Kopacz w Brukseli na szczycie UE ws. imigracji

(fot. PAP/Radek Pietruszka)

Premier Ewa Kopacz przybyła w czwartek do Brukseli na szczyt UE poświęcony m.in. imigracji. Polska chce, by przyjmowanie przez państwa członkowskie uchodźców odbywało się na zasadzie dobrowolności, a nie obowiązkowych kwot, jak proponuje Komisja Europejska.

 

- Sprawa migracji nie staje po raz pierwszy na Radzie Europejskiej, na poprzedniej Radzie podjęliśmy decyzję, mało tego, powstała bardzo konkretna konkluzja, w której kluczem było słowo "dobrowolność" (przyjmowania uchodźców) - powiedziała Kopacz w czwartek w radiowej Jedynce. Jak dodała, Komisja Europejska, niezależnie od konkluzji Rady Europejskiej, nieoczekiwanie wyszła z propozycją tzw. kwot, czyli obligatoryjnego przydziału liczby imigrantów.

 

Na nadzwyczajnym szczycie poświęconym imigracji, który odbył się pod koniec kwietnia, liderzy UE zobowiązali się do włączenia na zasadzie dobrowolności do programu rozmieszczania uchodźców. Kilka tygodni później KE przedstawiła jednak propozycję obligatoryjnych kwot relokacji uchodźców z Syrii i Erytrei.

 

- Dla mnie solidarność to też odpowiedzialność. W momencie kiedy my dzisiaj przyjmujemy Ukraińców, naszych sąsiadów, z terenów najbardziej niebezpiecznych, gdzie były działania wojenne, kiedy przyjmujemy Czeczenów, kiedy zadeklarowaliśmy przyjęcie 60 rodzin syryjskich, to wiemy dokładnie, że nasze możliwości, nie tylko logistyczne, ale też finansowe, spełnią oczekiwania tych ludzi, że oni nie będą gorzej traktowani, że oni, trafiając do naszego kraju, będą mieli szansę przede wszystkim nauki języka, aklimatyzacji - powiedziała Kopacz.

 

Premier zapewniła, że chce "zaopiekować się tymi, którzy tej pomocy najbardziej potrzebują". Zastrzegła jednak, że "trzeba działać dwutorowo, bo pomoc powinna być skierowana do tych krajów, w których te problemy występują".

 

- Jest jakaś przyczyna, dla której ci ludzie wsiadają na niebezpieczne łódki, toną na Morzu Śródziemnym, bo nie potrafią tam żyć - zauważyła.

 

- Obowiązkiem Unii Europejskiej jest pomoc, aby ludzie w tych krajach godnie żyli - przekonywała szefowa rządu.

 

Zgodnie z propozycją KE 40 tys. spośród uchodźców, którzy po 15 kwietnia dotarli do Włoch i Grecji, miałoby zostać rozmieszczonych w poszczególnych krajach UE według klucza opartego przede wszystkim na wielkości PKB oraz liczbie ludności, a także na poziomie bezrobocia oraz liczbie uchodźców przyjętych w minionych pięciu latach.

 

Według tego klucza Polska ma przyjąć 6,65 proc., czyli 2659 osób.

 

Zaproponowane przez KE działania mają odciążyć kraje na południu UE, które przyjmują dziesiątki tysięcy uciekinierów z Afryki i Bliskiego Wschodu.

 

Część państw UE, w tym Grupa Wyszehradzka (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry), sprzeciwiła się narzucaniu kontyngentów uchodźców, których mają przyjąć. Niektóre państwa kwestionują też kryteria, na których oparto wyliczenia.

 

Według dyplomatów przeciwnikami narzuconych kwot imigracyjnych są także Finlandia, Litwa i Słowenia, a nieco mniej radykalne stanowisko zajmują Rumunia, Portugalia i Estonia. Zastrzeżenia do propozycji KE zgłaszały też m.in. Francja i Hiszpania.

 

Aktualny projekt dokumentu końcowego szczytu zakłada deklarację przywódców, że będą gotowi przejąć od Włoch i Grecji około 40 tys. uchodźców, a jednocześnie zlecą ministrom spraw wewnętrznych uzgodnienie do końca lipca, jak liczba ta zostanie podzielona między poszczególne państwa.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1

Liczba głosów:

1

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?