Imieniny

Jan

Jan imieniny obchodzi: 10 stycznia, 17 stycznia, 23 stycznia, 31 stycznia, 4 lutego, 5 lutego, 8 lutego, 5 Marca, 8 Marca, 17 Marca, 27 Marca, 28 Marca, 30 Marca, 7 kwietnia, 13 kwietnia, 6 maja, 10 maja, 12 maja, 15 maja, 18 maja, 21 maja, 22 maja, 23 maja, 24 maja, 27 maja, 30 maja, 3 czerwca, 12 czerwca, 16 czerwca, 22 czerwca, 24 czerwca, 26 czerwca, 4 sierpnia, 9 sierpnia, 13 sierpnia, 19 sierpnia, 20 sierpnia, 29 sierpnia, 3 września, 11 września, 13 września, 28 września, 1 października, 3 października, 9 października, 19 października, 20 października, 23 października, 13 listopada, 24 listopada, 26 listopada, 4 grudnia, 14 grudnia, 23 grudnia oraz 27 grudnia

Jest to imię biblijne z grupy hebrajskich imion teoforycznych, zawierające element Jo-, który pochodzi ze skrócenia Jahveh, Jehovah 'Bóg'. Imię Jan (Johhanan) znaczy 'Bóg jest łaskawy'.

W Polsce imię znane jest od średniowiecza (1202 r.) i poświadczone w dokumentach w formach: Jan, Jen, Joan, a także w skróceniach i spieszczeniach: Han, Hanek, Haniek, Hanisz, Hanus, Iwan, Iwasz, Janek, Janko, Janiec, Janik, Jano, Janusz, Jasz. Dziś w użyciu są formy Jan (urzędowa) i Janek, Jaś (potocznie) oraz gwarowe Janko, Jasiek, Jaśko, Jano, Janicek (góralskie).

Odpowiedniki obcojęz.: łac. Ioannes, ang. John, fr. Jean, hiszp. Juan, niem. Johann, ros. Iwan, wł. Giovanni, a dla zdrobinień: ang. Johnny, fr. Jeannot, hiszp. Juanito, niem. Hans, wł. Giovannino, węg. János, stąd góralskie Janosik.

Święci i błogosławieni noszący imię Jan tworzą w wykazach hagiograficznych grupę najliczniejszą. Martyrologium Rzymskie wymienia pięćdziesięciu siedmiu świętych i błogosławionych tego imienia, natomiast Bibliotheca Sanctorum zgromadziła ponad dwustu dwudziestu. Tu, rzecz oczywista, wszystkich omawiać nie możemy. Przedstawimy na pierwszym miejscu tych, których sylwetki utrwalone zostały w liturgii zachodniej. Uwzględnimy również postacie wybitne, do historii Kościoła wpisane na trwałe; błogosławionych z naszego środowiska oraz tych, którzy bardziej poczesne miejsce zajęli w dziejach kultu. Odsyłamy ponadto do hasła IWAN.

Jan Chrzciciel. Tak nazywali go już synoptycy oraz Józef Flawiusz. Był synem kapłana Zachariasza i jego żony Elżbiety, która wywodziła się również z rodziny kapłańskiej. Zapowiedziany przez anioła, poczęty został mimo podeszłego wieku rodziców, uświęcony zaś w łonie matki w chwili, gdy odwiedziła ją Maryja. Opowiada nam o tym wszystkim dość obszernie ewangelista Jezusowego dzieciństwa, Łukasz (1, 5-80). Wiemy też od niego, iż Jan urodził się w miasteczku położonym w górach Judei, które wedle przekazu z VI stulecia zwało się Ain-Karim (7, 5 km na zachód od Jerozolimy). Stało się to na pół roku przed narodzeniem Chrystusa. Bardzo wcześnie - może nawet już w dzieciństwie - Jan udał się na Pustynię Judzką. Czy zetknął się tam z osiadłymi w pobliżu eseńczykami i ich gminą w Qumran- Jakkolwiek w nauczaniu istnieją pewne styczne, a kontaktów osobistych nie można wykluczyć, sama przynależność Jana do społeczności qumrańskiej mało jest prawdopodobna. Jego imię nie pojawia się też w dotychczas przebadanych pismach qumrańskich. W piętnastym roku panowania cesarza Tyberiusza (Łk 3, 1), a więc na przełomie 28/29 r., Jan usłyszał Boże wołanie, wzywające go do głoszenia nadchodzącego królestwa Bożego i udzielania chrztu pokuty (Mk 1, 4). Czynił to w rozmaitych miejscach: na pustkowiu (Mk 1, 3; Mt 3, 1), nad Jordanem (Mk 1, 5), w Betanii (J 1, 28), później w Ainon koło Salim (J 3, 23). Ewangeliści streszczają jego kazania pokutne (Mt 3, 7-10; Łk 3, 7-14) oraz świadectwo, jakie wystawił Mesjaszowi (J 1, 20-34). Opowiadają również o powodzeniu jego przepowiadania (Mk 1, 5; Mt 3, 5) i pozyskanych przezeń uczniach (Mk 2, 18). W końcu stawił się przed nim sam Mesjasz, którego Jan wzbraniał się ochrzcić (Mt 3, 13-17 itd.) i którego dzięki objawieniu Bożemu mógł wskazać ludowi jako Baranka Bożego (Mk 1, 9 nn; J 1, 31-34). Gdy Jezus zaczął pozyskiwać sobie coraz to więcej zwolenników - także pośród dotychczasowych uczniów Jana - u pozostałych wzbudziło to zdziwienie i zastrzeżenia; wówczas Jan przypomniał im, że nie on jest tym, który miał przyjść, i nie do niego ma przylgnąć naród (J 3, 26-30). Sam uchodził za proroka, ale Chrystus stwierdził, że jest kimś więcej niż prorocy (Mt 11, 9 n: Łk 7, 26 n), zresztą porównując go z Eliaszem, obsypał najwyższymi pochwałami (Mt 11, 13: Mk 9, 12). Jego nieporównana godność sprowadza się do tego, że jest przesłańcem Chrystusa, natomiast osobista świętość znajduje swe naturalne podłoże w sile jego charakteru, dzięki któremu nie był trzciną wiatrem kołysaną. Hart ten przejawiał się najlepiej u kresu Janowego życia: święty za to, że nie ugiął się przed Herodem Antypasem, któremu wyrzucał jego kazirodcze małżeństwo, znosił trud więzienia w twierdzy Macherontu (Mk 6, 17 n i paralelne), skąd wysłał jeszcze uczniów z zapytaniem do Pana (Mt 11, 2-6). Zginął ścięty na życzenie córki Herodiady, Salome (Mk 6, 19-28), nie mając jeszcze czterdziestu lat. Uczniowie zabrali jego ciało i pochowali je (Mt 14, 12) w jakimś miejscu, które znacznie później określano jako Sebastę w Samarii. Uczniowie ci zapewne rozproszyli się niebawem, skoro w Dziejach Apostolskich spotykamy ich gromadkę zamieszkałą w Efezie (19, 1-7) i skoro polemikę z nimi podjął później Ewangelista (J 1, 6). Uzyskawszy najwyższą pochwałę samego Chrystusa, był Jan pierwszym świętym ponadnarodowym i ponadlokalnym, czczonym w całym Kościele. Na jego wspomnienie wyznaczono wiele terminów. W Kościele zachodnim zachowały się dwa: 24 czerwca jako wyjątkowy w kalendarzach dies natalis, tzn. nie dzień śmierci, ale urodzin; oraz 29 sierpnia ku wspomnieniu jego ścięcia. Ten ostatni nazwany został obecnie pamiątką jego męczeństwa (in Passione). Nie możemy tu streszczać długich i zawiłych dziejów tych świąt, tak jak nie możemy szerzej mówić o niezwykle bogatych ludowych zwyczajach z nimi związanych; sygnalizujemy tylko, że z kultem św. Jana Chrzciciela sprzęgły się również nierozdzielnie liczne zwyczaje ludowe wielu okolic Polski.

Należy przede wszystkim przeczytać wskazane miejsca z Nowego Testamentu oraz dobre do nich komentarze. Syntetycznie w DB 3 (1903), 1156-1159; Catholicisme 6 (1967), 365-374; LThK 5 (1996), 871-877; a zwłaszcza DSp 8 (1972), 175-186. Problem stosunku Chrzciciela do wspólnoty z Qumran zwięźle we Wiadomościach Polskiego Autokef. Kościoła Prawosławnego z r. 1975, 82-93. O kulcie przede wszystkim w BHG 831-867m; BHL 4289m-4315e; oraz Com. mart. rom. 252 n i tam cyt. Inne w Catholicisme, t. c., 374-376; oraz DSp t. c., 186-189. Z nowszych na uwagę zasługują: O. Baldi - B. Bagatti, Saint Jean Baptiste dans les souvenirs de la patrie, Jerozolima 1980; E. Lupieri, Giovanni Battista fra storia e leggenda, Brescia 1988; oraz J. Ernst, Johannes der Täufer, Interpretation, Geschichte, Wirkungsgeschichte, Berlin 1989. - U nas ŻŚw pod dniem 24 czerwca oraz podane w Recepcja antyku, 1/2 (1983), 163- -178; a z nowszych J. Teodorowicz, Herold Chrystusa na tle epoki, Poznań 1937. O działalności Jana według Flawiusza - E. Dąbrowski w tłum.: Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, cz. II, Warszawa 1993, 898-904. Ponadto z dziejów kultu w Polsce: Marschall, 131-141; B. Kumor, (w) Prawo Kanoniczne 6 (1963), 446-448; T. Silnicki, Dzieje i ustrój Kościoła... na Śląsku, Warszawa 1953, 19-21 i tam cyt.; Dramat St. 325 n.; W. Klinger, Doroczne święta ludowe a tradycja grecko-rzymska, Kraków 1931, 28-45; Kultura ludowa Wielkopolski, t. 3, Poznań 1967, 65 n.; C. Pietkiewicz, Kultura duchowa Polesia Rzeczyckiego, Warszawa 1938, 145-148; Baranowski, 59. 64 n; Pośpiech, Zwyczaje 241-249; a zwłaszcza R. Mazurkiewicz, Tradycja Świętojańska w literaturze staropolskiej, Kraków 1993 (= Prace monograficzne WSP 161) oraz tegoż Deesis, Kraków 1994. - Ikonografia w Catholicisme, t. c., 376 n.; LThK, t. c., 1088; DSp, t. c., 189-192; Bibl. Ss. 6 (1965), 599-624; LCI 7 (1974), 164-190 oraz 191-193; LM 5 (1991), 529 n. Przyczynki do ikonografii polskiej w BHS 1 (1932-33), 162; 2 (1933-34), 112; 3 (1934-35), 26; 14 (1952), 27. 33. 35. 43; 15 (1953), 66; 16 (1954), 42; Grafika Lud. 72; przede wszystkim zaś W. Smoleń, Ilustracje świąt kościelnych w polskiej sztuce, Lublin 1987, 199-209.

Jan Ewangelista. O jego pochodzeniu, usposobieniu i wyjątkowym stanowisku, jakie zajmował pośród apostolskiego grona, mówiliśmy już kreśląc sylwetkę jego brata Jakuba Większego. Zawód rybaka, który Jan uprawiał, zbliżał go także do dwóch innych apostołów: Piotra i Andrzeja (Łk 5, 10: J 21, 2). Niemal razem z nimi powołany został przez Chrystusa (Mk 1, 19 n) i u jego boku, jak to już zaznaczyliśmy, zajął miejsce uprzywilejowane. O tym uprzywilejowaniu mówi nam nieco więcej on sam (J 13, 23 nn; 18, 15; 20, 2-10; 21, 20-23). Ponadto dowiadujemy się od niego, że przed przyłączeniem się do Chrystusa był uczniem Chrzciciela i że Mistrza poznał właśnie dzięki swemu poprzedniemu nauczycielowi (1, 39 n). Ale najszczytniejsze wiadomości czerpiemy z relacji o Ostatniej Wieczerzy i z opisu Zbawicielowego konania na krzyżu. W tych scenach, pełnych dramatycznego napięcia, Jan pojawia się jako powiernik spraw najintymniejszych oraz przybrany syn-opiekun Jezusowej Matki (J 13, 21 nn; 19, 25-27). Zostaje w ten sposób jakby predestynowany na promotora i wzorzec dla dwóch najbardziej chrześcijańskich kultów, czyli nabożeństwa do Najśw. Serca Jezusowego i synowskiej czci dla Matki Najśw. Staje się prawzorcem usynowionych przez zbawczą krew członków Kościoła, którzy cieszyć się będą macierzyńską opieką Bożej Rodzicielki. Jest też Jan obecny na kartach Ewangelii, które głoszą zmartwychwstanie (20, 1 nn). Jako pierwszy poznaje zmartwychwstałego Chrystusa nad jeziorem Genezaret i wskazuje na Niego Piotrowi. I wówczas to Jezus przepowiada ich przyszłość (21, 22). Razem też z Piotrem, któremu zawsze ustępuje pierwszeństwa, pojawia się kilkakrotnie na kartach Dziejów Apostolskich: przy uzdrowieniu paralityka (3, 1-11), przed Sanhedrynem (4, 13-19), na pracy w Samarii (8, 14). Ich razem wymienia zapewne Paweł, wspominając swój pobyt w Jerozolimie (Ga 2, 9) ok. r. 50. Trudno określić dokładniej datę opuszczenia przez Ewangelistę Świętego Miasta. Niektórzy chcieliby przesunąć ten termin jak najbardziej wstecz, utrzymując, iż zabrał ze sobą do Efezu Matkę Najśw. Opinia ta nastręcza zbyt wiele trudności. Z drugiej strony, wskazówki dotyczące rzekomego grobu Maryi w Jerozolimie (niedaleko Getsemani) nie sięgają poza V stulecie. Gdy natomiast chodzi o sam pobyt Jana w Efezie w okresie późniejszym, tzn. po działalności Pawła w tym mieście, jest on dobrze zaświadczony u wczesnych pisarzy kościelnych. Wczesna też tradycja ustaliła Janowe autorstwo Apokalipsy i w zgodzie z zamieszczoną w niej wzmianką (1, 9) utrzymywała, że był zesłany na wygnanie. Spędził je na wyspie Patmos, skąd na resztę swych dni wrócił do Efezu. Tam, wedle tego samego świadectwa, nadaremnie jak się zdaje kwestionowanego przez niektórych, powstała czwarta Ewangelia oraz trzy Janowe Listy, włączone do kanonu Pisma Św. Z czasu jego pobytu w Efezie miały pochodzić urocze anegdoty, charakteryzujące duchowość starca, który ongiś wsłuchiwał się w Chrystusowe pouczenia o miłości braterskiej i jedności. Cokolwiek byśmy mieli powiedzieć o historyczności tych pięknych opowiadań, Jan najlepiej ujawnia swą bogatą i uduchowioną osobowość, gdy czytamy przypisywane mu przez wczesną i trwałą tradycję pisma, które wyżej wymienialiśmy. We wszystkich tych pismach jest równie prorokiem, co teologiem i mistykiem, przy czym jego teologia ma raczej charakter intuitywny, a nie dialektyczny. Tradycji o Janowym autorstwie nie podważają domysły o istnieniu -Jana Prezbitera-, któremu Euzebiusz przypisywał Apokalipsę. Nie znaczy to jednak, iż symbolika, pojęcia, redakcja Chrystusowych przemówień nie przedstawia problemów, które częściowo pozostają otwarte i są przedmiotem dyskusji. Pozostawiając je specjalistom, dodajmy tu jeszcze, że dyskutowana jest także data śmierci. Przeważa przekonanie, iż nastąpiła ona na początku panowania Trajana (98-117). Chronologia ta wydaje się lepiej odpowiadać nie tylko trwałej tradycji, ale także danym archeologicznym, zdobytym przez ekspedycję austriacką w okolicach Efezu. Tam też znajdują się pierwsze ślady czci oddawanej Ewangeliście. Objęła ona początkowo chrześcijański Wschód. Na Zachód przeszczepiona została pod wpływem bizantyńskim u progu średniowiecza. Do święta obchodzonego 27 grudnia lub w ogólności między uroczystością Bożego Narodzenia a Obrzezaniem Pańskim (ale także w innych terminach), w Rzymie dołączono pamiątkę poświęcenia Kościoła przez bramą Latyńską (6 maja). Tę to pamiątkę połączono z czasem (około r. 780) z legendą o -męczeństwie-, które Ewangelista, wedle Tertuliana, ponieść miał w Rzymie przez zanurzenie we wrzącym oleju. W ostatnim kalendarzu liturgicznym wspomnienie to pominięto (1969). Dodajmy wreszcie, iż w średniowieczu św. Jan czczony był jako patron wszystkich pisarzy, także kopistów, rolników trudniących się uprawą winorośli oraz tych, co zajmowali się laniem świec. Błogosławieństwo wina, udzielane w sam dzień św. Jana, nawiązuje później do legendy o rzekomej próbie otrucia apostoła. Zauważmy w końcu, iż z imieniem Ewangelisty wiąże się sporo pism apokryficznych.

Jan Złotousty (Chryzostom). Urodził się w Antiochii, prawdopodobnie w r. 349. Ojciec, który był oficerem, wcześnie go odumarł, ale matka, Antuza, zapewniła mu tak staranne wykształcenie, że wzbudziła tym zachwyt retora Libaniosa, który z kolei dbał o jego wykształcenie literackie i oratorskie. Zagłębiał się następnie w tajniki filozofii, kolegując z kilku wybitnymi uczniami, którzy później, jak on, zasiedli na stolicach biskupich. U boku matki wiódł życie na wpół mnisze, przygotowując się do przyjęcia chrztu św., który otrzymał na Wielkanoc 368 r. Następnie uczęszczał do szkoły (asceticon) Diodora, późniejszego biskupa Tarsu, zagłębiając się w lekturze ksiąg świętych i zaprawiając się w ascezie. W 371 r. wszedł jako lektor do grona kleru antiocheńskiego. Nieco później, zapewne po śmierci matki, udał się na pustkowie i wiódł życie eremickie. Stan zdrowia zmusił go do powrotu (378). W 381 r. został diakonem. W tym mniej więcej czasie rozpoczął karierę pisarską, tworząc tzw. traktaty młodzieńcze (o życiu klasztornym, kapłaństwie, dziewictwie, wdowieństwie itd.). Pod koniec r. 385 lub na początku roku następnego biskup Flawiusz wyświęcił go na kapłana. Odtąd poświęca się przede wszystkim kaznodziejstwu. Głosząc kazania w związku z zamieszkami w mieście (387), zdobywa wielkie uznanie. Przemawia wówczas codziennie. Sława jego wymowy rozchodzi się po całym chrześcijańskim Wschodzie. Toteż przez następne jedenaście lat gromadzi pod swą amboną olbrzymie tłumy, żądne jego słowa. Pod koniec 397 r. sprowadzony zostaje - nie bez podstępu - do Konstantynopola i na życzenie cesarza osadzony na stolicy patriarszej. Otrzymawszy sakrę, od razu zabiera się do reformy obyczajów, którą uznaje za konieczną. Rozpoczyna od własnej siedziby, z której usuwa zbytek, a następnie wprowadza dyscyplinę w środowisku kleru i mnichów. Wzbogaca ceremonie liturgiczne. Szczególną troską otacza ubogich i chorych, dla których każe budować hospicja i szpitale. Rychło staje się sławnym dzięki swemu miłosierdziu. Ono też sprawiło, iż użyczył azylu ministrowi Eutropiuszowi, który popadł w niełaskę. Troszczył się ponadto o posługę duchową dla Gotów i wysyłał misjonarzy do Tracji oraz Fenicji. Ta troska o dusze, które nie podlegały bezpośrednio jego biskupiej jurysdykcji, a bardziej może jeszcze nalegania różnych biskupów oraz mnichów sprawiły, iż Jan dał się wplątać w zawikłane sprawy sporne, które - częściowo przynajmniej - pozostawały poza zakresem jego uprawnień. Nie będziemy ich tu streszczać. Dość powiedzieć, iż wśród kleru i episkopatu powstała opozycja przeciw jego osobie i poczynaniom. Z wolna zmalało też uznanie, jakim cieszył się na dworze. W maju 403 r. Jan wygłosił kazanie o występkach kobiet, w którym słuchacze dopatrzyli się aluzji do postępowania cesarzowej Eudoksji, porównywanej rzekomo z biblijną Jezabelą. To właśnie sprawiło, że nielegalne zebranie wrogich Janowi biskupów, zwane synodem -Pod Dębem-, uchwaliło pod przewodnictwem Teofila Aleksandryjskiego jego usunięcie z urzędu i zażądało od cesarza, by go skazał na wygnanie. W obronie biskupa stanął wówczas wierny lud. W Konstantynopolu powstały zamieszki i polała się krew. W końcu Jan, który zdecydowanie odmawiał synodowi uprawnień, oddał się w ręce władz cywilnych i pojechał na wygnanie do Prenetos w Bitynii. Nie przebywał tam długo. Zamieszki w stolicy i katastrofa w pałacu, spowodowana może trzęsieniem ziemi, sprawiły, że Eudoksja sprowadziła Jana z powrotem do Konstantynopola. Ale w kilka tygodni później znowu poczuła się dotknięta rzekomym porównaniem z Herodiadą. Do stolicy nadciągnęli niechętni Janowi biskupi, w końcu wybuchły tam niepokoje i zamieszki. W czerwcu następnego roku (404) patriarcha pożegnał się przeto z wiernymi, a potem wydał się w ręce żołnierzy. Znów znalazł się na wygnaniu, z którego powrócić miało już tylko jego martwe ciało. Tym razem zesłano go do Kukuzy, na granicę Armenii. Był tam jeszcze bardzo energiczny i wysyłał wiele listów, apelując m.in. do papieża, który konsekwentnie stawał w jego obronie. Niepokoiło to wrogów. Obostrzono mu tedy warunki wyganania. W jesieni 407 r. zmuszony został do forsownych marszów, aby przenieść się do Pityontu u stóp Kaukazu. Wycieńczony drogą pośród przykrej pogody, umarł 14 września 407 r. w miejscowości zwanej dziś Bizeri. W dwadzieścia lat później ciało sprowadzono do stolicy i złożono w kościele Świętych Apostołów. Był to pośmiertny triumf wielkiego mówcy i doktora, który zostawił po sobie olbrzymią spuściznę literacką. W wydaniu Migne'a wypełnia ona osiemnaście olbrzymich tomów. Poza wspomnianymi traktatami i obfitą korespondencją składają się na tę olbrzymią spuściznę przede wszystkim wspaniałe mowy, w których Chryzostom ukazuje się jako wielki egzegeta i moralista, umiejący świetnie przywoływać teksty Pisma Św. Natomiast liturgia wschodnia, znana pod imieniem Chryzostoma, nie jest jego autorstwa. W Kościele wschodnim święty wspominany był wiele razy w ciągu roku; w zachodnim natomiast, gdzie doznawał nie mniejszej czci, święto jego obchodzono 27 stycznia. Od r. 1969 termin ten przybliżono do faktycznego dies natalis i czci się go 13 września. Pius V w r. 1568 ogłosił go doktorem Kościoła.

Jan Kasjan. Urodził się około r. 360. Gdzie, nie wiemy. Może w Dobrudży, bo Gennadiusz nazwał go Scytą, ale Prowansji jako jego kraju ojczystego także wykluczać nie możemy. W kontakt z monastycyzmem palestyńskim wszedł w Betlejem, i to zanim tam przybył Hieronim. Potem przebywał w delcie Nilu i w Sketis. Zresztą odwiedzał wielu anachoretów i sławnych mnichów, rozproszonych po całym Egipcie. Jako wierny przyjaciel towarzyszył mu stale German. Przed r. 403 dwaj nierozłączni towarzysze udali się do Konstantynopola, gdzie Jan Chryzostom udzielił Kasjanowi święceń diakonatu. German wtedy został chyba kapłanem. W r. 404 wyjechali do Rzymu, zabierając ze sobą list, który kler znad Bosforu słał w obronie swego biskupa, skazanego na banicję. Kiedy Kasjan przybył do Marsylii, nie wiemy. Był już wtedy kapłanem. Założył w mieście dwa klasztory, męski i żeński. Wyprzedziła je nieco fundacja na Wyspach Leryneńskich, która powstała około r. 410. Nie wiemy, niestety, jaka była pierwotna organizacja tych cenobickich instytucji. Na nalegania Kastora, biskupa Apt, Kasjan zredagował potem De institutis coenobiorum et de octo vitiorum principalium remediis, a następnie Collationes - Konferencje, które ongiś nazywano u nas Kolacjami. Zgodnie ze wzmiankami, które tam znajdujemy, powstały one przed r. 429. Przedstawił w nich rozbudowaną naukę o doskonałości mniszej i ascezie pojmowanej jako wiedza praktyczna. Wpływ tych wykładów na dalszy rozwój duchowości chrześcijańskiej był ogromny. Znać ten wpływ nie tylko u pisarzy średniowiecza. W czasach nowożytnych najlepiej zaznaczył się może w popularnym dziele Alfonsa Rodrigueza O postępowaniu w doskonałości i cnotach chrześcijańskich, wydawanym i tłumaczonym po wielekroć razy. Wedle wyrażenia kardynała Bony Kasjan stał się dla całych stuleci monasticae perfectionis perfectissimus magister. Potem jeszcze na prośbę św. Leona powstało pismo De Incarnatione Domini contra Nestorium. Autor zmarł w Marsylii około r. 435. Mimo nieprzychylnej wzmianki w tzw. Dekrecie Gelazego oraz zastrzeżeń zgłaszanych przez niektórych ze współczesnych - Kasjan cieszył się autorytetem ogromnym. W Marsylii uczczono go wspomnieniem w dniu 23 lipca. W Kościele greckim wspominano natomiast 28 lub 29 lutego.

Pisma i ich wyd. w CPL (1961), 512-514. Dobre syntetyczne ujęcie w DHGE 11 (1949), 1319-1348. Podobnie z omówieniem doktryny i jej wpływu w DSp 2 (1937), 214-276. Z nowszych O. Chadwick, John Cassian2, Londyn 1969 oraz P. Christoph, Cassien et Cesaire - Predicateurs de la morale monastique, Paryż 1969; także LThK 5 (1996), 888 n. Wczesne tłum. polskie w Recepcja antyku, 1/1 (1978), 255. Tekst Gennadiusza i inne w SWP 224-226. Ponadto cyt. w bibliografii z Vox Patrum, r. 13-15 (1993-1995), 626. - Przyczynek do ikonografii polskiej w BHS z r. 1948, z. 2, 106.

Jan Kalybita. Urodził się w Konstantynopolu, w rodzinie tamtejszego arystokraty. Jako młodzieniec opuścił potajemnie ojcowski dom i wstąpił do klasztoru Akoimetoi. Mogło to nastąpić w latach 430-450. W klasztorze spędził sześć lat, oddając się wielkim umartwieniom. Potem przebrał się za żebraka i udał do ojcowskiego domu. Dano mu tam z litości lichą szopę na mieszkanie (kalyb-). Z niej wywodzi się jego przydomek. Zmarł 15 stycznia około r. 450. Rozpoznano go podobno po ewangeliarzu, darze rodziców. Wedle niektórych jest to kodeks przechowywany w klasztorze Pantokratora na Athosie. W VIII stuleciu relikwie przeniesiono do Rzymu i złożono w kościele na Isola Tiberina. Anastazy Bibliotekarz przetłumaczył też grecki żywot świętego. Wywarł on wpływ na ukształtowanie się legendy o św. Aleksym.

Jan I, papież. Pochodził z Toskanii. Na stolicę Piotrową wstąpił po Hormizdasie, w sierpniu 523 r. W dwa lata później król Ostrogotów, Teodoryk, faktyczny władca Italii, sprowadził papieża do Rawenny, a następnie wysłał z poselstwem do Konstantynopola. Jan miał wedle jego żądań uzyskać szerokie koncesje dla arian. Tymczasem papież przyjęty został w stolicy cesarstwa z największymi honorami, -jak sam św. Piotr-, natomiast niektóre żądania Teodoryka jako niemożliwe odrzucono. Niezadowolony z tego połowicznego osiągnięcia, król siłą zatrzymał papieża w Rawennie. Tam Jan zmarł 18 maja 526 r. Kościół czcił go długo jako męczennika w dniu 27 maja. Obecnie jego pamiątce przywrócono termin właściwy, natomiast hagiografia współczesna jego rzekomą śmierć w więzieniu uznała za legendarną. Jan upamiętnił się w dziejach Kościoła także tym, iż przy pomocy mnicha syryjskiego Dionizego Mniejszego (Dionysius Exiguus) wprowadził do zwyczajów rzymskich obliczanie terminu Wielkanocy wedle tablic Cyryla Aleksandryjskiego. Przyjęło się ono następnie w całym Kościele zachodnim.

Jan z Gazy. O jego młodości i początkach zakonnego życia nic nie wiemy. Przybył do klasztoru Seridosa koło Gazy i oddał się pod kierownictwo -wielkiego starca-, Barsanufiusza. Był jego -błogosławionym, pokornym i posłusznym synem-. Ale niedługo wypadało czekać, a świętością, mądrością i niezwykłymi darami dorównał mistrzowi. Zaczęto go zwać prorokiem i przypisywano mu dar czynienia cudów. Duchowo ściśle złączeni, dwaj mnisi zamieszkali w oddzielnych celkach i wiedli życie jako rekluzi. Za sekretarza i łącznika ze światem zewnętrznym służył im Seridos. Z Janem korespondował też Doroteusz, który potem przeszedł na jego usługi. Święty przepowiedział dzień swej śmierci oraz śmierci Seridosa, ale na prośbę ihumena, wybranego na miejsce tego ostatniego, żył dwa tygodnie dłużej, aby móc usłużyć swymi radami. Potem wezwał mnichów i pożegnawszy się z każdym z osobna, oddał w pokoju duszę Bogu. Przypuszcza się, że stało się to około r. 543. W niektórych synaksariach i meneach wspominano go w dniu 6 lutego. Jan i Barsanufiusz zostawili po sobie nieco listów, w których okazują się bardzo do siebie podobni, ale zarazem zachowują pewne rysy odrębne, indywidualne.

Jan IV Postnik (Ieiunator), patriarcha konstantynopolitanski. Urodził się w Konstantynopolu w pierwszej ćwierci VI stulecia. Był najpierw rytownikiem, ale dla wybitnych cnót, które w nim zauważono, powołano go za Justyna II (565-578) w szeregi kleru. Gdy patriarchą był Jan III Scholastyk, spełniał zadania sakellariosa, skarbnika patriarchatu. Gdy w r. 582 zmarł patriarcha Eutychiusz, był już diakonem. Ofiarowanej mu stolicy nie przyjął póty, póki nie zgodzono się na to, że dostępnym dla innych będzie dopiero po godzinie dziewiątej. Umartwienia, które nadal praktykował, zjednały mu przydomek Postnika. Ale ten asceta, -suchy, jakby był z drzewa-, w załatwianiu spraw nie był łatwy. Wbrew woli bazyleusa, dla apostatów, którzy pragnęli się pojednać z Kościołem, był bez litości. Sprzeciwiał się też polityce cesarza, który pragnął, aby na tronie perskim zasiadł Chozroes II Parwiz. Na akcie synodalnym, uniewinniającym Grzegorza, patriarchę Antiochii, mianował się sam patriarchą ekumenicznym. Żywo zaprotestował wówczas Grzegorz Wielki. Do tego ostatniego uciekali się potem ze skargą na Jana mnisi z Izaurii oraz kapłan Atanazy, posądzony o pelagianizm. W kontrowersji powstałej na tym tle Grzegorz wyraził życzenie, aby Jan powstrzymywał się raczej od kłamstwa niż od jedzenia mięsa. Patriarcha zmarł 2 września 595 r. w całkowitym ogołoceniu z dóbr materialnych. To ubóstwo w podziw wprawiło samego cesarza. Kościół grecki wspomina go 2 września razem z patriarchą Pawłem oraz 18 lutego z patriarchą Tomaszem. Jan miał zostawić na piśmie homilie, listy oraz dziełka kanoniczne. Niemal nic z tej literackiej spuścizny nie ocalało. Czczony był zwłaszcza na Rusi.

Jan Jałmużnik (Jan III), patriarcha aleksandryjski. Urodził się w drugiej połowie VI stulecia na Cyprze. Po śmierci żony i dzieci rozdał majątek ubogim i zaczął wieść życie ascetyczne. Sława cnót zwróciła nań uwagę wielu, toteż w r. 610 (lub 611) lud z klerem Aleksandrii zwrócił się do cesarza z żądaniem, by dał Jana jako patriarchę. Na urzędzie tym zwalczał energicznie monofizytyzm i nadużycia, jakie wkradały się do obyczajów kleru i ludu aleksandryjskiego. Przede wszystkim jednak zasłynął ze stałego i, rzec by można, zorganizowanego rozdawnictwa jałmużn. Stąd właśnie przydomek, którym współcześni go obdarzyli. W czerwcu 619 r. na skutek inwazji perskiej zmuszony był opuścić Aleksandrię. Wkrótce potem zmarł na swej rodzinnej wyspie. Zostawił po sobie życiorys patriarchy aleksandryjskiego, św. Tychona, ale dochowały się jedynie jego fragmenty. Kościół grecki czci go we właściwym dniu: 11 listopada (lub w dniu następnym). W tym też dniu przewidziano jego wspomnienie w nowym Martyrologium Rzymskim. W dawnym był wzmiankowany 23 stycznia.

Jan Klimak nazywany jest też od miejsca swego zamieszkania Synaitą, a dla uczoności Scholastykiem. Gdzie i kiedy się urodził, nie wiemy. W szesnatym roku życia wstąpił do klasztoru na Synaju i tam przeżył czterdzieści lat jako mnich, pustelnik, a potem także ihumen. Umarł około 650 r. (niektórzy podają r. 649, nie jest to jednak pewne). Zostawił po sobie Pouczenia dla pasterza, traktat o powinnościach przełożonego, oraz Drabinę raju (Klimaks tou paradisou), która zapewniła mu sławę i przydomek. Nawiązując do znanej z Biblii (Rdz 28) drabiny Jakubowej, Jan opisuje w niej etapy postępu duchowego, wyznaczone trzydziestoma stopniami. Opierając się na własnym doświadczeniu, całej tradycji mniszej, także zachodniej (Kasjan i Grzegorz Wielki), a zwłaszcza na pismach Ewagriusza Pontyjskiego, stworzył Jan dzieło o nieprzemijających wartościach. Nie pozbawione subtelnej psychologii, wywarło ono wielki wpływ na rozwój duchowowści mniszej. Na Zachodzie pojawiło się w tłumaczeniu dopiero w XIII stuleciu, ale cieszyło się tam nie mniejszym powodzeniem niż na Wschodzie. Grecy, tak samo jak Martyrologium Rzymskie, wspominają Jana w dniu 30 marca.

Jan Damasceński, doktor Kościoła. Urodził się około r. 650 w zamożnej chrześcijańskiej rodzinie arabskiej. Ojciec jego, Sargun ibn Mansur, zarządzał finansami kalifa. Do służby na dworze wciągnięty został również Jan. Wcześnie też trudnił się pisarstwem, tworząc prozą i wierszem. Gdy około 700 r. kalif zmienił kurs polityki i był już mniej przychylny chrześcijanom, Jan porzucił świat i schronił się w sławnej ławrze Św. Saby pod Jerozolimą. Dopełnił tam swego wykształcenia teologicznego, a następnie - choć niechętnie - przyjął z rąk patriarchy jerozolimskiego, Jana V, święcenia kapłańskie. Przez długie lata był cenionym doradcą teologicznym samego patriarchy i wielu innych biskupów, którzy zwracali się doń z prośbą o naświetlenie wielu zagadnień. W tych -zamówieniach- tkwi geneza dzieł teologicznych Jana, z których najsławniejszym stało się Źródło wiedzy, na Zachodzie znane później (XII w.) pod niezupełnie trafną nazwą De fide orthodoxa. Jest to pierwszy systematyczny wykład dogmatyki, który wywarł olbrzymi wpływ na rozwój teologii. Dla Bizantyńczyków stał się Jan autorem klasycznym, dla Zachodu koronnym świadkiem tradycji greckiej. W tym i wielu innych traktatach (i poematach), o których już tu nie wspominamy, Jan ani nie okazał się geniuszem spekulacji i konstrukcji, ani nie posługiwał się metodą scholastyczną. Toteż jest przesadą zwać go wschodnim Tomaszem z Akwinu lub Ojcem scholastyki. Nie należy jednak sądzić, iż był zwykłym kompilatorem. Okres patrystyczny uwieńczył cenną syntezą, w której zebrał istotne elementy Tradycji. Jego zasługą jest to właśnie, iż umiał je przekazać w całym bogactwie wiekom średnim. Dodajmy jeszcze, iż był świetnym polemistą i nie mniej dzielnym obrońcą kultu świętych obrazów. Zmarł nagle, mając ponad sto lat, około 750 r. Leon XIII ogłosił Jana w r. 1890 Doktorem Kościoła. W Martyrologium Rzymskim widniał pod dniem 27 marca. Ostatnia reforma liturgiczna (1969) umieściła jego wspomnienie w dniu 4 grudnia: jest to termin zgodny z najstarszymi obchodami i tradycją liturgiczną Greków.

Jan Gwalbert. Urodził się około r. 1000 (995-) pod Florencją. Jako młodzieniec wstąpił do benedyktyńskiego klasztoru San Miniato, ale niebawem opuścił go na znak protestu przeciw symoniackiemu wyborowi opata. Udał się wówczas do Camaldoli, stamtąd zaś około r. 1030 przybył do zalesionej doliny Vallombrosa, gdzie też rozpoczął życie pustelnicze. Z czasem przylgnęli doń inni i tak w r. 1039 powstała w Vallombrosie wspólnota mnichów, którzy wiedli surowe życie, kierując się zresztą regułą benedyktyńską. Jan założył później lub zreformował kilka innych klasztorów, którymi kierował jako przełożony powstałej w ten sposób nowej monastycznej społeczności, zwanej walombrozjanami. Zasłużył się też prowadząc dalej walkę z symonią, w czym popierali go papież i lud. Najsłynniejszą stała się jego akcja przeciw arcybiskupowi Florencji, Piotrowi Mezzabarbie. Sam z pokory nigdy nie przyjął święceń kapłańskich. Zmarł dnia 12 lipca 1073 r. w klasztorze Św. Michała w Passignano pod Florencją. Kanonizował Jana w r. 1193 Celestyn III. Pius XII ogłosił go patronem strażników leśnych (1951) oraz miasta S-o Paulo w Brazylii (1958).

Jan (Jon) Ögmundsson. Urodził się około r. 1052 w Breidabolsstadur, na Islandii. Kształcił się w Irleifur Giurarson. Przez jakiś czas przebywał w Danii, Norwegii i we Francji. Gdy w r. 1106 utworzono w Holar, w północnej Islandii, nową diecezję, został jej biskupem. Jednym z pierwszych jego dzieł było założenie szkoły katedralnej, która nabrała pewnego znaczenia. Ufundował także opactwo w Thingeyri, pierwsze i najzacniejsze na terenie Islandii. Jan zmarł 23 kwietnia 1112 r. W dniu 3 marca obchodzono ponadto rocznicę translacji jego szczątków. Razem z Gudmundem i Torlakiem stanowi trójcę najbardziej czczonych świętych islandzkich.

Jan z Mathy. Urodził się 23 czerwca 1160 w Faucon, w Prowansji. Studiował w Paryżu, gdzie też osiągnął stopień magistra teologii. Wedle późnej tradycji, w r. 1192 otrzymał święcenia kapłańskie. W tym to czasie świeże były wrażenia, jakie na wielu wywarło zdobycie przez Saladyna Jerozolimy (1187) i powrót do Europy Ryszarda Lwie Serce (1192). W Palestynie pozostało wielu chrześcijańskich jeńców. Jan powziął myśl założenia zakonu dla ich ratowania. Późniejsza tradycja tego założonego przezeń zakonu trynitarzy utrzymywała, że stało się to dzięki szczególnej wizji, jaką przeżył. Po wyjeździe z Paryża Jan przebywał u pustelników w Cerfroid i zdołał pozyskać ich dla swej idei. W r. 1198 Innocenty wydał bulle aprobujące zakon i jego regułę. W dwa lata później Jan założył w Marsylii przytułek dla powracających jeńców oraz klasztor trynitarzy. Potem pojawiły się dalsze fundacje: w Arles, w Saint-Gilles, w Katalonii. Nastąpiły także wyprawy do Tunisu, Maroka i Walencji celem wykupywania jeńców. Czwarta wyprawa krzyżowa (1202-1204) dała okazję do zainstalowania się w Akce (Saint-Jean-d'Acre), gdzie trynitarze doznali wielkoduszności od Jana z Brienne i Marii z Montferrat. W r. 1206 arcybiskup Toledo wprowadził ich do Kastylii. Potem swe bramy otwarły dla nich Burgos i Segovia. Niebawem istniało już na terenie Hiszpanii piętnaście klasztorów trynitarzy. W r. 1209 papież oddał im w Rzymie kościół in Formis na Monte Celio. Przy nim Jan zmarł 17 grudnia 1213 r. W r. 1666 aprobowano jego kult, a w kilka lat później wpisano do Martyrologium Rzymskiego. Dodajmy, że w eksponowaniu dziejów świętego i jego kultu, a zwłaszcza w przedstawieniu rzekomych związków ze św. Feliksem de Valois pojawiło się wiele fałszywych mniemań, nawet oszustw. Dopiero w czasach współczesnych udało się fakty oddzielić od pochopnych sądów.

Jan Prandota, biskup krakowski. Początkowo występował wyłącznie pod imieniem Prądota (Prędota, Przędota), a dopiero późniejsza tradycja dodała mu imię Jan. Pod tym jednak imieniem, do którego jako przydomek dodano pierwotne, ale już zlatynizowane Prandota, jest powszechnie znany i tak się go dziś - nawet w nazwie krakowskiej ulicy - określa. Wywodził się z głównej i z najznakomitszej linii potężnego rodu Odrowążów. Urodził się w Białaczowie koło Końskich około r. 1200. O jego młodości i studiach nic pewnego nie wiemy. Gdy pojawia się na scenie historycznej, piastuje już godności kościelne: kanonię sandomierską, prepozyturę w Tarczku (1228) i Kielcach (1239), archidiakonat krakowski (1238). W r. 1242 zostaje jednogłośnie wybrany na biskupią stolicę krakowską. Rządy w diecezji obejmuje w warunkach niezmiernie trudnych, tuż po straszliwym najeździe tatarskim (1241) i świeżej okupacji wojskowej księcia mazowieckiego, Konrada, w chwili gdy zagrażają jej wojny domowe, a znękana ludność poddawać się zaczyna nastrojom katastroficznym. Nowy biskup potrafił jednak stanąć na wysokości zadania. Na Konrada Mazowieckiego rzuca klątwę, potem zaś - sam bez zawziętości - umie się z nim pogodzić i doprowadza zręczną mediacją do uregulowania następstwa na tronie krakowskim. Rozwija dalej śmiałe plany misyjne z myślą o Jaćwieży i Litwie. Jeszcze śmielszy jak na swój czas okazuje się w traktowaniu prawosławia na sąsiedniej Rusi. Jego plany nie zostają, niestety, zrealizowane. Przez zachłanność i małość ludzką obrócone zostają w niwecz, i Prandota udziela w Krakowie gościny aż trzem biskupom misyjnym, którym Krzyżacy i biskupi lubuscy zamknęli ich tereny pracy. Bardziej skuteczny i trwały stał się wysiłek Prandoty, który nazwać by można wewnątrzdiecezjalnym: odnawia katedrę, uzdrawia gospodarkę diecezji, przenosi do miasta szpital z Prądnika, osadza u Św. Marka kanoników regularnych -od pokuty-, popiera zakony i nowe zakonne fundacje, pomaga wydatnie w odbudowie dawnych (Krzyżanowice, Wąchock) itd. Swe biskupie rządy ukoronuje doprowadzeniem do końca sprawy kanonizacji św. Stanisława (1253). Stała się ona niezwykle cennym czynnikiem zarówno odnowienia religijnego, jak i rozbudzenia patriotyzmu, który będzie odtąd nieprzerwanie parł do zjednoczenia rozbitej na dzielnice Polski. W tym wszystkim Prandota okazał się człowiekiem wielkiego umysłu i serca. Nie dążył do osobistych korzyści i nie zamykał się w partykularyzmie. Szerokość spojrzenia uczyniła zeń człowieka wyprzedzającego swój wiek, powiedzielibyśmy dzisiaj - męża o horyzontach ekumenicznych. Powszechna opinia świętości, która go otaczała, świadczy także wyraźnie, że był człowiekiem wyjątkowo pobożnym. Zmarł 20 lub 21 września 1266 r. Przez długi czas czczono go jako błogosławionego. Za takiego też uchodzi w wielu wydawnictwach obcojęzycznych po dzień dzisiejszy. U nas jednak na skutek rygorystycznego pojmowania dekretu Urbana VIII publicznej czci zaniechano.

Jak w wielu innych wypadkach nie napisano wczesnej Vita biskupa. W latach 1454-1465 spisywano jednak Miracula (por. BHL 4421). Z nowszych przede wszystkim HP 1 (1971), 568-574 (J. Mitkowski) oraz PSB 28 (1985), 447-452 (St. Trawkowski), gdzie także odnotowano prace publikowane ostatnio. - O ikonografii Tygodnik Powszechny 20 (1966), nr 41 (924), krótka nota.

Jan Duns Szkot. Urodził się około r. 1256 w Duns, w Szkocji, z czego wzięto dlań przydomek. Około r. 1280 wstąpił do Braci Mniejszych. Na kapłana wyświęcił go w marcu 1291 Oliwer Sutton, biskup z Lincoln. Wcześniej przeszedł zwykły w owym czasie kurs przygotowawczy, tzn. przez cztery lata studiował filozofię, a przez trzy teologię. Później przebywał prawdopodobnie w Paryżu. W r. 1300 wykładał w Oksfordzie i Cambridge, natomiast w roku szkolnym 1302/1303 w Paryżu komentował Sentencje Lombarda. W rok później generał zakonu przedstawił go jako kandydata na doktora. Został także magister regens paryskiego studium zakonnego. W r. 1307 wyjechał do Kolonii, gdzie przedwcześnie zmarł w dniu 8 listopada 1308 r. Nazwano go doctor subtilis, potem zaś dodano drugi tytuł: doctor marianus. U franciszkanów wspominano go zawsze jako błogosławionego, ale sprawę formalnej aprobaty kultu wniesiono dopiero na początku XVII wieku. Jan Paweł II udzielił jej w 1991 r. Olbrzymia jest spuścizna pisarska tego franciszkańskiego doktora, który w zakonie zajął poczesne miejsce po dwóch wcześniejszych: Antonim z Padwy (doctor evangelicus) i Bonawenturze (doctor seraphicus). Wykazano, że z pewnością napisał następujące dzieła: Quaestiones in IV libros Sententiarum (Opus Oxoniense); Disputatio de Quodlibet i Collationes; Tractatus de primo principio i Tractatus Theorematum; Commentarii in scripta philosophorum; Quaestiones super libros Metaphysicorum Aristotelis; De anima; Super Universalia Porphyrii; Super Praedicamenta; Super I et II Perihermenias; Super librum Elenchorum. Inne z 24 przypisywanych mu dzieł albo są apokryfami, albo autorstwa wątpliwego. Te, które bez wątpienia wyszły spod jego pióra, wystarczą najzupełniej do uchwycenia jego głębokich myśli. Omawiać ich tu nie możemy; jest to zadanie nie hagiografów, ale historyków filozofii i teologii. Na zakończenie wypada jednak podkreślić, że ten myśliciel, który stał się wielkim mistrzem całej franciszkańskiej szkoły, silnie wpłynął także na pojmowanie życia zakonnego i duchowego. Ma się ono koncentrować wokół myśli o niezmierzoności Bożej i o tym centralnym miejscu, jakie Chrystus zajmuje w całym universum. Duns sprecyzował także zasady, które pozwoliły na dalsze rozjaśnienie wielu prawd wiary, w tym również na rozwój katolickiej mariologii. Dla tego ostatniego względu nazwano go dodatkowo: Doctor Immaculatae Conceptionis.

Jan Colombini. Urodził się w r. 1304 w Sienie, w mieście, którego atmosfera sprzyjała w średniowieczu religijnemu mistycyzmowi. Ale przez pierwsze pięćdziesiąt lat życia Colombini bytował jak zwykły zamożny bourgois. Był szanowanym kupcem, miał żonę Biagię Carettani i dwoje dzieci, syna Piotra oraz córkę Angiolinę; w mieście zajmował pozycję, która dawała mu prawo do obejmowania municypalnych stanowisk. Około r. 1353 przeczytał jednak żywot Marii Egipcjanki i doznał duchowego wstrząsu. Gdy ponadto zmarł mu niespodziewanie syn, oddał córkę na wychowanie do benedyktynek w Santa Bonda pod Sieną, odseparował się od żony, porozdawał majętność, ubrał strój żebraka i zaczął boso chodzić po mieście, zbierając jałmużny. W tym nowym sposobie życia towarzyszył mu przyjaciel, Franciszek Vincenti. Mieszczanie, zdumieni ich widokiem, wykrzykiwali często: O Ges-, O Ges- i stąd właśnie utarł się zwyczaj nazywania ich jezuatami. Z czasem przylgnęli do nich inni. Natomiast władze miejskie, obawiając się wyłonienia jakiegoś niebezpiecznego ruchu politycznego, zażądały, by opuścili mury Sieny. Udali się więc na prowincję, recytując modlitwy, śpiewając laudi, żebrząc i głosząc dobroć Bożą. Gdy Siena odwołała zakazy, wrócili do miasta. W r. 1367 zgotowali Urbanowi V powitanie, a potem towarzyszyli jego orszakowi. W otoczeniu papieża podejrzewano ich zrazu o związki z potępionymi przez Jana XXII fraticelli, ale gdy po zbadaniu ich ortodoksji obawy zniły, Urban V zatwierdził nowe zgromadzenie. Domagał się jednak, aby osiedli się w klasztorach, a więc narzucał im pewnego rodzaju stabilitas loci. Jan mógł obecnie sądzić, że osiągnął dzieło życia. Wrócił do Sieny i wyczerpany umartwieniami, zatrzymał się w klasztorze San Salvatore. Tam 31 lipca 1367 r. zmarł. Grzegorz XIII kazał go wpisać do Martyrologium Rzymskiego. Zakonodawca, którego dzieło przeszło wiele osobliwych perypetii i które w r. 1668 przestało istnieć (jezuatki w r. 1954), wcześnie doczekał się biografów: Krzysztofa da Gano (+ 1410), który był uczniem św. Katarzyny ze Sieny, oraz Jana Tavelli (+ 1446). Sam Jan pozostawił na piśmie Vita del beato Pietro Petrani, kameduły, który był jego duchowym mistrzem; sto czternaście listów, w większości adresowanych do Santa Bonda i zachowanych w oryginałach; oraz Laudi, pieśni układane w miejscowym dialekcie. Ten ostatni rodzaj uprawiać będą z dużym powodzeniem duchowi uczniowie Jana; najsłynniejszym stanie się pośród nich Bianco da Siena (+1412), nawrócony przez świętego.

Jan Ruysbroeck. Urodził się w r. 1293 w miejscowości, od której urobiono jego nazwisko i która położona była między Brukselą a Halle. Wcześnie zaopiekował się nim kanonik Jan Hinckaert, jego krewny, zamieszkały w Brukseli. Uczęszczał zapewne do szkoły przy miejscowej kolegiacie. O jego studiach filozoficznych i teologicznych wiadomości nie mamy, ale wolno sądzić, że surowy sąd Gersona: idiota unus sine litteris mało jest uzasadniony przy wyraźnych śladach erudycji, jakie spotykamy w pismach Ruysbroecka. W r. 1317 przyjął święcenia kapłańskie i został wikarym u Św. Guduli. Wtedy też rozpoczął działalność pisarską, spowodowaną może pojawiającymi się w Brabancji błędami o posmaku panteistycznym i kwietystycznym. Historycy wspominają również o działalności beginki Heilwige Bloemart, ale nic właściwie pewnego o niej nie wiemy. Potem razem z J. Hinckaertem i Frankiem Van Coudenberghe postanowił założyć ośrodek kanonicki, w którym z dala od saecularium strepites ac rumores można by się oddawać modlitwie, a zwłaszcza recytowaniu liturgicznego oficjum. W r. 1343 osiedlili się więc w Groenendaal, pośród lasu, noszącego do dziś nazwę La for-t de Soignes. Niebawem ściągnęli inni. Biskup z Cambrai udzielił im w r. 1350 kanonicznej aprobaty, a tak stali się wspólnotą zakonną. Przyjęli dla niej regułę augustiańską. Ruysbroeck kontynuował tam działalność pisarską i utrzymywał kontakty z osobami zdążającymi do doskonałości. Sam m.in. odwiedzał klaryskę Małgorzatę Van Meerbeke, ale podtrzymywał także łączność z ośrodkami reformatorsko-kontemplacyjnymi w Strasburgu, Bazylei i Kolonii. W Groenendaal miał go wizytować Gerard Grote, najwybitniejszy z twórców pobożności, zwanej powszechnie devotio moderna. Listy tego ostatniego odsłaniają podobieństwa i różnice z ideami samotnika z Groenendaal. Tam też przybył podobno Jan Tauler, najwybitniejszy z mistyków dolnoreńskich. Ruysbroeck zmarł 2 grudnia 1381 r., pozostawiając w żalu grono przyjaciół i wielbicieli, którzy zatroszczyli się o jego pisma, ich łacińskie przekłady, rozpowszechnianie i obronę. W r. 1620 rozpoczęto starania o jego kanonizację, ale nie doprowadzono ich do szczęśliwego zakończenia. W r. 1898 aprobowano jednak oficjalnie jego kult. Wkrótce potem przystąpiono do dokładniejszego przebadania pism Ruysbroecka. Omawiać ich tu szerzej nie możemy. Powiedzmy krótko, że spośród licznych, zawartych w jego Opera omnia, niektóre jako nieautentyczne odrzucono, inne uchodzą jeszcze za wątpliwe, natomiast autentycznymi są na pewno następujące: Królestwo miłujących, Zaślubiny, Błyszczący kamień, O wierze, Księga o czterech pokusach, Samuel, Zwierciadło wiecznego zbawienia, Siedem stopni duchowej miłości oraz Dwanaście beginek. Wszystkie zredagowane zostały w miejscowym dialekcie Flamandów, którzy szczycą się Ruysbroeckiem jako jednym ze swych najwybitniejszych pisarzy. Ale wcześnie tłumaczono je też na łacinę, a tak nadano im znaczenie bardziej powszechne. W tym względzie w epoce późniejszej dużą rolę odegrało łacińskie wydanie, o które zadbał w Kolonii kartuz Wawrzyniec Suriusz (1552); dzięki temu ostatniemu dostępną stała się m.in. cenna korespondencja Ruysbroecka, a może również jego dotychczas nie przebadany wpływ na niektórych pisarzy polskich. W rozwoju chrześcijańskiej mistyki odegrał w każdym razie rolę pierwszoplanową. Podziwiano w jego nauce harmonijne połączenie mistyki trynitarnej z mistyką chrystocentryczną oraz równowagę między spoczynkiem a aktywnością, wyczekiwaniem a dynamizmem duchowym. Nazwano go dlatego drugim Dionizym, a nawet - doctor divinus.

Jan Nepomucen. Jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci hagiografii. Spory, jakie od dawna toczą się wokół jego życia, rodzaju śmierci i kultu, przypominają w niejednym znane nam dyskusje, jakie rozgorzały po zakwestionowaniu przez T. Wojciechowskiego przyczyn śmierci św. Stanisława biskupa. Są wszakże między tymi dwoma problemami wyraźne różnice. Jedną z nich jest rzecz na pozór paradoksalna: święty, o którym twierdzono nawet, że nie istniał, należy do najbardziej popularnych; wystarczy wspomnieć zjawisko znane każdemu turyście, że mianowicie niezliczone są wprost figury Nepomucena, strzegące w środkowej Europie mostów, zresztą na wzór Mostu Karola w Pradze (1693). Nie wnikając tu w szczegóły problemu i dyskusji, zwięźle streścimy z umiarem sporządzone i trafnie wyważone opracowanie J. Weisskopfa. Jan z Pomuk - tak pierwotnie brzmiała nazwa czeskiej miejscowości, z której wyszedł - urodził się około r. 1350. W dwadzieścia lat później spotykamy go w szeregach duchowieństwa praskiego. Spełnia funkcje notariusza sądu biskupiego. W r. 1380 jest już kapłanem i altarzystą w praskiej katedrze. Wkrótce potem zostaje z prowizji papieskiej proboszczem u Św. Gawła. Następnie studiuje w Pradze oraz Padwie, zdobywając (1387) tytuł doktora. Z kolei jest kanonikiem u Św. Idziego. Od 1390 piastuje urząd wikariusza generalnego arcybiskupa Jana z Jenštejnu i wtedy to wciągnięty zostaje w niekończące się spory między tym prałatem a porywczym królem Wacławem. Gdy na wiosnę 1393 r. uczestniczy w rozmowach prowadzonych dla uśmierzenia nowego zatargu, król uniesiony złością więzi trzech duchownych: Mikołaja Puchnika, Bogusława Knoblocha i naszego Jana. Poddaje ich zaraz torturom, potem zaś dwóch pierwszych, zobowiązawszy ich do milczenia, puszcza wolno. Natomiast Jana, który odniósł obrażenia najdotkliwsze, król każe wrzucić do Wełtawy, żeby ukryć ślady swej porywczości. Stało się to między 19 a 25 marca, według obliczeń P. Davida - 20. tego miesiąca. Bliższe szczegóły kryją się w pomroce epoki, obarczonej gmatwaniną sporów i krzyżujących się interesów. W każdym razie źródła nie dają nam podstaw do pewnego i precyzyjnego określenia przyczyn. Idea męczeństwa w obronie tajemnicy spowiedzi, mało prawdopodobna lub wręcz nie do przyjęcia, pojawia się dopiero w 40 lat później. Ale pośród następujących niepokojów ocalał grób Jana, którego kult staje się coraz to żywszy. Gdy w XVII w. nabiera szczególnej intensywności, protestanci twierdzą, iż został sztucznie wywołany celem przysłonięcia postaci Jana Husa. W każdym razie kult ten oficjalnie aprobowano w r. 1721. W osiem lat później Jan zostaje kanonizowany, a na jego wspomnienie wyznaczono dzień 16 maja. W kalendarzach liturgicznych pomijany bywa od r. 1961, zapewne pod wpływem prac benedyktyna P. de Vooghta. Lud od Alzacji po Polskę włącznie czci go po dziś dzień jako opiekuna mostów i orędownika w czasie powodzi. Gdzieniegdzie uchodzi też za patrona dobrej sławy.

Jan z Jenštejnu. Urodził się ok. r. 1347 w Pradze, w rodzinie cesarskiego notariusza. Był krewnym humanisty Jana ze Środy Śląskiej (Noviforensis), który został biskupem ołomunieckim oraz kanclerzem cesarstwa. Wcześnie przeznaczony do kariery kościelnej i dworskiej, Jan rychło uzyskał intratne beneficja. W Pradze studiował nauki wyzwolone, potem w Bolonii był uczniem Jana z Lugnano. Przeniósł się następnie do Padwy i Montpellier, a w końcu zaś do Paryża, gdzie za mistrza miał kanonistę Jana z Bourmazel. Po powrocie do Pragi powierzono Janowi misje dyplomatyczne, a w r. 1375 mianowano biskupem Miśni. W trzy lata później Urban VI przeniósł go na stolicę arcybiskupią w Pradze, którą miał zająć po swym wuju Janie Očko z Vlašima, promowanym dopiero co na kardynała. Na prośbę Karola IV został równocześnie kanclerzem jego syna, Wacława IV. Na stanowisku tym przetrwał do r. 1384. Gdy poważnie zapadł na zdrowiu i zetknął się z pobożnością kanoników w Roudnicach nad Łabą, postanowił tryb życia właściwy ówczesnym książętom Kościoła zamienić na postępowanie ascety, oddanego bogomyślności. Odsunął się od spraw politycznych, przyłożył natomiast do dzieła reformy w duchu reprezentowanym przez devotio moderna. W czasie wielkiej schizmy stał się obrońcą legalności Urbana VI. Przykładał się więc gorliwie do tego, aby uznano go w Niemczech, Czechach i krajach sąsiednich. Energiczne te zabiegi przysporzyły mu jednak wielu wrogów, a także wywołały opozycję wśród młodszych członków rady królewskiej. Im zawdzięczał niełaskę u dworu. Nie przestawał jednak walczyć o sprawę Urbana VI, a chcąc dla niej pozyskać większą pomoc Bożą, zdążał także do wyjednania wstawiennictwa Matki Najśw. Natchniony traktatem Rajmunda z Kapui, zaczął propagować ideę nowego święta maryjnego i w r. 1386 promulgował w Pradze Nawiedzenie Matki Najśw. Na cały Kościół rozciągnięto je w trzy lata później. W swej diecezji zwalczał objawy herezji, ale zrozumieniem darzył ruch zmierzający do częstej Komunii św., animowany przez Macieja z Janowa. W r. 1391 pozwolił, aby laicy przystępowali do sakramentów wedle uznania swego sumienia. Trudniej było poradzić sobie z klerem, który biskup pragnął przywieść do życia bardziej ascetycznego. Nie mniejsze przeszkody napotkał broniąc dóbr kościelnych. W zatargach, które na tym tle powstały z władzą królewską, był chwilami zupełnie osamotniony. Podtrzymywali go jedynie niektórzy ze światlejszych prałatów. Punktem kulminacyjnym tych zatargów była zapewne śmierć jego wikariusza, Jana Nepomucena. Także interwencje na dworze papieskim nie odniosły dla względów politycznych większego sukcesu. W r. 1395 zmuszony się poczuł do rezygnacji ze stolicy praskiej. Powierzono ją jego siostrzeńcowi, Olbramowi ze Skvorec. Przez jakiś czas przebywał teraz w Litomierzycach, oddając się tam pobożności. Wczesny biograf utrzymywał, że doznawał wówczas łask mistycznych. W r. 1399 wyjechał do Rzymu, gdzie pragnął uzyskać aprobatę na spełnianie funkcji biskupich na misjach. W tym samym roku obrano go łacińskim patriarchą Aleksandrii. Zmarł w Rzymie 17 czerwca 1400 r. Pozostawił po sobie sporo pism, które tylko częściowo ukazały się drukiem: Liber dialogorum, De consideratione et de lacrymis militantis Ecclesiae, Libellus de bono mortis, Libellus apologorum, Libellus quod nemo laeditur nisi a seipso, Libellus de fuga saeculi itd. Dochodzą do tego pisma homiletyczne i dewocyjne, a także listy, z których 77 zostało już zidentyfikowanych. O ile wiadomo, nie aprobowano nigdy kultu Jana, a dla wielu dawniejszych historyków - także dla De Vooghta - był on mężem kłótliwym, skłonnym do przerzucania się z jednej skrajności w drugą. Mimo to czczono go jako błogosławionego i jako taki figuruje w wielu hagiograficznych repertoriach.

Jan Dominici. Zwał się Janem Banchini, a przydomek Dominici nadano mu zapewne przez wzgląd na ojca, który nosił imię Domenico i był tkaczem jedwabiu. Urodził się we Florencji pod koniec 1355 r. lub na początku następnego. Wcześnie poprosił o habit dominikański. Mimo że się jąkał, przyjęto go w siedemnastym roku życia do zakonu. Studiował we Florencji, w Pizie i w Paryżu. Kilkakrotnie spotkał się ze św. Katarzyną ze Sieny i był zafascynowany jej postacią. Modląc się później przed jej obrazem, poczuł, że przestał jąkać się, a jeszcze później jej wstawiennictwu przypisywał uzdrowienie schorzałej nogi. W r. 1381 mianowano go w Santa Maria Novella podprzeorem. W kilka lat później był już przeorem, a w r. 1388 Rajmund z Kapui mianował go swym wikariuszem generalnym, z zadaniem przygotowania reformy. Przedsięwziął ją w Chioggii, a następnie w umbryjskim Citt- di Castello. W r. 1393 był już wikariuszem dla wszystkich zreformowanych domów na terenie Italii. Przeprowadzał równocześnie reformę u dominikanek. Gdy w r. 1399 Rajmund zmarł, Bonifacy IX potwierdził Jana na urzędzie wikariusza, ale wkrótce, kiedy wbrew zakazowi urządził on procesję -białych pokutników-, odwołał swą decyzję. Wenecja natomiast skazała go na pięcioletnią banicję. Głosił wówczas kazania we Florencji i gd

powrót do bazy imion

 

 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook