Tarasiuk: władze niechętne warunkom UE

(fot. European Parliament/flickr.com/CC)

Były szef ukraińskiej dyplomacji, a dziś opozycyjny deputowany Borys Tarasiuk uważa, że władze w Kijowie nie są chętne do spełnienia wszystkich warunków, od realizacji których UE uzależnia podpisanie w listopadzie umowy stowarzyszeniowej z jego krajem.

 

W ocenie byłego ministra głównym problemem jest unijny wymóg rezygnacji z wybiórczego stosowania prawa, gdyż jego spełnienie oznaczałoby konieczność uwolnienia skazanej na siedem lat więzienia byłej premier Julii Tymoszenko.

 

"Nie będzie tragedii", jeśli umowa stowarzyszeniowa zostanie podpisana dopiero po wymianie rządzącej na Ukrainie ekipy - oświadczył polityk w czwartek w rozmowie z PAP. Zdaniem Tarasiuka może to nastąpić w wyniku zaplanowanych w 2015 r. wyborów prezydenckich.

 

Dzień wcześniej, w środę, Komisja Europejska (KE) zwróciła się do krajów UE o mandat na podpisanie umowy o stowarzyszeniu z Ukrainą, jeśli kraj ten spełni postawione mu przez Unię warunki.

 

Tarasiuk przypomniał, że decyzja KE ma wyłącznie charakter techniczny, lecz zaznaczył, iż podejmując ją Komisja raz jeszcze przypomniała postulaty Rady UE wobec Ukrainy z grudnia ub. roku. Mówią one o konieczności rozwiązania problemów selektywnego wymiaru sprawiedliwości oraz zachowania międzynarodowych standardów wyborczych.

 

"Od tego, czy warunki te zostaną zrealizowane, czy nie, będzie zależał ostateczny los umowy stowarzyszeniowej" - powiedział.

 

Były szef MSZ podkreślił, że na pierwszy plan w relacjach Ukrainy z UE wysuwa się konieczność rezygnacji z wybiórczego stosowania prawa wobec przeciwników politycznych.

 

"Uosobieniem tego problemu jest konkretna osoba, czyli Julia Tymoszenko. Oczywiście, z tych czy innych przyczyn nikt w UE nie pójdzie na kompromis w tej sprawie. Istnieje niewielka grupa państw, które gotowe są do bezwarunkowego podpisania umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą, ale stanowią one mniejszość. Wszystkie inne będą nalegały, by warunki Rady UE zostały spełnione" - powiedział.

 

W ocenie Tarasiuka władze w Kijowie nie są na razie skłonne do wypuszczenia Tymoszenko z więzienia.

 

"Reżim obawia się Julii Tymoszenko i strach ten jest większy od chęci podpisania umowy stowarzyszeniowej. Strach przed porażką polityczną przed politycznym przeciwnikiem jest większy od pragnienia zawarcia umowy" - podkreślił.

 

Były minister nie zgodził się z obecnym szefem ukraińskiej dyplomacji Leonidem Kożarą, który mówi w wywiadach prasowych, że "jedna kryminalna sprawa" nie powinna być przeszkodą w stowarzyszeniu Ukrainy z UE.

 

"Kożara wypowiada się, zaklinając rzeczywistość i dążąc do uproszczenia problemu, który nie polega jedynie na przypadku Julii Tymoszenko, lecz na poważnych wadach systemu sądowniczego na Ukrainie, oraz stałej presji na prawa i wolności obywateli, oraz opozycji. Szef dyplomacji nie powinien sobie pozwalać na tak prymitywne podejście do tych ważnych problemów politycznych" - oświadczył Tarasiuk.

 

Ocenił przy tym, że ewentualne podpisanie umowy stowarzyszeniowej w listopadzie, na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, nie doprowadzi - jak oczekują niektórzy politycy na Zachodzie - do przemiany przedstawicieli najwyższych ukraińskich władz.

 

"Umowa nie zostanie podpisana, jeśli władze ukraińskie nie potraktują warunków UE z należną powagą. Ja osobiście nie widzę w tym tragedii, gdyż nawet jeśli władze coś zrobią, a czegoś nie zrobią, to i tak zasadniczo się nie zmienią. Podpisanie umowy nie doprowadzi do ich wewnętrznej przemiany. Uważam, że najsensowniej byłoby poczekać na zmianę władz w 2015 r. i dopiero wtedy podpisać umowę z nową, demokratyczną ekipą. Takie stanowisko coraz częściej pojawia się w europejskich kręgach politycznych" - powiedział Tarasiuk PAP.

Wspomóż Nas
Tagi: ukraina-ue

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3

Liczba głosów:

2

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

jazg 13:15:26 | 2013-05-16
Tarasiuk z piękną Julią i ich towarzyszami z całą pewnością władzy w Ukrainie nie obejmą, bo zanadto się skompromitowali.

Tymoszenko sprzedała swoją ojczyznę i dlatego słusznie znajduje się w więzieniu. Jeżeli warunkiem stowarzyszenie Ukrainy z UE miałoby być zwolnienie jej z więzienia, to nie warto stowarzyszać się z tym upadającym karłem, jakim obecnie jest UE.

Polska powinna zacząć przygotowania do opuszczenia tego tonącego okrętu.

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?