Nie mogła zostać księdzem, dzisiaj jest coachem. Zapraszamy na spotkanie z Basią Turek!

(fot. Sylwia Wawrzkiewicz)

- Kiedy patrzę na siebie, nie widzę już wyłącznie niepełnosprawnej Basi. Najpierw widzę silną i zdecydowaną kobietę - mówi sama o sobie. 

 

Basia opowie na spotkaniu, jak odkryła swoje "coś więcej" w życiu. Szukasz inspiracji i motywacji do zmian? Sprawdź, jak możesz się zapisać.

 

KIEDY? 

 

Spotkanie odbędzie się 27 sierpnia (wtorek), o godzinie 18:00, przy ul. Kopernika 26, w Studiu Inigo, w Krakowie. Możecie wziąć w nim udział za okazaniem zaproszenia.

 

JAK ZAPISAĆ SIĘ NA SPOTKANIE?

 

1) Wyślij e-mail na adres coswiecej[at]deon.pl ([email protected])

 

2) Otrzymasz od nas maila zwrotnego z informacją potwierdzającą Twój udział w spotkaniu

 

Czekamy na wasze zgłoszenia. Fajnie będzie znowu spotkać się "w realu"! :) 

 

* * *

 

Jak sama o sobie mówi Basia Turek?

 

Do dziś walczę o to, by nauczyć się być dla siebie wyrozumiałą, nie wymagać zbyt wiele. Kiedy patrzę na siebie, nie widzę już wyłącznie niepełnosprawnej Basi. Najpierw widzę silną i zdecydowaną kobietę, która ze wszystkich sił stara się dotrzeć do wyznaczonego celu. Dopiero później przypominam sobie o swojej niepełnosprawności.

 

Terapeuta nie będzie wchodził z butami w twoją wiarę

 

- Dlaczego mam iść na terapię? Czy Bóg naprawdę nie może zainterweniować? Gdyby chciał, zrobiłby cud! - usłyszałam.

 

- Dla Jezusa uzdrowienie to żaden problem. Słyszałam o ludziach uzdrowionych z bezsenności czy epizodów depresyjnych. Myślę jednak, że gdyby Bóg zabrał ci problemy ot tak, nie czułbyś, że się z tym zmierzyłeś, że to przerobiłeś i zamknąłeś, a to mogłoby wywołać lęk. Takie jest moje doświadczenie: po tym, jak sama się zaangażowałam i poukładałam swoje sprawy, nawet jeśli jakiś problem wróci, będę wiedzieć dlaczego i jak się z nim zmierzyć. To trudniejsze, ale to też jest uzdrowienie.

 

Pomyślałam wtedy o sobie: jak to było, gdy szłam na pierwsze spotkanie z terapeutką. Zawiózł mnie mój kolega, dominikanin. To typowa przyjaźń z bratem w białym habicie - specyficzne poczucie humoru i serdeczna przyjacielskość. Zawsze słyszał ode mnie ironiczne żarty sypane jak z rękawa i chętnie odbijał piłeczkę, aż tu nagle zobaczył mnie całą spanikowaną i spiętą. Próbował mnie uspokoić i rozbawić, ale czułam się jak przed najtrudniejszym egzaminem na studiach.

 

Dojechaliśmy, stanęliśmy przed gabinetem, a on wyciągnął ręce, pomodlił się nade mną i pobłogosławił mnie. Na korytarzu ludzie, którzy czekali do innych gabinetów, patrzyli na nas jak na dwoje wariatów - on w wyciągniętej bluzie i dżinsach, ja ze łzami w oczach przed gabinetem psychoterapeuty...

 

Nie szkodzi.

 

- A czy terapia na pewno jest dla wierzących? Nie wystarczy mi spowiednik albo kierownik duchowy? - uparcie drążył mój rozmówca.

 

Uśmiechnęłam się. Od momentu gdy mój przyjaciel mnie pobłogosławił, wiem, czego potrzebuję przed wejściem, mam swój sposób na uświęcenie tego czasu, choćby był nie wiadomo jak trudny. Chociażby jedną myślą, intencją, nastawieniem proszę Boga, żeby mnie i terapeutkę prowadził przez tę godzinę. Tak jest! Zapraszam na terapię Ducha Świętego i jest jak w reklamie Duracell! Nowy przypływ energii. Taki jest mój sposób.

 

A czy przyjrzenie się emocjom może zająć miejsce kierownictwa duchowego? Hm, trzeba chyba spytać mojego spowiednika... Na dzień dobry moja terapeutka oznajmiła wprost:

 

- To nie jest miejsce głoszenia Ewangelii ani szukania nawrócenia. Ale chcę, żeby pani wiedziała, że gdyby potrzebowała pani wnieść tutaj relację na przykład z Bogiem Ojcem - jestem otwarta.

 

A to była psycholog, o której skądinąd wiedziałam, że jest wierząca i pracuje również w poradni chrześcijańskiej. Mnie to pasowało. Nie chciałam uciekać, chciałam przyjrzeć się sobie bez zasłaniania się religijnością, a jednocześnie ze świadomością opieki Ojca, pod czułym spojrzeniem Jezusa i w prowadzeniu przez Ducha, który przybliży mnie do całej prawdy. "Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli" (J 8, 32) - to motto mojej koleżanki, przy której rozpoczęłam przygodę poznawania siebie. Często powtarza te słowa z Pisma, uparcie i z wielkim przekonaniem. Wreszcie zaczęłam rozumieć dlaczego!

 

Opowiedziałam to krótko pełnemu wątpliwości znajomemu. Dodałam:

 

- Terapeuta nie będzie wchodził z butami w twoją wiarę. Jeśli potrzebujesz pewności, że ktoś, kto będzie ci pomagał, jest wierzący, to żaden problem. Idź do poradni chrześcijańskiej, jeśli to miałoby dać ci poczucie bezpieczeństwa.

 

- A może dla mnie jest za późno?

 

- Serio?! Czy to jest naprawdę takie ważne, ile masz lat? W tej kwestii powiem ci wprost - to ucieczka. Zmiana zależy tylko od twojej decyzji i gotowości. Niezależnie od tego, ile masz lat, skąd jesteś i z jakiego syfu wychodzisz - Duch zawsze do ciebie przychodzi. I zawsze możesz zacząć z Nim współpracować. Pójść do spowiedzi, poprosić o modlitwę, ale też zdecydować się na porządkowanie siebie podczas terapii. Problem nie jest wtedy, kiedy ja mam problem. Problem jest wtedy, gdy on ma mnie.

 

Tekst pochodzi z książki "Pełnymi garściami".

 

* * *

 

#COŚWIĘCEJ czyli co?

 

Gdzieś głęboko coś nam mówi, że coś nie gra. Czujemy, że życie nie może kończyć się na gonitwie za nie wiadomo czym, nie wiadomo gdzie i nie wiadomo po co. Wiecie, o co chodzi, prawda? Dlatego właśnie ruszyliśmy z nowym projektem.

 

Takim, w którym jest przestrzeń i czas na spokojne poszukanie odpowiedzi na naprawdę ważne pytania. I na zainspirowanie się do piękniejszego życia. 

 

W czasie naszych wcześniejszych spotkań gośćmi byli: s. Anna Bałchan, Janina Ochojska, Włodek Markowicz, Magda Wiśniewska, Jasiek Mela, Piotrek Żyłka, Grzegorz Kramer SJ i Łukasz Wojtusik oraz Jerzy Stuhr. 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.27

Liczba głosów:

15

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?