pragnienie akceptacji i miłości pcha nas czasem wcale nie tam, gdzie byśmy chcieli - nie do szczęścia, lecz w prowadzące donikąd ślepe uliczki. Realizujemy je w przeróżny sposób - czasem kupując to, co według reklam jest niezbędne do tego, by w końcu w pełni wyrazić siebie i poczuć się spełnionym. Czasem trzymając się kurczowo relacji, w których doświadczamy nie wsparcia, lecz zranień. Pragnienie miłości sprawia, że tkwimy w związkach, w których nie ma prawdziwego uczucia i w których za wszelką cenę chcemy zasłużyć na akceptację i potwierdzenie swojej wartości.

 

Dwie pułapki

 

Gdy odczuwamy pragnienie - takie zwyczajne, fizyczne - to oznacza po prostu, że chce nam się pić. Nikt z nas nie podbiegnie jednak do pierwszej napotkanej na drodze kałuży, by to pragnienie zaspokoić. Sięgniemy raczej po szklankę wody czy soku. Do opisania tego, co dzieje się w naszym wnętrzu, używamy tego samego słowa. Odczuwamy pragnienie czasem tak mocno, że bez zastanowienia próbujemy je zaspokoić, a dopiero po jakimś czasie widzimy, że to zachowanie w niczym nie pomogło. Dzieje się tak, ponieważ łatwo wpadamy w jedną z dwóch pułapek.

 

Pierwszą z nich nazwałabym po prostu "zaprzeczeniem". Gdy doświadczamy pragnienia, którego nie akceptujemy, zdarza nam się w ogóle nie dopuszczać go do głosu. Na przykład - ja sama uważam się za kochającą, troskliwą mamę. Jeśli więc mam gorszy dzień, jestem zmęczona i zniechęcona i najdzie mnie ochota, by "rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady", mogę już na wstępie zabronić sobie myśleć w ten sposób. Mogę stwierdzić, że moje pragnienia są nieodpowiednie i nie mam do nich prawa.

 

Tyle że to wcale nie rozwiązuje kwestii istnienia tych pragnień, a jedynie je tłumi. Zachowuję się wtedy jak ktoś, komu bardzo chce się pić, a kto powtarza sobie: "to nieprawda, wcale nie marzę o szklance wody".

 

Czy na pewno chodzi tylko o modne ubrania?

 

Pragnienie, które w nas się pojawia, to informacja o tym, że czegoś nam brakuje. Nie przyjmując jej do wiadomości, wcale nie rozwiązujemy problemu. Dopiero gdy spojrzymy na nią na spokojnie, możemy zapytać siebie o to, co jest naszym prawdziwym wewnętrznym głodem.

 

Jeśli do szczęścia potrzebne mi najmodniejsze ciuchy, mogę zapytać się, czy na pewno chodzi tylko o dbałość o wygląd (która absolutnie nie jest niczym złym!), czy może raczej o poczucie akceptacji czy chęć dopasowania się do otoczenia. Jeśli tkwię w związku, w którym daję z siebie 100%, ale nie otrzymuję w zamian wsparcia i uczucia, mogę zapytać się, czy to na pewno miłość, czy raczej pragnienie miłości i bycia z kimkolwiek, byle nie być samą.

 

Propozycja: popatrz na to, czego Twoim zdaniem nie powinnaś pragnąć. Być może pojawiają się czasem w Tobie myśli, że "nie powinnaś tak czuć". To, co zostaje przez nas opatrzone etykietką "NIE MOGĘ", często zamiatamy pod dywan i staramy się o tym zapomnieć. Tymczasem te niechciane pragnienia nie znikają, lecz gromadzą się w coraz większej ilości i dają o sobie znać. Spróbuj do nich dzisiaj wrócić i zapytać, co one mówią o Twoich głodach i potrzebach.

 

Niebezpieczne słowo "natychmiast"

 

Drugą pułapkę, w którą często wpadamy, można opisać słowem "natychmiast". Gdy pojawia się w nas pragnienie, idziemy za nim bezrefleksyjnie, pozwalając się mu prowadzić. Mogę tylko zgadywać, czy w podobny sposób pragnienie prowadziło na manowce wędrujących po pustyni podróżników, ale pewnie fatamorgana jest tutaj dobrą ilustracją.

 

Pragnienia mają ogromną moc - nie bez powodu mówimy, że "chcieć, znaczy móc". Naszym zadaniem jest jednak patrzeć na to, w jakim kierunku nas prowadzą - czy podążając za nimi, dojdziemy do tego, co faktycznie nas nakarmi, pokrzepi, da siły? Czy raczej do zatrutego źródła, które będzie tylko potęgować pragnienie i podpowiadać: aby być szczęśliwym, musisz mieć jeszcze kolejną rzecz, musisz zdobyć konkretną liczbę lajków pod zdjęciem na Facebooku albo zobaczyć uśmiech aprobaty na twarzy kogoś, na kim Ci zależy.

 

Propozycja ćwiczenia dla ciebie: popatrz na to, czego pragniesz tak bardzo, że MUSISZ to mieć, najlepiej natychmiast. To nie musi być rzecz - być może chodzi o relację albo o uznanie czy wyróżnienie. Do czego doprowadzi Cię realizacja tego pragnienia? Czy jesteś gotowa dążyć do tego za wszelką cenę?

 

Kto czytał uważnie, ten pewnie zauważył, że obie te pułapki można streścić w słowach: NIE MOGĘ - MUSZĘ. Jeśli dokonując wyboru chcemy iść za pragnieniami, które prowadzą nas w dobrym kierunku, trzeba odwrócić ten porządek i żyć według zasady: NIE MUSZĘ - MOGĘ.

 

Patrząc na rzeczywistość w ten sposób, można powoli uczyć się wolności. To zadanie, którego realizacja jest przeznaczona na całe nasze życie, zarówno w kwestiach tak ważnych, jak wybór drogi powołania, jak i w sprawach zupełnie zwyczajnych, jak wyprawa na zakupy. I chociaż nauka wolności nie należy do łatwych, w jej trakcie można doświadczać tego, jak wspaniale smakuje to uczucie - gdy wybieram nie to, do czego czuję się zmuszona, lecz to, co naprawdę prowadzi do dobra.

 

***

 

Zrób porządek nieidealny

 

Nie lubimy słowa "porządkowanie", bo kojarzy nam się z ułożeniem czegoś w idealnym ładzie. Życie uporządkowane na 100% brzmi jak książki ustawione na półkach według kolorów (jak ktoś tak lubi to ok!), lodowate wnętrze domu i dzień ze sztywnym planem. Jak wcinanie jarmużu na zmianę ze świeżo wyciskanym sokiem z grejfruta albo szpinaku (z tym, że nie cierpisz ani jarmużu, ani szpinaku) i około pięcioosobowa lista przyjaciół, do których musisz zadzwonić co najmniej raz w tygodniu.

 

W życiu idealnym masz idealną sylwetkę, realizujesz harmonogram tygodnia z zegarkiem w ręku i małą zadyszką. Ale twoja kondycja też jest idealna, więc dajesz radę. To mogłoby być nudne. I jest ryzyko, że zabrakłoby miejsca na dobre, choć zaskakujące szczęśliwe momenty.

 

5 kroków do życia na błysk. Czas na sprzątanie >>

 

Więc "życie na błysk" dla każdego może znaczyć coś  innego. Chodzi o to, żeby konkretne obszary swojego życia wprowadzić w stan osobistego błysku. Żeby pożegnać się z niechcianym chaosem i ściśnięciem w żołądku na samą myśl o poniedziałku albo o odebraniu telefonu. Dla jednych będzie to związane z kupieniem kalendarza i mądrym planowaniem tygodnia, dla drugich z pozbyciem się zbędnych rzeczy, ubrań i książek, dla innych z zadbaniem o codzienne menu, dla jeszcze innych z postawieniem granic w trudnych relacjach i tak dalej... To wszystko naprawdę jest możliwe, a pierwszy krok zwykle brzmi: po prostu wstań i zrób to!

 

Mamy dla was 5 podpowiedzi. Nasi autorzy na podstawie doświadczenia i wiedzy opiszą, jak uniknąć niechcianego bałaganu i wprowadzić osobisty błysk do:

 

- pragnień

- domu/ mieszkania/ pokoju

- myśli i emocji
- planów, celów i marzeń
- relacji
- duszy i ciała

 

Kolejny artykuł przeczytacie niebawem na DEON.pl

 

Majka Moller - aktywna zawodowo mama dwójki dzieci, na co dzień dentystka i magister psychologii. Od lat zakochana w swoim mężu, od zawsze i chyba z wzajemnością - w życiu i górach. Autorka bloga Chrześcijańska Mama.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

3

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

 

 

Inteligentne Życie 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook