"Apelujemy o pamięć i potępienie komunizmu"

(fot. shutterstock.com)

O pamięć i potępienie komunizmu zaapelowali w 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej Jarosław Gowin i Marek Jurek. Podkreślali, że choć Polacy w wielkiej mierze przyczynili się do zwycięstwa wolnego świata, II wojna światowa zakończyła się zniewoleniem Polski.

 

Liderzy Polski Razem Zjednoczonej Prawicy oraz Prawicy Rzeczypospolitej przedstawili apel w piątek na wspólnej konferencji prasowej.

Jurek przypomniał, że 8 maja "świat zachodni" obchodzi rocznicę zakończenia II wojny światowej, natomiast w Moskwie obchody odbędą się 9 maja.

- W tym dniu powinniśmy przypominać, czym tak naprawdę był koniec II wojny światowej dla Polski, (która) wniosła ogromy wkład w zwycięstwo aliantów zachodnich, w zwycięstwo wolnego świata w tej wojnie. Nasi żołnierze byli na wszystkich frontach (...) mimo to ta wojna zakończyła się zniewoleniem Polski, pozbawieniem Polski niepodległości - powiedział szef Prawicy Rzeczypospolitej.

Podkreślił, że jego środowisko od lat przedstawia apel do opinii publicznej i instytucji krajowych oraz międzynarodowych, o upamiętnienie tego, że 9 maja 1945 r. "kiedy Stalin ogłaszał zwycięstwo swojej wojny, polscy dowódcy wojskowi, przede wszystkim przywódcy państwa polskiego w osobie wicepremiera (Jana Stanisława) Jankowskiego i innym ministrów, siedzieli w moskiewskich więzieniach". - O tym świat powinien pamiętać - powiedział Jurek.

Dodał, że "zła II wojny światowej nie usuniemy dopóki nie przypomnimy, że wśród agresorów, którzy tę wojnę zaczęli był Związek Sowiecki". - Tego zła nie usuniemy póki nie potępimy komunizmu, nie przypomnimy tego, że narody, które przez pół wieku po zakończeniu II wojny światowej były oddzielone od wolnego świata, mają prawo do satysfakcji, mają prawo do przypomnienia sprawy naszej niepodległości, której byliśmy pozbawieni po wojnie - powiedział Jurek.

27 i 28 marca 1945 r. NKWD aresztowało przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, których następnie przewieziono do Moskwy i osadzono w więzieniu na Łubiance. Sowieccy przedstawiciele, zapraszając ich wcześniej na rozmowy, zagwarantowali im całkowite bezpieczeństwo. Wśród aresztowanych byli m.in. delegat Rządu na Kraj Jan Stanisław Jankowski, ostatni dowódca AK gen. Leopold Okulicki "Niedźwiadek" i przewodniczący Rady Jedności Narodowej Kazimierz Pużak. Aresztowani po blisko trzymiesięcznym śledztwie, 18 czerwca 1945 r. stanęli w Moskwie przed Kolegium Wojskowym Sądu Najwyższego. Oskarżonym zarzucono działania przeciw Armii Czerwonej i ZSRS. 21 czerwca 1945 r. Kolegium skazało ich - jak głosiło uzasadnienie - za "działania przeciwko Armii Czerwonej i Związkowi Sowieckiemu oraz współpracę z Niemcami".

Trzech spośród skazanych w "procesie szesnastu" zmarło w sowieckich więzieniach: gen. Leopold Okulicki "Niedźwiadek", wicepremier Jan Stanisław Jankowski oraz Stanisław Jasiukowicz, członek Rady Ministrów na Kraj ze Stronnictwa Narodowego.

Odnosząc się do piątkowych uroczystości na Westerplatte z okazji 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej z udziałem m.in. prezydenta Bronisława Komorowskiego Jurek powiedział, że "nie udaje się przywieźć do Polski tych, którzy 8 maja powinni nam dziękować za wkład w zwycięstwo państw zachodnich w II wojnie światowej".

- Prezydent obiecywał wielkie uroczystości, a tak naprawdę nie ma przedstawicieli naszych dwóch głównych sojuszników z tamtej wojny, którzy nas zawiedli, tzn. Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Jeżeli nie udaje się pokazać władzom znaczenia Polski w historii XX wieku, to przynajmniej w tym dniu powinniśmy mówić prawdę o tym, że jeżeli nie dojdzie do potępienia agresywnej polityki Związku Sowieckiego, do potępienia komunizmu, to Europa nie będzie budowana na rzeczywiście zdrowych wartościach - ocenił Jurek.

W uroczystościach na Westerplatte wzięli udział m.in. europejscy przywódcy - prezydenci: Bułgarii, Chorwacji, Cypru, Czech, Estonii, Rumunii, Ukrainy oraz premier Słowacji. Obecny był także  sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun i przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. W imieniu przedstawicieli państw przybyłych na Westerplatte złożono wspólny wieniec pod pomnikiem Obrońców Wybrzeża. Polskie władze reprezentowali także: marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, premier Ewa Kopacz, wicepremier, szef MON Tomasz Siemoniak oraz szef MSZ Grzegorz Schetyna.  

Gowin ocenił, że polityka historyczna powinna być "ważnym orężem" polskiej dyplomacji. Przywołał w tym kontekście niedawną sprawę wypowiedzi dyrektora FBI Jamesa Comeya o współudziale Polski w Holocauście.

Zdaniem Gowina potrzeba jest instytucja, która będzie odpowiedzialna za politykę historyczną. - Taką instytucją powinien być przede wszystkim IPN - ma ogromne zasługi, ale wydaje się, że jego rola powinna wzrosnąć i przede wszystkim w nadchodzących latach już w mniejszym stopniu IPN powinien zajmować się rozliczaniem przeszłości, ale w coraz większym stopniu powinien świadomie kształtować politykę historyczną - powiedział lider Polski Razem.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

8

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~latbadz 17:08:02 | 2015-05-08
A dlaczego wspomina się tylko ofiary komunizmu i faszyzmu a nie mówi się przy tym o ofiarach ukraińskiego banderyzmu dokonanych na Polakach? Przecież liczby tych bestialskich  oprawców są również ogromne a rodzaje zadawanych cierpień nie mają sobie równych w komuniźmie i faszyzmie razem wziętych.

Oceń 2 1 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?