"Obawy Polaków i Bałtów nie są histeryczną nadreakcją"

(fot. PAP/Jacek Turczyk)

Niemcy nie powinny dezawuować jako "histerycznej nadreakcji" obaw o bezpieczeństwo Polaków i Bałtów - ostrzega w niedzielę na łamach "Tagesspiegla" Claudia von Salzen w komentarzu po warszawskim szczycie NATO.

 

Komentatorka zarzuca swoim rodakom "przerażającą obojętność" wobec sąsiadów na Wschodzie.

 

Von Salzen zwraca uwagę, że Polacy i Bałtowie od dawna zabiegali o większe wsparcie ze strony NATO. Aneksja Krymu przez Rosję i wojna na Ukrainie sprawiły, że postulat większego bezpieczeństwa stał się jeszcze pilniejszy. "Pewność, że w dzisiejszej Europie nie można przemocą zmieniać granic, została zniszczona" - ocenia komentatorka w niedzielnym wydaniu "Tagesspiegla".

 

"Szczególnie Niemcy nie powinny popełniać błędu, jakim byłoby odrzucenie obaw istniejących w Estonii, na Łotwie i Litwie oraz w Polsce o bezpieczeństwo jako histerycznej nadreakcji tylko dlatego, że narodowo-konserwatywny rząd w Warszawie uderza często w niewłaściwy ton" - napomina rząd w Berlinie niemiecka dziennikarka.

 

Von Salzen zwraca uwagę na "nieprzewidywalność" obecnej sytuacji w Europie Wschodniej. Zaznacza, że konflikt we wschodniej Ukrainie nie jest żadną wojną domową, jak przedstawia to rosyjska propaganda. Przypomina, że rosyjskie służby prowokują demonstracje na terenie Niemiec i że porwały estońskiego oficera z terytorium Estonii - państwa, które jest członkiem NATO.

 

"Jeżeli dodamy do tego zapowiedź Kremla, że będzie chronił rosyjską mniejszość niezależnie od tego, gdzie się znajduje, to nie należy się dziwić, że kraje w Europie Wschodniej niepokoją się o swoje bezpieczeństwo" - czytamy w "Tagesspieglu".

 

Wysłanie 4000 żołnierzy jest "symbolicznym krokiem" - ocenia von Salzen.

 

O przyszłości NATO zdecyduje to, czy zdoła przeciwstawić się próbom rozbicia jego jedności. Decyzje podjęte w Warszawie mają "symboliczne znaczenie, gdyż pokazują, że duże kraje NATO gotowe są do obrony mniejszych, nowych członków Sojuszu" - pisze autorka tekstu. "Ten, kto uznaje rozszerzenie NATO na Wschód za błąd, gdyż było to rzekomo prowokacją wobec Rosji, ten odmawia tym krajom w cyniczny sposób prawa do swobodnej decyzji" - zauważa publicystka.

 

Von Salzen zwraca uwagę na krytyczne głosy w Niemczech przeciwko angażowaniu się NATO na Wschodzie, interpretując je jako skutek "przerażającej obojętności" wobec sąsiadów na Wschodzie, głębokiej nieufności wobec Sojuszu oraz "głęboko zakorzenionych postaw antyamerykańskich", które występują zarówno na lewicy, jak i na prawicy.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4

Liczba głosów:

4

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

MR 16:05:25 | 2016-07-10
"Mourire pour Danzig?" jeszcze to pamiętamy. Potem nie chcieli umierać również za swój kraj. Tym razem interesy niemiecko rosyjskie są daleko bardziej rozbudowane. To test wiarygodności dla niemieckiej solidearności, o której tak często słyszymy pod adresem Polski. Tyle, że nie idzie o ustalenie, czy mamy przyjąć kilkanaście, czy dwadzieścia kilka tysięcy uchodźców,  o trwałe zmiany w Europie wschodniej wsktek ewentualnej agresji Rosji. 

Oceń 4 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?