Sikorski przekonywał brytyjskich eurosceptyków

(fot. PAP/Paweł Supernak)

Polska nie wesprze rozbijania UE przez brytyjskich eurosceptyków, ponieważ nie chce powrotu do polityki XX w., gdy była strefą buforową między Wschodem a Zachodem - powiedział w piątek wieczorem minister Radosław Sikorski w przemówieniu w Blenheim Palace.

 

Sikorski polemizował z wieloma zakorzenionymi, zwłaszcza w eurosceptycznym nurcie Partii Konserwatywnej, mitami na temat UE i przeciwstawiał im polskie podejście do integracji europejskiej. - UE jest anglojęzycznym graczem międzynarodowym. Wspólny Rynek był brytyjskim pomysłem, brytyjski komisarz stoi na czele dyplomatycznej służby UE. Wielka Brytania, jeśli zechce, może przewodzić europejskiej polityce obronnej - mówił Sikorski.

 

- Jeśli jednak Londyn odmówi (zaangażowania się w Unii Europejskiej stosownie do swego potencjału - PAP), to nie powinien oczekiwać, że Polska dopomoże mu w rozbiciu lub sparaliżowaniu UE - powiedział minister i podkreślił, że Polska jest zdecydowanie nie dopuścić do powrotu do "polityki XX wieku".

 

Sikorski przypomniał, że W. Brytania, w odróżnieniu od Polski, nigdy nie była krajem rządzonym przez okupanta i dlatego jej historyczne doświadczenia i spojrzenie na rzeczywistość są inne niż większości państw europejskich. Jeśli chodzi o Polskę, to "zrobi ona, co tylko w jej mocy, by zapobiec powtórce historii". - Polska chce być partnerem Niemiec i Francji, przewodząc silnej, demokratycznej europejskiej przestrzeni polityczno-ekonomicznej. Nie chce być buforem między Europą Zachodnią, a mniej demokratyczną euroazjatycką polityczno-ekonomiczną przestrzenią, w której dominującą rolę odgrywa Rosja - dodał.

 

Sikorski odciął się też od rozpowszechnionych w W. Brytanii pesymistycznych ocen perspektywy utrzymania strefy euro. Wyraził przekonanie, że strefa euro przetrwa i wskazał, że jej członkowie zacieśniają integrację.

 

Odwołując się do argumentów ekonomicznych i dobrze pojętego brytyjskiego interesu narodowego szef polskiego MSZ skrytykował oba nurty myślenia brytyjskich eurosceptyków: zastąpienie członkostwa w UE przez porozumienie o wolnym handlu oraz wystąpienie z UE.

 

Wskazał przy tym na proeuropejskie nastawienie Szkotów, różniące się od w większości eurosceptycznego podejścia opinii publicznej w Anglii.

 

- Czy rzeczywiście wierzycie, że Szkoci, którzy są bardziej proeuropejscy od was, pójdą w wasze ślady? - zapytał Sikorski gospodarzy, sugerując, że zwycięstwo eurosceptycyzmu w Anglii może przyspieszyć rozpad Zjednoczonego Królestwa. Torysi rządzący w kraju w koalicji z liberałami i dominujący w parlamencie westminsterskim mają w Szkocji tylko jednego posła.

 

Jesienią 2014 r., a więc w przededniu wyborów powszechnych, Szkocka Partia Narodowa mająca większość w parlamencie w Edynburgu planuje rozpisanie referendum ws. niepodległości Szkocji i widzi przyszłość Szkocji w integrującej się UE. Z kolei referendum ws. członkostwa W. Brytanii w UE jest żądaniem eurosceptycznego nurtu partii konserwatywnej, który liczy na to, że większość opowie się za renegocjacją warunków brytyjskiego członkostwa lub za wystąpieniem z Unii.

 

- W. Brytania poza UE będzie się mniej liczyć w ponadnarodowych organizacjach, jej głos będzie mniej znaczył nie tylko w Waszyngtonie, ale nawet w Kuala Lumpur, Lagos i Bogocie. (...) Będziecie mniej interesujący (niż jako wpływowy członek UE - PAP) - przestrzegł Brytyjczyków minister.

 

Sikorski wypowiadał się w ramach tegorocznej konferencji "Global Horizons" zorganizowanej przez prestiżowy think tank Oxford Analytica. Spośród polityków Europy Środkowej w przeszłości tylko premier Węgier Miklos Nemeth wystąpił na tym forum.

 

Wśród ok. 200 uczestników byli m. in.: były brytyjski minister spraw zagranicznych David Miliband, były ambasador W. Brytanii w Warszawie Charles Crawford, przedstawiciele Departamentu Stanu USA i elita oksfordzkich naukowców z prof. Normanem Daviesem.

 

Blenheim Palace, znajdujący się ok. 20 km od Oksfordu, to jedna z najbardziej znanych posiadłości arystokratycznych wybudowana na początku XVIII w. przez Johna Churchilla, pierwszego księcia Marlborough, po jego zwycięstwie nad Francją w bitwie pod Blenheim w wojnie o sukcesję hiszpańską. To także miejsce urodzenia Sir Winstona Churchilla.

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.33

Liczba głosów:

6

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~a 09:31:32 | 2012-09-22
Abp Hoser po powrocie z zagranicy po 30 latach : mowi ze dziwi go ze Polacy sa naiwni.
Niektorzy na tym forum juz od kilku lat mowia to samo. Drogi wyborco PO, SLD popularnie zwany idiota, zostala Ci juz tylko ucieczka, w tym i w niuchaniu  kapusty jestes mistrzem. 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jazmig 09:14:29 | 2012-09-22
 Sikorski, podobnie jak Tusk, liczy na europosadę i dlatego opowiada banialuki.

Strefa euro może się bardziej integrować - i co to zmieni? Cała eurobiurokracja jest zbędna, wystarczy całkowicie wolność celna i wolność przemieszczania się w obrębie człoków UE.

Eurobiurokracja rozrasta się i zagarnia coraz to nowe dziedziny, narzuca państwom różne rzeczy, jak walka z CO2, zielona energia itp., co obniża konkurencyjność państw UE w świecie, podnosi ceny w UE, a nie ma żadnego sensu merytorycznego.

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?