Polski pojedynek w ćwierćfinale Wimbledonu

Łukasz Kubot i Jerzy Janowicz (fot. EPA/ANDY RAIN, EPA/TOM HEVEZI)

Łukasz Kubot, po wygranej z francuskim tenisistą Adrianem Mannarino 4:6, 6:3, 3:6, 6:3, 6:4, osiągnął pierwszy wielkoszlemowy ćwierćfinał. W nim spotka się na trawiastych kortach w Wimbledonie z innym Polakiem Jerzym Janowiczem.

 

Kubot już raz był bliski londyńskiego ćwierćfinału, przed dwoma laty, gdy nie wykorzystał dwóch meczboli przeciwko Hiszpanowi Feliciano Lopezowi (prowadził 2-0 w setach). W poniedziałek odnotował swój trzeci występ w czwartej rundzie imprezy zaliczanej do Wielkiego Szlema, bowiem był w niej również w 2010 roku w Australian Open. W Melbourne został wówczas wyeliminowany przez Serba Novaka Djokovica.

 

Tym razem 31-letni Polak przystąpił do Wimbledonu jako swoisty outsider, bowiem jest obecnie 130. w rankingu ATP World Tour, a ta pozycja zmusiłaby go do gry w kwalifikacjach. Jednak w chwili zamknięcia listy zgłoszeń, czyli na sześć tygodni przed startem turnieju, jeszcze znajdował się w pierwszej setce.

 

Na londyńskiej trawie rozegrał trzy mecze, bowiem w drugiej rundzie otrzymał od Belga Stevena Darcisa walkowera. W pierwszej i trzeciej nie oddał nawet seta Rosjaninowi Igorowi Andriejewowi i Francuzowi Benoit Paire'owi.

 

W środę trafił na 111. na świecie Mannarino, który po raz pierwszy w Wielkim Szlemie dotarł tak daleko. Francuz ma dość specyficzny tenis - serwuje dość lekko, nie ma żadnego kończącego uderzenia, a patrząc na jego technikę, to można odnieść wrażenie, że piłki przepycha do przodu. Właściwie przeciwko Polakowi okopał się na linii głównej i w trakcie całego spotkania raptem kilkakrotnie zdecydował się na wypad do siatki.

 

Natomiast Kubot to jeden z nielicznych przedstawicieli "starej szkoły", szczególnie bliskiej sercu brytyjskiej widowni, bowiem stosuje styl "serwis-wolej". Jednak wobec tak defensywnego zawodnika, grającego tylko z kontry, było to dość wyczerpujące zadanie. Mimo to Polak konsekwentnie atakował, skracając wymiany do minimum.

 

W każdym z setów kluczowe było pojedyncze przełamanie serwisu, po którym zdobywca "breaka" utrzymywał tę przewagę do końca. W pierwszej partii udało się to Francuzowi na 4:3 i w trzeciej na 5:3, natomiast w drugim dokonał tego Polak na 4:2 i w czwartym na 5:3.

 

W tej sytuacji, po dwóch godzinach i 17 minutach zaciętej walki o każdą piłkę, rozpoczął się decydujący set. W nim blisko kwadrans trwał gem otwarcia, w którym Mannarino przegrał swój serwis, choć wcześniej obronił pięć "break pointów". Do końca obaj zawodnicy utrzymywali już swoje podania, choć w niektórych gemach gra toczyła się na przewagi.

 

Ostatni set trwał 62 minuty, a całe spotkanie trzy godziny i 19 minut. Zanim do niego doszło, przy stanie 5:3 i 40-0 przy podaniu Francuza, Kubot nie wykorzystał trzech kolejnych meczboli. Za to w kolejnym gemie nie stracił punktu, a gdy przy czwartej okazji rywal wyrzucił piłkę na aut, klęknął na korcie i ucałował trawę.

 

Chwilę po tym odtańczył na środku kortu tradycyjnego kankana, po czym podbiegł do boksu podziękować czeskim trenerom Janowi Stocesowi i Ivanovi Machytce oraz słowackiej narzeczonej Evie Slaninkowej za wsparcie.

 

Awans do ćwierćfinału dał Kubotowi premię w wysokości 205 tysięcy funtów oraz 360 punktów do rankingu, które dadzą mu awans w okolice 62. miejsca na świecie. To oznacza, że bez konieczności gry w eliminacjach, ma on już zapewnione prawo występu w kolejnym wielkoszlemowym turnieju - US Open.

 

Teraz Kubot razem z Marcinem Matkowskim gra w 1/8 finału debla. Duet rozstawiony z numerem 15. walczy na korcie numer 10. z parą numer cztery w drabince - Leander Paes z Indii i Czech Radek Stepanek.

 

Niecałe pięć minut przed tym, jak Kubot cieszył się ze zwycięstwa, swój pojedynek rozstrzygnął pozytywnie także Janowicz (nr 24.), pokonując Austriaka Juergena Melzera 3:6, 7:6 (7-1), 6:4, 4:6, 6:4. To oznacza, że łodzianin w poniedziałek awansuje do czołowej dwudziestki klasyfikacji tenisistów - w okolice 17. pozycji.

 

Stawką środowego meczu dwóch Polaków w Wimbledonie będzie 400 tysięcy funtów premii i 720 punktów, czyli podwojenie dotychczasowej zdobyczy.

 

Po raz ostatni Polak wystąpił w ćwierćfinale męskiego singla w Wielkim Szlemie w 1980 roku. Wówczas Wojciech Fibak osiągnął tę fazę we French Open, Wimbledonie i US Open.

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.2

Liczba głosów:

5

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

jazmig 16:37:59 | 2013-07-01
Gratulacje dla obydwu, ale już wiadomo, że jeden z nich zagra w półfinale, co oznacza, że będzie w pierwszej czwórce Wimbledonu, czego Fibak chyba nie osiągnął.

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?