SBU: początek operacji antyterrorystycznej

(fot. PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO)

Początek ogólnokrajowej operacji antyterrorystycznej ogłosiła w środę Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) w związku z licznymi przypadkami zajmowania budynków instytucji państwowych, dokonywanych z bronią w ręku.

 
SBU oświadczyła, że tylko w ciągu ostatniej doby "w ręce przestępców wpadło 1500 sztuk broni", a rozgrywające się na Ukrainie wydarzenia ukazały, że "mamy do czynienia z narastającą eskalacją konfliktów oraz masowym stosowaniem broni przez ekstremistycznie nastawione bojówki".
 
"To już nie są przejawy terroryzmu. To są konkretne akty terrorystyczne" - powiedział szef SBU Ołeksandr Jakymenko, który poinformował, że o akcji prowadzonej przez jego resort we współpracy z ukraińskim Centrum Antyterrorystycznym poinformowany został prezydent Wiktor Janukowycz.
 
W ciągu ostatniej doby przeciwnicy ukraińskich władz zajęli kilka delegatur SBU i MSW, a także siedziby prokuratury i władz obwodowych w kilku miastach obwodowych, m.in. Lwowie, Iwano-Frankowsku, Tarnopolu i Użhorodzie.
 
Protesty na Ukrainie nasiliły się we wtorek, gdy parlament nie zajął się zmianami konstytucji, które ograniczyłyby uprawnienia prezydenta Janukowycza. W wyniku starć z milicją, do których doszło w Kijowie, śmierć poniosło 26 osób. Według ministerstwa zdrowia 16 z nich to manifestanci, a pozostali to milicjanci i żołnierze wojsk wewnętrznych MSW.
 
Na Ukrainie trwa "operacja antyterrorystyczna" SBU, UE rozważy sankcje
 
Unia Europejska zasygnalizowała w środę możliwość sankcji wobec władz Ukrainy po tym, gdy w starciach demonstrantów z milicją zginęło w Kijowie 26 osób. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) ogłosiła w środę, że rozpoczyna w kraju "operację antyterrorystyczną".
 
W środę rano ukraińskie ministerstwo zdrowia podało, że w trwających od wtorku starciach w Kijowie między antyrządowymi demonstrantami a siłami MSW śmierć poniosło 26 osób. Liczbę rannych szacuje się od kilkuset do 1000. Struktury siłowe w nocy z wtorku na środę podejmowały szturm na opanowany przez przeciwników władz Majdan Niepodległości, ale nie zdołały go zająć.
 
W reakcji na tę eskalację przemocy USA rozważą nałożenie sankcji na osoby odpowiedzialne za jej użycie; trwają konsultacje w tej sprawie z Unią Europejską - powiadomił zastępca doradcy prezydenta Baracka Obamy ds. bezpieczeństwa narodowego Ben Rhodes.
 
W imieniu szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton do Kijowa pojechał w środę polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, a w czwartek dołączą do niego szefowie dyplomacji: Francji - Laurent Fabius oraz Niemiec - Frank-Walter Steinemeier. 
 
Także w czwartek sytuacja na Ukrainie będzie przedmiotem nadzwyczajnego spotkania szefów MSZ krajów unijnych. Mają oni dyskutować o objęciu winnych przemocy w Kijowie sankcjami, takimi jak zakaz wjazdu do UE i zamrożenie aktywów.
 
Według unijnych źródeł dyplomatycznych możliwe są przede wszystkim sankcje wizowe, polegające na objęciu zakazem wjazdu urzędników, polityków i innych osób uwikłanych w przemoc i represje na Ukrainie, jak również zamrożenie należących do nich aktywów finansowych ulokowanych na terytorium UE. Unia rozważa również wprowadzenie embarga na sprzedaż broni i sprzętu, który może być wykorzystany do represji.
 
Ukraińska SBU ogłosiła w środę początek ogólnokrajowej operacji antyterrorystycznej w związku z licznymi przypadkami zajmowania budynków instytucji państwowych, dokonywanych z bronią w ręku. "Mamy do czynienia z narastającą eskalacją konfliktów oraz masowym stosowaniem broni przez ekstremistycznie nastawione bojówki" - oświadczyły te służby.
 
Szef MSZ Wielkiej Brytanii William Hague oświadczył w środę, że rząd Ukrainy powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności za użycie przemocy wobec demonstrantów. Prezydent Francji Francois Hollande ocenił, że istnieje potrzeba wprowadzenia pilnych i celowych sankcji UE. Kanclerz Niemiec Angela Merkel opowiedziała się za politycznym dialogiem na Ukrainie, którego celem byłoby utworzenie rządu przejściowego oraz wolne wybory. Zapowiedziała, że Berlin będzie rozmawiał w tej sprawie zarówno z opozycją, jak i z prezydentem Wiktorem Janukowyczem.
 
Rosja ocenia wydarzenia w Kijowie jako próbę zamachu stanu; wina za akty przemocy spoczywa jej zdaniem na ekstremistach - przekazał sekretarz prasowy prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrij Pieskow. Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow ostrzegł kraje zachodnie przed próbami, jak to określił, "natrętnego pośrednictwa" na Ukrainie. W ciągu dnia w środę w Kijowie miał przebywać, w celu przeprowadzenia konsultacji politycznych, sekretarz stanu w MSZ Rosji Grigorij Karasin.
 
Wśród innych wydarzeń na Ukrainie we Lwowie demonstranci od wtorku wieczorem zajęli m.in. budynek administracji obwodowej, siedzibę obwodowego urzędu spraw wewnętrznych i delegaturę SBU. Zajścia te nie doprowadziły do ofiar śmiertelnych, ale ponad 30 osób zostało rannych. Siedziby prokuratury i władz obwodowych zajęte zostały też w Iwano-Frankowsku, Tarnopolu i Użhorodzie. Z kolei w kilku miastach na wschodzie i południu Ukrainy podpalone zostały biura partii opozycyjnych.
 
 
 
 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

1

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook