"UE mówi, że drzwi dla Ukrainy są otwarte"

(fot. PAP/Paweł Supernak)

Unia Europejska mówi jednym głosem, że drzwi dla Ukrainy, jeśli chodzi o podpisanie umowy stowarzyszeniowej, są otwarte; to ważne dla Polski, UE i Ukrainy - przekonywał prezydent Bronisław Komorowski w piątek po zakończeniu szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie.

 
Prezydent ocenił też, że już samo wynegocjowanie i parafowanie umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą jest pewnym sukcesem, bo sprawy między Ukrainą a Europą nigdy "tak daleko nie zaszły". Według niego ważne jest też przyjęcie - przy polskiej pomocy i zachęcie - szeregu rozwiązań ustawowych w prawodawstwie ukraińskim, zgodnie z wymogami UE. Jak mówił prezydent, dotyczy to ustawy o prokuraturze, o ordynacji wyborczej, a także ustaw, które są obecnie w prawodawstwie ukraińskim i których "nie będzie łatwo zmienić".
 
Trzecim, bardzo istotnym elementem - dodał Komorowski - są przemiany w ukraińskiej opinii publicznej. "To jest także efekt tych ostatnich lat. Wzrost o prawie 100 proc. poparcia Ukraińców dla wizji uczestniczenia Ukrainy w integrowaniu się świata zachodniego" - powiedział. Jego zdaniem zabrakło kropki na i w postaci umowy stowarzyszeniowej, ale Ukraina jest "zapraszana do stołu rozmów", a "Unia deklaruje otwartość drzwi". "Polska w tych drzwiach trzyma nogę i trzymać będzie, by się nie zatrzasnęły" - zadeklarował.
 
Gruzja i Mołdawia parafowały w piątek w Wilnie podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego umowy stowarzyszeniowe z UE. Wbrew wcześniejszym planom w Wilnie nie podpisano natomiast umowy o stowarzyszeniu UE-Ukraina. W ubiegłym tygodniu władze w Kijowie ogłosiły, że wstrzymują przygotowania do zawarcia tego porozumienia. Rząd Ukrainy wyjaśnił, że Unia nie zaproponowała stronie ukraińskiej wystarczającego zadośćuczynienia za straty, które kraj poniósłby w związku z pogorszeniem relacji handlowych z Rosją.
 
"Z polskiego punktu widzenia i Unii Europejskiej, ale przede wszystkim z punktu widzenia społeczeństwa ukraińskiego, ważne jest to, że dzisiaj UE mówi jednym głosem, że drzwi prowadzące do podpisania umowy stowarzyszeniowej są otwarte (dla Ukrainy), są otwarte w sposób życzliwy, zapraszający do tego, aby strona ukraińska podjęła decyzję o powrocie do procesu (stowarzyszeniowego)" - mówił Komorowski na piątkowej konferencji prasowej w Wilnie.
 
Zwrócił uwagę, że rozmowy na rzecz "zbudowania systemu doraźnego wsparcia dla Ukrainy, która znalazła się w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej, m.in. ze względu na naciski i presję strony rosyjskiej - w wymiarze gospodarczym" toczyły się "do ostatniego momentu". Jak dodał, jeszcze w czwartek "istniał cień nadziei", że rozmowy toczone przez przedstawicieli Unii i Ukrainy przyniosą trwałe rozwiązania w postaci pakietu pomocy doraźnej adresowanej do Ukrainy.
 
Prezydent dopytywany, czy rozmawiał w Wilnie z Janukowyczem, potwierdził, że takie rozmowy miały miejsce. "Sprawa jest niezwykle poważna, więc wymaga otwartości do ostatniej chwili" - wskazał. Podkreślił, że chciał, by do ukraińskiej opinii publicznej dotarły polskie argumenty o "bardzo wymiernych korzyściach", które przynosi stowarzyszenie z UE. "Ono wymusza także głębokie zmiany, korzystne dla każdego państwa i narodu" - dowodził.
 
Komorowski relacjonował, że mówił Janukowyczowi, iż "Unia nie jest łatwa w udzielaniu obietnic, ale gdy coś obieca, nigdy nie oszukuje". "Nie może oszukiwać, bo to jest 28 krajów, które nie tylko ze sobą współpracują, ale również trochę się kontrolują nawzajem - podkreślił. - Polska przekonała się dobitnie, że UE obietnice spełnia w 100 procent".
 
Prezydent poinformował też, że zaplanowane na poniedziałek uroczyste otwarcie polsko-ukraińskiego przejścia granicznego odbędzie się na poziomie wicepremierów. Takie było życzenie strony ukraińskiej - zaznaczył. Uprzednio zapowiadano, że przejście graniczne Budomierz-Hruszew otworzą w przyszłym tygodniu prezydenci Polski i Ukrainy.
 
Komorowski przyznał, że "do pewnego stopnia jest rozczarowany" tym, że nie dojdzie do jego spotkania z Janukowyczem na granicy. Zaznaczył jednocześnie, że ważne jest budowanie jak najlepszych relacji biznesowych z Ukrainą, bo to doprowadzi zarówno do jej zbliżenia z UE, jak i "częściowego rozwiązywania problemów ekonomicznych Ukrainy".
 
Ostre słowa o Rosji na szczycie Partnerstwa Wschodniego
 
UE potwierdziła w piątek w Wilnie, że zostawia otwarte drzwi dla podpisania umowy stowarzyszeniowej z Kijowem. Zaapelowała też o nieuleganie rosyjskiej presji i ostro skrytykowała działania Moskwy wobec krajów Partnerstwa Wschodniego.
 
"Oferta podpisania najbardziej ambitnej umowy stowarzyszeniowej, jaką Unia kiedykolwiek negocjowała ze swoimi partnerami, pozostaje na stole" - powiedział szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Dodał, że aby podpisanie umowy stowarzyszeniowej było możliwe, Kijów powinien spełnić postawione przez UE warunki. "Byliśmy już blisko. Nie możemy przegapić tej historycznej +randki z historią+ w przyszłości" - dodał.
 
"Musimy odsunąć na bok obliczone na krótką metę kalkulacje polityczne i nie możemy ulegać presji z zewnątrz, także ze strony Rosji (...). Przy wielu okazjach powtarzaliśmy, że działania Rosji są nie do pogodzenia z tym, jak powinny wyglądać relacje międzynarodowe na naszym kontynencie w XXI wieku" - powiedział.
 
"Unia będzie stać na stanowisku, że każde działanie Rosji, mające na celu wywarcie wpływu na kraje Partnerstwa Wschodniego UE, są złamaniem helsińskich zasad OBWE, które nakazują szanować prawo innych krajów do kształtowania swoich relacji międzynarodowych" - dodał. Według Rompuya polityka Rosji wobec krajów PW może być tematem szczytu UE-Rosja pod koniec stycznia przyszłego roku.
 
Z obawy o pogorszenie gospodarczych relacji z Rosją Ukraina wstrzymała w zeszłym tygodniu przygotowania do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE, co miało nastąpić właśnie w piątek w Wilnie. Kijów zaproponował, by UE, Ukraina i Rosja spróbowały wyjaśnić ewentualne problemy związane z umową stowarzyszeniową w trójstronnych rozmowach. Unia stanowczo odrzuciła jednak ten pomysł.
 
"To nie do przyjęcia. Szanujemy suwerenność wszystkich krajów. Jeśli zawieramy dwustronną umowę, nie potrzebujemy trójstronnych rozmów" - powiedział Barroso. "Minęły już czasy ograniczonej suwerenności w Europie" - podkreślił. "Rosja jest strategicznym partnerem UE, którego bardzo szanujemy. (...) Nie można jednak zgodzić się na jakieś weto trzeciego kraju w sprawie dwustronnej umowy" - dodał szef Komisji.
 
Z kolei prezydent Litwy Dalia Grybauskaite, która była gospodarzem szczytu w Wilnie, skrytykowała postawę włądz Ukrainy. "Suwerenne państwo nie powinno tłumaczyć swoich decyzji naciskami z zewnątrz - powiedziała. - Jeśli jest polityczna wola, by opierać się presji, to presja okazuje się nieskuteczna". Zdaniem Grybauskaite dla władz Ukrainy rosyjskie naciski były "wymówką, by wstrzymać proces integracji z Unią".
 
W ocenie Grybauskaite prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz przyjechał do Wilna z jasnym zamiarem, by umowy nie podpisywać. Zaprzeczyła on nieoficjalnym doniesieniom, jakoby w czwartek wieczorem prowadzone były jeszcze negocjacje z Janukowyczem na temat złagodzenia warunków podpisania umowy.
 
Unia "nie będzie prowadzić żadnych targów o umowę stowarzyszeniowa z Ukrainą" - powiedziała Grybauskaite, sygnalizując, że Unia nie jest gotowa finansowo rekompensować Ukrainie ewentualnego pogorszenia relacji z Rosją. Dodała także, że "warunki podpisania umowy są znane i powinny zostać spełnione".
 
Unia odnotowała wprawdzie znaczne postępy Kijowa jeśli chodzi o wdrażanie wymaganych reform. Do rozwiązania pozostał jednak jeszcze problem wybiórczego stosowania prawa, co w praktyce oznacza też uwolnienie przebywającej w więzieniu byłej premier Julii Tymoszenko i zgodę na jej wyjazd na terapię do Niemiec.
 
Grybauskaite wyraziła nadzieję, że przed następnym szczytem Partnerstwa Wschodniego, który ma odbyć się wiosną 2015 r. w Rydze, władze Ukrainy "podejmą decyzję, która będzie dla niej korzystna".
 
W deklaracji końcowej szczytu odnotowano "bezprecedensowe poparcie społeczne na Ukrainie dla stowarzyszenia politycznego i gospodarczej integracji" z Unią. To odniesienie do proeuropejskich protestów w Kijowie i innych miastach.
 
Uczestnicy szczytu potwierdzili "uznanie europejskich aspiracji oraz europejskiego wyboru" partnerów UE. W deklaracji nie znalazło się jednak art. 49 Traktatu Lizbońskiego, który mówi, że każde państwo europejskie  spełniające standardy demokratyczne może złożyć wniosek o przystąpienie do UE; na takie odniesienie nie chcą zgodzić się niektóre kraje członkowskie Unii, m.in. Niemcy, obawiając się, iż zapis ten mógłby zostać zinterpretowany jako zobowiązanie do rozszerzenia UE o wschodnich sąsiadów.
 
Potwierdzono z kolei zamiar podpisania do jesieni 2014 r. parafowanych w piątek umów o stowarzyszeniu i wolnym handlu z Mołdawią i Gruzją. Wyznaczono także szereg celów Partnerstwa Wschodniego do 2015 r.
 
Szczyt z zadowoleniem przyjął decyzję Białorusi o rozpoczęciu rozmów z Unią na temat porozumienia o ułatwieniach wizowych.
 
Pomimo ostrych słów pod adresem Moskwy, jakie padły na konferencji prasowej, deklaracja końcowa nie wspomina o Rosji.
 
 
 
 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.4

Liczba głosów:

5

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook