Nigeria: wojna z kalifatem znad jeziora Czad

(fot. PAP/EPA/AHMED JALLANZO)

Jeśli wierzyć komunikatom wojennym czterech sąsiadów znad jez. Czad, ich wojska dziesiątkują dżihadystów z ruchu Boko Haram, którym na początku miesiąca wydali wspólną wojnę. W rzeczywistości jednak to partyzanci wydają się póki co stroną atakującą i to oni roznoszą wojnę zaraz dalej.

 

W piątek przed świtem, po raz pierwszy odkąd toczą wojnę, partyzanci Boko Haram zaatakowali Czad. Przypłynęli pirogami do położononej na czadyjskim brzegu rybackiej wioski Ngouboua i puścili ją z dymem, zabijając kilkanaście osób.

 

Przed tygodniem partyzanci Boko Haram po raz pierwszy przypuścili ataki na terytorium Nigru. Kilka razy nacierali na rybackie miasteczko Bosso, a przede wszystkim na 40-tysięczną Diffę, próbując - bez powodzenia - zdobyć tamtejsze więzienie (wg władz Nigru w tamtejszych więzieniach przetrzymywana jest setka partyzantów i zwolenników Boko Haram, ale żaden z nich nie został osadzony w Diffie). Nigryjskie wojsko oparło się zarówno szturmującym dżihadystom, jak wysyłanym przez nich zamachowcom-samobójcom. Strzelanina i zamachy wywołały jednak panikę w mieście, z którego popłynęła fala uchodźców. Według szacunków miejscowych dziennikarzy z Diffy wyjechała połowa ludności, a także znaczna część ze 150 tys. uchodźców z Nigerii, którzy schronili się tu przed rebelią Boko Haram w ich ojczyźnie. Uciekinierzy z Diffy wyjeżdżają do odległego o pół tysiąca kilometrów 200-tysięcznego Zinderu, drugiego po stolicy Niamej, największego miasta Nigru.

 

W drugą stronę, do Diffy i nad granicę z Nigerią, zmierza wojsko. Rząd Nigru wprowadził w Diffie stan wyjątkowy i skierował tam już połowę całej kilkutysięcznej armii, która pacyfikuje miasto i wyłapuje w nim zwolenników Boko Haram i ogłoszonego latem kalifatu, obejmującego terytoria sąsiadów znad jeziora Czad - Nigerii, Nigru, Kamerunu i Czadu.

 

W Kamerunie partyzanci z Boko Haram walczą od wiosny zeszłego roku, gdy światowy rozgłos, jaki wywołali uprowadzając prawie 300 dziewcząt z nigeryjskiego miasteczka Chibok, sprawił, że przywódcy Zachodu zmusili prezydentów Czadu, Kamerunu i Nigru do wydania wojny dżihadystom. Mimo obecności połowy kameruńskiego wojska, na początku stycznia partyzanci Boko Haram zajęli na północy Kamerunu pół tuzina wiosek i miasteczek. Właśnie kameruńskie sukcesy dżihadystów oraz rzeź, jaką na początku stycznia urządzili w garnizonowym mieście Baga w Nigerii sprawiły, że za namową Zachodu, a zwłaszcza Francji, Nigeria, Niger, Czad i Kamerun (a także Benin) postanowiły wystawić wspólny, prawie 9-tysięczny korpus ekspedycyjny do walki z Boko Haram. Nie czekając zaś na jego utworzenie, Czad wysłał prawie 2,5 tys. żołnierzy do Kamerunu i Nigru, żeby powstrzymali ekspansję kalifatu znad jez. Czad.

 

Na początku lutego Czadyjczycy wyzwolili z rąk partyzantów kameruńskie osady, ale w ostatnich dniach dżihadyści zaczęli je znów odbijać, plądrując je, dokonując pogromów ludności cywilnej. Partyzanci porwali też w ostatnich dniach w Kamerunie kilkadziesiąt osób.

Z dżihadystami z Boko Haram walczą na razie jedynie żołnierze z Czadu, Nigru i Kamerunu. Wojsko Nigerii, gdzie z powodu rebelii przełożono na koniec marca planowane na sobotę wybory powszechne, nie bierze udziału w walkach. Nawet nigeryjskie miasteczko Gamboru, na granicy z Kamerunem, wyzwolone zostało spod panowania Boko Haram nie przez armię Nigerii, lecz wojska z Czadu.

 

Sąsiedzi znad jez. Czad zamierzają rozgromić Boko Haram przed końcem marca, by umożliwić przeprowadzenie wyborów w Nigerii i rozbić kalifat, zagrażający porządkowi i bezpieczeństwu w całym regionie. Zdaniem wojskowych ekspertów wystawienie wspólnego korpusu ekspedycyjnego może zająć jeszcze kilka tygodni. Zanim to nastąpi Boko Haram nie tylko nie składa broni, ale przechodzi do ofensywy.

 

Przeniesienie wojny na przygraniczne rejony Kamerunu, Nigru i Czadu rozszerzy obszar walk i utrudni wojnę z partyzantami. Zmusi też tamtejsze armie do walki na swoim terytorium i odwróci ich uwagę od twierdzy Boko Haram w nigeryjskich prowincjach Borno, Adamawa i Yobe. Boko Haram od dłuższego czasu prowadziło w Czadzie i Nigrze werbunek zwolenników i partyzantów kalifatu. W Nigrze szukało rekrutów wśród uchodźców w obozowiskach wokół Diffy. A w styczniu, w Zindarze, uliczne protesty przeciwko francuskiemu pismu "Charlie Hebdo" zgromadziły dziesiątki tysięcy ludzi, którzy powiewając sztandarami kalifatu, spalili pół setki chrześcijańskich kościołów.

 

W szeregach Boko Haram od dawna walczy też wielu Czadyjczyków i Tuaregów z saharyjskich części Mali, Nigru i Czadu. Czadyjscy imamowie przewodzą zwykle trybunałom szariackim, jakie Boko Haram powołuje w zajmowanych miastach i wsiach.

 

Zdaniem Jacoba Zenna, amerykańskiego politologa i jednego z najlepszych znawców Boko Haram, ostatnie poczynania nigeryjskich dżihadystów wskazują, że z Nigerii przenoszą swoją uwagę na cały region, a rozszerzanie teatru wojennego nie wynika tylko z partyzanckiej taktyki kalifatu, lecz jest próbą ich ekspansji nie tylko na region wokół jez. Czad, ale na całe południe Sahelu.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1

Liczba głosów:

2

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?