WTA Sydney: Agnieszka Radwańska w półfinale

(fot. PAP/EPA)

Agnieszka Radwańska pokonała Włoszkę Robertę Vinci 6:4, 7:5 i awansowała do półfinału turnieju WTA na twardych kortach w Sydney (pula nagród 690 tys. dol.). To siódmy wygrany w tym roku mecz polskiej tenisistki, w żadnym nie straciła nawet seta.

 

W Sydney w pierwszej rundzie - jako najwyżej rozstawiona - miała tzw. wolny los, a w drugiej pokonała 42-letnią weterankę Japonkę Kimiko Date-Krumm 6:4, 6:3. Zawodniczki grały w uciążliwym, blisko 40-stopniowym upale. W środę temperatura była już niższa, choć mecz krakowianki rozpoczął się w samo południe na głównym korcie Sydney Olympic Park, a do tego pojawiły się mocne podmuchy wiatru.

 

- Było bardzo orzeźwiająco w porównaniu z wczorajszymi warunkami. Ale oczywiście wiatr dzisiaj trochę utrudniał grę, choć w sumie dobrze sobie z nim radziłam - stwierdziła po awansie do półfinału Radwańska, która zapewniła sobie 32 830 dolarów premii i 200 pkt do rankingu WTA Tour.

 

Pojedynek z Vinci rozstrzygnęła na swoją korzyść w ciągu godziny i 35 minut. Do stanu 3:3 obie tenisistki utrzymywały swoje serwisy, a kluczowe okazało się jedyne przełamanie podania rywalki w siódmym gemie. Polka wygrała seta 6:4 po 40 minutach.

 

Chwilowa dekoncentracja na początku drugiej partii sprawiła, że na tablicy pojawił się wynik 1:3, ale od razu zdołała odrobić straty. Decydujący był "break" zdobyty w jedenastym gemie, dopiero przy czwartej szansie. Zaraz po tym pewnie wygrała swoje podanie i cały mecz.

 

Był to ich szósty pojedynek, a po raz piąty lepsza w rywalizacji okazała się Radwańska. Zrewanżowała się w ten sposób 16. na świecie Włoszce za nieoczekiwana wrześniową porażkę w 1/8 finału wielkoszlemowego US Open 1:6, 4:6. W czterech pierwszych spotkaniach oddała jej dwa sety.

 

Zwycięstwo nad Vinci to siódmy tegoroczny mecz wygrany przez Polkę, która w sobotę triumfowała w mniejszym turnieju w nowozelandzkim Auckland.

 

- Czuję się dobrze i jestem szczęśliwa, że od początku sezonu rozegrałam kilka bardzo udanych spotkań, a dokładnie już siedem z rzędu. W tym roku po raz pierwszy gram dwa turnieje przed Australian Open. Na razie dobrze mi idzie, więc mam nadzieję, że uda mi się dłużej utrzymać wysoką formę. Jestem solidnie przygotowana do nowych wyzwań i tego, żeby zrobić kolejny krok w swojej karierze. Myślę, że stać mnie na kolejny finał w Wielkim Szlemie, a nawet zwycięstwo - powiedziała 23-letnia Radwańska.

 

W Australian Open, który rozpocznie się na twardych kortach w Melbourne Park już w poniedziałek, krakowianka będzie rozstawiona z numerem czwartym, zgodnym z jej pozycją w rankingu WTA Tour. Ma ona za sobą już występ w wielkoszlemowym finale, który osiągnęła w lipcu ubiegłego roku na trawiastej nawierzchni w Wimbledonie.

 

W Londynie w trzech wyrównanych i zaciętych setach przegrała z Amerykanką Sereną Williams, choć przystąpiła do meczu z gorączką, silnym przeziębieniem i zapaleniem krtani uniemożliwiającym jej mówienie.

W Sydney kolejną rywalką Radwańskiej będzie zwyciężczyni meczu między Chinką Na Li (nr 4.) i Amerykanką Madison Keys, która do turnieju przebiła się z kwalifikacji.

 

W drugim półfinale wystąpi Słowaczka Dominika Cibulkova, która zaskakująco łatwo wyeliminowała deblową partnerkę Vinci i współliderkę rankingu WTA w grze podwójnej - Sarę Errani (nr 3.) 6:2, 6:1.

 

Teraz Słowaczka czeka na wyłonienie lepszej zawodniczki w ostatnim wieczornym meczu, w którym Rosjanka Swietłana Kuzniecowa zmierzy się z Niemką o polskich korzeniach Angelique Kerber (nr 2.).

 

Wyniki spotkań 1/4 finału:

 

  • Agnieszka Radwańska (Polska, 1) - Roberta Vinci (Włochy) 6:4, 7:5
  • Dominika Cibulkova (Słowacja) - Sara Errani (Włochy, 3) 6:2, 6:1
     
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?