Sny o piłkarskiej potędze

Dziennik Polski

Jaki jest związek między podwórkowymi talentami małych futbolistów a blaskiem diamentów w kadrze narodowej? Bardzo ścisły. Nie sztuką jest wybudowanie 2000 "orlików". Sztuką jest zorganizowanie na nich gry przez cały rok pod okiem profesjonalisty, a przede wszystkim zafascynowanie młodego pokolenia sportem. Bez tej iskry najsensowniejsze akcje spalą na panewce z powodu braku zainteresowania.


Dawno, dawno temu, w epoce przedkomputerowej, na planecie Ziemia, między Odrą a Bugiem, młodzi przedstawiciele gatunku homo sapiens całymi popołudniami uganiali się za piłką. W latach przedcyfrowych istniały jeszcze podwórka i boiska osiedlowe.


Ilekolwiek by ich było, zawsze okazywało się za mało, dlatego piłkę kopano na ulicach, trawnikach i zieleńcach. Z tych czasów w magazynach spółdzielni mieszkaniowych pozostały jeszcze tabliczki z napisem "Zakaz gry w piłkę". W epoce cyfrowej nikomu się już nie przydadzą. Chłopcy biegający za piłką na osiedlowych boiskach stali się tak rzadkim zjawiskiem, jak sukcesy naszej piłkarskiej reprezentacji na arenie międzynarodowej. Jaki jest związek między podwórkowymi talentami małych futbolistów a blaskiem diamentów w kadrze narodowej? Bardzo ścisły.


Ponad dwa tygodnie czyhałam na jakiekolwiek dzieci, które pojawią się z piłką w jakimkolwiek miejscu dużego osiedla mieszkaniowego w Krakowie. Trzy boiska, które codziennie mijam w drodze do pracy, solidarnie zarosły chwastami po pas. Tylko bramki, pozbawione siatek, wystające ponad chaszcze, stanowią świadectwo niegdysiejszych upodobań mieszkańców do kopania piłki. Jeszcze 8 - 10 lat temu na każdym z tych trzech boisk mężczyźni: mali, nastoletni, a nawet w średnim wieku, do zmierzchu uganiali się po murawie. Dziś mają do dyspozycji tylko boiska szkolne i trawniki na placach zabaw. Oraz piękny "orlik", na którym, owszem, udało mi się dostrzec młodzież. Chłopcy i dziewczęta, pod okiem instruktora, ćwiczyli forhendy i bekhendy. Zapewne jakaś szkółka tenisowa.


Skończyły się wakacje. Przestało padać. Zabrakło argumentów usprawiedliwiających nieobecność dzieci na boiskach. Wreszcie usłyszałam charakterystyczny odgłos kopanej piłki. Na boisku szkolnym biegało czterech chłopców.


Jeden rzucał do kosza, trzech kopało futbolówkę. Żaden nie chciał stanąć na bramce, więc o strzelaniu goli, a tym bardziej o meczu, mowy nie było. - Kamila nie puściła mama. Teraz ma angielski - jeden z małych piłkarzy tłumaczył mi słabą frekwencję. - Michał gra na komputerze. Jak rodzice wrócą z pracy, to mu już nie pozwolą. Wtedy wyjdzie na boisko - dodał drugi. Gra chyba się nie kleiła, bo po 15 minutach plac wokół szkoły świecił pustkami.
Poniedziałek był tak ciepły i słoneczny, że nawet komputery nie mogły już chłopców zatrzymać w domach. Małe grupki strzelały gole do kilku bramek ustawionych przy szkole, a na boisku trwał mecz prawie prawdziwy. Prawie, bo grało siedmiu chłopaków, ale bramkarz stał tylko po jednej stronie betonowego boiska. Drużyna A (bez bramkarza) przegrała z drużyną B 3:0. - No bo oni mieli w składzie tego dużego chłopaka - tłumaczy porażkę

 

Daniel, piątkoklasista. Daniel jest niewysoki, zwinny i specjalizuje się w dryblingach. Tak jak jego idol - Leo Messi. W ubiegłym roku chodził na zajęcia z piłki nożnej do klubu "Prądniczanka". W tym też tam będzie trenował. "Ten duży" to Kamil z I klasy gimnazjum. Piłkę nożną uprawia w klubie "Krakus".

 

Damian z piątej klasy trenuje w "Hutniku". Zaskakuje mnie nazwiskiem swego bohatera: Yuan Gurkov. A czy mają idoli wśród polskich piłkarzy?


- Nieeee! - odpowiadają gremialnie. Jednak po zastanowieniu Damian rzuca: - Kuba Błaszczykowski. Jest szybki.
- Robert Lewandowski. Ale ja i tak wolę Ronaldinho - dodaje Daniel.


Dwie bramki w meczu strzelił Mateusz. W ubiegłym roku trenował w "Albertusie". Teraz jest już w piątej klasie i nie będzie chodził na treningi. Ma za dużo innych zajęć. Dzisiaj też się śpieszy i choć minęło dopiero kilkadziesiąt minut, chłopcy kończą grę i wracają do domów.


Obecność tej grupki na szkolnym boisku na pewno ucieszyłaby Jana Tomaszewskiego z legendarnej drużyny "orłów Górskiego". Zaproszony niedawno do telewizyjnego programu Wojciecha Manna "Duże dzieci" opowiadał o początkach swojej piłkarskiej kariery. "Kiedyś, wyobraźcie sobie, od rana do wieczora na podwórkach graliśmy w piłkę. Do domu nas nie można było zagonić" - snuł opowieść z zamierzchłych czasów. Dla obecnych w studiu telewizyjnym 8-, 9-latków podwórkowe wspomnienia słynnego bramkarza, który grając z kolegami, uczył się zadziorności, sprytu, cwaniactwa, ale i gry zespołowej, brzmiały jak baśń z tysiąca i jednej nocy. To był zupełnie inny obraz piłki nożnej niż ten, który dzieci chłoną z ekranów komputerów, choćby z bijącej rekordy popularności gry komputerowej FIFA 2010.


Nieprawdziwe byłoby stwierdzenie, że współczesne dzieci spędzają czas wyłącznie przed komputerem (rzadziej przed telewizorem) i wcale nie cieszy ich uganianie się za piłką. Prawdziwe, że w XXI wieku piłka trafiła głównie do klubów, a wraz z nią mali piłkarze.


- Kiedy w 1987 r. zakładaliśmy pierwszą szkółkę piłkarską w Krakowie, zgłosiło się aż 220 10- i 11-letnich chłopaków. Po badaniach i testach sprawności ogólnej zostawiliśmy 112 najlepszych - wspomina dr Stanisław Chemicz, trener i animator szkółki Wisły Kraków. Dziś Wiśle urosła duża konkurencja. Chłopców trenują niemal wszystkie kluby. Istnieją nawet akademie piłkarskie. To działalność, która przynosi dochody. W tym roku do szkółki TS Wisła zgłosiło się 50 chłopców z roczników 2004 i 2005.


- Dzieciaki z pierwszych naborów były zupełnie inne, niż te, które przychodzą dzisiaj. Silniejsze. Teraz rodzice bardzo dbają o zdrowie swoich dzieci, a mimo to chłopcy nie mają takiej sprawności fizycznej: 8- 9-latek nie potrafi się podciągnąć na drabince. Brakuje im ogólnego rozwoju fizycznego, który zdobywa się na lekcjach wf. Ale także na owych podwórkach, które przy okazji zabawy były znakomitym treningiem sprawnościowym - dzieli się spostrzeżeniami trener małych wiślaków. - Współczesne dzieci mają za dobrze. Wśród moich piłkarzy nie ma takiego, który by nie miał komputera. Rodzice od razu fundują im jambulani (piłka, którą grano na ostatnich mistrzostwach świata w RPA - przyp. red.), zamiast im rzucić małą piłeczkę. Na treningach ćwiczą z piłką tenisową, aby nauczyć się dryblingu. Orły Górskiego w dzieciństwie zaczynały od "zośki". Ja kiedyś zrobiłem eksperyment i poleciłem 9-latkom odbijać "zośkę". Pamiętam kolegę z podwórka, który, będąc w ich wieku, potrafił ją odbić 60 razy. Moim piłkarzom udało się najwyżej dwukrotnie.


Bogaty w 35-letnie doświadczenia trener małych wiślaków zauważa, że do klubu trafia znacznie więcej dzieci z obrzeży Krakowa niż ze ścisłego centrum. - To są zadziory, bo na obrzeżach jeszcze się grywa popołudniami w piłkę. Na podwórkach wyrabiają się charakterki.


Pierwsza szkółka piłkarska powstała w Krakowie w związku z pogarszającymi się wynikami Wisły. Sezon 1985/86 przepełnił czarę goryczy. Stanisław Chemicz postanowił kształcić narybek dla drużyn seniorskich od dziecka, choć przyznaje, że dojście na szczyt nie jest najważniejsze: - Tam dotrą tylko jednostki. Ważna jest także rywalizacja, sportowa atmosfera, myślenie zespołowe, szacunek dla barw klubowych. A także otarcie się o wielki świat. Nasze zespoły biorą udział w turniejach międzynarodowych. Mali wiślacy grali z takimi klubami, jak Espagnol Barcelona, Bayer Leverkussen, Rapid Wiedeń czy Spartak Moskwa.


Zdaniem dr. Piotra Nowaka, socjologa sportu z Uniwersytetu Jagiellońskiego, szkolenie dzieci w klubach nie rozwiąże problemu słabego poziomu polskiej piłki. Jako ojciec 9-latka, który również trenuje w klubie sportowym, zdaje sobie sprawę ze skali obciążenia czasowego i finansowego rodziców małych piłkarzy. Dzieci zwracają uwagę, w czym grają, a choćby tylko buty do gry halowej dla dziecka to wydatek 160 zł. Do tego koszt treningów i wyjazdów, także zagranicznych, sprawia, że z tego sportu eliminowane są biedniejsze rodziny. A może tam właśnie znajdują się diamenty?

 

1 2  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook