"Drzwi dla Ukrainy powinny pozostać otwarte"

(fot. PAP/Radek Pietruszka)

Premier Donald Tusk uważa, że drzwi do Europy dla Ukrainy powinny pozostać otwarte, choć - jak przyznał - trudno o optymizm w sprawie podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE na szczycie w Wilnie. Ważne jednak jest, "by w Wilnie sprawa miała dalszy ciąg" - zaznaczył szef rządu.

 

Tusk - który we wtorek uczestniczy w Bukareszcie w spotkaniu szefów rządów Chin i państw Europy Środkowo-Wschodniej - powiedział dziennikarzom, że polskie i europejskie przedsięwzięcia dotyczące Ukrainy "nie mogą wyhamować". Jego zdaniem, nawet jeśli projekt podpisania umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina "nie znajdzie swojego jednoznacznego finału" w tym tygodniu na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, "to nie znaczy, że możemy opuszczać ręce".

 

W opinii premiera ważne jest, "by w Wilnie sprawa miała dalszy ciąg, nawet jeśli to miałaby być jednostronna deklaracja ze strony Europy". "Polska jest gotowa do zaproponowana takiej deklaracji" - oświadczył Tusk. "Ukraińcy muszą mieć jasność, że zostało to zatrzymane przez rząd ukraiński i prezydenta, ale Europa jest gotowa i nie Europa hamuje ten proces, bo to może być ważne na przyszłość, może wcale nie tak odległą" - dodał.

 

"Wspólnie z prezydentem rozmawiamy z naszymi partnerami po to, by nie opuszczali rąk. Drzwi do Europy dla Ukrainy powinny pozostać otwarte, niezależnie od wahań czy braku decyzji tej ekipy. Widać wyraźnie, choćby po reakcji ludzi na Ukrainie, że kwestia zbliżania Ukrainy do Europy jest ważna dla Ukraińców, choć być może mniej ważna dla tej konkretnej ekipy" - ocenił premier.

 

Odnosząc się do decyzji władz ukraińskich o wstrzymaniu przygotowań do stowarzyszenia z UE Tusk powiedział, że "nie siedzi w sercach i umysłach przywódców ukraińskich". "Możemy się domyślać ewentualnie scenariusza ostatnich dni. Trudno o optymizm, powiem szczerze" - powiedział.

 

Według niego, "nie wygląda na to, aby władze Ukrainy zmieniły zdanie w ostatniej chwili". "Bardzo bym chciał, ale wydaje się to mało prawdopodobne" - dodał szef rządu.

 

"Nie wiem kto ma jaką informację na temat tego ile Władimir Putin daje Wiktorowi Janukowyczowi, ale nie ulega wątpliwości, że presja ze strony Rosji na Ukrainę, a także na pewne środowiska gospodarczo-polityczne Ukrainy jest duża. Nic dziwnego, że Rosja ma tu większe instrumenty niż UE jako całość. Ukraina jest zależna od gazu z Rosji a nie ze strony Europy" - stwierdził Tusk.

 

Jak mówił, Europa "nie kupi tego procesu za gotówkę, to jest ten świat, to nie są te zasady". "Zbliżanie Ukrainy do UE to nie jest prosty biznesowy, krótkoterminowy akt. Jeśli liderzy ukraińscy sądzili, że zrobią nieograniczony przetarg, kto da więcej daniny finansowej, mogą się czuć rozczarowani, bo Europa to jest inwestycja strategiczna, długoterminowa. Dlatego nie wykluczam, że niektóre oferty ze strony Putina i ze strony Rosji mogą dla Ukrainy w krótkich terminach być bardziej interesujące" - powiedział szef rządu.

 

Tusk podkreślił, że to "Ukraina będzie dokonywała tego wyboru". "To nie jest pytanie czy Bruksela będzie wywierała mocniejszą presję i wytwarzała atmosferę szantażu konkurencyjną wobec tego co robi Moskwa. To nie na tym ten proces polega. To co jest największym atutem Europy w tych rozmowach, to obywatele Ukrainy. Jeśli oni będą chcieli, to prędzej czy później to się stanie" - powiedział premier.

 

Oczekiwano, że umowa o stowarzyszeniu Ukrainy z UE zostanie podpisana na szczycie Partnerstwa Wschodniego, który odbędzie się w czwartek i piątek Wilnie. Władze w Kijowie ogłosiły jednak w ubiegłym tygodniu, że wstrzymują przygotowania do zawarcia tego porozumienia. Rząd wyjaśnił, że UE nie zaproponowała stronie ukraińskiej wystarczającego zadośćuczynienia za straty, które Ukraina poniosłaby w związku z pogorszeniem relacji handlowych z Rosją, sprzeciwiającą się zbliżeniu Kijowa z Brukselą.

 

W odpowiedzi na tę decyzję na Ukrainie rozpoczęły się pod koniec tygodnia masowe demonstracje zwolenników integracji europejskiej. W niedzielę w marszu na rzecz poparcia umowy z UE uczestniczyło w Kijowie 100 tysięcy ludzi. W poniedziałek doszło w stolicy Ukrainy do starć policji ze zwolennikami integracji europejskiej Ukrainy, protestującymi przeciwko wstrzymaniu przygotowań do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1

Liczba głosów:

1

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook