Eksperci: największe wyzwania dopiero przed PiS

Eksperci: największe wyzwania dopiero przed PiS
(fot. PAP/Paweł Supernak)
PAP / pk

Choć PiS uzyskał samodzielną większość w nowym Sejmie, będzie miał przed sobą poważne wyzwania - uważają eksperci. Musi zdecydować, czy uprawiać własną "politykę miłości", stać się partią głównego nurtu i rządzić latami czy zrealizować ambitny program reformatorski.

Może się też okazać - z uwagi na polityczne ambicje Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina - że PiS będzie zmuszony poszukać w Sejmie sojuszników - dodają eksperci.

Zdaniem redaktora naczelnego miesięcznika "Nowa Konfederacja" i członka zarządu Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego Bartłomieja Radziejewskiego Prawo i Sprawiedliwość najważniejsze decyzje strategiczne ma dopiero przed sobą, a uzyskanie samodzielnej większości sejmowej może się dla tego ugrupowania okazać nie tylko szansą, ale i obciążeniem. "PiS ma dziś okazję, jakiej nie miał jeszcze nigdy, stać się partią głównego nurtu - nie tylko w tym sensie, że będzie rządził, ale także może rządzić dwie, trzy lub więcej kadencji i może przejąć dominujące interesy i emocje, te, które były podstawą trwałości władzy PO przez minione 8 lat. Ta pokusa stoi jednak w oczywistym i zasadniczym napięciu z realizacją ambitnego programu reformatorskiego PiS" - powiedział.

Najprostszą metodą zbudowania trwałej dominacji PiS na scenie politycznej byłoby bowiem - zdaniem Radziejewskiego - przyjęcie strategii "niedrażnienia głównych grup interesów", która w wykonaniu Platformy Obywatelskiej okazała się niezwykle skuteczna politycznie. Według Radziejewskiego, porzucenie lub okrojenie reform politycznych na rzecz "własnej wersji polityki miłości" będzie dla PiS tym bardziej atrakcyjne, że da mu szansę na "rozbrojenie największej partii opozycyjnej". Brak odważnej polityki PiS zrekompensować mógłby zmianami symbolicznymi i "igrzyskami politycznego PR wokół spraw drugo- i trzeciorzędnych" - dodał.

DEON.PL POLECA

Tymczasem najważniejszym zadaniem rządu PiS powinna być - według analityka - "budowa centrum rządu". - Polski system polityczny przypomina dziś organizm pozbawiony głowy, brakuje mu mózgu, który byłby w stanie koordynować i przezwyciężać sprzeczności polityk resortowych, skutecznie planować i implementować strategię - mówił. - To sprawa wielokrotnie ważniejsza niż którykolwiek z tematów poruszanych w kampanii wyborczej - zaznaczył Radziejewski.

- Rozum każe powątpiewać w utrzymanie przez PiS kursu na gruntowne reformy na poziomie praktyki rządzenia. Serce chce jednak wierzyć, że tak się stanie - powiedział Radziejewski pytany przez PAP o to, jaka strategia PiS wydaje się bardziej prawdopodobna. - Mam nadzieję, że PiS wybierze trudniejszą drogę i dokona reform, nie rezygnując przy tym ze ścieżki budowania formacji trwale dominującej na polskiej scenie politycznej - dodał.

Redaktor naczelny "Nowej Konfederacji" wskazał również na stojące przed PiS wyzwania dotyczące relacji z innymi środowiskami parlamentarnymi. Według niego, to strategia przyjęta przez PiS będzie decydująca dla dynamiki politycznej w Sejmie, linii konfliktu pomiędzy rządem a opozycją oraz możliwości porozumiewania się pomiędzy poszczególnymi ugrupowaniami. - Rządzenie to także sztuka umiejętnego dzielenia, łączenia wokół jednych spraw, a dzielenia wokół innych. To od PiS będzie zależało, jakiego rodzaju polaryzację będzie budował i jak spozycjonuje dużo bardziej rozdrobnioną niż w poprzedniej kadencji opozycję - mówił.

Zdaniem Radziejewskiego w najbliższym czasie Platforma pogrąży się w wewnętrznych rozliczeniach, a poszerzenia wpływów jej kosztem mogą szukać nowe ugrupowania parlamentarne, które cechują "duże apetyty".

W jego opinii do przyciągania do siebie posłów innych ugrupowań nie będzie natomiast dążył PiS. - Transfery są zbędne, logika polityczna wskazuje bowiem na optymalność tzw. koalicji minimalnie zwycięskich, minimalnie przekraczających próg niezbędny do rządzenia, ponieważ to oznacza mniej chętnych do podziału dóbr politycznych - ocenił.

Innego zdania jest politolog z Instytutu Nauk Politycznych UW dr hab. Rafał Chwedoruk. Według niego relacje wewnątrz PiS mogą sprawić, że u progu nowej kadencji jednym z naczelnych wyzwań stojących przed partią Jarosława Kaczyńskiego może być konieczność szukania sojuszników w parlamencie. W rozmowie z PAP Chwedoruk zwrócił uwagę m.in. na fakt, iż zarówno przewodniczący Polski Razem Jarosław Gowin, jak i lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro, "sygnalizują, że trzeba będzie im płacić politycznie za poparcie dla rządu". - W sytuacji takiego a nie innego podziału mandatów powoduje, że to naprawdę jest koalicja, chociaż wszyscy odruchowo mówimy o niej "PiS" - ocenił politolog. - Nie ulega wątpliwości, że można mówić o fundamentalnej różnicy poglądów na gospodarkę między głównym nurtem PiS a Jarosławem Gowinem, nie mówiąc już o ważnym sojuszniku PiS, jakim jest NSZZ Solidarność. Z kolei między PiS a Ziobro istnieje napięcie o charakterze emocjonalnym, związane z tym, że w PiS jest silna pamięć o tym, że w krytycznym momencie dla tej partii Ziobro zawiódł - dodał.

W ocenie Chwedoruka - paradoksalnie - liderowi PiS może być łatwiej zapanować nad rozdrobnioną opozycją parlamentarną, która będzie się obawiać przedterminowych wyborów, niż nad koalicjantami wewnątrz własnego klubu. W związku z tym PiS może stanąć w obliczu konieczności wypracowania na sali sejmowej "alternatywnej większości" - uważa Chwedoruk. - Niegdyś udało się to Donaldowi Tuskowi. W sytuacji, w której PSL miał jakieś wątpliwości, można było liczyć na Ruch Palikota. Pytanie, czy teraz Jarosław Kaczyński zdoła ten manewr powtórzyć, a jeśli tak, to z kim - przypomina.

Prognozując stosunek poszczególnych ugrupowań opozycji do zawierania taktycznych sojuszy z Prawem i Sprawiedliwością Chwedoruk ocenił, że do wejścia w rolę "konstruktywnej opozycji" może nadawać się PSL, którego elektorat "trudno będzie zrozumieć, dlaczego popularny na wsi rząd socjalkonserwatywny jest przez ludowców atakowany". "Pragmatyczny" stosunek do rządu będzie - zdaniem politologa - cechował również ugrupowanie Pawła Kukiza. - Ten ruch jest w specyficznym położeniu. Ma dosyć liberalnych wyborców, a jednocześnie mocno konserwatywnych polityków. (...) Jako że ten ruch dopiero się kształtuje, myślę, że będzie czekał na to, w jaki sposób spolaryzuje się sala sejmowa i jakie będą główne osie sporu w polskiej polityce najbliższej kadencji. Najprawdopodobniej przyjmie przy tym postawę "konstruktywnej opozycji", dołączając to do większości rządzącej, to do opozycji - mówił.

W ocenie Chwedoruka czynnikiem o znaczeniu strategicznym będzie w nowym Sejmie również sytuacja wewnętrzna w Platformie Obywatelskiej. - Jeśli dojdzie tam do trwałego podziału czy rozłamu, może się okazać, że zamiast licytacji na opozycyjność dojdzie tam do tego, że jeden z nurtów będzie próbował się przedstawić jako bardziej konstruktywny wobec rządu - ocenił. Jak dodał politolog pierwsze znamiona konfliktu wewnątrz PO są już "bardzo widoczne". - Wyraźnie wyodrębniły się już ośrodki walczące o przywództwo: rządzący do tej pory nurt związany z Donaldem Tuskiem i Ewą Kopacz, który może promować kandydatury Rafała Trzaskowskiego, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej lub Hanny Gronkiewicz Waltz na szefa partii, ośrodek skupiony wokół Grzegorza Schetyny oraz związany z prezydentem Bronisławem Komorowskim Tomasz Siemoniak, który będzie się w wewnętrznej konkurencji przedstawiał jako nurt centrowy i zdolny do współpracy ze wszystkimi skrzydłami PO - wyliczył.

Rolę głównej i najbardziej bezkompromisowej opozycji wobec rządu PiS weźmie na siebie natomiast - według politologa - Nowoczesna Ryszarda Petru. - W przeciwieństwie do PO Nowoczesna będzie atakowała nowy rząd nie tylko z pozycji rynkowych w kwestiach gospodarczych, ale i liberalnych światopoglądowo - zaznaczył.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Eksperci: największe wyzwania dopiero przed PiS
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.