Duchowni o usunięciu krzyża sprzed Pałacu

Biskup Tadeusz Pieronek uważa, że przeniesienie krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego powinno zakończyć polityczną grę krzyżem. Redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego", ksiądz Adam Boniecki mówi, że stało się to dość późno. Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, ksiądz Józef Kloch dodaje do tego, że Konferencja o tej decyzji nie została poinformowana. 

 

- Stało się to, co powinno się stać już dawno, zaraz po podpisaniu porozumienia. Nie byłoby tego całego zamieszania. Przeniesienie jest słuszną decyzją - powiedział bp Pieronek. - Ta decyzja zakończy grę polityczną, szarganie krzyża i wykorzystywanie go przez polityków - dodał.

 

Redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" ks. Adam Boniecki powiedział z kolei: - To bardzo odważna i dobra decyzja. (...) Można powiedzieć, że to decyzja podjęta dosyć późno. Można powiedzieć, że było to z uszanowaniem dla poszukiwań innego rozwiązania na drodze kompromisu, że najpierw dało się czas, szansę i propozycję kompromisu tak, jak to chciał zrobić Episkopat czy abp Nycz, który doprowadził do porozumienia, które nie zaowocowało konkretnymi skutkami. Można to rozmaicie tłumaczyć, ale za miesiąc byłoby jeszcze później. To jest uszanowanie krzyża, który jest symbolem religijnym. Postawienie go w kaplicy prezydenckiej sprawia, że jest on prawie w tym samym miejscu, w którym był. Jest na terenie, gdzie pracował pan prezydent Lech Kaczyński, związany z tym miejscem. (...) Emocje w tej sprawie już się uspokajały. Były próby podkręcania emocji i manifestacji pod krzyżem, deklaracje daleko idące i czasem zaskakujące, ale to i tak z czasem by wygasało".

 

Z kolei rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, ks. Józef Kloch powiedział, że Konferencja nie została poinformowana o przeniesieniu krzyża. - Byliśmy zaskoczeni, gdy zobaczyliśmy zdjęcia sprzed Pałacu Prezydenckiego" - powiedział ks. Kloch.

 

Przypomniał, że w sierpniu biskupi apelowali o upamiętnienie ofiar katastrofy smoleńskiej "godnym pomnikiem w Warszawie", proponowali powołanie komitetu złożonego z autorytetów społecznych i rodzin ofiar, który zdecydowałby, w jaki sposób to zrobić.

 

- Przewodniczący KEP abp Józef Michalik skierował wtedy list do najważniejszych osób w państwie, m.in. prezydenta, premiera, marszałków Sejmu i Senatu, prezydent Warszawy, w którym załączył ten apel - przypomniał ks. Kloch.

 

Wyraził przekonanie, że gdyby taki komitet powstał, to zapewne przeniesienie krzyża odbyłoby się w innych warunkach. - Gdyby politycy odpowiedzieli na ten apel, to zapewne odbyłoby się to w innym stylu" - dodał podkreślając, że biskupi prosili obie strony o rozwiązanie konfliktu.

 

Abp Józef Życiński uważa, że należy uszanować decyzję o przeniesieniu krzyża do kaplicy w Pałacu Prezydenckim, zaakceptowaną przez kurię warszawską. Jego zdaniem pozwoli to na przerwanie wykorzystywania krzyża do rozgrywek politycznych.

 

- Uważam, iż w tym przypadku uprzedzenie i uzgodnienie z kurią metropolitalną w Warszawie było wyrazem postawy dialogu, szacunku i dobrych intencji władz i zechciejmy te cechy końcowych działań uszanować - powiedział PAP abp Życiński.

 

- Nie naśladujmy tych radykałów, dla których krzyż może być traktowany instrumentalnie i można go uczynić przedmiotem rozgrywek politycznych czy grupowych, na przekór temu, co mówi tradycja katolicka i co powiedzieli ostatnio biskupi - dodał.

 

Metropolita lubelski przypomniał, że biskupi wyrazili 25 sierpnia na Jasnej Górze stanowisko, iż krzyża nie wolno traktować instrumentalnie i nie może on być zakładnikiem rozrywek politycznych. I choć - jak zaznaczył abp Życiński - "na poziomie deklaracji" nikt tego stanowiska nie kwestionował, to jednak w praktyce "okazywało się, że słowa te nie trafiają do środowisk zainteresowanych".

 

- Wiele osób w wywiadach mówiło, że ten krzyż będzie stał, żeby uregulować sprawę pomnika. Więc pomnik okazywał się ważniejszy niż krzyż Chrystusa - zaznaczył arcybiskup.

 

Metropolita tłumaczył, że środowiska katolickie, które obdarzają krzyż wyjątkowym szacunkiem, reagowały bólem, kiedy stawał się on "przedmiotem rozgrywek, happeningów, komentarzy". Przywołał w tym kontekście relacje w mediach o tym, jak "ktoś idzie do restauracji położonej blisko Krakowskiego Przedmieścia na śledzika i wódkę, a potem idzie sobie posłuchać komentatorów przy krzyżu". - Ta sytuacja groziła patem - zaznaczył.

 

- Tym zgorszonym, którzy uważają, że zastosowano niewłaściwe środki, postawiłbym proste pytanie: A jakie środki alternatywne można było zastosować, żeby dochować wierności tej niekwestionowalnej dla chrześcijanina zasadzie, że krzyż nie może być traktowany instrumentalnie? - powiedział abp Życiński.

 

Metropolita przyznał, że istnieją obawy, iż przeniesienie krzyża do kaplicy może podsycać radykalne nastroje. - Jeśli teraz ktoś będzie usiłował instrumentalnie grać obecną sytuacją, będzie to już otwarte działanie przeciwko chrześcijańskiemu szacunkowi wobec krzyża i przeciwko temu stanowisku, które wielokrotnie wyrażał Episkopat - powiedział hierarcha.

 

Przeczytaj komentarz o. Józefa Augystyna SJ

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.5

Liczba głosów:

16

 

 

Komentarze użytkowników (45)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~leszek 19:44:47 | 2010-09-17
Podobnie jak adoracja relikwii świętych, cudownych obrazów i figur jest wg mnie sprzeczna ze słowami dekalogu: "Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. (Wyj) Nie uczynisz sobie rzeźby ani podobizny wszystkich rzeczy, które są na niebie w górze i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i służył. (Pwt) " Jeśli ktoś uważa, że słowa człowieka, że można adorować przedmioty są dla niego ważniejsze od słów Boga, który tego zakazuje to niech to robi dalej...

To co piszesz brzmi jak standardowa protestancka propaganda. Słowa dekalogu nie mówią absolutnie nic ani o adoracji relikwii świętych, ani cudownych obrazów i figur. Ani w wersji z Wj ani w wersji z PP. W obu przypadkach mowa jest o tym aby Naród Wybrany nie sprawował kultu i nie oddawał czci żadnym innym/obcym bogom. Nie mieli sobie sporządzać ich jakichkolwiek wizerunków (posągów, rzeźb czy obrazów) aby oddawać im cześć boską.
Aby można było uznać że w/w słowa dekalogu odnoszą się do adoracji relikwii czy obrazów lub figur, to najpierw musiałbyś uznać, że ktoś uznaje je za jakiegoś boga i oddaje im cześć boską. Czy chcesz więc twierdzić, że ktoś kto adoruje relikwie uważa że są one bogiem? A może chcesz twierdzić że adorujący cudowne obrazy czy figury uważają je za boga? A będziesz twierdził że adorujący krzyż uznają go za boga i oddają mu cześć boską?

A mnie się wydaje, że adorować należy Boga a nie jakikolwiek znak. Działania sandomierskiego pasterza - które ja odbieram jako nakłanianie do oddawania czci należnej Bogu przedmiotowi, który jest co prawda symbolem ale tylko symbolem, niekoniecznie muszą być miłe Bogu... Nie wydaje mi się, by zbicie dwóch desek na kształt Chrystusowego krzyża czyniło z tych desek przedmiot, który należy adorować. Wiem, powiecie, że nie adoruje się desek tylko Chrystusa. Tylko do czego w tym są potrzebne te deski???

Jak widać doskonale wiesz że tu nie chodzi o adoracje desek tylko Chrystusa. Dlaczego więc mówiesz fałszywe świadectwo przeciw bliźnim swoim mówiąc że adorują deski?
A do czego potrzebne są te deski? Niektórym rzeczywiście do niczego nie są potrzebne. Ale niektórym pomagają skupić się na adoracji Chrystusa.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

brat_robot 19:22:17 | 2010-09-17
Podobnie jak adoracja relikwii świętych, cudownych obrazów i figur jest wg mnie sprzeczna ze słowami dekalogu: "Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. (Wyj) Nie uczynisz sobie rzeźby ani podobizny wszystkich rzeczy, które są na niebie w górze i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i służył. (Pwt)


Na to jest sprytna teologiczna odpowiedź: skoro Chrystus objawił się na ziemi, był widoczny, to odwołał tamto przykazanie i odtąd można jego (szablonowy) wizerunek powielać w nieskończonej ilości reprodukcji. A stąd już prosta droga do kultu obrazów, sukienek NMP i innych tego typu złotych cielców.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~wicio 17:54:39 | 2010-09-17
kemot, masz rację, ale to nie katolicyzm. Katolicyzm szanuje tradycję, bo ona ożywia i wzbogaca tę religię.  Katolicyzm asymiluje i łączy w sobie różne zwyczaje lokalne nie naruszając rdzenia doktryny, dzieki czemu od początku pozwalała na pokojową ewangelizację różnych kultur i społeczności spoza kręgu tradycji hebrajskiej. Pod tym względem religia ta jest bardziej liberalna niż wyznania luterańskie.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Pietraszenko 17:25:26 | 2010-09-17
Pieronek, Kowalik...
Jeszcze trzeba czekać kilkanaście lat, aż odejdzie pokolenie księży z tamtej epoki, niezlustrowanych.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kemot 16:52:27 | 2010-09-17
 @wicio
Znacznie lepiej niż krzyż przed pałacem prezydenckim o miłości Boga do ludzi przypomina codzienna lektura Pisma świętego. To coś wspaniałego móc czytać list, który napisał do nas nasz Dobry Ojciec. Szkoda, że tak niewielu jest ciekawych co też ten Tata do nas napisał...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kemot 16:39:39 | 2010-09-17
 @wicio
pierwsi chrześcijanie nie używali symbolu krzyża tylko ryby i nie do manifestowania czegokolwiek tylko dla identyfikacji polecam lekturę Pisma świętego i może coś nt. historii Kościoła... 
Chrześcijanin nie potrzebuje żadnych symboli, które miałyby mu przypominać o miłości Boga. Jeśli o tej miłości zapomni to znaczy, że się nigdy nie nawrócił. Przywiązanie do symboli jest importem z tradycji i religii pogańskich. Szkoda, że zaśmieca tak piękną tradycję wiary w Jedynego Boga, który nie pozwala na oddawanie czci czemukolwiek poza Nim samym.
Nie tworzę żadnej teologii. To raczej Ci, co za nic mają Słowo Boże i dodają do religii chrześcijańskiej doktryny i tradycje niezgodne z tym, co zostało objawione WCZEŚNIEJ. 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~wicio 14:46:57 | 2010-09-17
Tworzysz sobie własną teologie kemot na własny wygodny użytek.  Do kościoła też nie chodzisz bo Bóg jest wszędzie? Krzyż nie odgradza człowieka od Boga - wręcz przeciwnie przypomina o jego miłości do nas.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kemot 14:16:06 | 2010-09-17
@Kamil Gołuszka
Widzisz, wydaje mi się, że Bóg oczekuje od nas bliskiej relacji. Powiedział o sobie, że jest Bogiem zazdrosnym! Nie sądzę, by chciał byśmy się zwracali ku jakimś przedmiotom zamiast ku niemu. Bo niby jak te przedmioty mają nam pomóc w kontakcie z Bogiem, jeśli stawiamy je między Nim a nami? One nas od Boga oddzielają a nie przybliżają. To tak jakbym chciał porozmawiać ze swoją żoną przez telefon tuż stojąc obok niej...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kemot 14:06:12 | 2010-09-17
Podobnie jak adoracja relikwii świętych, cudownych obrazów i figur jest wg mnie sprzeczna ze słowami dekalogu: "Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. (Wyj) Nie uczynisz sobie rzeźby ani podobizny wszystkich rzeczy, które są na niebie w górze i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i służył. (Pwt) " Jeśli ktoś uważa, że słowa człowieka, że można adorować przedmioty są dla niego ważniejsze od słów Boga, który tego zakazuje to niech to robi dalej... 
To w takim razie Wielkopiątkowa Liturgia Adoracji Krzyża nie ma według Ciebie sensu?
Pasterz Kościoła sandomierskiego apeluje do diecezjan o adorację krzyża na specjalnych nabożeństwach połączonych z konferencjami na temat znaku zbawienia w każdy 14. dzień miesiąca, począwszy od przypadającego we wrześniu święta Podwyższenia Krzyża Świętego.

A mnie się wydaje, że adorować należy Boga a nie jakikolwiek znak. Działania sandomierskiego pasterza - które ja odbieram jako nakłanianie do oddawania czci należnej Bogu przedmiotowi, który jest co prawda symbolem ale tylko symbolem, niekoniecznie muszą być miłe Bogu... Nie wydaje mi się, by zbicie dwóch desek na kształt Chrystusowego krzyża czyniło z tych desek przedmiot, który należy adorować. Wiem, powiecie, że nie adoruje się desek tylko Chrystusa. Tylko do czego w tym są potrzebne te deski???

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kemot 13:54:29 | 2010-09-17
@Aragorn
 Co zyskasz Ty, czytelnicy Deona i wreszcie cała Polska na ukazywaniu tego, że biskupi są niejednomyślni w ocenie politycznego fanatyzmu posługującego się w sposób nieuprawniony symbolem męki Chrystusa?
Mam nadzieję, że po prostu Prymas zaprowadził dyscyplinę w wypowiedziach hierarchów albo może wysocy przedstawiciele Kościoła, którym dotąd się tylko wydawało, że mają właściwą ocenę sytuacji sami wreszcie przejrzeli na oczy i głupot nie gadają. To i dziennikarz nie ma czego cytować.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?