Amazonki wesprą mężczyzn z rakiem prostaty

(fot. pedrosimoes7 / Foter / CC BY)

Federacja Stowarzyszeń Amazonki będzie wspierać mężczyzn z rakiem prostaty w radzeniu sobie z lękiem towarzyszącym chorobie, a także w walce o dostęp do lepszego leczenia i opieki medycznej - poinformowały Amazonki we wtorek na konferencji prasowej w stolicy.

 

- Od lat wspieramy kobiety, które zachorowały na raka piersi, edukujemy je, organizujemy różne warsztaty, zajęcia rehabilitacyjne. W trakcie różnych akcji profilaktycznych namawiałyśmy mężczyzn, aby zadbali o zdrowie swoich kobiet (...). Teraz możemy wpływać na świadomość panów z rakiem prostaty i zmniejszenie u nich poziomu strachu, jaki zawsze towarzyszy diagnozie choroby nowotworowej. Chcemy, by nasi mężczyźni rozmawiali o tym swobodnie - powiedziała na spotkaniu prezes Federacji Krystyna Wechmann.

 

Psycholog dr Katarzyna Korpolewska oceniła inicjatywę Amazonek jako bardzo potrzebną. - Mężczyźni inaczej reagują na chorobę niż kobiety. Ma to związek z ich rolą społeczną - mężczyzna ma być silny, a choroba jest przecież słabością, odbiera mu podstawowe atrybuty roli. Nagle to on zaczyna potrzebować opieki, podczas gdy miał być opoką rodziny - tłumaczyła specjalistka.

 

Jej zdaniem istotną rolę odgrywa też fakt, że rak prostaty to choroba, która uderza w symbol męskości, dlatego panom trudniej o niej mówić. Ponadto, dla mężczyzn, którzy są z reguły zadaniowi, nastwieni na dążenie do celu, bardzo trudne jest zderzenie ze służbą zdrowia. - Bardzo często pierwszy kontakt z lekarzem jest dla nich szokujący. Mężczyzna idzie do lekarza i chce się leczyć, a tu okazuje się, że nie ma prostej drogi. Są same problemy - trzeba czekać do specjalisty, na miejsce w szpitalu. Mężczyźni często nie radzą sobie z taką sytuacją - tłumaczyła dr Korpolewska.

 

Psycholog zaznaczyła, że panowie gorzej niż kobiety znoszą też życie z chorobą przewlekłą, jaką stał się zaawansowany rak prostaty. - Choroba ich ogranicza, muszą pamiętać przez kolejne miesiące czy lata o wizytach u lekarza, zabiegach, zażywaniu leków. Dużo trudniej im to zaakceptować. Poza tym tracą stopniowo nadzieję, że będzie lepiej, a gdy zamiast tego stan zdrowia się pogarsza, to mężczyzna zaczyna wątpić w sens leczenia - tłumaczyła.

 

Tymczasem onkolog dr Elżbieta Senkus z Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego przypomniała, że dzięki pojawieniu się w ostatnich latach kilku nowych opcji terapeutycznych chorzy z zaawansowanym rakiem prostaty żyją średnio od ponad 30 do ponad 40 miesięcy od czasu powstania oporności nowotworu na kastrację (czyli od czasu, gdy przestaje działać standardowa hormonoterapia - PAP).

 

Według dr Senkus od 2010 r. pojawiło się kilka nowych leków, które wydłużają przeżycie chorych na raka prostaty opornego na kastrację. Są to: szczepionka o nazwie sipuleucel-T, która jest dostępna tylko w USA, lek stosowany w ramach chemioterapii - kabazytaksel, dwa nowe leki zaliczane do nowoczesnej hormonoterapii - octan abirateronu i enzalutamid oraz izotop radu 223 - alfaradin.

 

- Octan abirateronu i enzalutamid są lekami doustnymi, bardzo skutecznymi, mają korzystny profil bezpieczeństwa. Chorzy praktycznie nie odczuwają żadnych działań niepożądanych - tłumaczyła dr Senkus. Dzięki temu ich jakość życia jest znacznie lepsza niż podczas chemioterapii, mogą prowadzić normalne życie, później nasilają się u nich dolegliwości bólowe i dochodzi do przerzutów, np. do kości. Co ważne, leki te przedłużają przeżycie o kilka miesięcy. W Polsce obecnie finansowany jest jedynie octan abirateronu w ramach programu lekowego.

 

- My potrzebujemy dla chorych różnych leków. Chorzy na raka prostaty to przeważnie mężczyźni w podeszłym wieku, cierpiący na wiele dodatkowych schorzeń, na które również zażywają wiele leków. Wiemy na przykład, że octan abirateronu nie powinien być stosowany u chorych z niewydolnością krążenia, bo może ją nasilić. Ci chorzy powinni otrzymywać enzalutamid. Z kolei chorzy po epizodach padaczki w przeszłości nie powinni otrzymywać enzalutamidu - tłumaczyła dr Senkus. Według niej fakt, że u chorych na raka prostaty opornego na kastrację można w Polsce zastosować tylko jeden nowy lek powoduje u lekarzy frustrację.

 

Wechmann zapowiedziała, że Amazonki chcą pomóc chorym na raka prostaty również w walce o dostęp do nowych leków. - Chcemy, by u panów z zaawansowanym rakiem prostaty były wykorzystywane najlepsze technologie, które przedłużają życie i korzystnie wpływają na jakość życia. Amazonki to buntowniczki; złość, bunt dają nam siłę do walki - podsumowała.

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

 

 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook