Rozmawiałem z Bogiem

Rozmawiałem z Bogiem
(fot. Alejandro Hernandez/flickr.com)
www.marcin1985.blogspot.com

Co kryje się pod słowem modlitwa? Katolik bez trudu znajdzie odpowiedź na to pytanie. Bardzo ciekawe jest to, że dwóch katolików może mieć zupełnie inną definicję tego zjawiska.

Modlitwa - najważniejszy rytuał i jedna z podstawowych form kultu religijnego. Polega na skierowaniu swoich myśli do istoty lub istot, mogących być lub będących przedmiotem kultu (bogowie, święci, aniołowie), czyli do sfery sacrum. Jeżeli modlitwa jest werbalizowana, określana jest jako ustna, jeżeli nie jest wokalizowana, nazywana jest modlitwą myślną.

Dobrze, że całą teorię mamy już za sobą, pora na praktykę. Modlitwa powinna być szczera, otwarta, piękna, wzniosła, gramatycznie poprawna, intelektualnie przynajmniej dobra, miła Bogu, konkretnie skierowana, pełna miłości i przebaczenia oraz czasowo nieograniczona. Ujmując te wszystkie przymiotniki w jedno można by powiedzieć - DOSKONAŁA.

W niedalekiej przeszłości przysłuchiwałem się kazaniom ks. Piotra Pawlukiewicza. Została mi w głowie historia przez niego przytoczona. Któregoś dnia, gdy modlił się w ciemnej kaplicy, weszła do niej siostra zakonna. Zamknęła za sobą drzwi, rozejrzała się, ale nie zauważyła księdza i stanęła przed figurką Chrystusa. W tym miejscu powinna zacząć się modlić i rzeczywiście zaczęła. Zrobiła Jezusowi regularną awanturę: "Ty Żydzie. Jak mogłeś pozwolić, żeby tak mnie potraktowali. Ja tak o ciebie dbam, a ty mi tak odpłacasz? Do jutra masz mi to wszystko załatwić, bo jak nie, to inaczej porozmawiamy". Kiedy wysłuchałem całości, pomyślałem, że tak naprawdę to w modlitwie trzeba być określonym: albo jestem zimny albo gorący. Innej opcji nie ma.

Sam na sam

Są takie chwile, kiedy chce się zostać z Chrystusem w "cztery oczy". Bez pośredników, księdza i ludzi dookoła. Ja i Najświętszy Sakrament. Zamykam wtedy oczy i spotykam się z Jezusem. Nie musi to być godzina, niech będzie nawet trzydzieści minut. W ciągu tych trzydziestu minut dzieją się niesamowite rzeczy. Chce skupić się na spotkaniu z moim Bogiem, a niestety pierwsze piętnaście minut to skrót wydarzeń z kraju, a kolejne dziesięć, ze świata. Przez głowę przelatuje wszystko. Czasami mam tego dość i pojawia się myśl, że to bez sensu. Co to za adoracja, jeśli myślę o pracy, pustej lodówce, jutrzejszej wizycie teściowej czy przeciekającej baterii w łazience. Jednak jeśli przetrwam te dwadzieścia pięć minut, to końcówka jest wspaniała. Głowa staje się pusta, serce otwarte na Jezusa i czujesz wtedy moc. Moc, którą ciężko objąć słowami. Radość miesza się z miłością, i wydaje się jakby serce miało usta, pełne uzębienie i właśnie pokazywało wszystkie ósemki. Robi się gorąco i możesz przenosić góry. Trzeba tylko oddać się całkowicie Jezusowi i nie tylko pytać ale też uważnie słuchać.

Żyjąc we wspólnocie i modląc się często do Ducha Świętego, człowiek widzi niesamowite rzeczy. Kiedy Duch Święty zaczyna działać, rozum nie może tego objąć. Ludzie zaczynają mówić językami, pojawiają się spoczynki w duchu, niektórzy tańczą, inni unoszą ręce, a ja... Ryczę. Tak mnie nasz kochany Duch Święty uposażył, ale nie mam mu tego za złe. Widocznie ktoś ryczeć musi i niech to będę ja. Taka oto jest moja modlitwa.

Z Bogiem.

"Kiedy moja modlitwa stała się bardziej skupiona i wewnętrzna, to miałem coraz mniej do powiedzenia. W końcu.  Søren Kierkegaard

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Rozmawiałem z Bogiem
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.