Portugalia: Wybory prezydenckie

(fot.PAP/EPA/ESTELA SILVA)

Na kampanię nie wydał ani euro, nie występował na wiecach. Mógł spokojnie ograniczyć się do rozmów z przechodniami na ulicy. Centroprawicowy faworyt w niedzielnych wyborach prezydenckich w Portugalii od lat gromadzi co tydzień przed telewizorami 40 proc. Portugalczyków.

 

67-letni Marcelo Rebelo de Souza, wybitny prawnik, elastyczny polityk i utalentowany, budzący sympatię komentator telewizyjny jest właściwie absolutnym faworytem tego głosowania.

 

Jako jeden z czołowych polityków centroprawicowej Partii Socjaldemokratycznej (PSD) "profesor Marcelo", jak nazywają go powszechnie rodacy, otrzymywał w sondażach ponad 50, a nawet 60 proc. głosów już w pierwszej turze.

Z ramienia rządzących od grudnia socjalistów kandyduje dwoje polityków.

 

Maria de Belem, do niedawna przewodnicząca Partii Socjalistycznej (PS) ma poparcie sekretarza generalnego partii, którym jest Antonio Jose Seguro. Jej rywal w barwach partyjnych, Antonio Sampaio de Novoa, jest popierany przez socjalistycznego premiera Antonio Costę.

 

Tych dwoje kandydatów PS podzieli się - z lekką przewagą dla Sampaio - tymi 35 procentami głosów, które wyborcy chcą - według sondaży - oddać łącznie na obie kandydatury.

 

Niemożność porozumienia się co do jednego wspólnego kandydata osłabia i tak niewielkie szanse na to, że jakiś socjalista zostanie prezydentem.

 

Pozostała siódemka kandydatów może, według sondaży, uzyskać wspólnie 4 - 5 proc. głosów.

 

Na czwartkowym spotkaniu z dziennikarzami w miasteczku Marco de Canaveses (północna Portugalia), Rebelo de Souza oświadczył, iż gotów jest współpracować z rządem socjalistów, który zastąpił w grudniu krótkotrwały, mniejszościowy rząd prawicowej koalicji socjaldemokratów z chrześcijańskimi demokratami (PSD-CDS).

 

Polityk dał również do zrozumienia, że będzie sprawował urząd prezydencki inaczej niż obecny, ustępujący po dwóch kadencjach konserwatywny prezydent Anibal Cavaco Silva z jego partii.

 

"Konstytucja nakazuje, aby prezydent towarzyszył działaniom rządu poprzez wspieranie jego wysiłków i współpracę z nim" - powiedział Rebelo de Suza w rozmowie z dziennikarzami.Podkreślił, że nie zamierza skorzystać z prawa zdymisjonowania gabinetu socjalistów i rozwiązania parlamentu, w którym większość ma lewica - Partia Socjalistyczna wspierana głosami Bloku Lewicy i Portugalskiej Partii Komunistycznej, choć te dwa ostatnie ugrupowania nie uczestniczą w rządzie.

 

Według "profesora", którego 30-40 proc. Portugalczyków od lat ogląda co niedziela przez 90 minut, jako komentatora i utalentowanego gawędziarza telewizyjnego, szef państwa powinien być arbitrem. I jako taki "powinien używać gwizdka tylko wtedy, kiedy to konieczne i nie grozić nim zanim jeszcze rozgrywka się zaczęła".

 

"Dla mnie funkcja prezydenta Republiki, to rola arbitra. Sędzia nie strzela goli, pełni rolę sędziego między partiami politycznymi; prezydent nie może mieć własnego programu rządowego" - powiedział w poniedziałek faworyt wyborów w Portugalii w wywiadzie dla madryckiego dziennika "El Pais".

 

Tymczasem w jego partii silne są oczekiwania, że w przypadku zwycięstwa rozwiąże on parlament i rozpisze nowe wybory, które być może zmieniłyby układ sił w Portugalii.

 

Oczekiwaniom tym dał wyraz przewodniczący PSD, Pedro Passos Coelho, mówiąc, że faworyt wyborów prezydenckich "potrafi współpracować nie tylko z rządem socjalistów (...), ale także z innymi, których Portugalczycy wybiorą kiedy uznają, że nadszedł czas zmiany rządu".

 

Socjologowie z lizbońskiego Uniwersytetu Katolickiego, zastanawiając się nad źródłami popularności i charyzmy profesora Marcelo Rebelo de Sousy, wskazują m.in. na fakt, że jego autorytet buduje na co dzień około 25 tys. portugalskich prawników średniego i młodszego pokolenia, którzy byli jego studentami.

 

Zupełnie nieoczekiwanie popularność kandydata PSD na prezydenta wzrosła jeszcze bardziej, gdy lizboński tygodnik "Expresso" na sześć dni przed wyborami ujawnił listę nazwisk 30 deputowanych (21 z PS i 9 z PSD), którzy skutecznie odwołali się do Trybunału Konstytucyjnego w obronie przywilejów finansowych byłych posłów i innych polityków.

 

Na mocy zeszłorocznej decyzji parlamentu, wszyscy "eks", których miesięczne dochody przekraczają dwa tysiące euro, powinni byli zwrócić do skarbu państwa pobrane uposażenia przysługujące im jako byłym posłom. Portugalski TK anulował tę decyzję jako sprzeczną z Ustawą Zasadniczą.

 

"Profesor Marcelo" był przeciwny utrzymaniu przywileju byłych polityków, podczas gdy nazwisko kandydatki PS, Marii de Belem widniało na wspomnianej liście. Po ukazaniu się publikacji "Expresso" nie wzięła ona udziału we wtorkowej debacie telewizyjnej polityków kandydujących w wyborach. Była to jedyna w tej kampanii debata transmitowana przez telewizję.

 

Kandydat centroprawicy przypominał, że jako lider parlamentarny swej partii trzykrotnie umożliwił mniejszościowemu rządowi socjalistów przeforsowanie budżetu, działając przeciw części własnej partii.

 

"Zrobiłem tak - mówił - ponieważ wymagał tego interes narodowy, stawką było wejście Portugalii do strefy euro".

 

W przedwyborczych wypowiedziach Souza przypominał, że 20 proc. ludności aktywnej zawodowo pracuje w Portugalii za minimalną płacę 505 euro miesięcznie, leki obłożone są 23 - procentowym podatkiem VAT, a znaczna część społeczeństwa ucierpiała po cięciach zarobków i emerytur w związku ze spłatą pożyczki ratunkowej dla Portugalii.

 

Niekonwencjonalnym gestem kandydata na prezydenta była wizyta, jaką złożył we wrześniu ub. roku na festynie dziennika portugalskich komunistów "Avante". Powiedział wtedy, że komuniści w Portugalii, to "jedyna rzeczywistość, która mobilizuje młodzież i nie traci elektoratu ani na rzecz żadnego Podemos, ani żadnej Syrizy i nie da się porównać z żadną taką siłą w Europie". Souza odniósł się do nowych na hiszpańskiej i greckiej scenie politycznej partii lewicowych, które w Portugalii zyskują znacznie mniejszą popularność.

 

Zapytany przez dziennikarzy, jak mógł pójść na święto komunistycznej gazety, Souza odpowiedział, że uczynił to jako "komentator telewizyjny i miłośnik muzyki".

 

Sekretarz generalny partii komunistycznej Jeronimo de Sousa wyjaśnił mediom: "przyjęliśmy profesora jako humanistę".

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.25

Liczba głosów:

4

 

 

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?