Przestań w końcu się starać. Zrób coś zamiast tego

(fot. shutterstock.com)

Jeśli czujesz się jak balon, który zaraz pęknie. Jeśli życie stresuje cię z każdym dniem coraz bardziej, a relacje przerastają, to znaczy, że powinnaś przestać się starać i próbować sprawić, żeby wszystko "było OK". Zrób coś innego. Sprawdziłam, działa:

 
Miałam ostatnio taki czas, że dużo się działo. A może wcale nie działo się więcej niż zwykle, ale ja czułam w pewnym momencie, że za dużo na siebie biorę. Tak emocjonalnie. Jestem z tych ludzi, którzy wszystkich chcą uszczęśliwić, zadowolić. Lubię się czuć potrzebna. I to jest dobre, dopóty dopóki ma się do wszystkiego odpowiednie nastawienie. Ja czułam, że jestem balonikiem, który zaraz pęknie. Dodaj to tego ciążowe hormony i fizyczne zmęczenie.

 

Zdarza mi się czasem zapomnieć, że tak - Pan Bóg chce mnie używać i chce, żebym czuła się potrzebna. Chce, żebym była najlepszą żoną jaką mogę być, najlepszą córką, siostrą, przyjaciółką etc…

 

Ale przyszedł taki czas, że poczułam się moim staraniem po prostu przytłoczona. Mam wrażenie, że szczególnie my kobiety, chcemy być perfekcyjne w każdej dziedzinie życia. Chcemy być wzorowymi żonami, cudownymi i kochającymi mamami, wspierającymi przyjaciółkami, nieomylnymi pracownikami.. Chcemy spełniać wszystkie ‘wymogi’, które narzuca nam społeczeństwo, rodzina, nie raz kościoł… A to spory ciężar do uniesienia.

 

Też czujesz się zmęczona?

 

Ja zdałam sobie sprawę, że pozwoliłam sobie wpaść w pułapkę ‘starania się’. Zapomniałam na chwilę o tym, że żeby móc coś z siebie dać, trzeba najpierw samemu być wypełnionym…

 

Poprosiłam Tatę o pomoc i od razu przypomniał mi o Marii i Marcie. Że tak jak ta biblijna Marta (zbieżność imion przypadkowa!), zamiast odpoczywać u stóp swojego Mistrza, krzątam się i martwię niepotrzebnie - a Maria po prostu czerpała ze Źródła, ładując swoje baterie… Poprosiłam Go więc, żeby na co dzień pomógł mi być bardziej jak Maria niż Marta…

 

A potem ‘natknęłam się’ na ten tekst z bloga "Peaceful Wife" i pomyślałam, że bardzo chciałabym się nim z wami podzielić, bo był dla mnie jak powiew świeżego powietrza.

 

"Prawda jest taka, że im bardziej zbliżamy się do Chrystusa, tym bardziej zdajemy sobie sprawę, że Jemu nie zależy na tym, żebyśmy się mocno starali. Nie chodzi o to, żeby być idealnym. Nie chodzi o to, żeby dać się zwariować, nakładając na siebie trudne do spełeniania oczekiwania. Jemu nie chodzi o to, żebyśmy się zadręczali, bo coś nam nie wyszło. Tu nie chodzi o to, że odhaczać kolejne punkty na naszej liście. Tu nie chodzi o jakiś legalizm.

 

W tej życiowej podróży, którą odbywamy nie chodzi o nasz własny wysiłek - właściwie tu w ogóle nie chodzi o nas!

 

Jeśli czujesz się zestresowana tym, że nie jesteś wystarczająca dobra, lub może czujesz się jak nieudacznik - weź głęboki oddech. Odwróć się od tego wszystkiego co Bóg nazywa grzechem - wyznaj Mu to i otrzymaj Jego przebaczenie, łaskę i miłosiedzie. Przyjdź do Jego stóp i odpocznij w Jego miłości, zabezpieczeniu, opiece i Jego suwerenności nad tobą.

 

Przestań na chwilę studiować, przestań czytać na temat małżeństwa - jeśli to jest to, co cię tak stresuje.

 

Przestań modlić się, martwiąc sie - starając się, żeby Bóg zrobił dla ciebie to, co myślisz, że powinenien zrobić.

 

Przestań próbować wszystko naprawić, starać się sprawić, że wszystko ‘będzie OK’.

 

Przystań, zatrzymaj się na chwilę

 

Tu nie chodzi o to, żeby żyć perfekcyjnym życiem. To niemożliwe! A już na pewno nie uda ci się to o własnych siłach.

 

Wyobraź sobie siebie, pchającą samochód przez 5 tysięcy kilometrów. To niewykonalne. Zamiast pchać ten samochód, wejdź do niego i usiądź obok Jezusa. To Boży Duch zapewnia nam benzynę do tego, żeby nasz samochód mógł jechać dalej - to dzieje się dzięki Jego mocy, nie twojej.

 

Wyobraź sobie Jezusa, który prowadzi, a ty tylko siedzisz obok, ciesząc się tą podróżą. On wie jak dotrzeć do celu. On wykonuje całą pracę. Ty jesteś u Jego boku - ale to Jego siła popycha cię do przodu.

 

Kiedy zbliżysz się do Niego i skupisz się na kochaniu, uwielbianiu i ufaniu Mu - i kiedy pozwolisz Mu na to, żeby przejął ster i będziesz pragnąć Go bardziej niż wszystkiego innego - wtedy On będzie mógł zmienić twoje serce, twój umysł i twoje pragnienia. I to On wykona tę pracę, nie ty.

 

On może dać ci moc, żebyś mogła żyć tym życiem, które On ma dla ciebie. Skup się na robieniu tego, co robi gąłąź winorośli. Trwaj w Nim. Po prostu otrzymuj od krzewu winnego. Krzew zapewni ci cały sok życia, siłę i posilenie, jakiego potrzbebujesz. Gałąź po prostu trzyma się krzewu - a owoce pojawiają się same, beż żadnego wysiłku ze strony gałęzi.

 

Nie musisz się stresować. Nie musisz się bać. Po prostu odpoczywaj w Jego silnych ramionach, w Jego mądrości i Jego opiece. Pozwól Jego miłości i Jego prawdzie przejąć kontrolę nad tobą i pochłonąć całkowicie twoje serce, umysł i duszę. Skup się na otrzymywaniu wszystkiego tego, co On uczynił dla ciebie i wszystkiego tego, co On ci już dał, jeśli należysz do Niego (jeśli nie, zapraszam cię do obejrzenia tego video i oddania Mu swojego życia).

 

Pozbądź się swojego starego myślenia, pozbądź się twojego starego ‘ja’. To stare ‘ja’ jest teraz pogrzebane. Pozwól Bogu, żeby oczyścił najciemniejsze zakątki twojej duszy. Kiedy zrobisz miejsce w sobie i pozbędziesz się starego ja, będziesz jak pusta filiżanka. Bóg może wypełnić cię swoim Duchem, kiedy jesteś całkowicie Jego.

 

Nikt przecież nie nalewa herbaty do filiżanki, w której jest już coś innego (np. atrament albo ocet). Kiedy ta filiżanka jest oddana swojemu celowi - i niczemu innemu - jest gotowa na to, żeby być wypełniona pyszną herbatą.

 

Jezus jest twoim dobrym pasterzem. Zwróć się do Niego. Pozwól Mu, żeby cię niósł i trzymał blisko swojego serca. On wie jak zapewnić ci pożywienie, wodę, ochronę, opiekę i przywódctwo, których potrzebujesz. Nie musisz zawsze mieć wszystkiego pod kontrolą. Nie możesz. Naśladuj Go, zbliż się do Niego, a On zatroszczy się o resztę."

 

Pan jest pasterzem moim, Niczego mi nie braknie. Na niwach zielonych pasie mnie. Nad wody spokojne prowadzi mnie. Duszę moją pokrzepia. Wiedzie mnie ścieżkami sprawiedliwości Ze względu na imię swoje (Psalm 23:1-3)

 

Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych (Mat 11:28-29).

 

A tak pozostaje jeszcze odpocznienie dla ludu Bożego; Kto bowiem wszedł do odpocznienia jego, ten sam odpoczął od dzieł swoich, jak Bóg od swoich. Starajmy się tedy usilnie wejść do owego odpocznienia, aby nikt nie upadł, idąc za tym przykładem nieposłuszeństwa (Hebrajczyków 4:9-11)

 

Tytuł i lead pochodzą od redakcji.

 

 

 

Artykuł pierwotnie ukazał się na blogu Żona i Mąż.

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.73

Liczba głosów:

30

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

kingaxxxooo 18:28:57 | 2016-11-24
Po prostu jakby do mnie pisane. Od niedawna właśnie tak się czułam, źle. A teraz uwierzyłam, że faktycznie Bóg może mi pomóc. Dziękuję :)

Oceń 11 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?