Jestem pewna, że Bóg przez Słowo mówi do każdego chrześcijanina

Jestem pewna, że Bóg przez Słowo mówi do każdego chrześcijanina
(fot. unsplash.com)
Logo źródła: Blogi Monika Chomątowska / podterebintem.blog.deon.pl

Naprawdę każdego. Wystarczy tylko otworzyć na Niego swoje serce. Nie jest to niczym niezwykłym, ale to jest codzienność tego, kto stara się iść z Nim za rękę, nawet gdy czasami tą rękę puszcza i zalicza glebę. Ale chwyta ją z powrotem i idzie za Nim, idzie z Nim. Znam wiele osób, które w taki sposób, normalnie na co dzień, doświadczają Bożego działania.

Na początek sprawa, z którą chodzę już co najmniej 2-3 lata. W sumie temat na długi artykuł, ale postaram się tylko go dotknąć i zainspirować Was do sięgnięcia po Słowo Boże i przemyślenie.

Jakiś czas temu w szczególny sposób odkryłam uczuciowy świat Jezusa. Jest tego dosłownie pełno w Ewangelii. Odkrycie tej rzeczywistości, rzuciło nowe światło na moje przeżywanie wiary, na własną duchowość i wiele różnych spraw. Część z nas ma takie przekonania, że po pierwsze psychologii z wiarą się nie da pogodzić (bzdura aż boli; pogodzić się nie da powierzchownej psychologii rodem z dawnych lat z powierzchownym, wypaczonym rozumieniem chrześcijaństwa), a po drugie, że uczucia to zasadniczo jest coś podejrzanego i przynajmniej po części grzesznego. No bo taki gniew, czy zazdrość, to przecież grzechy główne!

Spokojnie… Przeczytajcie sobie punkty Katechizmu Kościoła Katolickiego, które mówią o uczuciach (od 1762 do 1770). Grzechem nie jest uczucie gniewu, ani uczucie zazdrości. Grzech pojawia się wtedy, gdy za stanem emocjonalnym (moralnie obojętnym) podąża nasza wola i dokonujemy wyboru. Z gniewu komuś ubliżamy albo z zazdrości jesteśmy złośliwi lub niszczymy komuś jego dobro itp. Jezus się gniewał, a Boga Biblia określa mianem zazdrosnego (por. Iz 9, 6).

Nie wierzycie? Popatrzcie: "Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschłą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: «Stań tu na środku!». A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?» Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!». Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz odbyli naradę przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić" (Mk 3, 1-6).

Ileż uczuć Jezusa jest w tym tekście! Zarówno tych wyrażonych (gniew i smutek), jak i niewyrażonych, które musiały Nim kierować, gdy zobaczył człowieka o uschłej ręce (troska, żal, litość, współczucie, zmartwienie…). Ten fragment to w ogóle piękny przykład tego, jak uczucie samo w sobie może prowadzić ku dwóm drogom. Od nas zależy, którą wybierzemy. Jezus pod wpływem gniewu i smutku, czyni dobro. Faryzeusze pod wpływem gniewu na Jezusa i zazdrości, planują zemstę aż do zabójstwa. Jezusowi nieobca była tęsknota: "Gorąco pragnąłem spożyć Paschę z wami, zanim będę cierpiał" (Łk 22, 15). Doświadcza On w Ogrodzie Oliwnym lęku tak silnego, że aż objawiającego się fizycznie. Czuje się opuszczony i samotny, gdy uczniowie śpią, nie potrafiąc z Nim czuwać. Odczuwa odrzucenie, o którym wprost mówi (por. Mk 8, 31).

Grzechem nie jest uczucie gniewu, ani uczucie zazdrości. Grzech pojawia się wtedy, gdy za stanem emocjonalnym (moralnie obojętnym) podąża nasza wola i dokonujemy wyboru.

Jezus smuci się i płacze nad Jerozolimą (Łk 19,41-44). Na pamiątkę tych łez wzniesiono kościół Dominus Flevit (Pan zapłakał). Nie jedyny to moment, gdy Jezus zapłakał. Tak też się stało przed grobem Łazarza (por. J 11, 35). Jezus raduje się w Duchu Świętym (Łk 10, 2), ale też uczestnicząc w takich wydarzeniach jak wesele w Kanie, czy nawrócenia ludzi (skoro sam powiedział, że kobieta, która znajdzie zgubioną drahmę cieszy się tak, jak i aniołowie w niebie, gdy grzesznik się nawraca). Myślę, że wręcz niemożliwe jest głębokie życie duchowe, bez włączenia do niego naszych uczuć. One oczywiście nie mogą być, podobnie jak i w życiu, sterem. Sterem musi być nasza wola i rozum. Uczucia są jednak kontrolkami, które wskazują, co się dzieje, co jest dla nas ważne, a co trudne. Cieszy mnie, że mówi się o tym coraz więcej. Warto rozważać człowieczeństwo Jezusa.

Polecam posłuchać wiele tłumaczące rozważanie ks. Grzywocza w temacie uczuć i wiary:

Fragment tekstu pochodzi z bloga podterebintem.blog.deon.pl. Chcesz zostać naszym blogerem? Dołącz do blogosfery DEON.pl!

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Dariusz Piórkowski SJ

Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem
Św. Ireneusz z Lyonu

Życie chrześcijanina to więcej niż gorączkowe unikanie grzechu (niemożliwe), czy nienaganna perfekcja (zabójcza). Perspektywa uczniów Jezusa to "osiągnięcie pełnego podobieństwa do...

Skomentuj artykuł

Jestem pewna, że Bóg przez Słowo mówi do każdego chrześcijanina
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.