Premier ws. lekarzy: aby doszło do porozumienia, dwie strony muszą chcieć kompromisu

(fot. PAP/Paweł Supernak)

Aby doszło do porozumienia dwie strony muszą chcieć kompromisu - mówiła premier Beata Szydło pytana o spotkanie z protestującymi lekarzami rezydentami. Wskazywała, że oferta porozumienia "jest cały czas na stole" .

 

Wcześniej w środę premier spotkała się z protestującymi lekarzami w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog". Po spotkaniu szefowa rządu poinformowała, że przedstawiła lekarzom rezydentom ofertę powołania wspólnego zespół z udziałem przedstawicieli ich środowiska, przedstawicieli środowisk innych zawodów medycznych i przedstawicieli rządu, który miałby czas na wypracowanie rozwiązań do 15 grudnia; lekarze rezydenci mają czas do czwartku, by podjąć decyzję, czy będą pracować w zespole roboczym.

 

Z kolei lekarze rezydenci po spotkaniu z premier poinformowali o wznowieniu zawieszonej w środę rano głodówki. Ich zdaniem negocjacje nie przyniosły przełomu.

Pytana w Polsat News o to spotkanie, szefowa rządu stwierdziła, że aby doszło do porozumienia, dwie strony muszą chcieć kompromisu. "Ja ciągle pozostaję z nadzieją, że rezydenci jednak moją propozycję przyjmą, a moja propozycja polega na tym, żebyśmy wspólnie z nimi przygotowali takie rozwiązania, o które oni postulują, które są również w programie naszego rządu i część z nich jest już właściwie gotowa" - mówiła premier.

 

"Chodzi o to, żeby zwiększyć nakłady na służbę zdrowia. Oni postulują to, żeby mieli wyższe wynagrodzenia i tu muszę powiedzieć, że podwyżki dla rezydentów są w tym roku planowane, będą na koniec roku" - podkreśliła szefowa rządu. Wskazywała, że rząd bierze odpowiedzialność za zdrowie obywateli, a co za tym idzie, musi zadbać też o to, aby deficytowe specjalności były obsadzone, m.in. chirurgia i pediatria.

 

Odnosząc się do środowej rozmowy z protestującymi rezydentami, premier stwierdziła, że miała wrażenie, iż są oni "zdecydowani na to, żeby przystać na propozycje rządu, ale potem zmienili zdanie". "Być może to jest brak doświadczenia w negocjacjach, być może to są wygórowane oczekiwania, być może to jest niecierpliwość" - oceniła Szydło.

 

Szefowa rządu podkreśliła, że jej oferta dla rezydentów "jest cały czas na stole". "Do jutra czekam na ich decyzję" - oświadczyła.

 

W ocenie premier, trudno jest pracować nad nowymi rozwiązaniami, jeśli jedna ze stron prowadzi protest. Mówiła też, że rezydenci jeszcze podczas rozmów upublicznili informację, że wracają do protestu głodowego.

 

Premier była pytana, dlaczego minister zdrowia Konstanty Radziwiłł nie porozumiał się z protestującymi lekarzami. "Żeby osiągnąć kompromis, muszą chcieć tego dwie strony, minister Radziwiłł był w kontakcie z rezydentami od początku, kiedy ten protest się rozpoczął" - powiedziała.

 

Dodała, że początkowo rząd zaproponował rezydentom wybranych sześciu specjalizacji dodatkowe 1200 zł. "Na ich wniosek ta lista została poszerzona" - mówiła. "Każda kolejna propozycja, która była składana, myśmy przyjmowali pewne rozwiązania, myśmy wychodzili naprzeciw ich oczekiwaniom, jednak nie zostały przyjęte ostatecznie" - dodała szefowa rządu.

 

Dopytywana o scenariusz w sytuacji, w której nie uda się osiągnąć porozumienia z rezydentami, Szydło stwierdziła, że rząd "i tak przeprowadzi te projekty, o których mówią rezydenci, dlatego, że są one przygotowane na agendzie rządowej". "Minister zdrowia opracował projekt ustawy, który zakłada powiększanie co roku nakładów na ochronę zdrowia, przygotował podwyżki. W przyszłym roku będzie jeszcze więcej pieniędzy w systemie" - dodała.

 

Szefowa rządu przyznała, że rezydenci rzeczywiście zarabiają mało, a przedstawiane przez nich postulaty są słuszne. "Ale musimy wszyscy zrozumieć, że jest potrzebny czas, jesteśmy w drugim roku rządzenia, przed nami dwa kolejne lata, a żeby te zmiany były całościowe, ugruntowane, to powinny być jeszcze przez kolejne lata realizowane i wtedy będzie można powiedzieć, że wszystko zostało wypełnione" - oświadczyła.

 

"Dzisiaj powiedziałam młodym lekarzom, że ja jestem osobą odpowiedzialną. Mogłam im dzisiaj obiecać różne rzeczy (...), ale byłoby to z mojej strony nieodpowiedzialne, dlatego, że nie mogę dzisiaj zadeklarować rzeczy, które wiem, że nie są możliwe ze względów finansowych" - wskazała premier. Dodała, że rząd musi zrealizować wprowadzone projekty społeczne.

 

Rezydenci domagają się wzrostu finansowania ochrony zdrowia do poziomu 6,8 proc. PKB w trzy lata, z drogą dojścia do 9 proc. przez najbliższe dziesięć lat. Chcą też zmniejszenia biurokracji, skrócenia kolejek, zwiększenia liczby pracowników medycznych, poprawy warunków pracy i podwyższenia wynagrodzeń. 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.82

Liczba głosów:

22

 

 

Komentarze użytkowników (3)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Bazyli 11:45:02 | 2017-10-12
Rząd nie potrafi rozwiązać problemu. W wyniku tego co dzieje się z pensjami lekarzy rezydentów, większość z nich wyjedzie i Polska zostanie pozbawiona osób posiadających wiedzę medyczną wykształconych w Polsce. W efekcie zaniży sie poziom opieki medycznej w kraju. Być może przyjadą lekarze z Baiłorusi, Ukrainy, Armenii. Ale rząd się nie przejmuje, bo widocznie taka jest wola Boża a choroby to wynik grzechu obywateli RP.

Oceń 5 39 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

 

 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook