Koalicja i opozycja za umową UE-Ukraina

(fot. PAP/Jakub Kamiński)

Wszystkie kluby poselskie opowiedziały się w środę w Sejmie za ratyfikacją umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina. Jednomyślna zgoda na ratyfikację będzie dowodem na wyniesienie ukraińskiej sprawy do poziomu polskiej racji stanu - podkreślił szef komisji SZ Robert Tyszkiewicz (PO).

 

W Sejmie w środę wieczorem odbyła się debata nad rządowym projektem ustawy o ratyfikacji Układu o stowarzyszeniu między UE a Ukrainą.

 

Poparcie dla projektu, w którym Sejm wyraża zgodę na dokonanie przez prezydenta RP ratyfikacji Układu o stowarzyszeniu między Unią Europejską a Ukrainą, zapowiedziały wszystkie kluby: PO, PSL, PiS, SLD, Twój Ruch i Sprawiedliwa Polska.

 

Tyszkiewicz przypomniał, że komisje Spraw Zagranicznych oraz Unii Europejskiej na połączonym posiedzeniu 5 listopada, jednomyślnie rekomendowały Sejmowi poparcie projektu. Jak zaznaczył, jednomyślna ratyfikacja przez polski parlament umowy stowarzyszeniowej UE z Ukrainą będzie "demonstracją polskiej solidarności z Ukrainą ponad podziałami politycznymi; dowodem na wyniesienie ukraińskiej sprawy do poziomu polskiej racji stanu; znakiem naszej solidarności także z Ukrainą dnia dzisiejszego, Ukrainą broniącą przed rosyjskim agresorem swojej niepodległości i integralności własnego terytorium".

 

"Jednomyślna ratyfikacja jest znakiem naszego przekonania, że umowa stowarzyszeniowa jest decydującym krokiem na drodze do pełnej integracji Ukrainy ze strukturami europejskimi, że to jest nasze marzenie, ale też nasz zamiar; że Ukraina ma prawo w finale swych europejskich wysiłków przystąpić do UE i to jest punkt widzenia na sprawę ukraińską" - mówił Tyszkiewicz.

 

Poseł PO podkreślił, że polski Sejm przyjmie ustawę o ratyfikacji umowy stowarzyszeniowej Ukraina-UE niemal dokładnie w pierwszą rocznicę wybuchu protestów na Majdanie w Kijowie, które rozpoczęły się 21 listopada 2013 r. Głosowania nad rządowym projektem ustawy o ratyfikacji Układu o stowarzyszeniu między UE a Ukrainą odbędzie się w piątek. "Tam właśnie (na Majdanie), poprzez ofiarę życia, Ukraińcy wywalczyli sobie prawo do wyboru Europy jako domu własnej przyszłości" - powiedział Tyszkiewicz.

 

Zaznaczył, że umowa stowarzyszeniowa to "mapa drogowa procesu reform państwa ukraińskiego". "Mamy świadomość, że będzie to droga trudna, wymagająca wyrzeczeń, ale konieczna dla uzyskania przez Ukrainę należnej pozycji na ekonomicznej i politycznej mapie Europy" - powiedział Tyszkiewicz. Jak dodał, polska ratyfikacja umowy to także zobowiązanie do wsparcia Ukraińców w tym procesie. Jak zaznaczył, sukces Ukrainy będzie także sukcesem polsko-szwedzkiej inicjatywy Partnerstwa Wschodniego, a także "wieloletniego zaangażowania Polski, różnych rządów, różnych formacji politycznych, na arenie międzynarodowej na rzecz Ukrainy".

 

Według Stanisława Kalemby (PSL) ważne jest, aby biorąc pod uwagę część handlową umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina zadbać o to, by Polska nie miała gorszych relacji i warunków do wymiany handlowej, eksportu artykułów rolno-spożywczych od innych państw sąsiedzkich Ukrainy". Kalemba zapowiedział poparcie Stronnictwa dla projektu ratyfikacji umowy.

 

Również Krzysztof Szczerski (PiS) zadeklarował, że Prawo i Sprawiedliwość poprze projekt. Jak mówił, moment ratyfikacji umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina powinien być w polskim parlamencie świętem. Zauważył jednocześnie, że "jest czymś symbolicznym i bardzo znaczącym, że atmosfera na sali jest dziś daleka od święta". "Rozmawiamy w zasadzie przy pustych ławach poselskich, wieczorem" - zaznaczył. Przyznał też, że atmosfera na Ukrainie jest bardzo daleka od święta ze względu na wojnę z Rosją na wschodzie kraju.

 

Według Szczerskiego nie ma czego świętować, także w polskiej polityce wschodniej. "Polska dzisiaj nie uczestniczy w wyznaczaniu strategicznych kierunków polityki wschodniej UE, nie ma nas w rozmowach o przyszłości Ukrainy w formacie normandzkim (Niemcy, Francja, Rosja, Ukraina). Nie jesteśmy także liderami regionu w sprawie stowarzyszenia Ukrainy z UE. Przed nami tę umowę ratyfikowały nie tylko kraje bałtyckie, ale też inni sąsiedzi Ukrainy; jesteśmy jednymi z ostatnich sąsiadów Ukrainy, którzy te umowę ratyfikują" - mówił poseł PiS.

 

Jak dodał, w 1991 r. byliśmy liderami, pierwsi uznaliśmy niepodległość Ukrainy, wyznaczaliśmy reakcje regionu na to, co dzieje się na Wschodzie, podobnie w 2004 r. w czasie tzw. pomarańczowej rewolucji. "Dzisiaj tego już nie ma, dzisiaj jest pusta sala, cicha ratyfikacja" - stwierdził poseł PiS. Zarzucił też rządowi, że nie ma żadnego, adekwatnego planu pomocy Ukrainie. "Nie możemy się chować wyłącznie za polityką unijną, to musi być też polska polityka wschodnia, polskie aktywa na Ukrainie muszą rosnąć" - podkreślił Szczerski.

 

Podobne opinie wyrażał Tomasz Kamiński (SLD). "Byliśmy przez długi czas liderem całej polityki wschodniej UE. Niestety dzisiaj w UE decyzje w sprawie polityki wschodniej zapadają bez udziału przedstawicieli naszego kraju" - zauważył poseł Sojuszu. Również on zarzucił rządowi brak długoletniego planu wobec Ukrainy, dotyczącego tego, "jak my widzimy Ukrainę w UE i UE na Ukrainie". Zapowiedział, że Sojusz będzie głosował za ratyfikacją umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina.

 

Arkadiusz Mularczyk (Sprawiedliwa Polska), zapowiadając poparcie swojego klubu dla umowy wyraził żal, że odbywa się to tak późno. "Ale cóż, taka jest sytuacja geopolityczna, wcześniej nie było takiej możliwości na Ukrainie" - powiedział. Mularczyk wyraził też żal, że w umowie stowarzyszeniowej nie wyznaczono jasnej ścieżki akcesji Ukrainy do UE. Podkreślił, że przed Polską stoi teraz wielkie zadanie pomocy Ukrainie w odbudowie kraju po wojnie, która nadal trwa, i utrzymaniu przez nią suwerenności.

 

Maciej Wydrzyński (Twój Ruch), deklarując poparcie TR dla umowy zaznaczył, że została ona okupiona krwią Ukraińców. Jak mówił, wejście w życie umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina będzie korzystne także dla Polski, bo zwiększy gwarancje na "przewidywalne sąsiedztwo z Ukrainą, które zacznie bazować na wspólnych wartościach i procedurach".

 

Wiceminister spraw zagranicznych Tomasz Orłowski odnosząc się do wątpliwości posłów opozycji przekonywał, że nie jest prawdą, iż decyzje dotyczące polityki unijnej wobec Ukrainy są podejmowane bez udziału Polski. "Czegoś takiego nie ma. Mogą być próby rozmów (...) prowadzone przez poszczególne państwa członkowskie, natomiast w żadnym wypadku głos Polski nie jest pomijany przy decyzjach wspólnych, unijnych" - podkreślił. Wiceminister zaznaczył, że w opinii rządu właśnie uczestnicząc w pracach gremiów unijnych Polska jest w stanie kształtować politykę wschodnią UE.

 

16 września Rada Najwyższa Ukrainy oraz Parlament Europejski ratyfikowały umowę stowarzyszeniową. Po głosowaniu układ obowiązuje tymczasowo - w celu pełnej ratyfikacji umowa musi ratyfikowana przez wszystkie 28 państw członkowskich Unii.

 

UE podpisała część polityczną umowy z Ukrainą w marcu w geście wsparcia dla władz w Kijowie w czasie zaostrzających się napięć z Rosją i kryzysu politycznego; gospodarczą część umowy, dotyczącą przede wszystkim wolnego handlu, podpisano w czerwcu. Jednak wdrożenie części handlowej pod naciskiem Rosji odłożono do końca 2015 roku.

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.2

Liczba głosów:

5

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~hurra 23:06:11 | 2014-11-26
Fantastycznie, kolejny kraj w orbicie Cywilizacji Śmierci.
Wreszcie Femeny znowu będą mogły się uaktywnić i piłami ścinać krzyże.
Kto następny?

Oceń 1 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook