Wpadka Czerniaka i pożegnanie Phelpsa

(fot. EPA/Dennis M. Sabangan)

Konrad Czerniak zajął ósme miejsce w olimpijskim finale na 100 m stylem motylkowym. Gdyby Polak popłynął tak jak w ubiegłorocznych mistrzostwach świata, sięgnąłby po złoto. Zwyciężył Michael Phelps. Dla Amerykanina był to ostatni indywidualny start w karierze.

 

Polak do rywalizacji przystąpił z pierwszego toru. Zaczął dobrze. We wcześniejszych wyścigach problemem wydawał się zbyt wolny start, a tym razem 50 m pokonał jako trzeci. Po nawrocie było już jednak znacznie gorzej. Czerniak, który nie raz pokazywał już, że potrafi świetnie finiszować, dał się wyprzedzić wszystkim rywalom.

 

- Zacząłem tak jak miałem zacząć, płynąłem swoim tempem. Pierwsza długość basenu mnie nie zmęczyła. Po nawrocie jednak nie wytrzymałem. Nie wiem, co się stało. Jestem w lekkim szoku, bo ten czas jest bardzo kiepski. Takie rezultaty osiągałem będąc zmęczonym po ciężkim treningu. Wydawało się, że z formą trafiliśmy idealnie. Nie wiem, co nie zagrało, ciężko tak zaraz po wyścigu ustalić przyczyny - powiedział podopieczny Bartosza Kizierowskiego.

 

Czas Czerniaka, 52,05 s, jest gorszy od rezultatu, jaki osiągnął zarówno w eliminacjach, jak i półfinale. Gdyby Polak popłynął tak, jak w ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Szanghaju (51,15), sięgnąłby po złoto. W piątek Phelpsowi do triumfu wystarczyło 51,21. Drugie miejsce ex aequo zajęli Chad le Clos z RPA oraz Rosjanin Jewgienij Korotyszkin (51,44).

 

- Kiedy spojrzałem na tablicę bardzo się zdziwiłem, że wypadłem tak słabo. Naprawdę nie wiem, co się stało na ostatniej długości. Wydawało mi się wręcz, że jest jeszcze zapas sił i na mecie będę dużo szybciej. Niby płynąłem, ale jakbym stał w miejscu. To zdecydowanie moje największe rozczarowanie. Wszystko szło zgodnie z planem dopóki nie przekonałem się o wyniku. To było bardzo przykre doświadczenie - przyznał Czerniak.

 

Dla Phelpsa był to ostatni indywidualny start w karierze. Reprezentant USA już wcześniej zapowiedział, że po zmaganiach w Londynie kończy sportową karierę. 27-letni pływak w stolicy Wielkiej Brytanii zdobył jak do tej pory pięć medali; trzy złote i dwa srebrne. Swój dorobek będzie mógł powiększyć jeszcze w sobotę w rywalizacji sztafet 4x100 m stylem zmiennym.

 

- Nie zamierzam psuć sobie nastroju tym, że nie wyszedł mi nawrót i czas, który osiągnąłem nie jest powalający. Liczy się tylko to, że zwyciężyłem. Złoty medal zawsze sprawia mnóstwo radości, bez względu na to, jaką osiągniesz przewagę nad rywalami - zaznaczył Phelps.-

 

Choć Amerykanin zdobył łącznie na trzech olimpiadach nieprawdopodobną liczbę 21 medali (w tym 17 złotych), to jego rodacy w najbliższych latach z pewnością nie będą musieli żyć wspomnieniami. Gwiazdą młodego pokolenia jest Melissa Franklin. 17-letnia grzbiecistka wywalczyła w piątek w Londynie swój trzeci złoty krążek (ma jeszcze jeden brązowy), a przy okazji ustanowiła rekord świata na 200 m, czas 2.04,06 jest o 0,75 s lepszy od wyniku Kirsty Coventry z Zimbabwe z MŚ w Rzymie (2009).

 

- Wiedziałam, że jestem w świetniej formie i ustanowienie rekordu było moim marzeniem, nie spodziewałam się jednak uzyskać aż tak dobry wynik. Wieczorem spotkam się wreszcie ze swoją rodziną, uściskom z pewnością nie będzie końca. To najlepsza forma świętowania jaką mogłabym sobie zażyczyć - podkreśliła Franklin.

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

1

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?