Komentarze Komentarze

Płciowość "po katolicku" – obowiązek czy konsumpcja?

Autor Wiadomość
777224103.jpg
Ilość wiadomości: 474
2010-09-11 21:29:01
Jeśli dla kogoś spotkanie z człowiekiem nie jest spotkaniem z Bogiem to zaiste będzie stał po stronie baranów :-) Każde spotkanie z człowiekiem jest spotkaniem z Bogiem, a seks czym jest jak nie spotkaniem z człowiekiem. Ten temat dobrze pokazuje jak ludzie nie potrafią z Bogiem PO LUDZKU przeżywać spotkania. Jak słyszą spotkanie z Bogiem, to już im ołtarz i tabernakulum przed oczami. A czemu nie naga żona?
1650019579.png
Ilość wiadomości: 2614
2010-09-11 21:52:15
A różnica leży w podejściu. Jak ktoś stosuje metody NPR po to aby unikać poczęcia to jest to antykoncepcja - jak sama nazwa o tym mówi. A jeżeli ktoś stosuje metody NPR po to aby świadomie i odpowiedzialnie mieć dzieci to nie jest to antykoncepcja.


Świadomie i odpowiedzialnie mieć dzieci via NPR = unikać seksu w czasie płodnym. Nie widzę różnicy, leszek. Mógłbyś to jakoś opisać szerzej? Bo mnie ten wątek dość interesuje, niedawno spotkałem się dopiero z tezami o antykoncepcyjnym traktowaniu NPR.
---
Owszem, niejedna pani może być dobrym administratorem, może przemawiać, ale nie może wejść w ten osobisty związek z Chrystusem-Ofiarą na Krzyżu, który dał swoje Ciało i swoją Krew (Józef Glemp, 2009)
leszek
Gość
2010-09-11 22:47:13
A różnica leży w podejściu. Jak ktoś stosuje metody NPR po to aby unikać poczęcia to jest to antykoncepcja - jak sama nazwa o tym mówi. A jeżeli ktoś stosuje metody NPR po to aby świadomie i odpowiedzialnie mieć dzieci to nie jest to antykoncepcja.


Świadomie i odpowiedzialnie mieć dzieci via NPR = unikać seksu w czasie płodnym. Nie widzę różnicy, leszek. Mógłbyś to jakoś opisać szerzej? Bo mnie ten wątek dość interesuje, niedawno spotkałem się dopiero z tezami o antykoncepcyjnym traktowaniu NPR.


Dla Ciebie, skoro ignorujesz motywacje, a bierzesz pod uwagę wyłącznie skutki, to rzeczywiście nie ma różnicy. Aby zauwazyc różnicę musiałbyś zmienić swoje nastawienie i podejście. I patrzyć nie tylko po skutkach ale i po przyczynach.
Mówiąc w dużym uproszczeniu, miłość jest płodna, szczęśliwe małżeństwo katolickie jest płodne, szczęście nie daje się zamknąć w izolatce i domaga się aby je z kimś dzielić, wręcz dzielić ze wszystkimi, z kim tylko się da. Kochające się małżeństwo chrześcijańskie chce mieć tyle dzieci ile tylko jest mozliwe, tyle ile jest w stanie wychować. Jedynym ograniczeniem dla liczby dzieci są możliwości ich utrzymania i wychowania.
Świadome iodpowiedzialne NPR oznacza nie tyle unikanie seksu w czasie płodnym, co unikanie seksu w czasie płodnym, gdy niewskazane jest powoływanie nowego życia. Np. po spożyciu alkoholu, w trakcie choroby, przy przyjmowaniu jakichś leków mogących zaszkodzić dziecku, w okresie zwiększonego przemęczenia fizyczneo i psychicznego, czy gdy ze względów finansowych aktualnie nie stać nas na kolejne dziecko.
I wiesz co? Te znane mi pary które stosują NPR po chrzescijańsku, a nie jako metodę antykoncepcyjną, mają przynajmniej po 4-5 dzieci. Ale nie dlatego że im nie wyszło. Po prostu oni patrzą i rozumują inaczej! A więc nawet nie jest tak jak mówisz, że nie ma różnicy, bo nie ma dzieci.
1650019579.png
Ilość wiadomości: 2614
2010-09-12 01:05:45
Świadome iodpowiedzialne NPR oznacza nie tyle unikanie seksu w czasie płodnym, co unikanie seksu w czasie płodnym, gdy niewskazane jest powoływanie nowego życia. Np. po spożyciu alkoholu, w trakcie choroby, przy przyjmowaniu jakichś leków mogących zaszkodzić dziecku, w okresie zwiększonego przemęczenia fizyczneo i psychicznego, czy gdy ze względów finansowych aktualnie nie stać nas na kolejne dziecko.


Masło maślane. Nie widzę żadnej różnicy między tymi alternatywami. Zakładamy, że małżeństwo CHCE mieć dzieci. Ale na razie unika seksu w okresie płodnym. Motywacją - zgodną z ich sumieniem - jest sytuacja finansowa. Kiedy ksiądz uzna, że to forma antykoncepcji, a kiedy, że to ortodoksyjny NPR?
---
Owszem, niejedna pani może być dobrym administratorem, może przemawiać, ale nie może wejść w ten osobisty związek z Chrystusem-Ofiarą na Krzyżu, który dał swoje Ciało i swoją Krew (Józef Glemp, 2009)
leszek
Gość
2010-09-12 08:55:20
Zakładamy, że małżeństwo CHCE mieć dzieci. Ale na razie unika seksu w okresie płodnym. Motywacją - zgodną z ich sumieniem - jest sytuacja finansowa. Kiedy ksiądz uzna, że to forma antykoncepcji, a kiedy, że to ortodoksyjny NPR?

Obawiam się, że znowuż nie będziesz usatysfakcjonowany odpowiedzią. Ja Ci usiłuję przedstawiać zasadę, a Ty domagasz się prostej, uniwersalnej odpowiedzi, a przecież nie da się tego zrobić bo sytuacje ani nie są proste ani identyczne.
W sytuacjach wyrazistych, gdy np. nie stać ich bo muszą sobie wymienić samochód czy telewizor na nowszy model, to każdy ksiądz tak samo oceni kiedy mamy do czynienia z formą antykoncepcji, a kiedy nie. Ale pozostaje cały szereg sytuacji mniej wyrazistych, i wtedy oceny osób trzecich mogą się różnić, gdyż nikt nie siedzi w głowach/sercach zainteresowanych, więc nie wie wszystkiego i nie jest w stanie obiektywnie oceniać sytuacji. Jesli jednak nie musieliby spać wszyscy razem w jednym łóżku, nie głodowaliby, nie chodziliby w podartych i/lub brudnych ciuchach to znaczy, że sytuacja finansowa pozwala im mieć dzieci.
1650019579.png
Ilość wiadomości: 2614
2010-09-12 11:29:56
Ach, czyli wszystko zależy od szczerości motywacji. Jeśli traktujemy NPR wyłącznie jako narzędzie unikania poczęcia - bo to poczęcie akurat nam się nie opłaca - to to jest antykoncepcja. Jeśli jednak używamy go do rozpoznawania płodności i zaplanowania dziecka w odpowiednim momencie, to nie ma to charakteru antykoncepcyjnego. Wydaje mi się jednak, że to nie ksiądz (nie mający tak naprawdę pojęcia o realiach i szczegółach związanych z kosztami - nie tylko finansowymi - posiadania dziecka), ale własne sumienie jest tutaj kluczowe.

Spotkałem się co prawda też z takimi interpretacjami, w których NPR w ogóle uznawane jest za zło: wielodzietni.org/comments.php

"Przestańmy mówić o "wstrzemięźliwości", to tylko slogan służący do skierowania rozumowania na inny tor. Ludzie, którzy stosują tę metodę, nie troszczą się w pierwszym rzędzie o wstrzemięźliwość, próbują po prostu uniknąć poczęcia. To dlatego ograniczają akty małżeńskie jedynie do dni niepłodności – tzw. okresów bezpiecznych."
---
Owszem, niejedna pani może być dobrym administratorem, może przemawiać, ale nie może wejść w ten osobisty związek z Chrystusem-Ofiarą na Krzyżu, który dał swoje Ciało i swoją Krew (Józef Glemp, 2009)
pinia
Gość
2010-09-12 12:05:29
jeśli wszystkie metody są niegodne katolika, to pozostaje jedynie uprawiać seks bez ograniczeń  i płodzić aż do menopauzy. Bo przecież przestać współzyć ponoć jest grzechem.
Ilość wiadomości: 225
2010-09-12 13:05:04
Metakomentarz. W tytule artykułu pojawiło się magiczne słowo "płciowość" i posypały się komentarze - jak z rękawa. Aż zajrzałem tu sprawdzić o co chodzi, że tyle komentarzy! Najwidoczniej tematy w stylu "płeć", "seks" etc. pociągają najbardziej. Katolików również. Czyżby zainteresowanie "obcowaniem cielesnym" było cechą, która jednoczy wszystkich ludzi? I tak, i nie. Bo również dla zwierząt seks jest nadzwyczaj interesujący...
1650019579.png
Ilość wiadomości: 2614
2010-09-12 14:22:38
Seksualność jest częścią życia i tożsamości. Nawet - jak się okazuje - w celibacie, o czym na Deonie wielokrotnie pisano. Trudno się dziwić, że wywołuje ona większe dyskusje niż np. problemy dwóch natur Chrystusa czy reformy bankowości watykańskiej.
---
Owszem, niejedna pani może być dobrym administratorem, może przemawiać, ale nie może wejść w ten osobisty związek z Chrystusem-Ofiarą na Krzyżu, który dał swoje Ciało i swoją Krew (Józef Glemp, 2009)
leszek
Gość
2010-09-12 18:47:33
Ach, czyli wszystko zależy od szczerości motywacji.

A jakżeś to wymyśliłł?!? Czy ja cos pisałem o szczerości motywacji? Ty pisałes że wszystko jedno co, skutki są takie same, a ja Ci odpisałem, że nie możesz ignorować przyczyn, bo ważne są również przyczyny. A Ty mi na to o szczerości motywacji?!?

Jeśli traktujemy NPR wyłącznie jako narzędzie unikania poczęcia - bo to poczęcie akurat nam się nie opłaca - to to jest antykoncepcja.

A z tą opłacalnością to jak żeś znowuż wymyslił?!? Czy ja cos pisałem o opłacalnosci? Nie wtłaczaj swojego rozumowania/mentalności w moje wypowiedzi bo to nie ma sensu! Jesoli dla Ciebie dzietność to interes którzy ma się opłacać, to masz problem, ale większość tak nie podchodzi.

Jeśli jednak używamy go do rozpoznawania płodności i zaplanowania dziecka w odpowiednim momencie, to nie ma to charakteru antykoncepcyjnego.

A wg Ciebie, działania mające na celu rozpoznawanie płodności w celu poczęcia dziecka mają charakter antykoncepcyjny?!? Oby na tym polegała wszelka antykoncepcja.

Wydaje mi się jednak, że to nie ksiądz (nie mający tak naprawdę pojęcia o realiach i szczegółach związanych z kosztami - nie tylko finansowymi - posiadania dziecka), ale własne sumienie jest tutaj kluczowe.

Przecież pisałem już poprzednio, że poza krańcowymi przypadkami, nie tylko ksiądz, ale nikt nie jest w stanie osądzać...

Spotkałem się co prawda też z takimi interpretacjami, w których NPR w ogóle uznawane jest za zło: wielodzietni.org/comments.php
"Przestańmy mówić o "wstrzemięźliwości", to tylko slogan służący do skierowania rozumowania na inny tor. Ludzie, którzy stosują tę metodę, nie troszczą się w pierwszym rzędzie o wstrzemięźliwość, próbują po prostu uniknąć poczęcia. To dlatego ograniczają akty małżeńskie jedynie do dni niepłodności – tzw. okresów bezpiecznych."

Tyle że są to prywatne interpretacje prywatnych osób. I w związku tym są one tyle samo warte co i inne prywatne interpretacje prywatnych osób, np. że z grzchem ciężkim mamy do czynienia niezależnie od tego czy ktoś działał w pełni świadomie i w pełni dobrowolnie.

 

 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?